16:03:00

SŁOWA BEZUŻYTECZNE I ŻYCZENIA NOWOROCZNE

SŁOWA BEZUŻYTECZNE I ŻYCZENIA NOWOROCZNE


60 PLUS UPRAWNIA MNIE DO TEGO

By wypowiedzieć się, "że należy uważnie stosować słowa i wypowiadać myśli swoje" . Niektóre są naprawdę bezużyteczne i krzywdę mogą jeszcze zrobić. I to właśnie nam osobiście ;-)

Na przykład słowo "nie", które wypowiadane jeśli jest jednym zdaniem i znaczy naszą odmowę czy niezgodę na coś... to wtedy "nie" jest bardzo pożądanym słowem. Lecz połączone ze słowem "nigdy" jeśli chodzi o nasze działania... to katastrofa.

NIGDY NIE...

Nie nauczę się angielskiego, tańca, nie pojadę w podróż do ciepłych krajów, chociaż uwielbiam słońce, nie przeczytam tej książki, bo za gruba jest (chociaż szczuplejsza ode mnie ;-)))

Jeszcze gorzej zabrzmi, że nigdy nie będę szczuplejsza, zdrowsza, dobrą żoną czy matką, nigdy nie zdam tego egzaminu, nie będę szefową nawet małego działu i nikt nigdy nie pokocha mnie, bo jestem za gruba, za mała, za brzydka "i te de i te pe", za stara też "i te de i te pe" ;-)

W TAKIM BĄDŹ RAZIE

Lepiej od razu sobie powiedzieć, że jest się śmieciem i położyć w kącie. Może napić się wina i nałykać uspokajających tabletek? Rano obudzisz się i w lustrze zobaczysz frustratkę... nie masz czasu, do tego bez pieniędzy, domu, szczęścia.

POGRĄŻASZ SIĘ DALEJ

To nie dziwne, że nie masz czasu, skoro tracisz go na narzekanie; pieniędzy, skoro zamiast zakasać rękawy biadolisz, że inni mają lepiej; domu nie masz, bo dom tworzą ludzie, nie ściany. A z kim je postawisz gdy takim malkontentem jesteś (kto by chciał pogrążać się w maraźmie?) Szczęścia? O czym Ty mówisz? Nie masz szczęścia? A gonisz je, próbujesz złapać czy z zazdrością wręcz zawiścią patrzysz na szczęście innych?

A CZAS PŁYNIE, PŁYNIE, PŁYNIE...

A Ty rozważasz, że: kiedy skończę szkołę, zrobię karierę... to...

Jeśli, wtedy i dopiero - jeśli ubiorę tę wymarzoną sukienkę i wtedy gdy będę wyglądać w niej dobrze, to spotkam się z Michałem czy Markiem, czy kimś innym, przy kim serce Ci mocniej puka...

KIEDY, JEŚLI... TO WTEDY

To kolejne niedobre słowa. Kierując się kiedy, jeśli, to wtedy i zakładając, że dopiero wtedy i nigdy nie, to Ty to i to... przebiegniesz życie nie zauważając, że budzi się wiosna i pachnie; gaśnie lato i miłość Ci przeszła koło nosa.

A CZAS NIE STOI W MIEJSCU, ON CAŁY CZAS PŁYNIE...

Nie powinnam, nie wypada, bo jestem za młoda by... czy za stara by..., za gruba by..., za głupia by..., za brzydka by... .

Kierując się czego nie powinnaś i czego nie wypada Ci i zarzekać się, że nigdy nie, bo wygląda to źle i co ludzie powiedzą, to wypadniesz z łódki nim do niej wsiądziesz. Nie zasmakując wiosłowania.

A CZAS PŁYNIE...

Więc wykreśl niepożyteczne słowa ze swojego słownika. Zmień sposób myślenia i wpisz do swojego słownika słowa: "odwaga mimo wszystko", "trzeba próbować" i "nie poddawać się".

WIEM, ŻE TO BARDZO ŁATWO SIĘ MÓWI

A realia nieraz są takie, że jest bardzo trudno (przeżyłam nie jeden upadek ;-( i wzloty też ;-)) Ale powtarzam ciągle sobie, że jest we mnie moc i mimo ograniczeń i wątpliwości jestem przekonana, że wszystko jest energią (odpowiednie słowa też :-)) i wszystko zdarzyć się może. Za wszystko jestem wdzięczna i wierzę, że w ten sposób najtrudniejszy quiz uda się wygrać, najważniejszy ten "ŻYCIE".

ŻYCZENIA NOWOROCZNE

Nie znoszę serdecznie SYLWESTRA, dnia kiedy pogrzeb i narodziny są w jednym dniu... dnia, który zapowiada, że znów starsza jestem. Wiele o tym od maja 2016 roku pisałam. O tym dniu, który kończy ostatnie tchnienie Starego roku i rozpoczyna oddech Nowego.

Więc oddychajmy spokojnie, ciesząc się, że przeżyliśmy kolejny rok i oczekujmy spokojnie następnego. Nie przejmując się niczym specjalnie, z przemyśleniem takim, by mieć równowagę w sobie między ciałem naszym, a umysłem w głowie :-))))







15:37:00

O MIŁOŚCI (inaczej niż zwykle o niej pisałam)

O MIŁOŚCI (inaczej niż zwykle o niej pisałam)


BO O CZYM PISAĆ PRZED ŚWIĘTAMI GRUDNIOWYMI, JAK NIE O MIŁOŚCI

Byłam swego czasu bardzo kochliwa i nie wiem doprawdy czy tak z tego drgania i motyli w brzuchu, czy z czystej ciekawości poznawania inności. Zagłębiania się w niej bez litości dla okoliczności. Podstawą była miłość i nic innego się nie liczyło. Że straty były z tych niektórych związków... ot... takie życie... coś za coś. Niczego nie żałuję! Przynajmniej mam o czym gadać ;-)

Miłość nie spada z obłoków, nie błądzi gdzieś... ona wszędzie jest i tylko podejść do niej trzeba i schwycić, i trzymać tak długo jak się chce.

MIŁOŚĆ TO NIE TYLKO PIĘKNE SŁOWA

To praca też od rana do wieczora, kupowanie włoszczyzny do rosołu, pranie i prasowanie, i dzieci do szkoły szykowanie. Też wkurzanie się na nie. A w tak zwanym międzyczasie (tutaj rozmarzenie ;-) senne rozmarzenie i myślenie o trzymaniu się z ukochanym za rękę i kwiaty na stole, w ręce kieliszek wina, a pod ubraniem seksowna bielizna trwająca w oczekiwaniu na jej z ciała usunięcie i przywarcie do ramion tego męskiego, tego ukochanego ramienia i... i... zatopienie się... zapomnienie...

Wróćmy na ziemię ;-)

TA MIŁOŚĆ WYMARZONA PONIEKĄD (?)

Ma też inne wymiary, kiedy nocą ucieka do domu mamy... pełna nienawiści z powodu doznanej przemocy, drąca i sklejająca fotografie w rozedrganiu, usuwająca zdjęcia z telefonu. Telefonu łzami zalanego, ciszy przerywanej krzykiem rozpaczy. I decyzje... czy udać się do adwokata i przerwać tę miłość, która na początku tak pięknie wyglądała, czy szansę dać jej jeszcze, choć zaufanie we łzach utonęło głęboko (?) Została tęsknota za tym, co było...

MOŻE NOWE SZCZĘŚCIE ZNALEŹĆ?

Mimo, że się nie wygląda pięknie, bo oko podbite, serce rozdarte i znowu początek nowy, a to już nie te młode lata. Ale ciągle kobieta ma nadzieję (i mężczyzna także), że znowu się nowym szczęściem zachłyśnie już z kimś innym, trochę na złość, trochę na radość nową. Zastanawia się ona (czy on) czy przebaczyć, czy drwić? Może trzeba powiedzieć "dość"(?)

Nie ma czasu na zastanawianie się raz, dwa czy trzy... jeśli twierdzi się, że jeszcze nie ten czas... to kłamstwo jest, że jest czas. Nie ma czasu na życie bez miłości... szkoda czasu na życie bez niej :-))

OSZUKIWANIE

Dręczenie, zdradzanie, zrywanie, odchodzenie, "nie!" mówienie, sentymentalizm, melodramat i list na stole zostawiony "Klucze od garażu są w sypialni na stole, samochód zabieram sobie" - to też część miłości jest. Czyta to ona, ściany się trzyma i osuwa wolno, kurczy nogi, pod brodę opiera i.... myśli jak on kąpał się z nią i jadł śniadanie patrząc w jej oczy i w rękę całował w podzięce za przepyszną kawę. 

JEST ZNUŻONA 

Nie będzie już upojnych nocy i tańców od nocy do rana, wygrzewania latem wspólnego na łące. 

TAKA TEŻ JEST MIŁOŚĆ!

Przyjdzie czas na nową! Nie można dać sobie wmówić, że więcej w życiu jej nie będzie. Będzie!

KAŻDA MIŁOŚĆ JEST PIERWSZA... jedna podobna do drugiej i jedna niepodobna do drugiej. Ale to co nas napędza to miłość jest właśnie. Taka pokrętna... czasem cicha... czasem nadęta... cierpliwa i nieznośna... delikatna i sprośna. 

JAKA BY NIE BYŁA... WARTO PRZEŻYĆ JĄ!

MIAŁAM I CIĄGLE MAM TO SZCZĘŚCIE, że kocham i jestem kochana. Inaczej niż kiedyś. Może mniej namiętnie, bez bulgotania w brzuchu, bez zapachów specyficznych ;-) i smaków rytualnych, dla miłości naznaczonych, ale z tym samym płomieniem - gorącym, iskrzącym, barwnym.

MIŁOŚCI WAM ŻYCZĘ - nawet jeśli toczy się po wyboistej drodze. Dla niej warto przemęczyć się :-))

ZBLIŻAJĄ SIĘ ŚWIĘTA GRUDNIOWE

Wyczekiwane przez jednych, nielubianych przez innych (z powodów różnych). Życzę Wam by te Święta dla każdej z i każdego z Was były spokojne, uśmiechnięte, pełne nadziei i miłości pełne, ale takiej bez łez i dramatów, zwyczajnej, prostolinijnej. A jeśli coś innego byście chcieli, to niech Wam się spełni tak jak sobie wymarzycie czy wyśnicie :-) Ściskam serdecznie :-))




13:05:00

BEZSENNOŚĆ

BEZSENNOŚĆ


OD LAT PRZESZŁO DZIESIĘCIU ZGOŁA

Na bezsenność cierpię ogromną i melatonina tudzież ziółka przeróżne... no cóż nie dają jej rady. Poszłam do doktora i powiedziałam, że ja chora, spać nie mogę. A przecież muszę się regenerować, bo im stara bardziej jestem tym powinnam wysypiać się więcej. A spanie to też sny, które mam tak obrazowe i w inny świat mnie przenoszą, że w żadnej książce tego nie przeczytam. Moja wyobraźnia nakręcona, przez cały dzień podniecona... przy mojej ekstrawertycznej osobowości... to ja nie wypoczywam nigdy. Scalaki w głowie normalnie robią w niej ogień. I czym to ugasić? Jak sobie pomóc?

PANI DOKTOR

Przepisała silne leki nasenne. Na początku było spoko. Potem dawkę trzeba było zwiększać i tak stałam się narkomanką bezsenną. Pogoń za środkiem żeby zasnąć, potem przebudzenie i wzięcie następnej dawki. Koń by nie wytrzymał, a ja i owszem... dalej nie śpię. Bez (nazwa leku na receptę) nie zasnę, potem i tak długo nie pośpię i tak to się kręci.

Żadne filmy na dobranoc, wina kieliszek, seks (ten to dopiero nie pozwala zasnąć ;-)))) - nic nie pomaga.

TRZEBA SIĘGNĄĆ PO SPRAWDZONE STARE METODY. ALE JAKIE?

Tu przypomniałam sobie, co mi zalecił tato, gdy byłam dzieckiem i zasnąć zdarzało się, że też nie mogłam.

Nie... nie była to butla z ciepłym mlekiem i miodem (czasami była ;-)))

SŁUCHAJCIE... ŻEBY ZASNĄĆ, TRZEBA MIEĆ WYOBRAŹNIĘ :-))))

Przywołać twarze osób, z którymi miało się styczność i myśleć o nich. To jest ta wersja przyjemna: myśleć o tych, którzy Ci są bliscy i co dla nich zrobić miłego pomyśleć... przypomnieć sobie, co oni dla Ciebie ostatnio uczynili, że Twoje serce szczęśliwe było. 

TO JEDNAK ZA KRÓTKO ŻEBY ZASNĄĆ

Ale jest wersja druga... przypomnieć sobie twarze inne...

1. Dziewczyna z szalem w kratę, która weszła jak taran w Ciebie stojącą na przystanku i warczącą pod nosem;

2. "Przyjaciółka", która ma Ci za złe, że wyglądasz dobrze choć czujesz się podle;

3. Pani sprzątaczka z klatki schodowej, co demonstracyjnie obgaduje Cię z inną do niej podobną;

4. Pani z rejestracji z pewnego okienka, która jest nieprzyjemna, bo przeszkadzasz jej w pracy, a Ty tylko chcesz się zarejestrować;

5. Pan administrator, który z niezadowoleniem i obrażeniem przyjmuje od Ciebie informację, że masz problem, bo z kranu tylko ciepła woda leci... zimnej nie uświadczysz;

6. Pani z tramwaju świdrująca Cię wzrokiem i na siedzeniu rozpychająca, żeby nie było Ci ani ciupkę wygodnie;

7. Jeszcze tych czerech młodzieńców spychających Cię hulajnogami z chodnika z głośnym gwizdem na ustach;

JESZCZE 8, 9, 10 i tak dalej... kręcę się na łóżku z boku na bok, z poduszką między nogami i jedną pod ramieniem, na wznak i na brzuch, z pupą do góry i na płasko, z nogą zwieszoną na podłogę, a drugą pod brodą umieszczoną...................................................................

ŚPIĘ... znużyłam się liczeniem baranów :-))) 





15:19:00

PRESJA I WOLNOŚĆ

PRESJA I WOLNOŚĆ

PRESJA

To coś czego od dnia urodzin doświadczamy. To właśnie rodzice nam wpajają... by być grzeczną dziewczynką, czysto ubraną i dobrze wychowaną, układną i świetnie w szkole radę sobie dającą. A dlaczego? Bo tak trzeba, należy, wypada, taka tradycja i mus, bo co ludzie powiedzą. Nie możesz mieć własnego zdania tylko kierować się tym co każe Ci ktoś. Tak jest na początku. A później coraz gorzej, bo jeszcze przyjaciele, tudzież wrogowie, środowisko szkolne, akademickie wywiera presję by się wyróżniać, bądź dostosować w tym wyścigu do mety, dla których ta jest zawsze ta sama.

Presja to nacisk, to forma przymusu jaką stosuje się samemu wobec siebie, albo jaką stosuje jedna osoba wobec drugiej. Z presji wynika stres. Ten powoduje pogorszenie stanu zdrowia, umysłu, który trzęsie się w emocjach trudnych tak, że daje objawy fizyczne tak mocne, że ból staje się nieznośny bardziej niż zwykle. Ten stres to sztywnienie całego ciała i lęk kołaczący się w głowie.

NASZE DZIAŁANIA 

Te które nie wynikają z chęci, tylko z przymusu generowanego przez różne czynniki zewnętrzne, to presja. Presja by zdążyć, by się wyróżnić, by nie zawieść  kogoś, nie utracić czegoś, by coś zdobyć, by nie zaprzepaścić szansy, by dogodzić komuś na kim nam zależy.

ODKRYWAMY

Odkrywamy, że to co my myślimy jest inaczej w głowach naszych bliskich czy dalszych, skonstruowane. Mamy konflikt w swojej głowie, czy się poddać presji tych co inaczej myślą, czy wyjść ze strefy swojego komfortu, czy aktywnie się przeciwstawić.

ODDECH

Trzeba wziąć i pomyśleć, przyjrzeć się i przewartościować, co zrobić... zastanowić co sprawia nam przyjemności więcej i jak w spokojny sposób można wykonać to co z przymusu wychodzi i wychodzi nam na złe. Czy warto z przymusu być w konflikcie ze swoimi przekonaniami czy moralnością wręcz?

JAK KIEROWAĆ SWOIM CIAŁEM, UMYSŁEM, EMOCJAMI?

Skoro miotamy się między między presją a wolą własną. Trudno jest zmienić siebie, jeszcze trudniej tych wokół nas, ale trzeba żyć tak by czerpać radość z tego daru rodziców naszych, którzy powołali nas na świat.

CAŁE MOJE ŻYCIE

Całe w presji przebiegało. W presji, o których już wyżej wspomniałam i presji czasu, bo ciągle w gonitwie byłam. I tak się śpieszyłam, że 66 lat skończyłam. A trzeba było wolniej i swobodniej, bo w tym minionym czasie nie miałam czasu by szczęśliwymi chwilami się napawać i delektować. Niewolnicą ludzi, pracy, spełniania zamierzeń, wykonywania wyznaczonych celów byłam.

DŁUGO TO TRWAŁO I ZROZUMIAŁAM (lepiej późno niż nigdy :))

Że ja tak wolność kochająca, byłam presji niewolnicą. Żeby być najlepszą żoną, matką, kochanką i szefową i kobietą widzialną, nie anonimową i babcią, co to nie lubi być babcią, ale kocha swojego klona najmłodszego (jak nie kochać kogoś w takim mikro wydaniu, który powtarza twoje zachowania i bawi Cię nimi) i presji się poddaje.

TERAZ JEST INACZEJ

Żadnej presji!!! NIC NIE MUSZĘ, WSZYSTKO MOGĘ (tyle tylko, że wtedy jak ja chcę). Wolna jestem i nie muszę być wdzięczna z obowiązku tylko z przyjemności sprawiania komuś dodatkowej radości. Mogę, lecz nie muszę, nosić barwne kapelusze, zwinąć się w kłębek w ulubionym fotelu i marzyć lub nie myśleć zupełnie, czytać książkę strona po stronie lub dwie kartki z przodu, jedna ze środka i na końcu ta ostatnia. Wejść pod prysznic całkowicie ubrana lub zejść do sklepu na dole tylko w płaszczu, pod spodem całkiem naga... rzucić  k...ą lub żartem w zależności od sytuacji, ale zawsze z poszanowaniem cudzej godności. 

KIEDY JAK NIE TERAZ

Mogę sobie pozwolić na zamknięcie presji w odosobnieniu, a wolności używania się oddawać w całości. Chociaż wyjaśniam, że wolność to nie robienie dokładnie tego czego się chce, ale prawo do robienia czego się chce.

WOLNOŚĆ KOCHAM I ROZUMIEM

To moja własność, ta wolność jest. Moje szczęście mieści się w wolności, ale też moja świadoma za nią jest odpowiedzialność.

PRZYCHODZĘ DO DOMU

Siadam w ulubionym fotelu z nogami do góry, w butach obłoconych... Cisza! popijam sok z ze szklanki i mam do wyboru... czy to wolność czy samotność nieznośna.

JEDNAK WOLNOŚĆ...

Nie ulegam cudzym wymaganiom, żyję swoim trybem, a czasem spontanicznie bardzo. Kiedyś umrę, przykre to, bo kocham życie... ale nie jest moim celem żyć wiecznie, bo ja starości nie lubię i nie chcę jej ulegać. Moim celem jest zostawić coś po sobie, co będzie wieczne, by Dorotka mała swojej córce dalej przekazywała jak jej babcia Dorotka bloga pisała i jaka śmieszna bywała.

JESTEM WOLNA 

Bo idę drogą, którą sobie sama wybrałam. Czasem głupio, czasem mądrze, ale takie mam prawo.

WYCHODZĘ CZASEM

Ze strefy swojego komfortu i czynię coś bez zadowolenia, zgadzam się, choć w środku we mnie wrze niezgoda. I niby to wyklucza się... Ale to mój wybór. Prawo wyboru to przede wszystkim wolność jest.

NIE MA WOLNOŚCI ABSOLUTNEJ

Jestem wolna, bo ciągle wierzę w dobro, ludzi i królestwo miłości pośród nich... gdzie nie ma buty, pychy, nietolerancji, złych słów i zawiści. 

KONSTATACJA

PRESJA może prowadzić do dobrych i toksycznych zachowań... może być napędem lub kamieniem u szyi. WOLNOŚĆ to światło i przestrzeń, to brak przymusu bez zlitowania. To taki stan umysłu, który mnie podnieca i spełnia. Będąc wolną czuję się szczęśliwą :-))))  





Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger