17:00:00

O "ODCZUWANIU" Z CYKLU ALFABETY STAREJ KOBIETY - tekst dla tych co mają trudności z zasypianiem*

O "ODCZUWANIU" Z CYKLU ALFABETY STAREJ KOBIETY - tekst dla tych co mają trudności z zasypianiem*

* Dobry tekst napisałam, taki do snu... przy czytaniu w trakcie korekty... już przy "C" kiwała mi się głowa. Nie zasnęłam tylko dlatego, że ogólnie mam kłopoty z zasypianiem ;) 

ODCZUWANIE

czyli zdawanie sobie sprawy z pewnych faktów, zdarzeń, zachodzących zmian wewnętrznych (zewnętrznych też ;-)) i w otaczającym świecie. To emocje. To co każdego dnia tkwi w nas, a czasem przez nas przemawia, a czasem takie z nami cuda czyni, że nie możemy jeść i spać... trudno spokojnie żyć. Każde z naszych uczuć, odczuć, jest ważne i niesie za sobą informację o tym kim jesteśmy. Trochę się tu obnażę ;-) Ale nie w sposób dosłowny. Nie chciałabym reakcji swojej (u Was), gdy zobaczyłam się w lustrach w przedpokoju... o rany, co ty tu robisz w domu moim - stara, wychudzona, pomarszczona kobieto :-)))))) Sorki, to przecież ja :-))) 

ALE DO BRZEGU... U MNIE JEST TAK:

A - AKCEPTACJA - gdy czuję akceptację od innych, to czuję się tak jakbym była komplementowana. Akceptacja to super komplement, który nie odbiega od rzeczywistości jak ten: jakie ma pani piękne oczy, zęby, czy co tam jeszcze ;-)) Tzn., że ktoś darzy mnie zaufaniem i bierze mnie taką jaka jestem... ze wszystkimi wadami i zaletami (niewątpliwymi oczywiści... ha...ha...ha ;-)))

B - BEZPIECZEŃSTWA poczucia nie mam. Taki czas. Wszystko co składa się na nie zburzył właśnie ten dzisiejszy czas. Czas żeby zburzyć wszystko co powoduje mój, a może nie tylko mój - strach. Na szczęście są bliscy, którzy działają jak spadochron dla mnie... dzięki temu te upadki ewentualne są łagodne.

C - CIERPIENIE, wielu ludzi odczuwa na różne sposoby i z przyczyn wielu. Tak jest i nic tego nie zmieni... można zniwelować je też sposobami wieloma, ale tak czy owak, ono będzie... takie życie. Nie ma przyjemniejszej rzeczy, gdy da się je pokonać, zatrzymać choć na chwilę. Cierpienie nie ma smaku, zapachu, specjalnie nie robi hałasu... jest ciężarem. Wiem, że gdy mnie dotyka, to dotyka też tych, których kocham i chciałabym chronić... dlatego nienawidzę go, że takie ogromne macki jak ośmiornica ma.

D - DYSTANS do siebie mam. Potrafię śmiać się ze swoich błędów i siebie samej... to zmniejsza dystans w relacjach z innymi i przyjemniej jest.

E - EUFORIA, gdy niebo zlewa się z ziemią i słońce nie parzy, tylko oświetla i ciepło miłe przenika ciało, i wszystko wydaje się łatwe i piękne. Ach:-))))))))))) takiego uczucia bardzo pragnę i nie powiem, że nie... zdarza mi się go doświadczyć :-))

F - FASCYNUJĘ się życiem, chociaż ostatnio usłyszałam, że "daj spokój, zanadto jesteś do niego przywiązana" ;-) i teraz to funkcjonuje jako anegdota... ale tam :-) pomijam to... dopóki mam powód, żeby wstać, funkcjonować, śmiać się, nie odpowiadać na głupie pytania, oddychać z lubością, jeść z  apetytem, rozśmieszać i bawić innych, przebierać codziennie, dodatkami do stroju się bawić... dopóki figle jeszcze robić mi się chce... to fascynacja tym życiem, nie mija. I mówią mi, że mam swoje lata i stara (z małej litery) jestem, to im mówię, że to nieprawda jest JESTEM MŁODA, tyle że inaczej :-))))

G - GODNOŚCI uczucia, które jest najwartościowszym przymiotem człowieka... nie dam sobie odebrać. Nawet stara, schorowana, i w łachmanach, to w środku wciąż będę księżniczką. Tak o sobie myślę! I co, zabroni mi ktoś (?) :-)

H - HARMONII doświadczam, gdy na siłę nie walczę z przeciwnościami, które oprócz tych faktycznych... dodatkowo jeszcze inne rodzą się w mojej głowie. Więc staram się podchodzić z pokorą i wdzięcznością do tego co przynosi dzień - nie nakręcać zbytnio. Harmonia jest wtedy we mnie, gdy pamiętam o świadomości, iż energia we mnie za moimi myślami podąża... nie mogę potęgować w sobie smutku, bo wtedy zapraszam nieszczęście.

I - INTUICJI - to bardzo subiektywne odczuwanie poczucie jest wtedy, kiedy przewidujemy według własnego serca i rozumu i? I to przesłanie, ta myśl, przebłysk nagły powoduje, że nasze sprawy rozwiązuje. Intuicja to cenny dar. A nie mówiłam? :-)) Wiele razy nie chciałabym mieć racji... i pieklę się okropnie, gdy ją mam. :-))

J - JAKOŚĆ ŻYCIA, to bardzo subiektywne postrzeganie swojej sytuacji egzystencjalnej, systemów wartości. Jakość, czyli wiele czynników składających się na nasze szczęście... stosunki rodzinne, sprawy materialne, relacje towarzyskie, warunki mieszkaniowe, standard życia w zakresie w zakresie dóbr tzw. doczesnych, luksusu, wykształcenia, a przede wszystkim zdrowia itd. itp. Ja i Stara Kobieta na zewnątrz i Młoda we mnie - My wespół, zespół - ogólnie nie narzekamy lub przynajmniej staramy się nie narzekać i czuć wdzięczność każdego dnia, za to co mamy :-)))

K - KONTROLI, takie poczucie, że ciąży nad różnymi aspektami naszego życia... mam. Czasem taka kontrola jest potrzebna... ale zależy przez kogo i w jakim celu jest stosowana... bez zaglądania do łóżka i indoktrynacji naszych mózgów. 

L - LĘK. Tylko człowiek głupi niczego się nie boi. Lecz lęk nie może nami zawładnąć, bo zniszczy nam życie. Mnie też dopadł z racji przeróżnych okoliczności. No i co? Kto na tym stracił? Ja! Nie potrafiłam,  nie wydusiłam z siebie tyle sił, by mu się nie dać. Nie, nie zapijałam go alkoholem, bo smutki świetnie pływają. Chciałam go przespać, stąd leki nasenne nie tylko na wieczór... ale to droga donikąd... a życie upływa i szkoda czasu na sen. Z teorii to jestem bardzo dobra, ale w codzienności ? Ale jest coraz lepiej :-))) jak Pan. B trochę mniej mnie kocha, to i Pan L. odpuszcza mi ;-)) 

Ł - ŁZY moje nie są zawsze oznaką żalu i słabości... odczuwanie wzruszenia i śmiechu często są powodem moich łez. Również ze złości, wściekłości i bezsilności zdarzało mi się poduszkę moczyć, w którą wtulałam twarz w samotności, żeby nie pokazać nikomu swoich bezradnych emocji. Myślę, że człowiek, który nie umie płakać jest trochę jak pustynia. Ja pustynią na pewno nie jestem. Raczej zielonym ogrodem z barwnymi kwiatami i zapachami świeżymi - tak siebie widzę :-)

M - MIŁOŚĆ - nie opuszcza mnie to uczucie, odczuwanie miłości to nie tylko relacje między kobietą, a mężczyzną... kocham wielu ludzi, ale też miejsca - ogrody i morze, ciepły piasek i chłodny deszcz po upale. Codziennie odczuwam ją i jest jak pierzyna dająca mi ciepło, a czasem jak wentylator w gorący dzień... ona przystosowuje się do mnie i daje mi chęć do życia :-)) Kurczę, ale jestem SZCZĘŚCIARĄ :-))**

N - NASTROJE różne mamy... i ja takich doświadczam. Jednak gdy wychodzę z domu zakładam maskę - maskę uśmiechu by nie sprawić przykrości postronnym osobom, albo też nie dawać im satysfakcji, że jest mi źle ;-)


O - OBOWIĄZKU poczucie może być silniejsze od miłości, ale nie może być jej fundamentem. Mam szczęście kochać i być kochaną bezinteresownie. Takie poczucie dodaje siły i odwagi, i przyszłość jawi się piękniej :-) 

P - PRZEGRANEJ poczucie, porażki, nie będzie miało końca, gdy zrzucamy odpowiedzialność na innych. Nauczyłam się na piersi swoje zmarnowane... ha...ha... brać wszystko i łatwiej jest. W moim przekonaniu każda rzekomo porażkowa zmiana jednak mnie umacniała i znowu nowy początek zaczynała. Choć nie bardzo zadowolona jestem, że coraz mniej mi się tych początków jawi ;-)) 

R - ROZKOSZ... tu emotikon z zarumienioną buźką ;-) Moje Dzieci i Wnuki pamiętajcie, że zbyt pośpieszna gonitwa za przyjemnościami może spowodować, że przebiegnie się koło niej i nawet nie zauważy. Znowu miałam i mam szczęście, że znajduję rozkosz z wielu powodów. Cytat z Krystyny Kofty "Wszystko co przynosi rozkosz jest moralne". Szkoda, że to nie ja wymyśliłam :-)) 

S - SOLIDARNOŚĆ. Solidarność, to jedyny lek na przytłaczający nas obecnie czas. Człowiek nie może być sam. Powinien roztaczać wokół siebie taką serdeczną sieć, aby łapać w nią tych, którzy gdzieś tam szukają pomocy, wsparcia i nie potrafią sami dać sobie rady

T - TĘSKNOTY za?  Tu lista długa... tęsknota wpisana jest w naszą podróż. Tęsknię za ludźmi, za miejscami... tylu ludzi mi brakuje... Nie będę rozwijać tego tematu, bo nie chcę się rozklejać... tusz mam na rzęsach niewodoodporny ;-)

U - ULGA. To wspaniałe poczucie, że wszystko co złe skończyło się i jest już po burzy, po awanturze, po złym momencie... nie musieć nad niczym się już trudzić i zastanawiać, mieć przy sobie otwartą dłoń, która mnie przytuli. Ulga - pamiętam cztery wielkie ulgi, gdy na świat przyszły moje dzieci i jest już po bólu, ulga w skali 10 :-).. to były wspaniałe uczucia. Na ich przypomnienie zawsze się uśmiecham :-))

W - WŁASNEJ WARTOŚCI POCZUCIE... jak je mieć, jak odzyskać, gdy się je straci. Doszłam do tego po długim czasie: odrzucam perfekcjonizm i kocham siebie jako doskonałą w swojej niedoskonałości... banalne, proste rzeczy cieszą mnie, dają poczucie komfortu. Do tego doceniam swoje "osiągnięcia". Uważam, że jestem silna, dzielna mimo wszystko, mimo tego co myślą inni ;-) Mogłabym siebie nawet poślubić... tak czy inaczej będę z sobą do tzw. grobowej deski ;-) Właściwie to czuję się jakbym sobie była poślubiona.;-) .. rozpieszczam się... tak się traktuję jak osobę zakochaną bez pamięci. Jestem walnięta? A kto nie jest? Pokażcie mi takiego :-))

Z - ZAŻENOWANIE... poczucie zażenowania gdy ktoś niestosownie (to małe słowo) zachowuje się, w taki sposób, że sama czuję się zawstydzona, zakłopotana... nieswojo. To dyskomfort. Taki przykład - słyszałam, że za plecami ktoś mnie obgaduje i ocenia... siedziałam niedaleko... Nie chcę wracać do tej sytuacji, ale było to przed przyjęciem, na które zostałam zaproszona i trudno wtedy było mi to unieść ;-( Teraz z perspektywy czasu, to czuję innego rodzaju zażenowanie... dałam się podpuścić i zamiast świetnie się bawić i puścić mimo uszu te słowa, to zepsułam sobie i też innym przyjemność z zabawy. 

** "Puchatku, a co to jest szczęście - zapytał prosiaczek. Szczęście prosiaczku, to jedyna wartość, która się mnoży, jeśli się ją z kimś dzieli". A jak pięknie o szczęściu Mały Książe prawi - to słowo można rozumieć na wiele sposobów, bo każdy do niego dochodzi inną drogą. 

STARA JESTEM i?

Miało być o odczuciach różnych, a  w rezultacie skupiłam się na SZCZĘŚCIU :-)

To wszystko przez te kiełbie we łbie... myśli natłok... rozdygotanie wewnętrzne, niczym nieumotywowane... przez SZCZĘŚCIE?








15:46:00

DZIEŃ BABCI... kolejny raz

DZIEŃ BABCI... kolejny raz


TAK W KÓŁKO KRĘCI SIĘ ŚWIAT 

że mimo iż nadchodzą ciągle zmiany, to i tak wszystko jest powtarzalne... wszystko się toczy, jak koło obraca... raz jest się na dole, raz na górze, raz w kanionie, raz w chmurze. W kalendarzu też są takie dni, dni przeznaczone dla narodzin, imion, śmierci niektórych osób (a raczej wielu, bardzo wielu osób), no i dni dla świąt naznaczone, tych poważnych i takich symbolicznych bardziej. Z tego co się zorientowałam, to brakuje dnia, dnia takiego kulinarnego, a raczej cukierniczego - Dnia Starego Piernika i Starej Baby (inaczej Kobiety ;-)) Ale o tym jeszcze napiszę: innym razem :-) 

Tymczasem zbliża się w kalendarzu naznaczony Dzień Babci i Dziadka też... za chwilę. Przypomniały mi o nim Panie, które spotykam na rehabilitacji codziennej kręgosłupa, na którą wytrwale uczęszczam i tam niestety dochodzą do mnie nieciekawe refleksje... eh... ale o tym kiedy indziej... te spotkania, to ciekawy materiał do przekazania.

SIÓDMY RAZ 

Ustosunkowywać się do samego święta jak i pozycji babci w codziennym życiu, tak by się nie powtórzyć, by grona tu nie zanudzić... to niebywale trudne jest. Jak przeanalizowałam rok po roku co tu pisałam, to nic ująć... więc może coś dodać, lecz w innej formie? Takiej spersonalizowanej jeszcze bardziej :-)

POSTANOWIŁAM NAPISAĆ LIST

Ten list, do najmłodszej mojej wnusi, która właśnie 13 stycznia skończyła 21 miesięcy, i z którą mam bardzo, bardzo bliski kontakt... od pierwszego dnia jej przyjścia na ten zagmatwany świat... ale też piękny.

KOCHANA MOJA DOROTKO

Jestem niezmiernie szczęśliwa z faktu, że nosisz moje imię, że Twoi rodzice zdecydowali się nadać Tobie, imię moje... mimo, że wiedzieli, że nie jestem aniołkiem. Do tego uparta i konsekwentna w dążeniach swoich, i jeszcze do tego dosyć trudna w relacjach, bo nie dająca się okiełznać i nade wszystko kochająca wolność, w całym jej nieskończonym zakresie. No cóż wykazali się odwagą :-)) i nie byli przesądni, że jak to koło obracające się, historia może się powtórzyć ;-)

Swoją drogą to stosunkowo niedawno zrozumiałam, dlaczego jestem jedynaczką. Ano, Dorota to z greckiego Dar od Boga... jak już trochę ten "Dar od Boga" moich rodziców zachwycił, to następnego takiego zachwytu zdecydowali się (stanowczo) nie mieć ;-)))

Okazało się  jednak Dorotko, że jesteś bardzo, bardzo do mnie charakterologicznie podobna... nie lada już teraz z Ciebie aktorka o łobuzerskim temperamencie ;-) Tym samym Twoi rodzice - podobne do moich, czyli pradziadków Twoich, mają przemyślenia i refleksje poparte historycznymi doświadczeniami... i? może być różnie :-)).. jeśli chodzi o Twoje przyszłe rodzeństwo ;-) 

Ja sama "odgrażałam się" mojemu tacie, że za to iż jestem jedynaczką, to urodzę całą jedenastkę piłkarską i jeszcze czterech rezerwowych, jak ta Wiśniewska z drugiej klatki obok ;-)) i tyle będzie miał wnuków ;-)

ALE DO RZECZY MOJA  TEMPERAMENTNA WNUSIU

Dzisiaj mam według peselu 65 lat, według mojego ze sobą ustalenia lat 56... ot taki czeski błąd ;-))

Chcę się z Tobą podzielić swoim doświadczeniem, żeby Ci łatwiej było przez życie przejść. Niech to będzie mój prezent dla Ciebie z Okazji Dnia Babci :-)) Bo kto powiedział, że to wnuki mają prezenty przynosić ;-) Ja tak przykładowo, w dniu Imienin Twojego dziadka kupowałam sobie w prezencie spódniczkę albo bluzkę i się w nich dziadkowi prezentowałam, żeby ucieszył w swoim dniu, swoje oko - fajnym widokiem ;-))

ZNOWU SIĘ ROZGADAŁAM, ALE DO BRZEGU, DO BRZEGU... 

Życzę Ci szczęścia Kochana w całym Twoim życiu (a co to jest życie?*) 

1. CIESZ SIĘ CHWILĄ i wszystkimi drobiazgami. To z nich zbudujesz sobie ogromną górę szczęścia i zadowolenia też dla ludzi, którzy Cię otaczają. Teraz jesteś jeszcze taka malutka i choć dużo ponad miarę rozumiesz, to przypuszczam, że za lat kilka dopiero pojmiesz jak malutkimi kroczkami i jak wieloma do tego, buduje się szczęście.

2. ZARAŻAJ LUDZI - nie, nie katarkiem, czy innymi bakteriami i wirusami... zarażaj ludzi uśmiechem swoim... niech ten chichot dzisiejszy malutkiej dziewczynki, ten rogal od ucha do ucha na zawsze przy Tobie zostanie i przybliża do Ciebie innych.

3. MYŚL POZYTYWNIE... pozytywnie tzn. z nadzieją, radością, z energią i chęciami wielkimi... rano zawsze wstaje słońce, nawet jeśli jest niewidoczne, to ono jest za chmurką jedną albo drugą, ale jest. Bądź do starości swojej, tak ciekawa świata, jak dzisiaj jesteś... a co? a kto? a czemu, a tu? a tam? a co tu? a gdzie? :-)))) podążaj za tymi pytaniami i szukaj odpowiedzi.

4. NIE BÓJ SIĘ! - PRZEBACZAĆ, PRZEPRASZAĆ I PŁAKAĆ...  Umiejętność przebaczania daje siłę, tak jak zrozumienie, że przeprosić należy gdy się źle komuś uczyni, a płacz pokazuje, że serce masz tkliwe i wrażliwe - jesteś Człowiekiem.

5. PODEJMUJ RÓŻNE WYZWANIA - próbuj wszystkiego -  jazdy na łyżwach, na rolce, na rowerze, wspinaczki górskiej, żeglowania, śmigania na skuterze, jazdy konnej, tańca i co tam jeszcze przyjdzie Ci do głowy. Czasem upadniesz, skaleczysz się, albo co gorsze, jeszcze inne odniesiesz rany - jednak nie rezygnuj - podnieś się i próbuj dalej. Wiem, że tak czynić będziesz, bo już teraz taka malutka wiele śmiałości i odwagi masz w sobie... nie pozwól się zastraszyć, pielęgnuj w sobie tę odwagę.

6. NIE UKRYWAJ SWOICH UCZUĆ... bądź otwarta i radosna w stosunku do ludzi... kochaj mocno. Pamiętaj - kocha się za nic :-))

7. MÓW CO MYŚLISZ - jest takie słowo "hipokryta", które określa człowieka, który co innego robi, co innego myśli... jest fałszywy. Ty broń swojego punktu widzenia, nawet wtedy gdy innym może on się nie spodobać... nie pozwól się "indoktrynować"... takie trudne słowo Kochana, które mówi o tym byś polegała na swojej myśli w głowie i nie dała się przekabacić. Ale choć taka mała jesteś, już wiem, że to z Tobą byłoby trudne, bo już teraz wiesz czego konkretnie chcesz... przekonanie Cię to nie lada wyczyn :-)) I tak trzymaj :-)

8. JESTEŚ INNA NIŻ WSZYSCY? No i dobrze... możesz być jaka chcesz i nie musisz nikomu się podobać... nie bój się wyróżniać. Niech sobie inni myślą co chcą, Ty żyjesz dla siebie, świata, jesteś wolna i masz prawo do bycia sobą. 

9. PORAŻKI CIĘ DOTKNĄ - jakaś słaba ocena, niezdany egzamin... to nie znaczy, że jesteś głupia... miałaś gorszy etap w swoim życiu... nadrobisz wszystko jeśli zechcesz, albo inny zestaw pytań poprosisz :-))) Każdy błąd idzie naprawić. Nie musisz być wybitna, ani bogata... bądź dobrym człowiekiem. Dobry człowiek jest jak światełko w ciemności... przecież lubisz światełka :-)) - ciągle lampę babci włączasz ;-) 

10. MASZ DOPIERO NIECAŁE DWA LATKA, a już wiesz co to przyjaźń i tęsknisz za Kają z Klubu Malucha... w te dni, kiedy do niego nie chodzisz... pytasz o nią i pokazujesz jak bardzo ją kochasz... to wzruszające... doceniaj przyjaźń. Pewien pisarz Antoine de Saint-Exupery napisał, że "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać". Obyś poznała takie anioły :-)

11. MASZ PRAWO WYBORU... obojętnie czy wyjdziesz za mąż, czy będziesz singielką, czy się rozwiedziesz, czy będziesz miała dzieci, czy nie... Twoje życie, Twoje wybory. Życie jest pełne niespodzianek, niekoniecznie przyjemnych. Bywa, że rozwód da większe szczęście i powód do balowania niż małżeństwo. Rozstania są elementem życia, mogą być początkiem czegoś nowego i dobrego zarazem.

12. SAMOTNOŚĆ, STAROŚĆ, SCHORZENIA różnego rodzaju, to trudne do zaakceptowania, ale pomyśl sobie jaką starość daje mądrość poprzez doświadczenie, jak uczy doceniać życie i ludzi bliskich koło siebie. A samotność? czasem trzeba pobyć samemu z sobą by zrozumieć po co się żyje. Schorzenia? Przyznaję, że sama nie rozumiem po co ludzi dręczą i nie analizuję tego. Tobie też nie radzę. Bierz to co Ci daje los i wyciskaj jak z cytryny cały smaczny sok... może kwaśny, ale ile witamin ku radości :-)) Za wszystko bądź wdzięczna każdego poranka... wdzięczność to najzdrowsza ze wszystkich ludzkich emocji :-))

13. URODZIŁAŚ SIĘ 13-ego... piękny początek życia, niby w taki pechowy dzień ;-) Nie wierz Kochana w zabobony - czarne koty, stłuczone lustra i 7 lat z tym związane nieszczęścia, ani w odpukanie w niemalowane drewno, rozsypaną sól, czy moc czterolistnej koniczyny czy w pech , który na nas czyhać może jeśli przechodzimy pod drabiną ;-) Choć przechodzenie pod drabiną może być bardzo nieostrożne... osoba na niej stojąca może coś spuścić na nas, albo sama spaść (?), też w dodatku na nas ;-) Coś w tym jest :-))

13 KWIECIEŃ, to najpiękniejszy w kalendarzu dzień. A w każdym miesiącu jest 13 i każdego miesiąca w tym dniu świeci słońce, choć pada deszcz... to słońce jest w moim sercu, które dla Ciebie miłością się skrzy. To są SŁOWA, ale mam nadzieję, że czujesz swoim serduszkiem malutkim, rozumkiem w malutkiej główce jak bardzo Cię kocham i jak bardzo bym chciała byś błędów moich (o których następnym razem Ci opowiem) nie powtarzała, tylko nimi się kierowała, jak drogowskazem ZAKAZ WJAZDU :-))

I JESZCZE JEDNO - KOCHANA Dorotko! Jestem Twoją babcią, ale nie jestem na Twoja na wyłączność, bo to, że babcią jestem nie zmienia faktu, że wciąż jestem kobietą i swoje mam sprawy. I życie, w którym nie każdy czas może być z Tobą spędzany. Nikt nie jest, nie może być czyjąś własnością. Bycie z kimś, to nie posiadanie kogoś. Ludzie to nie przedmioty, nie można ich mieć. :-)) Kiedyś zrozumiesz, zrozumiesz, że miłość, czyli kochanie jest szczęściem i łączy się z wolnością, a nie z cierpieniem i posiadaniem. 

KIEDYŚ BYĆ MOŻE TEŻ BĘDZIESZ BABCIĄ i wtedy dokładnie zrozumiesz o czym tu dzisiaj 13 stycznia 2023 roku pisałam, patrząc na Twoje maleńkie ciałko rozłożone pod kołderką, śpiące koło mnie, tuż obok na tapczaniku.

JEST 23.00 gaszę światło i zaraz przytulę się do Ciebie :-)) a rano Ty przebudzisz mnie słodko wołaniem swoim. A ja Tobie dam, to co najcenniejszego mogę Ci dać - CZAS wyłącznie dla Ciebie :-))

* Życie jest podróżą, a nie problemem do rozwiązania. - powiedział Kubuś Puchatek.

*Tak na marginesie...dla mnie Dzień Babci, to nie szczególny dzień. Mam to szczęście, że ja Dzień Babci mam codziennie przez wszystkie 365 dni. Tak jestem rozpieszczana .I dlatego ze mnie taka szczęściara jest i ważniaczka w jednym 😍😍😍






Inne teksty z okazji Dnia Babci: 

21:03:00

PUNKT WIDZENIA STAREJ KOBIETY w związku z końcem 2022 roku

PUNKT WIDZENIA STAREJ KOBIETY w związku z końcem 2022 roku

KOLEJNY KONIEC ROKU

I kolejne przemyślenia z nim związane. Może banalne, na pewno roztrzepane, ale moje własne i subiektywne przeraźliwie. Cieszę się, że kończy się ten dwójkowy rok, o którym wszystkim wieszczyłam, że to paskudny będzie rok... i nie lubię mieć racji, lecz bez satysfakcji stwierdzam, że ją miałam niestety. Ale to mój problem... jeden z tych najmniejszych.

BĘDZIE TROCHĘ ŚMIESZNIE, TROCHĘ TAK SOBIE w alfabetycznej kolejności.

Są ludzie, a też niekiedy my sami się do nich zaliczamy, że mamy problemy, które tylko śmiech budzić mogą. I daj Boże jak najwięcej tylko takich przeciwności codzienności.
Tak naprawdę, to największy problem, można tak obrócić by śmiech był na sali.

Trzeba działać w zakresie śmiechowym, bo śmiech  jest dobry na wszystko i tylko on może wielką ulgę przynieść.

STĄD PRZEKAZUJĘ MOJE MYŚLI - niezłote, nie za bardzo wyjątkowe, nawet truistyczne niekiedy, ale w przewadze optymistyczne.
Zatrzymam się na tych, które teraz akurat, jakieś tam świtają w mojej Starej Pustej Głowie.
Problem taki mam, czy to tylko o problemach, te moje przemyślenia, czy tak ogólnie kiełbie we łbie, które wydostać się chcą (?) Sami to ocenicie ;-))

A - AMBARAS, taki to jest, żeby dwoje chciało naraz. To dopiero zagwozdka, którą w dwuwierszu ujął składnie Boy-Żeleński... chciało, a nie mogło? "Chcieć, a nie móc" jest znacznie gorsze od "móc, a nie chcieć". Bardzo wiele chcę, ale obiektywnie rzecz biorąc... nie mogę już :-( Lecz szczęśliwa będę dalej, a jak się nie da, to sobie to wszystko narysuję!!!  I sprawa rozwiązana :-)

B - BABCIA. Gdy zrozumiałam wszystko co do mnie mówiła moja babcia, ile racji miała... sama zdążyłam być babcią. Oby to było przestrogą dla młodych w peselu ludzi :-)) by się pośpieszyli z przyswajaniem wiedzy.

C - CZAS SZCZEROŚCI - szczerość to taki rodzaj prawdy, który daje mi poczucie wolności, który niekoniecznie dobrze wpływa na innych, ale mój wiek przesunął granice odwagi i wstydu... choć czasem wolę milczeć.

D - DOWCIPY dodają smaku naszemu życiu... ostatnio słyszałam taki o wieku kobiet :-) i dowiedziałam się, że kobieta między 50-tym a 60-tym rokiem życia jest jak Rosja. Wszyscy wiedzą gdzie to jest, ale nikt nie chce tam jechać. A jeszcze do pięćdziesiątki  kobieta była jak Europa: po dwóch wojnach światowych wykorzystana, ale wciąż piękna. I tak w tył idąc aż do Azji pięknej, lecz nieodkrytej do końca, o kobiecie w wieku 20 lat, a 30-tka gorąca jak Afryka. 
Po sześćdziesiątce (?) o takiej kobiecie żadnego słowa w tym kawale nie było, tak jakby kobieta 60-tka niewidzialna była... ;-) Dlatego ja, swoje tu trzy grosze dodam i sprostuję...  - po 60-tce kobieta jest jak Antarktyda - nie należy do nikogo, żadnego rządu nie ma nad sobą, chociaż ciągle jeszcze znajdują się tacy, co roszczą sobie prawa do niej :-)) 

E - EMERYTURA moja - jest taka śmieszna, że gdy patrzę na nią, to śmiech mnie od razu ogarnia. A, że śmiech to zdrowie, to ja czuję, że zbliżam się do nieśmiertelności :-))

F - FORTUNA - byłam i jestem bogata... tyle, że teraz inaczej niż kiedyś. Nawet teraz bardziej niż kiedyś... opływam w nadmiar... srebro i stal we włosach, złote krążki w portfelu ;-)), tłuszcz wysokiej klasy w arteriach, cukier we krwi, gazy w jelitach i nawet pętla wokół mojej wątroby jest wyjątkowa (może ktoś na vindet kupi?) i do tego serce szczerozłote, śruba platynowa w stawie skokowym lewym... eh, tylko pozazdrościć :-) 

G - GRZECH - jest obecny wśród nas i to ludzie te grzechy szerzą i tak mamy politykę bez zasad, naukę bez człowieczeństwa, wiedzę bez osobowości, przyjemności bez sumienia, bogactwa bez pracy... itd.

H - HIPOKRYZJA - Najbardziej to, hipokrytów nie znoszę, mam alergię na nich... tych co pod figurą modlą się czule, a wieczorem w domu i bez zbędnej czułości, leją żonę. Gardzę tymi, którzy co innego myślą, co innego mówią, a na końcu co innego robią... a nie są politykami czy aktorami ;-)

I - IDIOTA. Każdemu zdarzy się spotkać takiego. Dorosłam do tego, że nie kłócę się już z idiotami. Zniżanie się do ich poziomu nie jest zdrowe dla mojego kręgosłupa, a potem i tak wychodzi na to, że idiota pokona mnie swoim doświadczeniem zidiocenia :-))

J - JESTEM - Jestem tym co myślę - dzisiaj wolnością i odwagą... ale był czas, że bezradnością i lękiem byłam. Nie muszę być jak inni... chcę być sobą.

K - KILOGRAMY - z nimi nie jest tak jak z zaufaniem, które trudno zdobyć, a łatwo stracić. Jest odwrotnie zupełnie. Ale udało mi się :-) straciłam je (kilogramy, nie zaufanie). Jeden problem mniej :-)) choć powstał następny... klamerki muszę zorganizować, by pospinać pewne elementy skóry :-)))
 
L - LEŃ - ogarnia ostatnio mnie - nie chce mi się nic i długo mi zabiera zabranie się do pracy... za to odkładanie jej i robienie czegoś w zamian, byleby do tej właściwej nie zabrać się... oo.. zaczynam być w tym mistrzem i to mi fantastycznie idzie. I co? Odpuszczam sobie :-) - to taki prezent bez okazji. Prezentem Wolnościowym bym go nazwała :-))

Ł - ŁZY - obecne są w moim życiu, to łzy wzruszenia, gdy dobro do mnie przychodzi, to nie umiem inaczej niż łzami wzruszenia wyrazić swoje podziękowanie... wdzięczność. 

M - MÓZG - czasami mi się wydaje, że niektórzy niewiele korzystają z niego, albo, że jest on bezobjawowy u wielu osób. Może trzeba by jakiś kierunek na studiach uruchomić, jak korzystać z niego i do czego służy :-))

N - NIEDOMYKAJĄCA SIĘ SZAFA od masy ciuchów - to nie lada jest problem, ale czyż nie większym jest ten, że i tak ubrać nie mam się w co :-))

O - OBECNOŚĆ - doszło do mnie, że gdy niepotrzebna jest nam czyjaś obecność by kochać, to nieobecność niczego nie zmienia. 

P - PANOWANIE - niekiedy je tracę. I nie to, żebym od razu niemiła była, czy chamska wręcz... w każdym razie sztuczna nie jestem i gadam wprost :-))A jak wyczerpie mi się pakiet dobrego wychowania i mojej stalowej cierpliwości, to się odwracam i "spadaj" mówię... niezwykle miło.

R - ROMAN - mój drugi mąż, którego się efektywnie ze swego życia pozbyłam. To problematyczny gość" ale dzięki niemu wyleczyłam się z wielu chorób... np. wzrok mi się poprawił i nauczyłam się jeszcze bardziej liczyć - liczyć na siebie :-)) Jestem mu wdzięczna za to :-)

S - SOCIAL MEDIA to świetne miejsce do dzielenia się informacjami, przemyśleniami i newsami, lecz prawdziwe są tylko te momenty gdy dotykamy, widzimy, wąchamy, smakujemy... bo tylko takie nas wzbogacają i tylko w takich jest prawdziwe życie... na takie życie stawiam :-))

T - TABLETKA NA SEN jest dla mnie nieodzowna od lat wielu. Jednak zażycie jej z pigułką na przeczyszczenie jelit przed kolonoskopią, to naprawdę nieśmieszne połączenie :-))

U - UZALEŻNIENIE - mam. Jestem uzależniona od środków nasennych... inaczej w ogóle nie śpię, nie zasnę. Próbuję z tym skończyć każdego dnia, ale to z górą już 10 lat się zebrało. I łatwo powiedzieć : weź się w garść! W garści to ja jestem, w garści uzależnienia tego i poczucia, że coś mi umknęło.

W - WIERNOŚĆ, ta najważniejsza to ta względem siebie, czyli z pełną powagą potraktowanie siebie. Wtedy nie pozwolimy, żeby ktoś zniszczył nas... dzięki takiej wierności możemy lepiej zatroszczyć się o innych. 

Z - ZATRZYMAŁAM SIĘ na chwilę, wzięłam oddech, wykorzystałam swoją magiczną broń - świadomość własną i zamiast reagować na to co złego dzieje się wokół mnie - biorę długi oddech i zaczynam uczyć się odpowiadać, podpowiadać... samej urzeczywistniać swoje cele bez zewnętrznego narzucania mi woli i ZROZUMIAŁAM, że nie da się wszystkim dogodzić, choć nie wiem jak bardzo bym się starała ;-) Za to wk....ć kogoś, to idzie mi gładko :-)) Należy wybierać prostą do zadowolenia drogę :-)

Ż - ŻYCIE - "Nieważne ile życia przed sobą jeszcze mamy... ile życia w tym życiu mamy. A śmierć jest jak sen... codziennie wieczorem zasypiamy, wtedy jakby nas nie było. Jak umieramy to jest prawie tak samo.''  Tak tłumaczyła mi, małej Dorotce zagadnienie życia, moja Babcia Marynia. Mądra kobieta to była. 

PRZEMYŚLENIA - każdy jakieś ma.
Prawdziwe, szczere lub ubzdurane, straszne i śmieszne, trudne i błahe, jakie sobie sam nakręci, albo los przyniesie w doświadczeniu. A może jakie sam sobie wykoncypuje? Wszystkie nie po to są by nas przygnieść do ziemi, ale po to, żebyśmy umieli docenić życie :-)) 
 
TO w końcówce roku każdego uświadamiam sobie, że znowu straty były, bo odeszli ludzie, których, choć blisko nie znałam, to lubiłam, bo byli krzynką mnie i właśnie stałam się mniejsza, i uboższa. Zbyt szybko wszystko minęło. Nie lubię Sylwestra, bo dla mnie to taki dzień, gdy tradycja każe bawić się i cieszyć się. Wiele razy już o tym pisałam, że nie znoszę takiego musu, a po drugie radość, że się starszym będzie... taka sobie jest... chyba, że się ma lat 20 czy 30, gdzie ciągle pod górkę jest. U mnie to z górki już i wszystko czynię by jak najdłużej ślizgać się po niej i nie tak szybko zjechać z niej :-)
Taki dzień gdzie naraz pogrzeb i narodziny, to nie moje klimaty są ;-) 

CHOĆ tym razem bardzo się cieszę, że odchodzi ten 2022 rok i jestem pełna nadziei, że trójka zmieni wszystko od tegorocznego Sylwestra.
WAM WSZYSTKIM tego z całego serca życzę :-))))))
Myśląc zadręczamy siebie i sumienie, więc w tę noc Sylwestrową uderzmy w zapomnienie.
I tego też Wam życzę!!! Niech ten ROK BĘDZIE ROKIEM NADZIEI NA DOBRĄ CZUŁĄ ZMIANĘ!!! 


16:05:00

HOROSKOP NA KOŃCÓWKĘ LISTOPADA na podstawie patrzenia w lampę :-) (zapaloną oczywiście ;-))

HOROSKOP NA KOŃCÓWKĘ LISTOPADA na podstawie patrzenia w lampę :-) (zapaloną oczywiście ;-))

HOROSKOPY

Nie wiem kto je pisze i ile kasy dostaje... kto czyta i wierzy, kto czyta i chce uzyskać odrobinę nadziei, albo ciekawy przyszłości swojej jest tak bardzo, bo lęki nim władają dziwne i spokoju chce po prostu zaznać.
Taki horoskop podpowiada jaki cytat powinien zostać Twoim mottem i czy wszystko na ostrzu noża stawiać, czy sąsiada z daleka omijać, a może nie powinieneś się żenić z kobietą spod jakiegoś tam znaku.
Temu mają horoskopy służyć... może mają dać odpowiedzi na pytania dręczące (?)

ASTROLOGIA bazuje na astronomii, wykorzystuje i korzysta z tego co astronomowie wykryli, lecz astrologia to nie nauka, to wróżbiarstwo, które usiłuje przewidywać przyszłość ludzi na podstawie 
patrzenia w ciała niebieskie i ich ułożenia. Niby z niej się biorą horoskopy, które wszędzie i w necie, i prasie obecne są. Niby, bo rzadko kiedy je astrolodzy piszą i nie tylko w oparciu o tę mapę nieba powstają.

DLATEGO

Nie wierzę w nie, ale pobawić się można... żeby zyskać nadzieję, dać się zaskoczyć.

BUDZĄC SIĘ 

każdego ranka czuję niesamowitą chęć życia, Uwielbienie we mnie budzi fakt, ze wciąż możliwości mam. I szansa przede mną się kroi, żeby znów coś "zbroić", podjąć kolejną próbę by zmienić coś na lepsze, by wykorzystać, wycisnąć co jeszcze mogę z chwili tej. Co było wczoraj, to już historia, więc skupiam się na tym co tu i teraz, i horoskop piszę dziś! Kto mi zabroni ;-) Każdy śpiewać może, to i przewidywać też może.
Będzie tak albo tak, albo nijak, wszystko jest możliwe ;-))

ZAPALAM LAMPĘ,

za oknem pierwszy śnieg i temperatura minus 5, a ja w wygodnym, zielonym jak łąka w maju, fotelu... siedzę sobie i wymyślam... pardon ;-) przyszłość wytyczam :-)))) 
ŻE:
*Baran powinien powstrzymać swój język i za wiele się nie wypowiadać. Będzie zdrowy, bo czasu na chorowanie mieć nie będzie, przed nim ogromna przestrzeń zawodowa. Oby w niej nie zabłądził ;-)
A:
*Byka czeka wielka miłość, ale będzie bał się borowania w zębie ;-) o ile jeszcze jakiś ma.

JEŚLI CHODZI O MIŁOŚĆ

*Wagę też w miłości czeka szczęście, a jak się pokłóci ze swoją drugą połową, to paradoksalnie, ta kłótnia sprawi, że staną się sobie bliżsi. Na Komendzie Policji gdzie wyląduje, bo sąsiedzi niewyrozumiali na krzyki i latające talerze... zrozumie, że musi trzymać nerwy na wodzy. Coś trzymać powinien ;-)

*Wodnik w namiętności się utopi i tak zamroczy, iż uzna ten czas za swój najlepszy czas i idealnie da się przywiązać do ciągnącej go w dół osoby. Jego wola. Każdy coś innego lubi.

TYMCZASEM


*Lwy będą silne, pełne pewności siebie i uda im się na innych zrzucić pewne irytujące ich obowiązki. To sprawi, że LEW znajdzie sens życia, którego wcześniej nie widział. Jest wodzem, a nie robolem;-) Choć praca dodatkowa w Avon mu nie straszna i satysfakcji wiele da :) A i zarobki zwiększyć może...

*Bliźnięta czekają zmiany i wstąpi w nie energia, która im się przyda do jeszcze większego i dogłębniejszego zgłębiania nauki. Dobrze, że są w parze i będą mogły się tym pogłębianiem podzielić.

*Rak powinien swoją bujną wyobraźnię pohamować, to skutecznie mu pomoże by nic nie robić. Żadnych pomysłów by kogokolwiek zadziwić czy zachwycić... siedzieć w domu, przynajmniej pieniądze zostaną w portfelu i inflacji nie zobaczy w jej pełni. 

*Panna tak bardzo przyziemna, wyżej skoczy i się nikomu uziemić już nie da. Długo czekała na ten moment.

*Skorpion jak zwykle pomnoży swoją pewność siebie i siłę woli i wtedy może komuś przyłożyć. Tym samym osiągnie swoje cele. W każdym calu być ponad wszystko.

*Strzelca duże zmiany czekają, wreszcie w cel upragniony trafi z dużym prawdopodobieństwem i szczęście się do niego uśmiechnie i zmieni wszystko na lepsze. Chyba, że nie trafi, niech próbuje dalej.

*Koziorożcu, na początku będziesz zrównoważony i nic Cię z równowagi nie wybije. A potem to nie wiadomo jak będzie... trzeba powróżyć z fusów ;-) 

*Ryby jak to Ryby, lubią pływać (byleby nie w Odrze ;-)), ale na chwilę będą musiały się zatrzymać by pewne sprawy przemyśleć i nie wychylać zbytnio z wody by wiele srok nie chwytać za ogon. Bo nie dadzą rady.

LAMPA JUŻ ZGASŁA?

Żarówka się przepaliła, czy 10 stopień zasilania i wyłączenie prądu jak w minionym wieku? Tak czy owak, koniec bajania. Jutro wstanie nowy dzień i przekonamy się sami, co nam przyniesie. Bez względu co gdzieś tam zapisane w gwiazdach czy w kolorowym czasopiśmie... 

Horoskop, to raczej nie remedium na kłopoty i lęki.

Nie da odpowiedzi na nasze zapytania... pewnikiem jest, że mleko w końcu skwaśnieje, podatki trzeba płacić, śmierć nas dopadnie prędzej czy później, a wszystko pomiędzy, to niespodzianki.

A w niespodziankach fantastyczne jest to, że się dopiero zdarzą. Chyba, że to niespodziewane jest zdarzenie, które za bardzo miłe nie jest, przykre wręcz. Wiadomo jednak, że życie to nie bajka i bywa różne. Choć obecnie to kabaretem bym je określiła. I tu złote czasy dla kabareciarzy... nic wymyślać nie muszą... tylko z rzeczywistości czerpać :-))

DOBRANOC :-)) 
 




18:38:00

TAKA SOBIE HISTORYJKA... O PLACKU ;-)

TAKA SOBIE HISTORYJKA... O PLACKU ;-)

WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ W 1962 ROKU

Wtedy to dwójka chłopców niezwykle bystrych postanowiła coś ukraść. Wpadli na to, żeby był to księżyc. Byli to Jacek i Placek, którzy na Zapiecku się urodzili. I wiele kłopotów, problemów na swoich rodziców głowy złożyli. Zresztą nawet burmistrz tej mieściny wiele przeżył przez te krnąbrne chłopiny, które żarłoczne, leniwe i złośliwe były. Wprawdzie to Jan Batory i niejaki Brzechwa scenariusz na podstawie książki Kornela Makuszyńskiego napisali... ale to nie, ale to nie do końca wymyślona historia była. Bo ciąg jej dalszy, jest w trwaniu obecnym... jakby to ująć, tak na okrągło ;-) ... w stanie zupełnie rzeczywistym :-)

PRZYPOMNĘ

Jacek i Placek gdy tylko podrośli, to z  domu uciekli swego, z biednego, ale pełnego nabożnych, pracowitych ludzi. "Dali nogę" w poszukiwaniu Krainy Lenistwa i po to by ukraść księżyc złoty, aby bez pracy się wzbogacić. Na szczęście to im nie wyszło. Przygody, które przeżyli, ludzie i zwierzęta napotkane na swojej drodze, doprowadziły do tego, że zmienieni w dobrą stronę, wracali do domu.

CZY NAPRAWDĘ?

Czas mijał... mamy już XXI wiek 

Różnie się braci losy potoczyły. Jacek nawet miał żonę, córeczka mu się urodziła. Uśmiech z tego tytułu miał miły. Na Placka twarzy częściej widniało złośliwe zafrasowanie. Placek jednego pragnął. Władzę chciał bardzo poślubić i nią też dzielić z Jackiem pragnął (eh ;-)). Kochał Jacka bardzo i lubił się z nim dzielić wszystkim.

Tak się zdarzyło, że tę Władzę (a Władza to kobieta ;-)). Placek osiągnął i starał się...  pracował bardzo by ją zdobyć, by zaślubioną i kochanką w jednym była. Niestety Jacek odszedł i Placek z Władzą i kotem (przysposobił go ;-)), pozostał sam, sam jeden. Owszem wiele koło niego, podobnych mu osób płci obojga przy nim się zgromadziło... ale generalnie jak to się mówi - był, jest, sam w tłumie ludzi (nie licząc kota oczywiście). Bo ta Władza wymagająca jest i wiele Placek musi się natrudzić by przy nim została.

PLACEK JEDNAK NIE MARTWI SIĘ ZA BARDZO

Bo w końcu on jest najmądrzejszym z ludzi. Przynajmniej on niewielu zna takich, co by tak mądrzy byli jak on. 

- Zresztą dziwne jest, że nagrody Nobla jeszcze nie dostał. -  jak stwierdził z uśmieszkiem chytrym na ustach. Też się zresztą dziwię, że nie dostał. Bo z dzielenia np.? Jest najlepszy!!! W dzieleniu ludzi!!! Oczywiście.

- Na kobietach się zna jak na nikim i teorię taką ma, że młode dziewczęta i kobiety do lat dwudziestu pięciu, to: nadużywają alkoholu i dlatego w ciążę nie zachodzą. W chorobę alkoholową już po dwóch latach  naużywania wpadają - one, kobiety. Mężczyźni na to dwadzieścia lat mają ;-) Stąd on, Król Placek kłopot z dzietnością narodu ma, choć na każde dziecko 5 stów "dał" :-(  Zresztą on, znawca wszystkiego i tak uważa, że matka dorosnąć powinna do roli swej, więc z drugiej strony tak śpieszyć się nie powinna. he.. he.. he. Dojrzeć powinna, w "szyję sobie nie dawać" i wtedy dobrą matką będzie, a dzietność państwa wzrośnie.

PRZYDAŁBY SIĘ KTOŚ JESZCZE, DO TEJ DZIETNOŚCI ZWYŻKI

 - Nie wspomina o roli mężczyzny, udziale w tym by ona, nie alkoholiczka, mogła w ciążę zajść i niechby to był mężczyzna nie alkoholik jak i ona ... Ej, jeśli nawet facet, to "faceta da się wyleczyć. Kobiety nie". Tak mu powiedział jego znajomy lekarz, któremu ani jednej kobiety nie udało się z alkoholizmu wyleczyć. he.. he.. Swoją drogą, to jakaś zawodowa porażka tego doktora :)

 - Nie przychodzi mu do głowy refleksja, że młode kobiety jak młodzi mężczyźni kształcić się chcą i niekoniecznie od razu chcą mieć dzieci. Nie wszystko jednocześnie... i dzieci, i szkoła, i jeszcze praca, i dom... nie każda na takie życie w młynie jest gotowa. Kobiety wg Placka pewnie mózgu nie mają i dlatego też tak racjonalnie działają, na korzyść niby swoją, a powinny pomyśleć o prokreacji. Kobieta tylko poświęcać się powinna. Dla dobra wszystkich. By naród coraz liczebniejszy był. Cnoty niewieście rozwijać... O! To cytat z przyjaciela Placka, któremu ten bardzo wtóruje.

A JAK SPOŁECZEŃSTWO WIĘKSZE

To wychowywane w polskiej, patriotycznej szkole, gdzie dzieciak od małego będzie już wiedział, na kogo głosować za kilkanaście ma lat... po to, by Placek nawet tam, nawet pośmiertnie swoją Władzę miał. Stąd HIT, podręcznik o faktach wg historii jednego profesora, choć jak przyznał Placek, on by go napisał inaczej. Znaczy - ostrzej jakoś ;-) he.. he..

TA HISTORIA CIĄGLE SIĘ TOCZY

Placek jeździ po kraju za Władzą. Różne opowiada rzeczy. O tym też, że rodzina jest ważna, katolicyzm podstawą życia każdego prawego Polaka. Placek przeciwny jest aborcji, nawet tej gdy wiadomo, że matka może umrzeć,.. rozwody też nie są wskazane... wzbogacanie się zbyt szybkie... korupcja... nie znosi tłustych kotów i wiele innych niedobrych działań nie popiera. Pod warunkiem jednym, że nie dotyczy to jego i jego wiernego grona! Im wolno więcej ;-)

POCZUCIE HUMORU TO PLACEK MA (specyficzne)

Na spotkaniach w gronie swoich klakierów wspaniałych, zastanawia się czy jest Zosią, a może za chwilę Stasiem zostanie. I bardzo się bawi wspaniale. Śmiejąc hyhy... hehe... mrużąc oczka ze  złowieszczymi w nich iskierkami, przełykając lubieżnie ślinę... hyhy... hehe...

TUTAJ - No comment!

I TA HISTORIA TAK SIĘ TOCZY

Toczy, toczy... nie wiadomo czy śmiać, się czy płakać. Czy Placek przejrzy na oczy, czy zmieni się, przestanie dokuczać? Komedia to czy dramat? 

TAKIE PRZEMYŚLENIA MIAŁA - Stara Kobieta, która jest z tego sortu gorszego, której przestały śmieszyć już żarty Wodza Naczelnego Placka. 

Cieszę się z księżyca, słońca na niebie i cieszę się, że wciąż mogę podziwiać ich moc i tej mojej radości nie zabierze mi nikt... jak wolności myśli i słowa :-)

PYTANIE  NIERETORYCZNE

Czwarte dziecko urodziłam w wieku 42 lat, moja kuzynka też w tym wieku urodziła pierwszego, jedynego syna... czy to znaczy, że wcześniej chlała? Nie! Z przyczyn dla Placka pewnie niezrozumiałych (dlatego nie będę tłumaczyć) nie mogła wcześniej zostać matką. I to nie była jej wina.

"Dzisiaj dam sobie w szyję" Nie mam już dwudziestu pięciu lat :-))))))) 





19:00:00

ŚWIĘTO ZMARŁYCH 2022

ŚWIĘTO ZMARŁYCH 2022

KOLEJNY 1 LISTOPADA

Dla mnie już 65-ty. Chociaż taki świadomy, to od wtedy gdy ja - z grzywką blond przysłaniającej moje pryszczate czółko, stojąc na paluszkach lustrowałam swoje odbicie w łazienkowym lustrze. Tyle, że  w nim widziałam tylko grzywkę, a nie buzię całą, więc krzesełko przystawiałam, na nim stawałam... całą siebie oglądałam. Oczywiście było to przez rodziców zabronione, ale co tam... ;-) Tak więc miałam wtedy 6 lat chyba... wszystko było wspaniałe i proste.

I TAKIE WSPOMNIENIA MAM... Tuż przed tym świątecznym dniem...

Tato sam znicze robił w jakiś dziwny sposób, że drut wyginał i świeczki nimi białe oplatał, żeby je umieścić na grobach dziadka i babci i innych bliskich. Jeszcze kręgi z drutu, wielkie jak talerze formował, a mama mchem, szyszkami znalezionymi w lesie oplatała. Ja też udział w tym swój miałam i zielone listki też w te wiana wciskałam. Babcia Marynia kwiatki różne w te wieńce upinała. Byłam wniebowzięta i zachwycona tymi naszymi wyczynami. A jeszcze moja ukochana ciocia Marta, moja chrzestna, siostra babci, dużo od niej młodsza... z Obornik Wlkp. przyjeżdżała i donice wielkie z żywymi kwiatami w torbach wielkich przywoziła i u nas nocowała. A to cudowne było przeżycie, bo ona tak pięknie, zabawnie o świecie opowiadała. Bez przerwy dowcipkowała i śmiała perliście. Była dokładnie 42 lata ode mnie starsza, tak jak ja jestem też starsza od mojej Ali, o 42 lata ... nomen omen :-)

DZIEŃ 1 LISTOPADA

Na cmentarzu wolno było mi zapalać świeczki, dmuchać płomienie i na nowo zapalać, i wszystko tak pięknie migotało... tyle ludzi, a przy grobach i ciocie, wujkowie, kuzynki dawno niewidziane... piękne  popołudnie późne zapowiadało się w domu. Wiedziałam, bo co roku tak było... cała rodzina zbierała się u nas, a tam ciasta przez mamę i babcię przygotowane czekały. Lubiłam ten dzień :-) Nie zdawałam sobie sprawy ile kryje refleksji, ile wspomnień budzi w dorosłych ludziach.... Dla mnie to był radosny dzień. Uwielbiałam chodzić na cmentarz i grabkami zagrabiać liście ;-)

Z CZASEM

To się zmieniało. Bardzo zmieniało. Zmieniali się ludzie przy grobach, groby też zaczęły inaczej wyglądać, pomniki zostały zmienione... Najgorsze, że tych grobów zaczęło przybywać... 

A na czole pryszczy ubywać (to akurat dobre ;-))... przestałam już stawać na krześle, by całą swą facjatę obejrzeć.

NIE MA 

... taty, mamy, babci, ani jej dużo młodszej, wesołej siostry. Ciocie i wujkowie... też ich nie ma. Nawet kuzynki i kuzynowie we mgle wspomnień już są. 

MOJEGO MĘŻA

też nie ma przy mnie, tu w fotelu, ani na krześle, zmarł ponad 20 lat temu.

NIENAWIDZĘ CMENTARZY

Już nie cieszę się na ten dzień szczególny. Tam uświadamiam sobie, że nie ma mojej mamy, babci, męża, rodziców jego, cioć i wujków i wszystkiego tego, co budowało życie moje.

NIE MA DNIA, żebym w anegdocie, wspomnieniach różnego rodzaju, nie wspominała ICH. Przychodzą czasem we śnie i udzielają mi rad, coś podpowiadają. W ciągu dnia, codzienności... myślę, że Tato jest na rybach, Mama zaraz wejdzie i powie, że znowu porozrzucałam książki, a tu zaraz obiad będzie. Na to Babcia: daj jej spokój, na obiad jeszcze nie pora, weź tu zjedz ciasteczko, bo chyba ci cukier spadł ;-)

A  Zbyszek? Przez 26 lat małżeństwa dużo się uzbierało chwil do wspominania, ale dzisiaj niech one niech przy mnie zostaną, bez o nich Wam opowiadania.

ONI dla mnie wciąż żyją... Nie chcę myśleć, że ICH nie ma tutaj przy mnie, że są na cmentarzu. Ten Dzień, to Święto mi przypomina, że ICH nie ma faktycznie, a ja żyję w swojej bańce, w której śmierci nie ma.

TAKA JESTEM I TEGO NIE CHCĘ ZMIENIAĆ. Chyba, zresztą, już się nie da.









14:22:00

W Życiu ważne są tylko chwile... z cyklu alfabety Starej Kobiety

W Życiu ważne są tylko chwile... z cyklu alfabety Starej Kobiety

PLANOWANIE

najpierw jest wielkie! Obmyślanie i zapewnianie się, że na pewno wszystko się uda i osiągnie się zamierzony cel. A tam w górze czy w dole być może ;-) ktoś ze śmiechu zwija się w kłębie i nabija ze mnie, bo on ma zupełnie i to wobec mnie, swój - daleko inny plan. 

I oto coś dzieje się innego, niezamierzonego, kiedy nawet przedmioty martwe jakby ożywają, tylko po to, żeby na przekór nam zrobić i tego do czego są przeznaczone, nie robić. Wszystko to razem powoduje, że musimy zajmować się nie tym, co sobie obmyśliliśmy, zaplanowaliśmy. Tak też u mnie się zdarzyło :-))

Ale jeśli w porę przychodzi refleksja, że plany planami, ale ważna jest chwila, właśnie ta, ta teraz tu obecna, to zmienia się nasze postrzeganie i frustracja z powodu niezrealizowanego planu... mija. Pozwala cieszyć się tym, co jest ;-) 

W ŻYCIU WAŻNE SĄ CHWILE

I to one dają radość i określają nasze szczęście. Szybkie tego zrozumienie dało mi rozgrzeszenie z tego, że trochę się na sobie zawiodłam, bo odpuściłam parę spraw. Nawet w pisaniu bloga znowu przerwę zrobiłam. Zaraz sobie wytłumaczyłam, że "w życiu najważniejsze jest życie i te chwile radosne w nim, które sprawiają, że chce nam się dalej żyć" Ja to umiem sobie odpuścić i wybaczyć... he he he.

A NA TO ŻYCIE SKŁADA SIĘ przede wszystkim: bycie z bliskimi swoimi i napawanie światem, który obecnie trudny jest, niebezpieczny wręcz, ale to nasz świat, mój też... innego nie znamy przecież... chyba, że z historii i przekazów od rodziców i dziadków.

WAŻNE JEST TO CO DOTYKAMY, CZUJEMY, WĄCHAMY, SMAKUJEMY, WIDZIMY... w realu, nie w filmie, nie w opowieściach odklejonych od rzeczywistości.

NASZE EMOCJE, które nie zawsze są dobre ani złe, ale to jak sobie z nimi radzimy pozwala nam dobrze przeżywać nasz świat. Postanowiłam znowu nieco ulepszyć swój stosunek do spraw i kolejny raz lepiej, nowy kolejny otworzyć początek... ha ha ha.

TEN AFABET TO ZBIÓR MOICH EMOCJI, ODCZUĆ I TEGO CO NAJWAŻNIEJSZE, BY DOCENIĆ  KAŻDĄ CHWILĘ :-)) Też to, co mnie ukształtowało i sprawiło kim byłam, kim jestem. Ten Alfabet zupełnie jest roztrzepany, ale w sumie tworzy jednolitą, spójną całość... człowieka, kobiety - mnie. Małe i wielkie sprawy, ważne i nieważne momenty... w realu są najważniejsze :-)

A - AWANTURY, KRZYKI są poniżej mojej godności. Nie dopuszczam do takich sytuacji. Mali ci ludzie, których jedynym argumentem na ich rację jest krzyk, wyzwiska, obelżywe słowa i gesty. Na szczęście niewiele miałam takich w życiu chwil. Dzięki mojej stanowczej postawie, nie powtórzyły się już jak do tej pory, nigdy.

B - BLASK SŁOŃCA budzący mnie rano i bez względu na chwilę cieszący mnie ogromnie, gdy rano odsuwam story... nawet wtedy, gdy łupie mnie mój przyjaciel ;-) (wtajemniczeni wiedzą o czym mówię ;-)) Jestem wdzięczna za niego :-) Oczywiście za blask, nie "przyjaciela" :-))

C - CIASTO DROŻDŻOWE takie ze śliwkami węgierkami, które piecze najlepsze na świecie, moja córka, a któremu oprzeć się nie mogę i niespecjalnie chcę :-) Gdy rozpływa mi się w ustach, gdy przypieczona skórka lekko drażni moje dziąsła, a śliwka w słodyczy się rozpływa, to ja czuję się szczęśliwa :-))

D - DOROTKA - najmłodsza wnuczka. Taki mój klon, o którym zięć mówi, że "przy drugim dziecku bardziej zastanowią się nad wybraniem imienia" :-))). Ona mi uzmysławia jak szybko biegnie czas... u niej... oczywiście ;-)... ja ciągle ta sama (ha ha ha) do siebie zdystansowana ;-)


E - EGZAMINY - Codziennie jakiś zdaję... jak każdy zresztą...nawet nieuczęszczanie do szkoły nie zwalnia nas od podejmowania decyzji, przeskakiwania przeszkód, które stawia życie. Tyle, że teraz postanowiłam sobie, że nie muszę już być najlepsza w klasie, czy szkole i wzorem wszelkich cnót też nie muszę ... wystarczy mi trója byleby dalej iść, byleby kolejny kawałek przejść :-) O ile spokojniejszą mam głowę :-)))

F - FLIRT - taka żartobliwa, konwersacja z kimś miłym dla oka i ucha... do dzisiaj mnie nie opuszcza chęć flirtowania, choć to już wkroczyło na inny nieco, niż lata wcześniej, poziom ;-)

G - GERIATRA - ten mnie jeszcze nie widział ;-) Sądzę, że prędzej zobaczy mnie patomorfolog... ten przynajmniej nie jest taki stygmatyzujący ;-) 

H - HIPOKRYTÓW nienawidzę, tych co to  jak to babcia moja prawiła "Modlą się pod figurą, a diabła mają za skórą". Każda okazja jest dla mnie dobra by ich tępić i dosadnie po imieniu dobro nazywać dobrem, zło złem. Mój język wtedy się nie może powstrzymać, co mi przyjaciół nie zjednuje, ale mam to w pompie... żadnego udawania, dość tego jest na świecie.

I - INDOKTRYNACJA - brzydzę się nią straszliwie... w każdym wydaniu i oglądzie jest zła. Jestem myślącym człowiekiem i z domu wyniosłam prawo do swobodnej myśli, nie oceniania i nie napastowania swoimi poglądami innych. Szczególnie ohydna jest indoktrynacja dzieci. Wpajanie zasad tak, propaganda polityczna, religijna - nie!

J - JEDZENIE, to dla mnie nie tylko odżywianie by przeżyć, ale przyjemność wielka, z której można czerpać ogromnie, bo i doznania estetyczne, zapachowe, możliwości poznawcze obok tych smakowych, które mogą spowodować dreszcze przyjemne dla psychiki i ciała :-))A najlepiej w dobrym towarzystwie i pełnym relaksie :-) To są ważniejsze z chwil w życiu... mogą codziennie być takie :-)



K - KWIATY... nie znoszę widoku ciętych kwiatów, budzą mój smutek, gdy w wazonie pochylają swe barwne lica, umierają, a potem kończą na śmietnisku. Za to kwiaty wolno rosnące na połaciach szerokich budzą we mnie czułe uczucia i podziw.

L - LĘKI, które teraz mam są zupełnie odmienne od tych sprzed dwudziestu lat. Już nie myślę też o tym co pomyślą o mnie inni, raczej zastanawiam się czy ja chcę być razem, pośród nich;-) Nie jestem owcą, nie dam się zagonić do stada równo beczącego, jestem lwicą, która potrafi zaryczeć i się przeciwstawić. Nawet jeśli kogoś młodego, czy starego inaczej;-) to rozbawi i rozśmieszy... to na zdrowie:-)

Ł - ŁZY - czasem ze szczęścia, czasem z rozpaczy, rozżalenia... były i są w moim życiu. Łzy nie są oznaką słabości, według mnie są oznaką człowieczeństwa i to w każdym rozdaniu, tym radosnym ze wzruszenia i tym z żałości okrutnej. One jak uśmiech rysują twarz :-)

M - MYŚLENIE. Dużo myślę o wielu, wielu sprawach i nie jestem najmądrzejsza na świecie. Najmądrzejszy to jest ten pan z telewizora, który tak o sobie powiedział... cha, cha, cha... Byłam w szoku jak to usłyszałam, a myślałam, że nic mnie już nie zdziwi ;-) Zauważyłam, że jestem w pewnym sensie wytworem własnych myśli. Stąd czasem jak młódka, a czasem jak starowinka (nie mylić ze Starą Kobietą ;-)) i jeszcze o MIŁOŚCI słowa takie, że... wiem iż to nie jest dar, więc staram się ją pielęgnować, więc dzięki temu mam, to co mam :-))

N - NIEDOSKONAŁOŚCI - Jestem zbiorem takich. Piętrzą się one we mnie bezwzględnie... ależ czy to nie jest piękne, że mogę czuć się jak witraż... ha ha ha... skrzywienia, kolory różne, w zależności od słońca promieni, czy wiatru z gór czy morza... czasem z piękną duszą, a niekiedy z mrocznym nastawieniem... słaba i silna... wesoła i przygaszona... Lubię siebie :-)

O - OKSYTOCYNA - nazywana jest hormonem  miłości, to ona wyzwala potrzebę bliskości i silne przywiązanie... czuję, że mam jej nadmiar dzięki rodzinie, przyjaciołom, Atiemu - cudownemu Goldenowi. Przytulanie, pieszczoty, pocałunki... to daje siłę i szczęście szczególnie w moim życiu pozycjonowane.


P- PATERNALIZM, to traktowanie innej osoby podobnie do tego jak ojciec traktuje dziecko, ingerując w jego działania lub wręcz ograniczając jego wolność, motywując się jego dobrem. Brzydzę się nim. Będąc w szpitalu z takim potraktowaniem się spotkałam... to podejście autorytarne. Pacjent jest właścicielem swojego ciała i to, że jest chwilowo w gorszej formie i do tego stary, to nie znaczy, że nie ma swojej godności, praw i autonomii. Lekarze, to ludzie - przypominam. I przypominać nie przestanę.

R - RADOŚĆ - Cały czas we mnie emanuje tyle tylko, że zmieniają się w niej niektóre elementy. Uśmiech, wysypianie się, spędzanie z fajnymi ludźmi czasu jest super. Sprawia, że cieszę się istnieniem swym... teraz jeszcze bardziej doceniam proste, wręcz błahe rzeczy i niesienie pomocy innym sprawia mi radochę. Moja bezinteresowność i bezinteresowność innych, ta świadomość z nich - daje moc radości mi. Pielęgnuję ją by nie zgorzknieć, by nie truć innych tą goryczą. Wiem - to co się daje, to się dostaje :-)))

S - SZUFLADY - W mojej głowie pełno szuflad. Tych z pamięcią zarzuconych wydarzeniami, wspomnieniami. Czasem odkurzam te zakątki i tylko się wkurzam, a z przyjemnością też zaglądam w niektóre inne zabawne zakątki. Potem sny niesamowite ;-) jak ten z mokrymi ścianami, a rano mieszkanie zalane, tak w rzeczywistości ;-) Po prostu sen wróżba ;-)) Tak to się miesza w tej głowie i staję się igraszką mojej pamięci przez to w niej gmeranie. Potem się dziwię, że głowa mnie boli. Bo po co mi to zastanawianie się, czy gdy mnie nie będzie, to komuś brak mojego dotyku będzie, czy gdy mój zapach się ulotni, to moje miejsce już inne będzie (?) 

T - TRUIZMY... życie składa się z truizmów i banałów wielokrotnie powtarzanych. To prawdy oczywiste. I tego nic nie zmieni, z nich składa się życie i żadna cybernetyka, ekonomia i polityka tego nie zmieni. A każdy sobie coś tam na swój użytek kleci. Moje klecenie jest takie, że "Warto jest mieć odwagę i żyć swoim życiem prawdziwym - nie tym jakiego ode mnie inni oczekują".  Że "wyczerpałam wszystkie możliwości"...  ... to na szczęście nie mój truizm jest :-))) i nieprawda zupełna, nie da się bowiem wyczerpać wszystkich :-)

U - URODA przemija, ale sposób bycia... miły, serdeczny, z poczuciem humoru i uśmiechem niewymuszonym w nawet najbrzydszej zdawałoby się twarzy zostanie jako blask i urok nieprzemijający. Dlatego uśmiecham się często, bo to uśmiech rysuje nam twarz. Takie mam przekonanie.

W - WOLNOŚĆ, to najpiękniejsze słowo świata. Sekretem pełnego szczęścia jest wolność. To dzięki niej czuję się spełniona... wszystko móc i nic nie musieć, to jest największa radość. To taki stan umysłu, że rozpiera od środka i skrzydła rozpościera. Są ograniczenia w największej wolności, ale one tylko dodają jej smaku i wiarygodności, że najważniejsza jest.

Z - ZAPACH - chleba, skóry ukochanej osoby, kwiatów, świeżo skoszonej trawy i dymu z ogniska, morza po sztormie, pierników, kardamonu... o rany, jak ja jestem przywiązana do tych i innych zapachów. Jak ważne jest oddychanie i zapachów pochłanianie... jak słodko, gorzkie czy kwaśne może być życie :-)))

Ż - ŻART jest wszechobecny w moim życiu. Bez żartowania byłabym kimś innym i nie dałabym sobie rady we współczesnym życie. Każdy musi umrzeć, to nie żart... więc jeśli miałabym prawo wyboru, to chciałabym umrzeć ze śmiechu :-)))

I TAKIE TO CHWILE, MOMENTY SĄ WAŻNE

Nie Facebook, nie wirtualna przestrzeń codzienna, ale codzienne bezpośrednie dotykanie, rozmawianie, patrzenie w oczy, wąchanie i smakowanie... ot, co jest potrzebne by szczęśliwym być. Pisać, czytać, oglądać, na forum dzielić się komentarzami i opiniami należy, lecz to nie może być esencja życia. Umrzemy naprawdę - nie wirtualnie, więc żyć też trzeba rzeczywiście i nie rozmieniać się na drobne.

Zawsze o tym wiedziałam, a teraz wiem jeszcze bardziej, choć brzmi to głupio, zapewne ;-), że tu i teraz w realu jestem najważniejsza.

Sorry :-) muszę otworzyć drzwi, bo goście idą :-)))

Spoko, potruję jeszcze ;-))



Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger