Nie ma w tym zbiorze żadnej przypadkowości... wszyscy są z krwi i kości. I mieli szczęście albo pecha, że stanęli na mojej drodze.
Adam – lat 47. Lew. Wykształcony prawnik z prawniczej rodziny (chwilowo szukający zaczepienia), pasjonat sportu, zdrowego jedzenia. Kochający tato. Seks jest dla niego bardzo istotny... niestety kobiety jedynie postrzega jako przedmiot swojego zaspokojenia. Na pozór empatyczny i pomocny człowiek, jednak wisząc z Tobą na tej samej linie, nie możesz być pewna czy w chwili zagrożenia sam Cię nią nie owinie... i nie będzie miał z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Trudno, takie jest życie – dopowie patrząc Ci prosto w oczy.
Bronek – 59 lat z wykształcenia rolnik, samotny singiel, szukał miłości swojego życia i znalazł, tylko, że ona chciała kogoś innego i w ten sposób oboje są teraz osobno samotni.
Czesław – inżynier – dzisiaj 80 lat, ale zawsze dbał o swoją kondycję tak, że ledwo 65 można by mu dać. Typowy czaruś, ale bardzo dobry człowiek, który pomoże w odpowiedniej chwili. Niezwykle elokwentny, ciągle pracujący zawodowo, pies (ale niegroźny - więcej szczeka niż gryzie) na kobiety. Mój pierwszy przełożony w przedsiębiorstwie, gdzie byłam kierownikiem kadr.
Daniel – ekonomista z tytułem magistra własna firma, duże pieniądze... odpowiedzialny i honorowy. Obecnie tuż przed siedemdziesiątką ale ciągle przystojny, typ gentelmena i uwodziciela w jednym. Łysawa czaszka od urodzenia, wyłupiaste lekko, niebieskie oczy do dzisiaj rozglądają się za zgrabnymi łydkami kobiecymi. Podrywacz z jednej strony, a z drugiej zazdrosny o swą kobietę.
Edward – tuż przed sześćdziesiątką, bardzo kulturalny szef dużej firmy. Spokojny, empatyczny, dobry człowiek, ale z jakąś tajemnicą. Niezwykle obrotny... starsza żona wymieniona na młodszy model, taki z nogami aż do nieba. Dwie córki z pierwszego małżeństwa i synek ledwo teraz zaczynający szkołę, ale po japońsku gadający solidnie. Tatę niestety nie cieszą już żadne przyjemności, głównie narzeka i biadoli, że już lepiej nie będzie, tylko coraz gorzej. Po godzinnej z nim rozmowie sama stajesz się malkontentką.
Fryderyk – wysportowany 47 latek, złota rączka, która zna się na wszystkim... kocha muzykę i jest w tej miłości zagłębiony po uszy. Po rozwodzie z żoną, która zakochała się w innym, też po uszy, w wyznaczone dni zajmuje się trójką swoich dzieci, które rozpieszcza niemiłosiernie. Ogólnie tchórzliwy przypadek, nie potrafi postawić na swoim... woli powiedzieć, że ma wszystko w d.... .
Grzegorz – rozwodnik po czterdziestce, z zawodu historyk, pasjonat sportu z dobrymi wynikami. Minimalista, nie przejmujący się gadżetami. Rozmiłowany we filozofiach przeróżnych, ciekawy rozmówca. Dobra dusza, solidny przyjaciel.
Henryk – uważa się za pępek świata, ale daje się okiełznać na chwilę... gdyby znalazł partnerkę, która umiałaby to zrobić i cierpliwości wystarczyłoby jej więcej niż chwilę.
Igor – pieniądze, seks...seks... pieniądze i tak w kółko. Owszem rodzinę ma, bo wszyscy koledzy mają, a on nie lubi się wyróżniać źle, w ten sposób wszystkich robi w tzw, ciula.... a latka lecą i nie wystarczy wdzięk osobisty, trzeba będzie pogrubić portfel, albo zdać się na łono rodziny i tam znaleźć wreszcie swoje spełnienie.
Jacek – 47 latek, od marca do października ganiający w krótkich spodenkach (nawet różowych) kombinator pierwszej wody, który nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje czyny na swoją klatę. Gotów jest poświęcić innych byle obronić swoje różowe siedzisko. Rozwiedziony... kto chciałby być z takim śmiesznym, bezjajowym chłoptasiem.
Krzysztof dla przyjaciół Kuba – lat 57, lubuje się w kolorowych oprawkach okularów, z grubymi szkłami, za którymi ma schowane swe kaprawe, chciwe oczka. Przedsiębiorca, onegdaj producent ptasiego mleczka, prowadzący znaną w mieście restaurację, pośliznął się na nieudanej budowie lodowiska, a potem stwierdził, że od lodu woli wodę i prowadził basen miejski w dawnej synagodze... potem branża paliwowa w różnych rejonach Polski itd.... oczywiście na podstawione nazwiska, wszystko to załatwia w ten sposób, że do swoich poczynań wykorzystuje innych, zwłaszcza kobiety, te w trudnej sytuacji materialnej – on nigdzie nie figuruje, nie ma nic, nawet skarpetek, chociaż jeździ wypas samochodami, mieszka w wielkiej ekskluzywnej, prawie od nowa postawionej chacie. Jest bezwzględny, bezlitosny i pozbawiony sumienia, dla pieniędzy wykorzysta każdego i nie cofnie się przed niczym... łącznie z zastraszaniem przez jakiś dziwnych typów. Chodzi sobie wolny, ma sztab prawników znanych z pierwszych stron gazet i szczyci się tym, że ma zabezpieczone wszystkie fronty. Generalnie powinien prowadzić makaroniarnię, tak wszystkim z wdziękiem nawija makaron na uszy. Szantażysta i impotent molestujący kobiety... Teraz jego szemrane interesy prowadzą synowie, swoją partnerkę wycofał już z różnych rad nadzorczych, prezesur spółek, gdzie faktycznie on był głównodowodzącym a ona ma teraz wyrok więzienia w zawiasach. To w ramach jego miłości do niej 😉Jest niewypłacalny rzekomo, ścigają go ludzie z całego kraju o mniejsze i większe pieniądze, niewypłacone zobowiązania. A rzeczywiście facet ma kupę kasy, którą szasta na lewo i prawo zwłaszcza w lokalach Starego Browaru.
Leszek – trzy lata ode mnie starszy postawny bardzo, biegał za mną w podstawówce... koledzy naśmiewali się z niego, bo był taki wielki, a ja kogoś innego, mniejszego 😉 miałam na oku. Będąc już mężatką spotkałam go przypadkowo na ulicy, weszliśmy do kawiarni, a tam przez godzinę dopytywał się dlaczego nie chciałam być z nim... nie mógł pogodzić się z tym. To smutne było. Nie ożenił się.
Łukasz – niezwykle uzdolniony młody człowiek, niezrozumiany w swoim środowisku, bo nie lubi alkoholu, zabawy w tym stylu go nudzą, a problemy z tipsami jego dziewczyny go irytują. Zadaje mi pytanie, co ma z tym zrobić? Robić swoje, rozwijać się i nie obracać na nikogo, a to o czym marzy samo się wreszcie zdarzy.
Michał – przed czterdziestką, dumny tata dwóch synów... podobno szykuje się na trzeciego. Fizyk o ogromnym potencjale intelektualnym, skąd w głowie jego wiele pomysłów... pracoholik, lecz bardzo rodzinny. Wie, że nieujawnianie uczuć szkodzi zdrowiu i dlatego nie ma z tym problemu, niezwykle wrażliwy.
Norbert – z wykształcenia historyk, z musu doręczyciel poczty, sport i dzieci to jego życie po latach wielu błędów, również tych z alkoholem.
Oliwier – pedant, wymuskany i wycacany na każdego patrzy z góry... uwielbia być w świetle, na pierwszym planie. Nie słucha co się do niego mówi, bo zresztą nie ma na to czasu, bo on zabiera cały czas (gdyby to chodziło o radio, powiedziałabym, że antenowy)... do tego zawsze ma rację i nie pozwoli sobie przedłożyć żadnej innej. Określa się mianem człowieka z wyższej półki. Zdaje się, że nie zdaje sobie sprawy, że na końcu wszystkie półki są na tym samym poziomie.
Piotr – żona, czwórka dzieci i pasja do nieba i gwiazd, profesor astronomii... miałam przyjemność spędzić z nim osiem lat w jednej klasie, w szkole podstawowej. Niewielkim był chłopaczkiem w tym czasie, gdy na spotkaniu klasowym w 2008 roku go zobaczyłam, to swoją posturą zasłonił dwoje innych osób.
Roman – technik ogrodnik... konformista...ponoć zmuszony przez ojca do wykonywania tego fachu, silnie związany pępowiną z mamusią i jej siostrą (co dziwne się wydaje). Nie wyniósł z domu miłości, więc sam się z niego wyniósł szukając pokrzepienia u kobiet... tylko ani pierwsza... ani druga żona nie zgadzały się na niewolnictwo, a inne szybko rozumiały o co mu chodzi. Teraz jest sam ze sobą i chyba lubi ten stan. Mam nadzieję, że nie zrani już żadnej kobiety. Typowy hedonista, z tych co modli się pod figurą i przed telewizorem, gdy jest msza, a diabła ma za skórą. Dobrze operuje nożem, jeśli chodzi o pocięcie kobiety.
Stephen – uroczy przedsiębiorca z Niemiec, taki typ poukładanego Roberta Redforda z czasów gdy był młody, poliglota z niezwykłym poczuciem humoru. To poczucie humoru tak nim owładnęło, że zapomniał mi oddać pożyczone pieniądze... i to wcale nie jest śmieszne.
Teodor – czarujący sześćdziesięciolatek, tonący w liczbach, przepisach i cyferkach... ulubieniec kobiet... lekka wada wymowy sprawia, że musisz dobrze nasłuchiwać o czym mówi, bo dodatkowo mówi bardzo szybko. Przyjaciel... przejmuje się każdym i w tym natłoku zamartwiania, zapomina o sobie i o tym, że nieocenieni też spoczywają na cmentarzu.
Wiesław – kochający muzykę, wydał w Zaiksie dwie płyty gdzie gra na gitarze i śpiewa.... sam napisał muzykę, tekst i zaaranżował... lubię słuchać tych płyt... niestety sam nie potrafi zadbać o siebie, potrzebuje kobiety, która by nim kierowała. Lubi stare samochody i perfekcję w tym co robi, jeżeli zacznie wreszcie robić. Niezwykle inteligentny, marzyciel bez kontaktu z rzeczywistością.
Zbyszek – krzyżówkę w Przekroju potrafił rozwiązać przez piętnaście minut, magister towaroznawstwa, koneser znaczków pocztowych, rozmowy z nim trwały do późnej nocy i miał wyjątkową zaletę ... kochał mnie za nic i nigdy się ode mnie nie odwrócił.
Ten wykaz nie ma świadczyć o tym, że mężczyźni to sami wrogowie, którym tylko na jednym zależy, czyli na seksie i wygodnictwie. Jeżeli chcemy żyć w przyjaźni z mężczyznami musimy pomyśleć o tym, że od nas wiele zależy to jak oni się zachowują. Też dryfują na łódce życia i z tymi wartościowymi należy zawiązać przymierze, próbować zrozumieć, nadać związkowi szacunek, nie tylko obwiniać, obrzucać obelgami, a już na pewno bezwarunkowo się nie poddawać. Oni też mają prawo do niepewności, a czasem wychowywani przez rodziców, że ponoć "mężczyźni nie płaczą" duszą się w tych swoich kłopotach. I tak pozbawieni odpowiednich wzorców zdarzają się być roszczeniowymi, nabuzowanymi złością bachorami i leniwymi, rozkapryszonymi władcami. Ale oni też cierpią, bo przecież odczuwają, że coś nie gra jak powinno.
Każdy z nich chciałby być macho, ale żyjemy w takim okresie, kiedy kobieta już nie jest zahukaną kurą domową i potrafi poradzić sobie bez mężczyzny. I oni to widzą i zwyczajnie się boją, zaczynają być sfrustrowani. A moja babcia miała na to dobrą radę: przytakuj, ale rób swoje i zawsze tak obróć by to sprawka była jego, nieistotne czy dobra czy zła... facet musi czuć się potrzebny, więc tak kręć tą jego głową by nigdy nie domyślił się, że to Ty jesteś kierującą w tym zespole. Zaproś go do obierania ziemniaczków, bo on to robi najlepiej, a odkurzanie to dla niego pestka, Ty w tym czasie przygotujesz się na miły z nim wieczór i pokażesz nową koszulkę... obiecasz... jeszcze co nieco.
I radzę Ci wnusiu nie krytykować zbytnio jego poczynań, decyzji – r o z m a w i a j.
Chyba, że zdarzy się przypadek beznadziejny – to go s k r e ś l, bo życie masz tylko jedno, niezależnie sama czy z kimś, starzeć się będziesz jednakowo.
I tu Babciu Kochana nie zgadzam się z Tobą .... z byle kim starzejemy się szybciej niż z kimś przez kogo jesteśmy autentycznie kochane, a same to dopiero jest l u z , kiedy wszystko możemy, a nie musimy nic 😉










































