15:46:00

GODNOŚĆ - tak sobie myślę :-)

GODNOŚĆ - tak sobie myślę :-)

NAUKOWO

O godności można prawić wiele i na rozmaite sposoby. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ głosi, że godność jest przyrodzoną właściwością każdego człowieka, stanowiącą jednocześnie w parze z równymi i niezbywalnymi prawami wszystkich ludzi, podstawę wolności, pokoju i sprawiedliwości na świecie. Św. Tomasz z Akwinu uważał, że godność jest tym, ze względu na co możemy uznać człowieka za osobę. Tak rozumiana godność to godność ludzka. W tym tekście ważniejsza będzie jednak godność osobista.

DLA STAREJ  KOBIETY

Dla mnie najważniejsze jest rozumienie godności jako pozytywnej wartości człowieka (czyli mnie), która powinna przysługiwać mi w kontakcie z innymi ludźmi, w tym z reprezentantami takich instytucji jak publiczna służba zdrowia ;) Godność niesie za sobą świadomość własnej wartości (i nie mam tu na myśli żadnego zuchwalstwa ani próżniactwa), która sprawia, że inni powinni traktować mnie w sposób godny. I pamiętajcie... świadomość własnej wartości nie jest niczym złym - tak samo jak umiejętność mówienia o swoich sukcesach czy zaletach. Córka zwróciła mi uwagę, że gdy ktoś komplementuje mój strój nie powinnam mówić "a wiesz... a to w lumpeksie wygrzebałam" tylko z uśmiechem podziękować za komplement. Gdy ktoś pochwali mój makijaż nie muszę mówić "a to tak na szybko dzisiaj, tusz stary, pudru końcówka" - nie muszę umniejszać moim działaniom. O tym też mówi poczucie godności. Ale ale.. przejdźmy do właściwego bohaterki tego tekstu, czyli godności osobistej.

CO TO TA GODNOŚĆ? 

Godność osobista to pewna postawa, a zarazem cecha charakteru. Jest niezwykła, ponieważ w przeciwieństwie do godności ludzkiej (która jest niezbywalna), można ją nabywać lub tracić. Odwołuje się ona do poczucia własnej wartości jako osoby kierującej się w swoim postępowaniu określonym systemem wartości i ideałów, która potrafi bronić swoich racji - często nie zważając na konsekwencje. Ważna jest jednak umiejętność zachowania dozy krytycyzmu względem siebie... co nie oznacza zezwalania na buractwo i brak poszanowania przez innych.

JAK WIDZICIE...

Jak widzicie po zdjęciach dodawanych tutaj* - lubię się "stroić". Ubieram się tak na co dzień, a nie tylko na potrzeby "sesji". Jak już kiedyś wspominałam - ważne jest dla mnie dobranie koloru bucików do torebki oraz podkreślenie tego wszystkiego pasującym szaliczkiem. Najlepiej czuję się w intensywnych barwach - i mam tak już od młodości. 

O PŁASZCZYKU

A ja nawet w czasach szaroburego PRL-u, gdzie ciężko było coś kupić, dostałam od rodziców zimowy płaszcz w kolorze szafirowym (ciekawe gdzie go wytropili ;-)) Był to rok 1976 i to była nagroda za to, że urodziłam im pierwszego wnuka. Oczywiście kłułam tym płaszczem niejedno zazdrosne oko :-) 

GDY JEDNAK

...zostałam babcią po raz pierwszy (a miało to miejsce już 17 lat temu), zaczęto mi sugerować, że powinnam przestać używać intensywnych pomadek i zacząć się ubierać "stosownie do wieku". Odparłam wtedy te "dobre rady", lecz zrobiło mi się przykro. Przykro z powodu braku akceptacji tego jaka jestem i zachęcania, wręcz wywierania presji, abym się zmieniła. A skoro... nie robię nic złego i nikogo nie krzywdzę, dlaczego miałabym się zmieniać. Bo komuś coś we mnie nie pasuje? Byłam wtedy młodsza, pewniejsza siebie i "niebólowa" (co wydaje się być teraz z perspektywy czasu aspektem kluczowym i przeze mnie niedocenianym lub też po prostu pomijanym), a tym samym pewna obranej przez siebie ścieżki i tego co sobą reprezentuję. 

TERAZ

jestem Stara. Mniej pewna siebie i obciążona bólem, przez co zdarza mi się zastanawiać i wahać, czy może ścieżka, którą podążam jest tą właściwą. I to normalne. To momenty zawahania - nie ból. Ból nie jest normalny - jest informacją płynącą od naszego organizmu, że coś jest nie tak. Więc szukam... drążę... czy to naprawdę pogruchotany kręgosłup może tak silnie oddziaływać na cały organizm? Nadeszła pora na zmianę lekarza rodzinnego - tak aby był bliżej. O rzut beretem... nie na drugim końcu miasta. 

I?

I co usłyszałam? "Jak na chorą to dobrze pani wygląda", "nie mamy funduszy, proszę samemu pójść na morfologię i zapłacić za badanie", "inni mają gorzej"... A później już od innej osoby sugestię otrzymałam, że mogłam się ubrać skromniej, żebym następnym razem  poszła ubrana w kolorach czarno - szaro - białych, żeby wyglądać schludnie... włosy "przylizane", bez pomalowanych rzęs, z matowym spojrzeniem. Żadnych błysków i oznak do chęci życia. 

W środku często we mnie wrze i niestety albo "stety" ;-) nie zawsze potrafię utrzymać język za zębami, co nie przysparza mi przyjaciół. Ale rzeczy, zachowania, okoliczności, to co nas otacza należy nazywać po imieniu. Jestem na takim etapie życia, że dziwi mnie tylko fakt, że ja się niczemu nie dziwię... natomiast nie potrafię, nie chcę zaakceptować pewnych spraw. Wiadomo, to co nieuniknione, czyli śmierć... wpisana jest w życie każdego z nas. Reszta jest w naszych rękach, umysłach i sercach. I nikt nie ma prawa mnie klasyfikować na podstawie wieku ("czego się pani spodziewa w tym wieku"), wyglądu ("nie wygląda pani na chorą") czy w odniesieniu do innych ("inni mają gorzej").

Od nas tak wiele zależy! Wystarczy  tylko abyśmy tak działali wobec innych, jak sami byśmy chcieli by wobec nas działano. To proste. Wiemy czego chcemy, czego nie pragniemy. Potrzeba jednak szacunku do drugiej osoby.

Najważniejsza jest GODNOŚĆ człowieka. To czego nie powinien, nie ma prawa inny człowiek drugiemu zabierać, uwłaczać mu... z niskich pobudek, głupoty, chamstwa, pychy, próżności, braku empatii, złości.

Niestety w zwykłej codzienności obserwuję, a nawet doświadczam chwil, kiedy ktoś próbuje poniżyć, upokorzyć, uprzykrzyć życie drugiej osobie. Czasem nawet czerpie z tego jakąś niezrozumiałą satysfakcję. Bo? Bo czuje się lepszą, mądrzejszą, piękniejszą, ważniejszą istotą... bo ma więcej pieniędzy, władzę, możliwości wynikające z racji pełnionej funkcji, bo jest młodą, atrakcyjną, i czasu  więcej do życia... itd. itp. Bo ma przerost poczucia własnej godności, które sprawia, że czuje się nie dość, że dobrze we własnym ciele to lepszy i ważniejszy od innych.

MOJA GODNOŚĆ, TO COŚ CZEGO NIE POZWOLĘ SOBIE ODEBRAĆ

Dlatego nie zamierzam się "przebierać" do lekarza - mam prawo chodzić ubrana w kolory, które mi odpowiadają... w ubrania, które odpowiadają mojemu gustowi. Ba! Nawet jakbym miała tysiące na koncie mam prawo chodzić do lekarza pracującego w ramach NFZ i oczekiwać od niego pomocy. Nikt nie może zaglądać mi do portfela ;) Ani do szafy. Bo mam swoją godność i znam swoją wartość ;) I Wam też tej świadomości dotyczącej godności życzę :)

*dzisiaj przekornie ubrałam się na biało czarno, bo ja tak chciałam :-)








17:29:00

GOŚCINNIE (wyjątkowo) MŁODA KOBIETA U STAREJ NA BLOGU

GOŚCINNIE (wyjątkowo) MŁODA KOBIETA U STAREJ NA BLOGU

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

A poniżej cały alfabet z życzeniami, otrzymałam od swojej córki i tak się wzruszyłam, że postanowiłam podzielić się nim z Wami :-)) i co nieco od siebie dodać.. ;)

Alfabet Młodej Kobiety do Starej Kobiety z okazji jej Urodzin stworzony 😊

A – Alfabety - to Twoja domena, napisałaś ich około dwudziestu, może więcej… pozwól jednak, że sił swych spróbuję i pomysł spapuguję 😊

Tak Alfabety Starej Kobiety lubię pisać, bo porządkują moje roztrzepane myśli. Napisałam alfabet o zwierzętach, kulturze osobistej, czerwieni, oczekiwaniu i kilku innych jeszcze kwestiach :) 

B - Babcią - genialną jesteś, cierpliwości pokłady nieskończone posiadasz… choć nie zawsze dysponować nimi chcesz... lub też cierpliwość testować 😊

Niespecjalnie przepadam za małymi dziećmi, a co za tym idzie odgadywania ich myśli, ale Dorotka ujęła serce moje, a poza tym chcę uratować moją córkę przed zwariowaniem zupełnym...

C – Cierpienie - jest Ci znane, niestety niezapomniane, a jednak wiem, że odejdzie od Ciebie… na skutek Romanowskiej terapii.

Romanowska terapia, tak nazwana od nazwiska osteopaty, który obecnie pomaga mi w ulżeniu bólu i wierzę (nadzieja umiera ostatnia), że przyniesie rezultaty i znów na 100% pożyję :)

D – Domeną - Twoją jest również specyficzne poczucie humoru… oj znana z tego na mieście jesteś.  To sprawia, że jesteś jedyna w swoim rodzaju.

Gdyby nie moje poczucie humoru i dystans do siebie musiałabym dokonać czynów, za które już dawno byłabym za kratami ;-)))

E – Egzamin - z bycia Mamą zdałaś śpiewająco, czego okazem i rezultatem najlepszym, a zarazem potwierdzeniem jestem ja… Alicja ;-) Reszta rodzeństwa też daje radę, dwa razy starsza ode mnie.

Macierzyństwo, to prawa, a przede wszystkim obowiązki kobiety, która urodziła dziecko. Popełniłam wiele błędów, a jednak mam to szczęście, że ludzie, którym dałam życie mogą wiele dać światu z siebie. Macierzyństwo wszystko zmienia, ale do końca nie zapomniałam kim jestem i kim wcześniej byłam nim dzieci urodziłam. 

F – Figlarstwo, choć negatywnie kojarzyć Ci się może z wiadomych względów… to jednak z pewnością jest częścią Twojej osobowości i nie zmieniaj tego 😉 Szczególnie przy Fig(l)arskim jednym 😊

Nie mam zamiaru niczego zmieniać, to życie niestety pewne sprawy weryfikuje i powoduje że zmiany w nim występują bez względu na wolę aktora ;-)

G – Grać na scenie życia chciałabyś aktywnie… i grać jeszcze będziesz – zobaczysz! Bólu pokonanie nowe siły przyniesie, możliwości otworzy i ukojeniem obdaruje 😊

Dzięki serdeczne za te słowa... taki mam plan, by jeszcze nie tylko cierpieć, ale jeszcze pobalować :-)

H – Hałasu nie lubisz, bo sama głośna jesteś… Hałas Ty masz robić, a nie otoczenie Twoim kosztem Mamusiu :-) I tego hałasu jeszcze mnóstwo narobisz!

Nic dodać nic ująć... no lubię gwiazdorzyć ;) 

I – Ironii i kąśliwości nie szczędzisz, choć przecież zawsze ostrzegasz… np., że właśnie masz zły humor 😉

No właśnie, jak ostatnio razem wchodziłyśmy do ulubionego "Armaniego", na wstępie zaznaczyłam , że dobry humor zostawiłam w domu i lepiej ze mną nie zaczynać :-))

J – Jajecznicę i nie tylko robisz najpyszniejszą na świecie!

Gotowanie to moja pasja, choć ostatnimi czasami, to skupiam się bardziej na pracy przedszkolanki, która mnie tak nie pasjonuje, ale uśmiech przynajmniej wywołuje. ;)

K – Kradzieży zawartości banku nie dokonasz, bo zbyt barwna na to jesteś, zapamiętuje Cię i dostrzega każdy… nawet osoby, przez które zapamiętana wolałabyś nie być.

Oj tam, oj tam... jestem sobą, taka jestem i zmieniać się nie będę. Choć niektórym to nie pasuje ;) To oni problem mają ;-)

L – Leków nasennych -  zużyłaś więcej niż lat masz na koncie… czyli wcale tak dużo tych lat nie masz 😊

Faktycznie z tym spaniem, to kłopot wielki... ale cóż poradzić, spać trzeba by siły mieć.

Ł – Łagodności jest w Tobie Mamuś mnóstwo, choć czasem udajesz, że wcale jej nie ma… jednak tak naprawdę jest mnóstwo, choć czasem przykrytej bólem ☹

Im człowiek starszy tym łagodniejszy, bo już wie, że wiele nie zwojuje ;-) A maski nieraz trzeba przywdziewać, by  nie odkrywać się zupełnie ;-)

M – Moda także Ci Mamuś sprzyja. Masz nadal więcej par butów niż lat.. a to znaczy, że mówiąc w ten sposób o wieku… większość da Ci nie więcej niż 30 lat 😊

O tak, buty, torebki, szale... nie mogę zastopować u siebie pasji do ich zmieniania, dobierania do różnych stylizacji :-))

N – NFZ kolejny rok możesz Mamuś dręczyć… i oby żadna wizyta ani droższa czynność niewykorzystana nie przepadła 😊

NFZ, to by się ucieszył, gdybym kwiatki nie podziwiała z góry za ich barwę, lecz wąchała ich korzonki od spodu. Ale tak łatwo się nie dam.

O – Okiełznana nie jesteś i liczę, że nigdy nie będziesz… choć łatwe we "współżyciu" czasami to nie jest.

Mam swoją godność i godność to jest to czego mi nikt nie jest w stanie odebrać, nawet ta pani, co robiła ostatnio mi zastrzyk i kazała spuścić majtki do dołu, co to zupełnie konieczne nie było. To wypięłam się na nią mocno tym gołym zadkiem, aż sama mi te majtki podciągnęła :-))

P – Ptakiem barwnym jesteś, który kocha wolność i umie ją wykorzystać. Taką pozostań bez względu na to, "co ludzie powiedzą".

Ludzie gadają i zawsze gadać będą i zupełnie mnie to nie obchodzi. Jeśli sprawia im radość komentowanie (czasem złośliwe) mojej osoby, to na zdrowie... jak im nie szkoda własnej wątroby, gdzie kumulują się wszystkie złe energie ;-)

R – Rządy PIS-U, a wraz z nimi więc Stara Kobieta, która w kraju PIS umierać nie zamierza… niech trwają jak najdłużej 😊 Tak powtarzasz, że "jedyne co trzyma Cię przy życiu, to - nie umrzeć w kraju PIS-U".

Nic więcej tutaj nie dodam :-)

S – Sesje - fotograficzne… wprawa już jest, skoro za nami jest ich 500 😊, tak samo jak 500 postów napisanych. 

Czas leci... chciałabym więcej pisać czy na stronie, czy na fejsie i instagramie, ale czas jest jeden i nie na wszystko zezwala.

T – Tropików - słońca żar… phii… to morze było i piasku dużo, do którego przyzwyczajać się miałaś…gdy zięć Cię zakopał w morskim piaseczku... :-) Na szczęście umiejętność nabyta, ale niewykorzystana. I oby tak jak najdłużej zostało!

Pamiętam jak to na moje stwierdzenie, że "kocham morze", zostawiliście mnie cały dzień na plaży bez możliwości opuszczenia jej.

U – Urok zły - został odżegnany i klątwa śmierci w 64 roku życia spełniona na szczęście nie została 😊

Mój tato umarł mając 64 lata, a ja jako jego wierna kopia wmówiłam sobie, że też w tym wieku skończę flirt z życiem :-)

W – Wnuczka - się Mamuś w cienie wdała, wieść gminna to wnosi… i okiełznania brak głosi.

Na szczęście! W Dorotce małej widzę siebie, więc ciągłość będzie :-))

Z – Zapiekanki, hot – dogi, kluseczki, gołąbeczki… z Tobą wszystko Mamusiu smakuje wspaniale!

Cieszę się bardzo, że moje towarzystwo Cię kochana nie nudzi i wzrasta Twój apetyt. Oby na życie też był taki wielki, więc dbaj o siebie i już dzisiaj zapisz się do ortopedy, to nie będziesz musiała później oczekiwać w wielkiej kolejce. Będzie jak znalazł :-))

Ż – Żyj, żyj i nie zmieniaj się! Kochamy Cię bardzo!

I ja Was kocham niesamowicie mocno i gorąco. Wiem, że mnie kocha się trudno :-) Tym bardziej Wam za Waszą miłość jestem wdzięczna :-))

Dziękuję za ten alfabet!






16:43:00

Makijaż po 60-tce...

Makijaż po 60-tce...

STAŁO SIĘ!

Już jestem nie tylko po 60-tce. W czerwcu skończyłam 65 lat i kolejny raz jak to mam w zwyczaju musiałam określić swój wiek, tak jak to zrobiłam przy 50 urodzinach... wtedy to na 49 się wyceniłam i tak prze dziewięć lat... teraz więc ustalam , że mam 56... jakby co, to taki czeski błąd ;-) Jeśli chodzi jednak o dowodowy wpis daty urodzenia, to jedna tego pozytywna konsekwencja... mogłam pobiec do punktu sprzedaży biletów i kupić bilet uprawniający do korzystania z komunikacji miejskiej... nie za 60 zł na miesiąc, ale za 90 zł... za cały rok! Jaka to oszczędność ;) Z racji poczynienia takiej oszczędności pobiegłam do drogerii z myślą, że mogę uzupełnić swoje kosmetyczne zapasy tzw. kolorówki... skończył się puder... pomadka też na wykończeniu... I wtedy przyszło zastanowienie, tak jak wcześniej w przypadku stroju i tego jak powinnam ubierać się według ogólnie przyjętych standardów po 60-tce... postanowiłam poczytać jak powinnam się w tym wieku malować i może coś należałoby zmienić.

W Internecie w temacie makijażu po 60-tym roku życia zwraca się uwagę na to, że... (Pominę aspekt, że w artykułach dotyczących tego tematu dominuje zwrot "dla starszej kobiety", którego wyjątkowo nie lubię ;) Można o mnie mówić, że jestem stara... ale starsza? Wypraszam sobie. "Starsza" to jak określenie, że woda jest "letnia", a zupa pomidorowa "dobra". Nie znoszę bladości, nijakich określeń... To tak na szerokim marginesie ;-)

A więc, że:

  • Kluczowe jest oczywiście nawilżanie skóry. I ja widzę to doskonale po swojej cerze: dzięki eliminacji suchych skórek łatwiej jest mi nałożyć makijaż, który się nie roluje i nie jawi jako nieestetyczne plamy. Gładka niełuszcząca się skóra to podstawa, więc peelingi też nie są mi obce.
  • W temacie podkładów szczególnie polecane są te w płynach oraz w kremach (u mnie pojawiają się różne marki i różnego rodzaju produktu... choć ostatnio prawdziwą furorę robią tzw. kremy CC), które swoim kolorem będą pasowały do naturalnego odcienia skóry, jednocześnie go ocieplając. Ważne jest, żeby nie nakładać go za dużo... i ja nie mam z tym problemu - w tej kwestii wolę mniej niż więcej :) 
  •  Rozjaśniacz nadal może znajdować się w mojej kosmetyczce, jednak nie powinnam rozjaśniać całej twarzy, a jedynie jej partie: punkty pod oczami, pod skrzydełkami nosa i w dołku oraz pod dolną wargą. Stosuję rozjaśniacz, ale nawet jeśli któregoś dnia zapomnę lub nie mam czasu... mogę ten krok pominąć i nie czuję jakbym wiele straciła :)
  • Bruzda nosowo wargowa powinna zostać przecięta w celu optycznego odmłodzenia twarzy np. jasnym podkładem. O! To jest bardzo ważna rada :)
  • Makijaż oczu może sprawiać pewne trudności ze względu np. na nadmiar skóry pojawiający się na górnej powiece, co skutkować może koniecznością pożegnania się z asortymentem cieni do powiek. Ja się nie rozstałam... i mam nadzieję, że na razie jeszcze rozstawać się nie będę musiała... zresztą... nawet jeśli miałam malować tylko malutki skraweczek Ważny staje się tusz do rzęs, aby nadać wyrazistości spojrzenia... Tu przyszedł czas na anegdotę. Kiedyś skusiłam się na doczepiane rzęsy... moje naturalne rzęsy nie były zadowolone, straciłam prawie wszystkie i byłam załamana. Ale... zaczęłam tak intensywnie smarować miejsca po rzęsach olejkiem rycynowym... że teraz mam lepsze rzęsy niż kiedykolwiek, aż niektórzy pytają czy mam zagęszczane ;) 
  • Brwi nie powinny być za ciemne... i zgadzam się z tym podejściem, łącząc hennę i kredkę do brwi, niekiedy porzucając je na rzecz jakiś pomad :) Przy hennie jestem ostrożna, staram się żeby nie trzymać jej za długo... żeby nie stwarzać srogiego i karykaturalnego wrażenia :) 
  • Róż powinien być nakładany skromnie - brzoskwiniowy, morelowy, nie różowy... ja ten etap często pomijam, choć faktycznie w jakiejś zbiorczej paletce do twarzy róż takowy, nie-różowy posiadam :)
  • Usta raczej delikatnie podkreślone jasną kredką i codziennie nawilżane. Oczywiście nawilżam usta, dbam o nie bardzo i nieustannie wręcz nakładam na nie różne smarowidła, z miodem włącznie - nie znoszę, gdy są suche i nigdy do tego nie dopuszczam... do tego stopnia, że niektórzy pytają czy coś z nimi robię, np. wypełnianie kwasem hialuronowym :) A co z kolorem? Zgodnie  ze swoim własnym gustem, używam pomadek w kolorach nasyconych i żywych. Od lat dominującym kolorem w temacie makijażu ust jest dla mnie czerwień :) Gdybym miała bardziej żółty odcień zębów, nie używałabym czerwieni, bo ona jednak uwypukla kolor zębów, ich ewentualne niedoskonałości i wtedy rzeczywiście lepiej nawet pominąć ust malowanie, a skupić się na oczach.

Makijaż nie jest obowiązkowy 

w żadnym wieku - ja maluję się od lat i nie wstydzę się tego. Nie podchodzę do tego na zasadzie, że maluję się, żeby coś ukryć... ale maluję się, żeby podkreślić atuty.
Istotne jest to, żeby wygląd podkreślonej makijażem twarzy nie różnił się od tej saute. By to w odbiorze, nie były dwie różne twarze. Najważniejsze jest dla mnie w temacie kosmetyki dbanie o to, żeby moja twarz wyglądała jak najlepiej także bez makijażu.
Choć... oczywiście warto wiedzieć jak się malować, żeby makijaż nie szpecił, ale dodawał dodatkowego blasku, którego my - kobiety - mamy wielkie pokłady również bez kolorowych dodatków. 
Moja 23 - letnia córka nie maluje się w ogóle, nie była także pomalowana na swoim ślubie i nigdy tego nie żałowała, mimo, że wiele osób ją namawiało, by tego dnia jednak się złamała. To pokazuje, że my - kobiety jesteśmy różne i nie musimy się poddawać presji jakiejkolwiek - także tej dotyczącej makijażu - jego braku, obecności lub konkretnego wyglądu :)
Nie może być tak, że kładzie się facet z kobietą do łóżka, a rano nie może uwierzyć, że on to właśnie z nią :-)))
I najważniejsze... dużo wody pić, owoców i warzyw jeść, i serce mieć radosne, a w głowie poczucie humoru i dystaaaaaaans..... o taki duuuużyyyyyyyyyyyyyyy ;-))

"Nie pomoże puder róż, kiedy gęba stara już" - powiadała moja babcia. A ja uważam, że kobietą się jest zawsze, do końca życia i odrobina upiększenia nie zaszkodzi, a samopoczucie własne podniesie, nawet gdy wiek już zdradza, że nie najmłodsze jesteśmy. I co z tego? Opakowanie, to rzecz wtórna :-)

*Dzisiejszy makijaż nie jest idealny... I te brwi... ech ;)







*post zawiera link sponsorowany :)

09:38:00

UPARCIE I JAWNIE...

UPARCIE I JAWNIE...


NIE CHCIAŁAM JUŻ O TYM PISAĆ...

Ale się nie da, nie da... !

KOCHAM CIĘ ŻYCIE - uparcie i jawnie

i to wkurza innych. Bo zabiegam i staram się jak mogę by w komfortowych żyć bardziej warunkach, a wymaganie mam nieduże... nie chcę, żeby mnie bolało. I tyle!

Jak już nadzieja zaświeci, zastrzyki doktor specjalista zaleci, to pielęgniarka z POZ go nie poda. A dlaczego? Bo nie!  - Proszę innej pielęgniarki poszukać (gwoli uzupełnienia - jest piątek, piąteczek, piątunio czyli wytęskniony koniec tygodnia), bo tu pani doktor, lekarz rodzinny - przepisać zlecenia od specjalisty nie przepisze. Choć to jest jej obowiązek prawny i moralny.

Nie chcę znaleźć się w tej metalowej ich szafce, co w gabinecie pani doktor stoi w rogu, z napisem czarnym: zgony.

Oniemiałam - zdenerwowana, zbulwersowana, zmęczona, z ostrym bólem ;-( Choć poprzedniego dnia telefonicznie ustalałam co i jak, to na miejscu dowiedziałam się, że: nijak. 

I dziwi się przedstawiciel rzecznika tego od praw pacjenta, co na bezpłatnej pracuje infolinii... bulwersuje go sprawa i co z tego? jeśli zastrzyk, wykupiony, lecz nadal w torebce tkwi. Mam tylko satysfakcję, że miałam rację. Tylko ta satysfakcja, ani racja mnie nie uleczy... eh!

SZUKAM DALEJ POMOCY

Pielęgniarka środowiskowa? Zapisać się do niej nie możesz, bo za daleko miła mieszkasz, proszę szukać dalej... może przyjechać, ale za pieniądze. Ty dojechać zechcesz, ale ona i tak się nie zgadza, bo piątek jest. W piątek powinnam wstrzymać się ;-)

"Tak nie może być" - dowiadujesz się w Okręgowym Stowarzyszeniu Pielęgniarek, czy jak to się tam nazywa... ale dalej to nic nie zmienia.

WALCZĘ DALEJ Z ABSURDEM SYTUACJI

I tak niektórzy skrycie, podstępnie, chcą mnie chęci do życia pozbawić. Nadziwić się nie mogą, że ja tak trzymam się i chcę jak najwięcej z niego wycisnąć jeszcze. A przecież nie ma nic w tym złego, że jestem najważniejsza dla siebie. Jeśli sama nie zadbam, sama nie uszanuję siebie, to nikt zanadto się mną nie przejmie. Ja to wiem.  Nie ma w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że niektórzy mają zawodowy obowiązek wspierania mnie w tej miłości mojej, bo dostają za to pieniądze. Ale nie, dla nich jestem tylko peselem... następny proszę... . Procedury nie takie, które by człowieka jak najdłużej trzymały przy życiu, bo "popierać trzeba partię czynem i umierać przed terminem", żeby ZUS-u nie obciążać, NFZ-tu nie nadużywać i za bardzo nie zabierać czasu.

MOŻE? Gdybym przyszła w worku pokutnym i z głową na talerzu. Byłoby łatwiej. Albo może gdybym z innej pochodziła krainy? Może.

TYMCZASEM  DODATKOWO

... tracę czas i werwę, i zamieniam życie na trwanie od użerania się z jednym "bogiem" w lekarskim fartuchu i inną  "boginią" w podobnym odzieniu.

''Przepraszam", że tak uparcie i jawnie chcę o siebie zadbać. Może jako jednostka ludzka, która wiadomo bardzo podobna do świni, powinnam udać się do weterynarza i na niego płacić składki ZUS? Tam nie pozwolą zwierzątku cierpieć! 

DOBRZE, ŻE CHOCIAŻ ZWIERZĘTA MAJĄ DOBRZE (kocham zwierzęta).. nie są wyrachowane, a wrażliwe. Nadmierna empatia - usłyszałam ostatnio od pewnego dobrego osteopaty - może zabić. Jestem zatem spokojna o życie pań pielęgniarek z mojego ośrodka POZ w Poznaniu. Podziwiam za  asertywność - jest na najwyższym poziomie :-) 

ŻYCZĘ ZDROWIA TYM, SZCZEGÓLNIE TYM, którym się wydaje, że są lepsi, ulepieni z innej gliny, i że coś ich nie dotyczy. To przeświadczenie mylne jest. 

DOTYCZY!!!

HAPPY END jest... 

Zastrzyk wylądował tam gdzie powinien, bo choć trudno było, to znalazłam pielęgniarkę, a raczej pielęgniarza, który ludzki okazał się być ;-) choć to piątek był.

Zmieniłam Ośrodek POZ na inny. Żeby nie przeszkadzać paniom w ich pracy, gdzie widocznie znudzone mną też były... 20 przeszło lat... zablokowałam ten etap w moim życiu, zaczynam od nowa :-))

Co będzie? Zobaczymy. Dzisiaj spędzić mam zamiar wieczorny, miły czas, a jutro mam bilety do teatru  i bawić będę się cudownie. Taki jest plan! 









16:55:00

O DARII... co problemy miała... Alfabety Starej Kobiety

O DARII... co problemy miała... Alfabety Starej Kobiety

TELEFON Z RANA

Telefon z rana, o 7-ej rano?... od przyjaciółki, która bardzo rzadko dzwoni (?) O, to nie wróży nic dobrego. Odebrałam z drobnym lękiem, gdzieś z tyłu głowy, który łaskotał nieprzyjemnie.

- Cześć! Może masz ochotę na wino? - bez zbędnych wstępów usłyszałam w słuchawce. To była Daria. Gwoli wyjaśnienia: Daria, przyjaciółka moja. Znam ją prawie od urodzenia. Nasze mamy równolegle spacerowały z nami w wózeczkach i o różnościach plotkowały. A myśmy wzrastały, wzrastały, aż do momentu, że my same zaczęłyśmy plotkować i wspominać nasze mamy, co do lepszego ponoć odeszły życia.

- Wino o świcie? O 7-ej rano, takie zaproszenie? - zdziwiłam się nieco - Stało się coś? - Zapytałam uzupełniająco.

- Mam przemyślenia i muszę szybko się z nimi podzielić z kimś, komu tłumaczyć nie muszę za wiele... proszę - Z tonu Darii przebijał smutek choć raźnym głosem (jak zwykle zresztą) mówiła.

- Tylko, że ja muszę i, i... - chciałam zaprotestować.

- Proszę! - nie dała mi skończyć zdania Daria.

- Okey, będę koło 10-ej.

- Nie, zaraz, zamówię ci taksówkę - tonem nieznoszącym sprzeciwu zakomunikowała mi Daria. Nie znałam jej z tej strony. Mój lęk już nie łaskotał mi karku, tylko go przygniatał.

- Dobra, gdzie ta taksówka?

- Za dziesięć minut będzie!

- Uduszę cię... - krzyknęłam. Wciągnęłam ciuchy (zawsze wieczorem poprzedniego dnia mam skompletowany zestaw, który mam ubrać dnia następnego... bardzo to ułatwia życie... wiem, wiem, pokręcona jestem ;-) ) i za chwilę byłam już w taksówce, która wiedziała dokładnie gdzie ma jechać.

DARIA

w drzwiach powitała mnie, z pełnym wdzięczności i serdeczności uśmiechem. Tylko w oczach jakieś otępienie dziwne, zamiast iskierek radosnych, serce rozpalających, niepasujące do Darii przygnębienie? Spoglądałam i zastanawiałam się, co mnie czeka za chwilę.

Przyjaciółka jakby nigdy nic zaprosiła mnie do zastawionego różnościami kulinarnymi stolika. Stały też butelki (nie butelka ;-) ) wina.

Zrzuciłam buty.

Usiadłam w fotelu, zwinęłam się w tak zwany skrętek z nastawieniem na słuchaniem. 

- Jedz kochana i napijmy się za nasze spotkanie - zachęcała Daria

Ciągle jest piękna i taka zadbana, nie widać, że doświadczenie jej w życiu ma już ponad półwiecze plus. A figurę jak ta sosna smukła, no może trochę plus ;-), a buzia nie jak "chrust plus" tak dzisiaj bardzo upragniony... no ;-)) tylko jak jedwab gładki - patrzyłam z niekłamanym zachwytem na nią :-)

- Co się dzieje? Nie trzymaj mnie tak dłużej w niepewności? Skąd ta uczta od rana?

I tutaj między kanapkami z szyneczką, tudzież serkiem pleśniowym i pomidorkami, a talerzykami z truskawkami i borówkami, i kieliszkami z napisem grawerowanym "Kocham Cię" posypały się papiery* różnego formatu i z czcionką drukowaną... I zaczęła się opowieść, na której kanwie powstał ten Alfabet Starej Kobiety. 

WCZORAJ, DUŻO NIE BRAKOWAŁO, A ZABIŁABYM SIĘ.

 - Chciałam sobie odebrać życie - bardzo poważnie, patrząc mi prosto w oczy, powiedziała mi Daria.

Serek pleśniowy utknął mi w gardle, musiałam szybko popić czerwonym winem. Oczy prawie wyszły mi na wierzch, spod zapuchniętych jeszcze od snu powiek.

I bardzo głupio zapytałam... a dlaczego tego nie zrobiłaś?

Obie roześmiałyśmy się jednocześnie, z powodu tej mojej niezręczności. Choć taki dziwny to był śmiech. Ale znamy się tak długo, że wiele rozumiemy i sobie wybaczamy.

CO USŁYSZAŁAM? Co Daria między jednym, drugim a piętnastym łykiem wina mi powiedziała?

A - AMBICJE jedynie jakie mi zostały to przejść codziennie 2 tys. kroków.

eee... to faktycznie mało ;-)  ale ja nawet takich ambicji nie mam - skwitowałam. Inne rozwijam - dodałam  - nie wymagają chodzenia i kroków liczenia. 

B - BÓL, to jedyne co mnie budzi rano i to bez żadnej czułości.

Też takiego znam i też niemiły jest... eh, eh... zawsze jest z kim pogadać, a nawet przekleństw poużywać. Znam go niestety. Walka trwa ;-(

C - CIERPIENIE to uczucie, które tak mnie nakręca, że zaczęłam być dla innych wredna.

Przedtem nie byłaś? - spytałam niewinnie, ale szybko uzupełniłam:

wydaje Ci się...  Ja nie zastanawiam się już czy ktoś mnie lubi, tylko czy ja kogoś lubię... a jak się komuś wydaje, że ja "be" jestem, to ma problem ;-) i walczę o siebie.

D - DIAGNOZA, którą ostatnio otrzymałam dotyczącą mojego zdrowia i wzruszenie lekceważące ramion, co w języku migowym można by zinterpretować "czego stara babo chcesz, na coś umrzeć musisz" - ta diagnoza mnie przytłamsiła. Też będziesz stary, aby cię pokręciło, pomyślałam.

Mogłaś tak powiedzieć. Nie tylko pomyśleć ;-) Znam to, znam. Żadna nowina tam ;-)

E - EMERYTURA... tyle lat pracy, dziecko, studia i wystarcza na tyle, żeby papier toaletowy kupić. Ale na co papier, jak nie ma g...a, bo na jedzenie nie wystarczy, więc skąd to g...o miało by być (?)

Słabe to pocieszenie, ale to jest właśnie "dobra zmiana" i większość z nas tak ma. Ale pamiętaj, że gorzej miałaś i radę dawałaś.

F - FIGLE to już sobie mogę robić tylko tym na baterię... ale one też poszły w górę, więc lepiej tabletki na sen, ale coraz większe dawki jeść muszę ;-(

No, no, czuję tu usypiające opary ;-)

Sama dokonałaś wyboru, zbyt wybredna jesteś i dlatego sama. A ten na baterię przynajmniej nie gada trzy po trzy ;-) A w jakim kolorze go masz?

G - GDERLIWA się zrobiłam i rozdrażniona. Nie umiem być już naturalnie miła.

Bądź sobą i nie przejmuj się innymi... inni Tobą z pewnością się nie przejmują. Jesteś miła, a kto tego nie zauważa, to głąb.

H - HAMULEC - mam jeszcze w sobie, żeby nie wyjść na ogród i nie krzyczeć, nie wyć, że chcę bardziej komfortowo żyć. I nie chodzi tu o gadżety tylko o święty spokój, lepszą atmosferę... 

A powinnaś! Wykrzyczeć. Byłoby Ci lżej :-)  

I - INTROWERTYCZKĄ się staję, zamykam w sobie, bo mam odczucie, że mówię innym językiem i nikt mnie nie rozumie.

Milczenie złotem, więcej powie niż mówienie do kogoś co "ma kiełbie we łbie".

J - JABŁKA kiedyś prężyły mi się pod bluzką, teraz banany przejrzałe smętnie zwisają.

Banany lepsze niż parówki wyschnięte :-)

K - KOCHAM: już tylko wnuczek do mnie mówi i to wtedy jak chce ode mnie coś uzyskać.

Jak siedzisz zamknięta w domu i nikt Cię nie widzi i nie zna, to jak Ci o kochaniu ktokolwiek inny może gadać. A słowo "kocham" od Piotrusia na pewno jest słodkie. Gdyby jego nie było jeszcze gorzej byś miała.

L - LENISTWO mnie ogarnia i wygodnictwo, jakby nie było po co, cokolwiek robić.

Twoje prawo leniuchować albo pracować, czy czymś innym się zajmować.

Nie czyń sobie zarzutów, już nic nie musisz, a możesz wiele.

Ł - ŁAKOMSTWO, łaknienie życia, które kiedyś mnie nakręcało do czynu, teraz jedynie żarcia ponad miarę dotyczy. A to żarcie jest wtedy gdy dokonam wyboru i zamiast diclofenaca ;-) kupię kurczaka.

Może gdybyś kupowała częściej kurczaka, to diclofenak nie byłby taki potrzebny, bo zdrowsza byś była. 

M - MIŁOŚĆ - Przestałam lubić filmy o romantycznej miłości, zaczęłam oglądać krwawe horrory i cieszę jak jak zło zwycięża. Chyba mi się w głowie pomieszało.

Też nie lubię filmów o romantycznej miłości... uruchom swoją wyobraźnię i zapoczątkuj nową siebie nie oglądając się wstecz., bo mam wrażenie, że zazdrościsz młodości...a ta się nie wróci. Pogódź się z tym. Tak jak moje "ja" pogodziłam ze Starą Kobietą.

N - NIC. Nic mnie już nie bawi i nie interesuje, bo w tym wieku to "powinnam szydełkować i oglądać seriale", a nie to co ja bym chciała, bo jestem za stara.

A kto Ci takich bzdur nagadał? Jesteś wolna i możesz robić co w duszy Ci gra - powtarzam to już nasty raz.  A nie co komu się tam wydaje. Za dużo się przejmujesz ludźmi nieistotnymi dla Ciebie i tym co o Tobie powiedzą.

O - OKAZJE na suplementy diety mnie tylko interesują, poza okazjami na jedzenie, a kiedyś okazyjnie lubiłam kupować torebki.

Suplementy to sprawiają, że tak pięknie wyglądasz. Wydało się :-)))

P - PICIE, PALENIE, PIEP...  - Phiii... teraz tylko PRZECHODZENIE NA PASACH zostało mi na P ;-((

Dzisiaj widzę, że jeszcze picie alkoholu ;-), a to co masz na myśli, to "o to!" wbrew Twoim narzekaniom, łatwiej niż o nową sukienkę". Wierz mi ;-) Teraz ruiny są w modzie :-))

R - RADOŚĆ - a co to jest? Mam się cieszyć, że potaniały lokomotywy i odbudowany zostanie zamek, co jego właścicieli od trzystu lat nie ma na tym świecie ;-( I że skróciła się kolejka na rehabilitację, bo już w kwietniu przyszłego roku mogę pójść na zabiegi, a miał być maj ;-)

Każdy powód jest dobry do śmiechu i widzenie szklanki do połowy pełnej, a nie pustej ;-) To szybciej niż za dwa lata ;-)

S - SEKS... "za młoda na sen, za stara na grzech" jak w tej piosence Rynkowskiego. Bardzo dołuje mnie ten fakt, że nie wiedzieć dlaczego grzech zarezerwowany tylko dla tych nieprzyzwoicie młodych.

Seks to grzech? ;-))

Znowu o tym, jakiś bzdur się nasłuchałaś. Zawsze jakiś niewidomy chętny by znalazł się dla Ciebie, jak tak wiary nie masz w siebie ;-)

T - TANATOFOBIA - mam lęk wielki przed śmiercią, a jednak wiem, że mogłaby mnie wyzwolić. Ogromnie się boję, że w tym momencie będę sama i nikt nie będzie trzymał mnie za rękę.

Już nie czytaj tego Freuda i Junga. Skup się na życiu. To jeszcze nie czas na myślenie o ciemności. Obudź swoje poczucie humoru i dystans miej do siebie, ludzi i spraw.

U - UCZUĆ żadnych już z siebie nie potrafię wykrzesać oprócz uczucia litości nad sobą. Ubieram się codziennie, nawet myję i krem wklepuję, ale bez przekonania.

Jakiegoś kopa dostać byś musiała w d..ę, jakiejś dać ponieść fantazji i byłoby Ci lepiej.

W - WIARA mi nie pomaga, choć kiedyś było inaczej.

Zacznij wierzyć w siebie, wróć pamięcią do tej mocnej z poczuciem humoru kobiety, dla której nic nie było kiedyś trudne.

Z - ZMARSZCZKI oglądam sobie na ciele i chcę je zahipnotyzować by nie pojawiały się więcej, zastopowały i? I nic. Nie podlegają mojej presji.

Oglądaj się bez okularów. Ciągle jesteś piękna i ponętna, tylko inaczej... Twoje doświadczenie, inteligencja i mądre spojrzenie, to urok Twój niezaprzeczalny, poza tym ciągle masz ładne zęby, i...,i... Skup się na tym, co ważne i warte  zainteresowania. Resztę odrzuć jako zbędne.

Ż - ŻAL mi rozdziera i serce, i głowę, i ciało i nie mogę skupić się na niczym.

Za chwilę ten żal się powiększy, o to, że traciłaś czas na żale zamiast wykorzystać go w innej formie. Wtedy dopiero będziesz rozdarta i przykro Ci będzie. Jeszcze masz szansę na dokonanie zmian, które by Cię nie niszczyły. 

* papiery - diagnozy, rezonanse, badania laboratoryjne, paragony... paragony i wydruki z konta... eh ;-(

NIE CHCE MI SIĘ JUŻ ŻYĆ - będę teraz pić i wszystko mam gdzieś.

Tak podsumowała swój wywód, przeze mnie skrócony, pełna frustracji Daria. 

- Co myślisz? - Zapytała.

To co powyżej i jeszcze dodam -

Masz depresję i wyjdziesz z niej... obiecuję Ci :-)) Musisz wrócić na psychoterapię, ona Ci chyba pomagała...  Każdy z tych punktów osobno trzeba będzie rozpatrzyć. Ale co Cię kochana wstrzymało i jak to uczynić chciałaś? To znaczy odejść sobie tam, skąd nie wraca się już :-( 

- Tabletki na sen sobie od miesięcy szykowałam, ubrałam się pięknie, makijaż zrobiłam, położyłam i zasnąć chciałam. Przypomniało mi się jednak, że za dwa dni mam rezonans głowy, na który czekałam trzy miesiące, więc pomyślałam, że nie pozwolę by to skierowanie i termin przepadły, i by NFZ i ZUS zarobiły na mojej niemocy :-))) 

- To dobre! To prawdziwa Ty... cha, cha, cha

- A tyle dobrego jedzenia, taksówka i wino, to skąd na to miałaś, jak narzekasz jak bardzo brakuje Ci forsy?

- Wczoraj wpłynęła emerytura 13-sta, cha, cha i właśnie ją zjadłyśmy i wypiłyśmy. W końcu żyje się raz :-))

- ??? 

Masz rację kochana. Żyje się raz i przyjdzie Twój czas by odejść z tej ziemi, po co ułatwiać i pomagać w tym, by taki piękny dar odebrać sobie :), światu. Chyba nie pozwolisz by świat uboższy się stał ;-)

To co, która podleci po jeszcze jedno winko? Tak ku zdrowotności oczywiście :-))))



07:31:00

O DZIECIACH! Czyli Alfabety Starej Kobiety z Okazji Dnia Dziecka :-))

O DZIECIACH! Czyli Alfabety Starej Kobiety z Okazji Dnia Dziecka :-))

SUBIEKTYWNIE... tak ogólnie...

Jak najbardziej, stwierdzić muszę, że dzieci to cud prawdziwy i wzruszający, lecz prawda też jest taka, że chwila przyjemności z ukochaną osobą i? reszta życia to czas, który już nigdy spokojny nie będzie ;-) Bo zawsze obok radości znajdą się zmartwienia, znużenia, zniecierpliwienia. Małe dzieciątka czasem nie dają spać, bo to kolka, to siusiu, to kupeczka, to mleczko daj, to czkaweczka... A duże? Nie dają żyć... bo albo problemy swoje mają, nimi Cię obarczają, albo Tobie stwarzają, gdy po swojemu chcesz żyć.

Ponadto, patrzysz na te dorastające dzieci i widzisz jak te w nowe wchodzą życie, jak pną się do góry, a Ty? Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że schodzisz z tej góry. Jeszcze podrygujesz, starasz się i nie poddajesz, ale one Ci bezlitośnie uzmysławiają, że Twój czas już mija ;-) I to nie dlatego, że robią Ci wyrzuty. Ty jesteś inteligentnym człowiekiem  i dobrze widzisz, i czujesz jak się to wszystko toczy... jak wygląda. Choć też można spojrzeć na dzieci z innej strony. Optymistycznie pomyśleć, że patrząc na dzieci nie musimy patrzeć w lustro, bo? **To jest sposób, który opiszę na samym końcu... hi hi hi :-)))

BARDZIEJ... tak o mnie...

Dałam światu czworo dzieci... dwóch chłopaków i dwie dziewczyny. Między najstarszym dzieckiem (synem), a najmłodszym dzieckiem (córką), to pokolenie - różnica 23 lat! Wszyscy to dorośli ludzie. Każdy inny. Różne wykształcenie... różne umiejętności, sposób patrzenia na życie, oczekiwania, pasje, zalety i wady. Jedyne co ich łączy, to imię matki - moje imię i imię taty. Ale to w różnorodności tkwi siła :-) Z każdym z nich związane są różne przeżycia w moim życiu, każde z nich mnie czegoś nauczyło, dostarczyło emocji dobrych i złych. Każdego z nich kocham, ale każdego inaczej i w perspektywie innej... Wydałam ich na świat i niech świat ich ocenia... nie ja! Rodzice są od kochania, nie od lubienia, oceniania. Dzieci tak długo są dziećmi, dopóki żyją ich rodzice. Sama krótko dzieckiem byłam. Żałuję bardzo, że tego czasu odpowiednio nie doceniłam. I tyle. Teraz "dzieci" w alfabecie moim. Mam nadzieję, że rozkminię, jak to mówi młodzież ;-) kwestię dzieci w każdym aspekcie :-) 

A -  ANIOŁEK - tu nareszcie, po tygodniach, miesiącach oczekiwaniach na świat przychodzi małe dziecię. Taki cud, w który wierzyć się nie chce, ale tu wiara nie ma nic do tego. Ten cud przewracać zaczyna całe życie i już nic nie jest takie sam o:-) Dziecko - taki sympatyczny początek człowieka, z którego nie wiadomo co wyrośnie... tylko koniec dla każdego jest taki sam ;-(

B - BOGACTWO ani BIEDA nie ma znaczenia, bo nie ma czasu nad tym się zastanawiać, bo tu C jak CIERPLIWOŚĆ  trzeba każdego dnia w sobie ćwiczyć, by D - DZIEŃ jakoś minął, pierwszy, kolejny i każdy długi. Już D - DEKADA pierwsza, gdy przedszkole i szkoła, takie początki, gdy uczymy się siebie nawzajem. A tu  E:

E - jak ENTUZJAZM, którego zaczyna brakować po trudnych, żmudnych wychowawczych coraz większych obowiązkach, gdzie trzeba dodatkowo pokazać jak być dobrym. A sytuacje są takie gdy ma się ochotę raczej komuś dać w mordę niż przytulić i pogłaskać ;-) Przy czym F:

F - FANTAZJĄ nie lada wykazać się trzeba, by zadowolić najpierw malucha, a później za nastolatkiem nadążyć i nie być przy tym jak stara zgreda ;-) Tylko dziecko potrafi założyć na głowę papierową koronę wykonaną własnoręcznie i powiedzieć, że jest królową i naiwnie się zdziwić, że tato jej nie pada do stóp ;-) Ja tak miałam :-))) Albo rozmawiałam przez telefon, który był pudełkiem po czymś tam, do tego sznurek i kopystka jako słuchawka i rozmowy szły, że ho ho :-))) 

G - GRZECHÓW na własne konto nie ma jak popełniać, bo latorośle ciągle coś wymyślą, by nie pospać spokojnie i tylko nimi się zajmować... niezależnie czy mają dwa miesiące czy dwadzieścia i plus... to myśl wokół nich lata :-) i nie ma H:

H - HAMULCA takiego silnego, który by powstrzymał myśli krążące po głowie dotyczące dobra, jasnego czy ciemnego łebka, kochanego dziecka swego.

I - I nie ma co oczekiwać, że będzie lepiej i łatwiej. Chyba? Że się od małego tak dobrze ustawi  dzieciaka, że pomocą będzie niezmierną i radością promienną... ale to wszystko zależy od wielu czynników i od umiejętności wczesnego odpowiedzialnego pokazywania świata dziecku swojemu. Ze wszystkimi jego zaletami i wadami bez oszukiwania zbędnego. A  teraz J - JEŚLI...  

jeśli, to bardzo ważne! Jeśli zaniedbasz pokazywanie, zajmiesz się tylko wychowaniem jak psiaka lub kotka... dasz jeść, zapewnisz dach, zabawki (to wiele i niewiele). Jeśli kariera, pieniądze, niepojęte dążenia do coraz wyższego standardu życia zajmą Cię, to dzieci będą na drugim planie. W końcu staną się tłem. Te dzieci w przyszłości zupełnie niedalekiej dadzą Ci odczuć, że Ty też jesteś tylko tłem, a właściwie cieniem tego czym byłaś... bo najważniejsze jest, zainteresowanie, troska i K, które nie może umknąć gdzieś ;-)

K - KOCHANIE... słowo i czyn jednocześnie okazywane, tak by dziecko czuło się bezpiecznie. By w przyszłości ten okres dziecięcy, pacholęcy z rozrzewnieniem, gdy L - LENIWIE rozłożone w fotelu, czterdziestoletnie dziecię z serdecznością wspominało, jak to pięknie bywało, gdy "jeść dali, pić kazali i robić nie dali" :-)))

Przy leniuchowaniu w fotelu odzywa się chęć nadmiernego jedzenia i picia, co w łakomstwo się przemienić może ;-)

Ł - ŁAKOMSTWO to negatywna cecha, lecz gdy łakomym jest się życia, to inny wymiar... dobrze tą cechą obarczyć swoje dzieci i pokazać jaki dar im się dało i jaką wdzięczność powinny okazywać swoim M - MAMOM, które czy lepiej czy gorzej wywiązujące się ze swoich obowiązków wynikających z  faktu powołania do życia potomstwa... to jednak... do końca ich dni zawsze będą ich mamami. Bez nich nie było by ich. Jakie to proste, nieskomplikowane zupełnie.

Jest też tak, że bez dzieci czujemy się może bardziej swobodni, ale czy szczęśliwsi? Mimo, że N czyli  NOCE nieprzespane, nie z powodu mamy igraszek, tylko dziecka bolącego brzuszka, niezdanego egzaminu czy perypetii miłosnych... wyryły kolejną zmarszczkę przy oczach czy na brodzie. A tu niektórzy z nas jeszcze mają O:

 - OCZEKIWANIA zbyt wielkie, wręcz nadmierne. A przecież dziecko, to odrębny człowiek, osobny pesel, istota, którą zapoczątkowaliśmy w pewien sposób, która ma prawo być sobą i dorosły człowiek powinien ją wspierać w rozwijaniu jej potencjału własnego, a nie w nadawaniu rodzica ambitnych  zamierzeń. Nie każdy musi być lekarzem tak jak mama czy prawnikiem jak tata. Może zechce zostać lotnikiem, albo fascynować się wykopaliskami. Wszystkie umiejętności są równoważne w dzisiejszym świecie i potrzebne. Każdy rodzic uważa swoje dziecko za wyjątkowe i ma rację, ale nie powinien ograniczać człowieczka małego, tylko dawać mu wolność wyboru. Oczekiwania mogą zabić. Ciągłe połajanki i wymachiwanie palcem więcej zła niż dobra przynosi.

P - PALEC przy dzieciach się przydaje. Teraz wiem, że bardziej powinien być wykorzystywany do malowania farbami czy twarożkiem na talerzyku niż do wygrażania i zakazywania. Powinien wzmocnić poczucie śmiałości i wartości w dziecku, a nie wytwarzać lęk, niepokój. Bo taki palec nie może R zamącić, czyli

RADOŚCI, która powinna dominować w życiu dzieci. Tych małych i większych. Dzieci radość, to uśmiech i radość dla ich rodziców. Tylko dzieci nie myślą o jutrze i potrafią się cieszyć z chwili obecnej i powinniśmy z nich brać przykład by doceniać teraźniejszość. Tu dochodzę do tego, że dziecko jest  jak S - SPÓJNIK... spójnik między rodzicami. Wyraz łączący dwa zdania, dwie osoby - mamę i tatę... nawet wtedy gdy między nimi jest już dawno przecinek ;) lub pauza wielka, spowodowana ich nieporozumieniami, których tu rozpatrywać nie będziemy ;-)  Tutaj, w tym momencie T kołatać we mnie zaczyna, czyli

TĘSKNOTA, za czasem kiedy dzieckiem byłam, aleją kasztanową gdzie teraz tramwaj jedzie, ja wózek drewniany z lalką Anią pchałam i ufność w sercu miałam, że wszystko jest piękne i ja dobrą mamą dla Ani jestem. A na U wyraz  

UFNOŚĆ się zaczyna, określenie cechy - ta podstawową cechą wszystkich jest dzieci, które jeszcze bardziej są ufne, gdy mają spokojne dzieciństwo... dziecko gdy jest starsze i bardziej rozrabia, bo ogląda i bierze przykład z nie zawsze dobrego zachowania innych za co jest karcone, to zaufanie to traci w tym momencie, gdy przestaje rozumieć... za co jest karcone, odtrącone i wtedy trzeba mu wytłumaczyć, by nie zachwiać jego poczucia pewności i nie wywołać poczucia zagrożenia. Co w końcu W...

W! - WSZYSCY przecież byliśmy kiedyś dziećmi i  powinniśmy pamiętać, co dla nas ważne onegdaj było. Niektórzy wciąż dziećmi są ;-) Niestety też w negatywnym bardzo odbiorze ;-)

Ale mieć w sobie dziecko, niezależnie od wieku, to znaczy mieć w sobie niepohamowaną chęć (oooo! to cudowne!) do biegania, wdeptywania w kałużę, biegania na bosaka nawet po wielkim mieście, gdy asfalt chciałby się stopić od słońca, w którym to słońcu pragnie się ciągle radośnie krzyczeć... i nie przejmować się "co ludzie powiedzą" , bo dzieci nie przejmują się takimi rzeczami i są ponadto nad sprawami... takimi co dorosłym zakłócają niepotrzebnie spokój. Zabierają sobie tym czas, który nieuchronnie odmierza Z -;(

Z - ZEGAR - nie można bez przerwy nakręcać i co rusz wymieniać mu baterię.  Zegarowi tak jak dziecku trzeba pozwolić samemu chodzić... czasem pośpieszyć... czasem opóźnić... popełniać błędy. 

PODSUMOWANIE  

**DZIECI to wspaniały pomysł na życie. Nie muszę patrzeć w lustro jak się starzeję! Nie muszę patrzeć w lustro, tylko patrzę na najmłodszą córkę jaką świetną ma figurę i piękne włosy lub na wnusię moją najmłodszą, imienniczkę (a tak :-)) jak zalotnie potrafi się uśmiechać i grymaśnie marszczyć nosek, i? I co widzę? cała ja!!! Młoda, zgrabna, kwitnąca i radosna :-) Może niekoniecznie muszę patrzeć na brodatego syna ;-( ale słuchać go mogę i cieszyć się, że starzeję się jako kobieta, a nie facet ;-( Lubię być kobietą, nawet STARĄ :-))

GORZEJ ;-), gdy jednak założę okulary, nawet różowe - pasujące do stylizacji Dzidzia Piernik ;-), i w takich to okolicznościach spojrzę w to lustro ;-)) Ale cóż, taka kolej rzeczy, pocieszam się :-) z nieprzyzwoitą złośliwą satysfakcją, że "dzieci" te dzisiejsze i te późniejsze też będą stare :-)) 

I oby nic bardzo złego, w tej drodze do tej starości im nie przeszkodziło :-))

WSZYSTKIM DZIECIOM szczęścia życzę :-)) i przewidywalności ;-)) Radzę już teraz poprosić mamę by do geriatry Was zapisała, albo przynajmniej na rehabilitację kręgosłupa, bo niesienie na barkach życia, jest uciążliwe i niesie szkody ;-)





20:00:00

CO MAMA CÓRCE POWIEDZIEĆ POWINNA? Z CYKLU Alfabety Starej Kobiety na Dzień Matki 2022 r.

CO MAMA CÓRCE POWIEDZIEĆ POWINNA? Z CYKLU Alfabety Starej Kobiety na Dzień Matki 2022 r.

KOLEJNY DZIEŃ MATKI...

A ja patrząc na najmłodszą swą córkę, która w zeszłym roku po raz pierwszy została mamą, zastanawiam o czym jeszcze jej powiedzieć powinnam, by ułatwić jej życie. Patrzę na jej smukłą sylwetkę, niebieskie wielkie oczy, długie, naturalnie jasne, piękne włosy i serdeczny uśmiech na twarzy... i jedyne czego bym chciała, to żeby w życiu wiele szczęścia miała. Bo po prostu zasługuje na nie. Jest pracowita, życzliwa, uśmiechnięta i bardzo o wszystkich troskliwa. Nie uchronię jej od popełniania błędów. Każdy jakieś popełnia i to one niejednokrotnie wzmacniają i siłę dają. Pomyślałam, że nie wszystko da się dzieciom pokazać w trakcie ich dorastania, więc należy znaleźć taki moment by powiedzieć, zwrócić uwagę na pewne w życiu ważne sprawy.

KOCHANA CÓRKO

Jesteś już sama mamą, więc wiesz skąd się biorą dzieci i wiesz, że seks może być fajny, a Twoja szyja musi kręcić dwoma głowami, aby Twój mąż był mniej więcej taki jak Ty chcesz... a jemu, żeby się wydawało, że to wszystko jego zasługa w tym, żeby się w Waszej rodzinie dobrze działo ;-) Przekażę w tym Alfabecie moje spostrzeżenia, doświadczenia, które być może ułatwią życie Twoje. Choć teraz z perspektywy czasu wiele rzeczy zrobiłabym inaczej... może czegoś byłoby mniej... czegoś więcej... ale nie będę się teraz biczować... w sumie, to doceniam to kim jesteś i jaka jesteś i tak myślę, że to po części moja zasługa. Dzięki temu zawsze liczyć na Ciebie mogę, bo ukształtowałam Twój kręgosłup w taki sposób, że za Twoje wychowanie, od innych dostaję brawo. Twoja starsza siostra i bracia wychowywani byli przy akompaniamencie większej rodziny i taty jeszcze... a my byłyśmy same. Same. I wzajemne to było zaangażowanie w problemy codzienne i czułość nieokazjonalną, kopniaki motywujące i wsparcie umacniające na każdym kroku.

ALFABET STAREJ MATKI POCZYTAJ, o tym co każda matka wiedzieć powinna:

A - AMBICJA - Bądź ambitna, jak zresztą jesteś. Ucz ambicji swoje dzieci, bo to dobra cecha. Ale nie utożsamiaj sukcesów i porażek dzieci, ze sobą. Bądź ambitna sama dla siebie, a wtedy Twoje dziecko będzie pewne siebie i odniesie sukces. Tylko Twoje nienadmierne oczekiwania będą wpływały pozytywnie na Twoje dzieci i podnosiły ich samoocenę. Poprzeczka wysoko, ale na miarę sił.

B - BYCIE MAMĄ  - nie musi być wyczerpujące. Nie bierz wszystkiego na siebie, nie bój się prosić o pomoc. Nie wszystko musi być perfekcyjne, żeby było satysfakcjonujące. 

C - CIERPLIWOŚĆ - pozwoli Ci zaakceptować wszystko takie jakie jest i da lepsze efekty niż działanie na hura, pochopne, na którym możesz się poślizgnąć.

D - DROBIAZGI - ciesz się nimi, błahymi rzeczami i dziel się nimi. Tym chlebem, który pieczesz taki smaczny, radością Dorotki z nowych butków, czułością, którą od niej otrzymujesz. Tak wygląda miłość i nie trzeba słowa "kocham". Te drobiazgi są kumulacją miłości.

E - ENTUZJAZM - jest jednym z najważniejszych składników życia. Połączenie zapału z pewnością siebie. On to pomaga biec od porażki do porażki z uśmiechem na ustach, z poczuciem humoru, nadzieją i siłą by osiągnąć wymarzony sukces. I nawet jak spadniemy, upadniemy, stoczymy się, to entuzjazm , który mamy w duszy, wzniesie nas, podniesie, wróci siły i ku dobrej sprawie zawróci. Mając entuzjazm w sobie i do tego talent nigdy nie będziesz patrzyła na świat powierzchownie.

F - FAKT PODSTAWOWY, by być sobą: Pamiętaj, żadna miłość nie jest warta poświęcenia swoich wartości. I żadna miłość nie ma prawa od Ciebie tego żądać. Bądź sobą. Jeśli chcesz się zmienić masz prawo, ale na własnych warunkach.

G - GRUZY - Właśnie coś się takiego stało, że Twój świat w gruzach runął. To tylko chwilowe, tak bywa, widocznie tak być musiało, bo los ma dla Ciebie nowy plan. Uprzątnij ile możesz i idź dalej.

H - HUMOR, poczucie humoru to przyprawa bez której życie mdłe by było. Śmiej się z siebie, ze swoich błędów i przekuwaj je w sukces; śmiej się z czego się da. Używaj kpiny i wyśmiania... czerp naukę z nich, siłę bierz i walcz też tą bronią jaką żart jest.

I - IDEAŁ. Nie ma ideałów. Najbardziej w człowieku idealne jest to, że jest idealnie nieidealny. Tego się trzymaj i nie walcz byś Ty jako mama była idealna, by Twoja córeczka była idealna. Kochaj ją taką jaką jest... :-) Uważanie, że nasze córki powinny być naszymi lepszymi wersjami, bądź dążenie do tego ze wszech miar... jest błędne i dla obu stron frustrujące. 

J - JEŚLI - gdzieś się źle czujesz, nie dopasowuj się na siłę. Ty sama projektujesz swoje życie, wybierasz przyjaciół i znajomych i masz prawo do własnego zdania, swojej opinii, swojego wyboru. Masz być szczęśliwa na swoich zasadach. JEŚLI ktoś nie rozumie słowa "nie", to on ma problem - nie Ty.

K - KOCHAJ nie dlatego "że" tylko "pomimo". Kochaj, to też będziesz kochana. Warto oprócz kochania jeszcze przyjaźnić się z tą osobą ;-)  

L - LUDZIE - Warto mieć wielu mądrych ludzi wokół siebie. Słuchaj ich, ale decyzje podejmuj samodzielnie. Kieruj się własną intuicją. Nie zabiegaj też o to by Cię lubili... sama się najpierw pokochaj :-) i bądź z siebie dumna. Jeśli masz wątpliwości, to przypomnij sobie ile codziennie dobrego i ważnego robisz :-) Bądź szczera wobec siebie i darz szacunkiem ludzi. Nie rób niczego, żeby komuś coś udowodnić. Szkoda czasu. Znasz swą wartość.

Ł - ŁĄCZNOŚĆ. Mieć łączność z tym co w świecie się dzieje i z ludźmi, to istotne. Jednak żadne social media i telewizja nie zastąpią bezpośrednich relacji... spotkań tet a tet, patrzenia w oczy. Przyjaźnie wirtualne nie zastąpią bycia ze sobą. Mogą być uzupełnieniem, nie podstawą. I tego naucz swoje dzieci, by korzystały więcej z piękna natury, promieni słonecznych, a nie tych, które świecą z ekranu telefonu, ekranu laptopa czy telewizora. A podróże z książką też rozwijają horyzonty :-) 

M - MYŚL - Myśl o innych, ale nie zapominaj o sobie. Zadbaj zwłaszcza o zdrowie. Jeśli nie zatroszczysz się o siebie, nie będziesz mogła innym pomagać.

N - NIEMOŻLIWE - wykreśl to słowo ze słownika Twoich słów. Prędzej czy później wszystko może się ziścić, jeśli uparcie będziesz dążyć do tego co sobie wymarzysz. 

O - OBSERWUJ na początku swoją potencjalną kandydatkę na powierniczkę, przyjaciółkę. Jak traktuje innych, jak o nich opowiada, taka będzie w stosunku do Ciebie. Tak Ciebie będzie traktowała.

P - POMAGANIE - Pomaganie innym świadczy o naszym człowieczeństwie. Pomagaj więc innym, ale nie pozwól się wykorzystywać. Jednocześnie nie oczekuj czegoś w zamian... jeśli możesz to pomóż... dobro zawsze wraca.

R - RADOŚCIĄ największą jest świadomość, że kroczy się własną drogą, przez siebie obraną i ma się siłę nie patrzeć wstecz na to, co może załamać. Tylko w zgodzie z własnym sumieniem decyduj o sobie i pozwalaj sobie na radość i przyjemności. Bądź dobra dla siebie i nie pozwól pomiatać sobą... to wszystko złoży się na Twoją radość w życiu.

S - SERCE - kieruj się nim, ale nie zapominaj o rozumie. Niestety niebranie rozumu pod uwagę może zakończyć się źle. Doświadczyłam takiego zaślepienia i wiem o czym mówię.

T - TO WAŻNE: pamiętaj, że uroda przeminie, najważniejsze, co masz w głowie. Inteligencja i wiedza są bardzo seksowne. Sprawdziłam, to działa i to daje błysk w oku nawet zmętniałym już i starym. 

U - UCZUCIA - Mów o tym co Ty czujesz i słuchaj, co do Ciebie kiedyś powie Twoja córka, a obecnie pokazuje emocjami i gestami. 'Kocham Cię, tęsknię, przepraszam, dziękuję, pragnę, chciałabym, jestem wdzięczna, obawiam się". Nie ukrywaj własnych emocji, pozwól otwarcie manifestować emocje swojej córeczce. Tak się buduje relacje otwartości i szczerości. A co za tym idzie prawo do bycia sobą. Nie ukrywanie problemów, ale rozmawianie o nich już od maleńkości, daje poczucie bezpieczeństwa i fundament jej, i Twojej wartości.

W - WALCZ o to, na czym Ci zależy i nigdy, przenigdy nie przestawaj.

Z - ZAUFANIE to podstawa w relacjach między ludźmi. Ufaj, lecz nie bądź naiwna.

MAMĄ BYĆ to wspaniałe. Dać komuś życie, to cudowne. Kochać przy tym, to odpowiedzialność, za tego, którego się kocha. I niczego nie można szczędzić: ani czułości, ani uśmiechu, ani dotknięcia, ani przytulenia, ani gestu, ani czynu dobrego, ani myśli troskliwej, ani pomocy czynnej. To wszystko musi iść razem w ścisłym związku i trwa aż do końca. Pamiętaj o tym Córeńko :-)) 

PAMIĘTAJ, że będąc mamą też masz prawo do błędów i naucz swoje dzieci, że też takie prawo mają, i że kochać powinny najbliższych, umiejąc wybaczać ich potknięcia i swoją mamę szanować :-)

 I pamiętaj, że jesteś dla mnie wszystkim i zawsze liczyć na mnie możesz :-))

MAMO MOJA  - gdy ja piszę te słowa, do mojej córki, a Twojej wnuczki, to Ciebie nie ma tuż koło mnie, w tej ziemskiej bliskości. Ale Mamo, zawsze jesteś w mej czułej pamięci, którą przekazuję dalej, by inni też o Tobie pamiętali. Słowa: dziękuję, że jestem tu na świecie dzięki Tobie Mamo i przepraszam za wszystkie moje błędy... to stanowczo za mało. Kiedy się spotkamy, to Ci wszystko wytłumaczę, a Ty z pewnością zrozumiesz i co trzeba wybaczysz i na końcu przytulisz :-))) 

Teksty z okazji Dnia Matki w poprzednich latach :) 






Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger