10:56:00

Challenge Młodej Inaczej Kobiety ;-)

Challenge Młodej Inaczej Kobiety ;-)

TAKIE MODNE SĄ OSTATNIO CHALLENGE

NIESTETY... idą w zła stronę.

MOJA PROPOZYCJA. 

Propozycja dla modowej 60-tki plus. Dla mnie to wyzwanie takie nieszkodliwe, raz w miesiącu ubierać się stosownie do wieku swojego 😀

CZYLI?

Stonowane kolory, niewyróżniające z tłumu... najlepiej szaro-buro. Już rozpacz mnie bierze ogromna. Bo nie potrafię żegnać się z kolorami i przestawić na coś, co nie odzwierciedla stanu duszy mojej. A mimo, że ciało (skóra, największy organ ludzki) to jest jak papier cieniutki ze zgnieceniami cienkimi, z różowymi pajączkami (oki, lubię różowy kolor, nie znoszę pająków 😉)... to ja kocham to ciało, bo jest moje i innego nie mam. Lubię je przyoblekać w kolory i bawić się modą. Trochę mnie męczy ta moja perfekcja, że wszystko do wszystkiego musi pasować i układać w całość, która niby mimochodem ale jest przemyślana dokładnie. Różowe kwiateczki z szalika i takież pantofelki jako nawiązanie lub choćby kolczyki czy torebka. Wszystko w zależności jak mi się to uda w głowie znaleźć, gdzie co mam poukładane i w szafie poskładane. Jest to bardzo trudne, bo sporo tych rzeczy mam 😀

CZYLI na własne żądanie raz w miesiącu, stosownie do kanonów nie wiadomo przez kogo ustalonych, żeby było niewyróżniająco się... nieprowokująco, żeby nie budzić złych spojrzeń pełnych dezaprobaty i i wymownych spojrzeń oraz nawet cichych za plecami komentarzy (zwłaszcza niestety kobiet).

JESZCZE TEN RADOSNY UŚMIECH obdarzający wszystkich dookoła plus cięty czasem nieposkromiony żarcik, zostawię głęboko w sobie. "Skoro ma pani siłę żeby tak zewnętrznie zadbać o siebie, to chyba nie jest tak źle z tym pani bólem - cytat z pewnej pani doktor".

NIKOMU BOWIEM NIE PRZYCHODZI DO GŁOWY... że to pewnego rodzaju "maska" by całemu światu o sobie nie opowiadać i pocieszać się tym, że jeszcze, jeszcze daję radę 😃

MOJA DEWIZA: Po co się inni mają cieszyć, że mi źle, niech zazdroszczą, że mi dobrze 😉

I TAK OD ZWYKŁEGO UBIERANIA SIĘ przeszłam na bardziej metafizyczne przemyślenia.

Może jest tak, że jesteśmy takimi, jakimi widzą nas inni (?)

DZISIAJ ZAMIAST PUENTY - anegdota prawdziwa.

Pani rejestratorka (medyczna): nie mam aktualnie terminów, ale mogę pani zaproponować luty 2028 roku.

JA - (lekko zirytowana ale też rozbawiona) a którego dokładnie?

Pani - (super poważnie) - 28 luty, wtorek godzina 11.00

JA - mhm

Pani - to co, będzie miała pani czas? (ponaglająco)

JA - (ze smutkiem ) no nie, mam już umówioną wizytę u fryzjera. I mój szeroki uśmiech od ucha do ucha.

I TAK TRZEBA ŻYĆ ŻEBY DO WIZYTY LEKARSKIEJ DOTRWAĆ, A PO DRODZE KOGOŚ NIE ZIRYTOWAĆ TYM, ŻE MIMO UPŁYWU LAT W DUSZY ZAMIAST ZIMY MA SIĘ WCIĄŻ WIOSNĘ :-))))



17:35:00

PRZEBODŹCOWANI. Jak żyć żeby nie zwariować?

PRZEBODŹCOWANI. Jak żyć żeby nie zwariować?

XXI WIEK i codziennie niezmiennie informacji setki i tysiące atakujących zewsząd.

Najczęściej niepokojących i lęk budzących. Czy interesujących? Czy pozytywnie napędzających?

Niekoniecznie! To inne czasy niż te, gdy człowiek w XIX wieku żył. Całe swoje dorosłe życie tamten człowiek, z innej epoki, nie dostawał tak wiele informacji co ten dzisiejszy w jeden tylko dzień.

POWIADOMIENIA, maile, rolki, newsy, podcasty w tle, do tego filmy o różnej tematyce... stąd wieczne zmęczenie i niezadowolenie... problemy z koncentracją i z własnymi emocjami. Nasz układ nerwowy nie nadąża w tym biegu technologii. Mały ekranik telefonu czy większy laptopa staje się podstawowym narzędziem w naszym życiu. Po przebudzeniu zamiast przeciągać ramiona, odsłaniać okna by spojrzeć w niebo i popatrzeć na wstające słońce... A może przytulić jeszcze do poduszki czy do kogoś przy nas śpiącego... Jakże często sięgamy po smartfona, żeby... no właśnie żeby co? Tak samo czynimy (często) przed wieczornym tudzież nocnym zasypianiem.

TRZEBA SIĘ BRONIĆ, żeby żyć normalnością, a nie wirtualną rzeczywistością.

1. NIE, nie trzeba od razu wyjeżdżać na bezludną wyspę, ale można wprowadzić sobie zasady i trwać przy nich. Np. godzina od rana bez w wiadomości zerkania i wieczorem ściszony telefon, bez rozedrgania emocjonalnego przed telewizorem. Dajmy odpocząć bez powiadomień od obcych osób, zostawmy te powiadomienia tylko od bliskich osób. I dieta dopaminowa się nam tworzy. Cudowny stan :) 

2. POSTAWMY NA OBSERWOWANIE LUDZI, czekając na spóźniająca się przyjaciółkę czy kolegę (nieładnie, nieładnie ;)) przy restauracyjnym stoliku. A jadąc tramwajem, gdy uda nam się wydrzeć miejsce siedzące od nastolatka ze słuchawkami na uszach i "słabym" wzrokiem (niewidzącym, że Stara już jesteś ;))...  popatrzmy w okno, delektujmy się widokami. Taka bezczynność mózgowa, to niesamowity reset. 

3. ZDROWY EGOIZM. Nie brak empatii, ale gdy samemu się nie zadba o swoje potrzeby, granic nie określi i nie zadba o swój dobrostan, (oczywiście be krzywdzenia innych i własnego poczucia winy), to nikt za nas tego nie zrobi. A przejmowanie się całym złem, które codziennie świat dotyka, (a nie mamy na to realnego wpływu), to NAS NISZCZY.

WIEM, CO PISZĘ... bo taka niby "mądra" jestem, a potrafię przejmować się zmarłym wróbelkiem na chodniku. A wiadomość o śmierci kogoś kogo znałam (choć nie zawsze osobiście), kto był cząsteczką mojego życia, potrafi mnie rozłożyć kompletnie. Wiadomości z kraju i ze świata, te ważne, elektryzujące, głupie czasem, irytujące potrafią wyprowadzić mnie z równowagi zupełnie.

4. NISZCZĄ NAS TAKŻE wiadomości, które w poczekalniach przed wizytą u lekarza słyszymy... nie szukamy ich... docierają do nas mimochodem.

ZMIERZAM DO METY... to jedyna meta, do której nie śpieszę się :) Aby iść wolno i w dobrym zdrowiu i nie dać zwariować się postanowiłam dawkować, recenzować swoje informacje i czerpać jak najwięcej z radosnych rzeczywistych chwil.

Słabo mi to dosyć wychodzi, głowy nie zmienisz (kłębią się myśli), więc na początek zmieniłam fryzurę :))))   





13:41:00

STARA KOBIETA I JA... POWRACA!!!

STARA KOBIETA I JA... POWRACA!!!

Po równo 365 dniach, licząc dokładnie od 2 października roku ubiegłego, kiedy ostatnią fotkę na bloga i fejsa zrobiłam, ostatnią literkę na klawiaturze wybiłam... wracam. Dlaczego ta przerwa? To wytłumaczą następne dni, kiedy pisać będę. Mam nadzieję, że będzie mi się chciało refleksjami swoimi dzielić. Nie będę stosować wobec siebie presji, że muszę np. co tydzień koniecznie pisać o tym co mi akurat w duszy gra i w głowie się kłębi. Zresztą jest to niemożliwe, bo tyle myśli bym chciała przekazać, a tu od tej przestrzeni wirtualnej... prawdziwe życie w dotykaniu żywych komórek, słuchaniu natury i dotykaniu miękkiej skóry ludzkiej...  bardziej mnie nęci, niż dotykanie klawiatury.

KIEDY BĘDZIE MI SIĘ CHCIAŁO... albo najdzie mnie taki moment, to pisać będę. Żadnej tu regularności nie przewiduję :) 

NIE ZBIERAM SPOŁECZNOŚCI, KTÓRA DA MI ZASIĘGI... dla siebie pisać bym chciała i dla paru osób, którym się to spodoba i może coś w ich życie wniesie :)))

MYŚL DZISIEJSZA... NI Z GRUCHY NII Z PIETRUCHY ;)

Młoda kobieta ma tyle lepiej od Starej Kobiety, że tyle ubierać się nie musi :)) Młoda więcej odsłaniać może, za to Stara większą jest tajemnicą przez to zasłanianie ;-))





22:05:00

ALFABETY STAREJ KOBIETY - MORALNOŚĆ

ALFABETY STAREJ KOBIETY - MORALNOŚĆ

CZYMŻE JEST MORALNOŚĆ?

Wprawdzie mój mózg dzisiaj nie pracuje najlepiej ;-) Przyznaję, że zwykle jest lepiej ;-) Trochę jestem jak ryba bez kwasu omega ;-) trochę zdezorientowana, trochę ślamazarna, a pomysły uciekają szybciej niż świeża rybka na patelni. Ale to nic. Bo moralność, to poważna sprawa... choć spróbuję napisać o niej zabawnie, by zbyt ciężkostrawna nie była.

ZAPRASZAM WAS NA ALFABETYCZNĄ PRZEJAŻDŻKĘ PO ŚWIECIE WARTOŚCI...

Wartości, które niby są nudne i na "serio", ale zarazem mają w sobie dużo kolorytu, a nawet dziwactwa swoje. Aż szkoda ich nie ogarnąć z uśmiechem na twarzy. 

SPRÓBUJĘ ;-)

Bo ten alfabet, to taki trochę przewodnik, który mówi: "Bądź uczciwy, ale nie rób z siebie nudziarza. Bądź lojalny, ale nie frajerem. I pamiętaj - zawsze jest miejsce na trochę luzu, nawet w kwestii moralności!"

WIĘC rozsiądź się wygodnie, weź herbatę, kawę lub coś mocniejszego (może podjedz rybki dla odporności ;-)) I zanurz się w moralności, która czasem śmieje się z samej siebie. Będzie na poważnie i na śmiesznie, jak komu pasuje ;-))

A - ALTRUIZM -  bezinteresowne działanie na rzecz innych nawet wtedy, w tym momencie, gdy leci Twój ulubiony serial. Przykład: oddajesz swój ostatni kawałek ulubionego ciastka przyjaciółce, która odwiedziła Cię znienacka. Ona do dzisiaj ma wyrzuty sumienia ;-)

B - BEZSTRONNOŚĆ - Nie bierz strony ani lewej, ani prawej. Ani nawet tej, która częstuje Cię ciastem. Przykład: babcia nie faworyzuje żadnego wnuka. Przynajmniej oficjalnie ;-)

C - CIERPLIWOŚĆ - to sztuka nie zabicia drukarki, która po raz piąty Ci mówi "brak papieru", mimo, że papier jest. Przykład: nie rzucam klawiaturą gdy mi się zacina przy pisaniu tych słów - jeszcze ;-)

D - DUMA (zdrowa) - Cieszę się, z tego co zrobiłam, ale nie robię z tego pomnika. Przykład: ugotowałam rosół bez kostki rosołowej - żyję z tym w ciszy. Bohaterka bez peleryny;-)

E - EMPATIA - Nie musisz płakać, gdy ktoś płacze, ale przynajmniej nie mów: "weź się w garść". Przykład: koleżanka słucha Twoich żali, że właśnie rzucił cię mąż. Choć sama właśnie rzuciła palenie :-)

F - FAIR PLAY - Nie oszukujesz nawet gdy bardzo chcesz wygrać. Przykład: oddał piłkę, choć mógł strzelić gola. Do dziś koledzy nie wiedzą, nie rozumieją, po co.

G - GODNOŚĆ - Nie robisz z siebie pajaca nawet wtedy gdy jest promocja "3 za 2" Przykład: nie tańczyła na stole na firmowej wigilii mimo lejącego się alkoholu. Jako jedna z nielicznych.

H - HONESTY - Mówisz prawdę. Gdy pytają: "Czy w tej sukience wyglądam grubo?" Odpowiada: "Nie grubo, tylko jakby... solidnie." Żyje? Ledwo.

I - INICJATYWA MORALNA - Robisz coś dobrego zanim ktoś Ci powie, że trzeba. Przykład: Wyrzucił śmieci za nim zaczęły wychodzić same. Szacun;-)

J - JASNOŚĆ ZASAD - Zasady są jasne, nie jak instrukcja z IKEA: nie kradniemy, nie bijemy, nie jemy ostatniego kawałka pizzy bez pytania. Przykład: ustaliła z siostrą, że kto zje ostatni kawałek pizzy, robi herbatę. Sprawiedliwie.

K- KONSEKWENCJA - Jak mówisz, że "nie jem słodyczy", to nie jesz. Nawet gdy ptasie mleczko patrzy błagalnie. Przykład: Odmówiła słodyczy trzy razy. W domu, po spotkaniu zjadła lody. Eh... i tak szacun.

L  - LOJALNOŚĆ - Nie sprzedajesz info ze zwierzeń swojej koleżanki nawet za pożyczenie najfajniejszej torebki. Przykład: chciałabyś się z inną koleżanką podzielić frustracją tej pierwszej, bo w sumie cię to jara, ale? ale może jeszcze do tej torebki pożyczy ci buty ;-)

Ł - ŁAGODNOŚĆ - Można komuś powiedzieć, że coś robi źle, ale tak zwyczajnie po ludzku, nie jak w reality show. Przykład: szefowa powiedziała, że trzeba zastanowić się jak to zrobić lepiej(?), zamiast: "Kto to schrzanił?"

M - MIŁOSIERDZIE - Nie dobijasz tych, którzy już leżą, nie kopiesz ich, chyba, że to worki treningowe. Zwłaszcza jeśli to Ty ich tam rzuciłaś. Przykład: nie przypominała byłemu, że "a nie mówiłam". Chociaż bardzo chciała.

N - NIEZŁOMNOŚĆ - Pracujesz i trzymasz się wartości, nawet gdyby łatwiej byłoby machnąć ręką i iść na łatwiznę, po drodze na kebaba. Przykład: pracujesz i idziesz prostą drogą choć widzisz, że kombinatorzy jadą na wakacje trzy razy do roku.

O - ODPOWIEDZIALNOŚĆ - Jak coś spartolisz. Przyznajesz się. Nie zwalasz na kota sąsiadów, bo sam swojego nie masz. Przykład: Przyznała, że rozlała kawę na laptopa. A potem zamówiła nowego.

P - PRAWDOMÓWNOŚĆ - Mówisz prawdę. Chociaż wiesz, że po niej może być cicho. Bardzo cicho. Przykład: powiedział, że nie lubi zupy teściowej. Do dzisiaj ma zakaz do niej wstępu.

R - RÓWNOŚĆ - Wszyscy mają takie same prawa. Nawet Ci co nie solą frytek. Przykład: Dał głos koledze z innej partii. Bo każdy ma prawo do bycia w błędzie ;-) Każdy ma prawo do swojej szansy, nawet ten, który nie zna różnicy między espresso a ekspresem.

S - SOLIDARNOŚĆ - Nie zostawiasz ludzi w biedzie. Ani w pracy, ani po godzinach. Przykład: został  z koleżanką do zamknięcia projektu. Mimo, że mógł już grillować.

T- TOLERANCJA - Nie musisz lubić disco polo, ale nie krzycz, "to nie jest muzyka", gdy ktoś tańczy. Przykład: wysłuchał rapu kolegi bez przewracania oczami. To się nazywa dojrzałość ;-)

U - UCZCIWOŚĆ - Nie ściemniasz nawet w CV. Przykład: napisał: "średni angielski" i na prawdę mówi średnio. Ale z sercem.

W - WRAŻLIWOŚĆ - Zauważasz, że komuś jest źle. Nie pytasz: "Dlaczego masz taką minę?" tylko "Zrobić Ci herbaty?" Przykład: przyniósł koleżance czekoladę, zanim zdążyła się rozpłakać.

Z - ZAUFANIE - Wierzysz, że ludzie z natury nie są podstępni. Po prostu mają gorszy dzień. Przykład: pożyczył znajomemu książkę, mimo, że tamten nie oddał trzech poprzednich.

PUENTA: Może coś z Moralności Pani Dulskiej? ;-)))

Zbyszko: Niby nie ma u nas kokot (pań lekkich obyczajów) w kamienicy. Sama mamcia wynajmowała tej z pierwszego piętra.

Dulska (z godnością): Ale się jej nie kłaniam.

A TAK NA POWAŻNIE: Cytat z Karola Fourier- "Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować jej nakazy w praktyce, a zapewnia dobrobyt temu, kto się umie nią posługiwać niby maską.".




15:11:00

DZIEŃ DZIECKA, czyli też Dorki i Janki

DZIEŃ DZIECKA, czyli też Dorki i Janki

MOJE KOCHANE URWISY

Piszę do Was ten list, bo chociaż jesteście jeszcze małe (jedna rozrabia z wdziękiem, druga ślini się słodko, ale też uśmiecha pięknie), to mam nadzieję, że to kiedyś przeczytacie i pomyślicie: "Nasza babcia Dorotka to niezłą agentką" była.

Jestem jaka jestem, z turbo-sercem, rozczochraną duszą w szalonym ciele przy pokręconym kręgosłupie. Niby 60 plus, ale w środku, to nastolatka jestem. Nie emerytura, żadne tam robienie na drutach i kapcie cieplutkie. Wolę ganiać z Wami po mieszkaniu, które jest jak dom lalek specjalnie dla Was przygotowane... jak huragan szybka, jak słońce gorąca i uśmiechnięta... śmiać się do łez i gadać głupoty i skrywać tajemnice, tańczyć w deszczu, skakać w błoto i śpiewać "Latawce, dmuchawce, wiatr.... la, la, la".

MOJE ŻYCIE

nie zawsze było łatwe - byłam sama, dużo pracowałam, gdy Wasz dziadziuś już spokojnie balował w niebie, ja sama Waszej mamie życie pokazywałam, chociaż wsparcie od niektórych przyjaciół miałam. Nie mogłam zajmować się Waszymi kuzynami, bo Waszą mamusię musiałam podwójną miłością obdarzać. Nie miałam wtedy czasu, ani siły by być babcią dla innych wnuków, ale teraz staram się nadrobić to z nawiązką. Jesteście moimi skarbami, prezentami i szczerze? Dajecie mi drugą młodość, choć czasem kwękam i narzekam ;-) Jesteście moim darem (Dorotka - z greckiego, to dar od Boga) i łaską od Boga (Janinka- z hebrajskiego, łaska Boża). I taka jest prawda!!! Jesteście darem i łaską! Jestem bogaczką!

NA  DZIEŃ DZIECKA  życzę Wam:

1. Żebyście zawsze miały odwagę być sobą - z brokatem we włosach i choćby z butkami nie do pary! Jeśli zachcecie tańczyć w deszczu w kaloszach i tiulowej spódniczce, to tańczcie. Tylko nie zapomnijcie do takiej fajnej akcji, zaprosić mnie, waszą babcię.

2. Żebyście tak jak ja kochały życie - nawet gdy potkniecie się czasem. Warto zawsze rano wstać i zaczynać od nowa (najlepiej w tańcu). I od rana do wieczora - śmiech. Smuteczki śmiechem przeganiamy, bo śmiech to najlepsze lekarstwo na wszystko! A najlepszy śmiech, to głośny jest :-)))

3. Żebyście miały w sobie radość, odwagę i taką babciną siłę - tę, co nie pęka, daje radę.

4. Kochajcie całym sercem siebie nawzajem i rodzinę całą. Nie zapominając o sobie i przyjaciołach. 

5. No i marzenia oczywiście - nie zapomnijcie, że marzyć zawsze warto, nawet wtedy gdy wydają się one szalone.

Pamiętajcie: jak będziecie chciały się wygadać, wypłakać, poskakać na kanapie czy po prostu pośmiać z niczego - babcia zawsze tu będzie. Z otwartym dla Was sercem, lodówką i pewnie jakimś zwariowanym  pomysłem.

Jeśli kiedyś mnie zabraknie, choć trudno to będzie Wam pojąć, to tak się zdarza przecież... to gdy mnie kiedyś nie będzie tak blisko i buziaczków nie będę już Wam dawać... chcę żebyście wiedziały i pamiętały, że byłam najszczęśliwszą babcią na świecie, mając Was obok. W Waszych uśmiechach, tańcach, śpiewankach, w wierszach, rymowankach, kolorowych ubrankach - moje serce  będzie zawsze przy Was! Bo moje serce jest większe niż największy plac zabaw i nigdy nie będzie zamknięte z żadnego powodu. 

Wasza zakręcona - babcia Dorotka




11:28:00

Mama Moja

Mama Moja

 


OD DZIEWIĘCIU LAT, CO ROKU STARAM SIĘ INACZEJ 

Inaczej napisać coś o mojej Mamie, w okresie tym majowym, gdy Święto Matki w kalendarzu jest.

Teraz będzie tak: moja Mama... była jak delikatny akwarelowy obraz - pełna ciepła, wrażliwości i cichego piękna. Malowała z sercem, haftowała z cierpliwością, jakby każda nić była modlitwą o spokój i miłość. Była subtelna i nieśmiała, trochę wycofana, może niezrozumiana przez swojego wykształconego surowego męża. Ale dla mnie była ostoją.

Pamiętam jak troszczyła się o mnie, o tatę i babcię z takim spokojem. Nie była perfekcyjna - ciasto, które raz upiekła było tak twarde, że nie dało się go ukroić, a co dopiero zjeść. Śmialiśmy się z tego długo, a ona razem z nami, z rozbrajającym uśmiechem. Ten uśmiech zawsze szeroki i żartobliwy w przesłaniu, jakby przepraszający, smutny gdy w jednym roku straciła najukochańszą mamę (moją babcię Marynię) i męża - zostałam jej tylko ja :-(

Była momentami też jak dziecko - pamiętam, jak zapytała w szkole o wychowawcę, którego nazywaliśmy "Topór", myślała, że to jego naprawdę nazwisko. Rozczuliło mnie to wtedy i do dziś wywołuje ciepły uśmiech. 

Leżąc na szpitalnym łóżku, dzień przed odejściem pogłaskała mnie po ręce i powiedziała: kocham cię. Patrzyłam na nią wzruszona, bo często mnie przytulała, ale nigdy nie mówiła tak wprost, że kocha mnie. Była zawstydzona.

Było wcześnie rano, gdy telefon ze szpitala zmienił całe moje życie. Odeszła Mama, tak cicho jak cicho szła przez życie.  Dokładnie miesiąc po jej śmierci - zaszłam w ciążę. W wieku 42 lat urodziłam dziewczynkę. I ta dziewczynka jest jak echo mojej mamy. Ma w sobie to samo ciepło, ten sam spokój. Jakby życie toczyło się w krąg i Ona, moja Mama, do mnie wróciła w nowej postaci.

Dziś Dzień Matki. Dla wielu to bukiet i czekoladki, telefon do mamy. Dla mnie czas wspomnień, wdzięczności i pewnego cichego wzruszenia. Bo choć nie mogę jej przytulić, wiem, że wciąż jest blisko - w gestach mojej córki najmłodszej, w ciepłych snach, w każdym odruchu dobroci, którego mnie nauczyła, a które codziennie otrzymuję od córki.

MAMO,

Choć nie mogę powiedzieć Ci tego wprost - dziękuję. Za wszystko. Za spokój, którym mnie otulałaś. Za śmiech nawet gdy ciasto nie wyszło.

Za to, że byłaś.

I jesteś - w moim sercu i w oczach mojej córki.

W DNIU MATKI przesyłam Ci najczulszy szept: kocham Cię Mamo.

Twoja córka







11:58:00

STAROŚĆ TO LUKSUS :-))))

STAROŚĆ TO LUKSUS :-))))

NIESTETY

Trzeba jej dożyć, żeby się o niej przekonać. I ja to szczęście absolutnie mam. STARA KOBIETA JESTEM I Ja absolutnie pogodzona z nią jestem.

W 6 PUNKTACH WAM TO OPOWIEM

1. Mogę być sobą na własnych zasadach i ubierać się tak samo na różowo jak i w popielatym dresie i tak gdziekolwiek mogę poczłapać. Mogę, chcę i nic nie muszę. Sobie tylko podobać się mogę.

2. Mam więcej czasu dla siebie... tylko nie wiem po co... trochę nieprzyzwyczajona jestem. Ale wszystko co robię, to z niczego tłumaczyć się nie muszę nikomu. A jakby co? To mogę zapomnieć ;-)

3.Nadziwić się nie mogę i prawo do dziwienia się mam absolutne, że kiedyś martwiłam się bzdetami (tak z perspektywy czasu na nie patrzę) i nawet dokładnie nie pamiętam po co (?). Dzisiaj postępuję inaczej.

4. Zmarszczki, obwisła tu i ówdzie skóra i błękitne żyłki prześwitujące przez pergaminową skórę - nowe to doświadczenie i nie zauważyłam kiedy się ono wydarzyło. Miłości, dramaty, problemy w pracy i z dziećmi... ach jak to dawno było. I te zmiany pracy, mężczyzn, diet, inspiracji modowych. Mogąc opierać się na tych historiach mogę budować się na nowo w nowym starczym wymiarze... nie żałując niczego!

5. Kiedyś nosiłam szpilki, teraz czasem też je zakładam jak mam fantazję choć podobać się nikomu nie muszę. Chyba, że mojej 4-letniej wnuczce imienniczce mojej, która potrafi zachwycić się wyglądem moim. 

6. I najważniejsza sprawa: mogę sobie mówić co chcę, bo trudno obrazić się na kogoś tak starego i w końcu miłego*, choć bardzo specyficznego ;-)

PODSUMOWANIE... zmiana  

w starości jest taka, że kiedyś świat stał otworem i wchodziło się w górę z mozołem, a teraz ta droga coraz krótsza i zjeżdża się po niej jak po poręczy schodów.

Ta wolność słowa i zachowania w starości jest najlepsza, bo nawet jak ktoś na mnie spojrzy z politowaniem... to mam bardzo wzrok już nie ten co (...) dziesiąt lat wstecz ;-) Wygodnie niedowidzieć i niedosłyszeć jest ;-))

JAK SIĘ CZUJĘ?

Wspaniale!!! (Choć tu boli, tu strzyka, przewlekle ściska Kochanek od dawna Pan B. ;-) Talii już nie mam, stopy mi za to urosły, przy ramionach wachlarze, więc mogę jakby co odlecieć... ;-) nie chodzę na randki, bo facetów takich już nie ma... albo na cmentarzu już, albo mają żony, a jak nie mają, to wciąż o nich pamiętają i porównywać chcą, a mnie to zupełnie nie interesuje. 

STAN UMYSŁU

Nigdy nie był tak dobry. Humanistka, dusza artystyczna, która we mnie ciągle grzmi jak burza z piorunami... otóż teraz zagadki matematyczne i podchwytliwe quizy wciągnęły mnie i jestem w nich nawet dość dobra i coraz bardziej żądna nowych wyzwań i sprawdzenia się. To mnie niezwykle jara :-))))

ODZYSKAŁAM SIEBIE NA NOWO W INNYM FORMACIE ZAISTE :-))))

* miła - tak subiektywnie siebie określam

JEDYNE CO MI W STAROŚCI NIE PASUJE

To określanie seniorką, w grupy łączenie senioralne (okropne słowo) . A tak w ogóle to babcią jestem moich wnucząt... żyję jako kobieta i nie przestaję nią być (STARA KOBIETA to ksywka moja :-)))




Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger