Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty

18:20:00

O książkowej Aferze :)

O książkowej Aferze :)

Jestem wielką wielbicielką Czech... kocham ten kraj, tych ludzi, reportaże Mariusza Szczygła o czeskiej mentalności i... oczywiście czeską literaturą ;) W mojej biblioteczce nie mogło więc zabraknąć książek z wydawnictwa, które specjalizuje się w publikacji prozy (i nie tylko) czeskiej. Wydawnictwo Afera wydaje współczesną prozę czeską, a wśród nich między innymi książki jednego z najpopularniejszych pisarzy czeskich, Petra Sabacha - prozaika i humorysty. 

Humor czeski jest specyficzny... i zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu, mi przypadł - co zresztą nie było dla mnie zaskoczeniem, sama jestem bowiem uznawana za osobę dosyć specyficzną... o nietypowych poczuciu humoru. 


"Masłem do dołu"

Bohaterami tej powieści są dwaj... dosyć czerstwi sześćdziesięciolatkowie. I wierzcie mi - nie szukam specjalnie do czytania historii opowiadających o moich równolatkach ;) Ale... ci dwaj panowie przypadli mi do gustu, ponieważ pokazują, że życie nie musi się skończyć po sześćdziesiątce. Czytaj: nie trzeba być nudnym jak flaki z olejem, zawsze niezwykle poukładanym. ;) "Masłem do dołu" nie ma określonej fabuły, wartkiej akcji - to zbiór momentów z życia głównego bohatera, jego spotkań z przyjacielem, chwil z wnukiem, które podszyte zostały niekiedy bardzo uniwersalnymi refleksjami, a większości sytuacji prawdziwym czeskim humorem. To opowieść o czeskiej mentalności i chwilach życia, których nie warto żałować... a może raczej o tym jak żyć, żeby żałować jak najmniej? 

Duża dawka czarnego humoru, dowcipne dialogi i sytuacje, które choć wydają się absurdalne... mogą spotkać każdego z nas. "Masłem do dołu" to zbiór absurdalności, czarnego humoru dotyczącego wieku, ról społecznych, które są nam przypisywane i życia w rodzinie. Lekkie czytadło o życiu - takim prawdziwym, zarówno z łyżką miodu jak i łyżeczką dziegciu. ;) Jednak... życiu widzianym z męskiej perspektywy. Powieść Sabacha nie ujmie każdego czytelnika, ale jest na tyle krótka i stosunkowa lekka w odbiorze, że warto dać szansę czeskiej literaturze w tym wydaniu... a nuż się zakochacie? A pamiętajcie: miłości (do dobrej literatury, kina i jedzenia ;)) brakować nie powinno! 


"Babcie"

Kolejna powieść Sabacha ma zupełnie inny wydźwięk. Mniej w niej humoru, a więcej nostalgii i zadumy nad czymś co teraz nazywamy instytucją babci, a przede wszystkim nad światem, który... w pewnym sensie przeminął :) Główny bohater, urodzony w 1951 roku opowiada nam o swoich szkolnych czasach, młodości i dorosłości do momentu wybuchu rewolucji aksamitnej w 1989 roku. Opowiada nam o świecie, być może... szczególnie dla młodszych czytelników zaskakującym. O mieszaniu sałatki w wannie, komunizmie, trenerach... ale to wszystko rozgrywa się pod mniej lub bardziej opiekuńczymi ramionami babć. 

W "Babciach" humor nie jest tak widoczny jak w "Masłem do dołu", ale nie znaczy to, że w tej powieści go brakuje. To po prostu humor jeszcze mniej nachalny, bardziej sytuacyjny niż oparty na dowcipnych dialogach. Nie sposób czytać tej powieści i nie myśleć o swoich babciach... własnym dorastaniu. Sabach ukazuje świat wielkich przemian, dorastanie i przede wszystkim istotę rodziny - sens jej istnienia jako pewnego filaru bezpieczeństwa. "Babcie" poruszają w czytelniku sentymentalne nuty, przez co niekiedy trudno uniknąć łezki wzruszenia... jednak ta nostalgia zostaje zrównoważona przez zabawne sytuacje i takie swego rodzaju pogrywanie z doświadczeniem życiowym czytelnika ;) 

Warto czytać?

Jak najbardziej :) Literaturę czeską również, a powieści Sabacha... polecam szczególnie dojrzalszym czytelnikom - w przypadku "Babć" niekiedy poczujecie się jakbyście wpływali do bezpiecznej przystani swojego dzieciństwa, a podczas czytania "Masłem do dołu"... przypomnicie sobie o nienawiści do starości, ale jak się okazuje... lepiej o tym czytać niż te emocje w sobie wzbudzać. A humor i dystans tych powieści pozwolą osłodzić trochę rzeczywistość ;) Choć... one same są słodko - gorzkie, zdecydowanie nieprzesłodzone... choć też niekoniecznie zawsze lekkostrawne ;) 

12:13:00

Czytać / oglądać może każdy!

Czytać / oglądać może każdy!

Dzisiaj przyszła pora na kolejną porcję świetnych książek, które posiadają swoje ekranizacje (lub też powstały w ramach inspiracji filmem / serialem, a mimo to reprezentują świetny poziom literacki i fabularny) :) Siedem bardzo różnorodnych książek, które angażują czytelnika i umilają czas :) Autorką jest oczywiście Alicja, a ja się pod tym podpisuję obiema rękoma, albo i nie :) Zresztą tak jak w poprzednim poście "Alicja poleca. Stara Kobieta rekomenduje" :) 

Horror? 

"Carrie" Stephen King - na podstawie książki powstały dwie ekranizacje - w 1976 roku i 2013 roku

"Ludzie z wiekiem nie stają się lepsi, stają się tylko sprytniejsi. Kiedy jesteś starszy i mądrzejszy, to wcale nie przestajesz obrywać skrzydełek muchom, po prostu potrafisz wymyślić lepsze powody, żeby to usprawiedliwić. " 

Stephen King, "Carrie"

Bardzo "delikatna" literatura grozy, która nie wbija w fotel, nie straszy mocno, ale porusza kilka strun... ciekawie skonstruowana (zawiera wycinki z gazet, relacje świadków, fragmenty książek za sprawą których poznajemy historię głównej bohaterki), pokazująca jak bardzo młodzież może być brutalna, do czego prowadzi agresja i fanatyzm - w moim odczuciu ma ważny wymiar społeczny. Powieść o ludzkiej podłości, ale także kruchości, z elementami paranormalnymi. Jej najmocniejszą stroną jest dynamiczność jednej z głównych bohaterek. Bardzo polecam - "Carrie" to krótka, treściwa i wciągająca pozycja. 

Ekranizacje są także niczego sobie, choć w opinii krytyków... ta starsza jest lepsza... w sumie... zgadzam się z tym. 

Kilka słów Starej Kobiety: 
Literatura grozy, horror... to zdecydowanie nie moje klimaty, jednak doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest to także gatunek dominujący w zainteresowaniach czytelniczych Alicji..., więc jeśli jej się spodobało... może spodobać się wielu osobom ;) 


Literatura dla małego i dużego

"Fantastyczny pan Lis" Roald Dahl - na podstawie tej historii powstał film Wesa Andersona - prawdziwy majstersztyk!

"- Mój kochany, futrzasty przyjacielu! – powiedział – Czy znasz na c a ł y m  ś w i e c i e kogoś, kto nie sięgnąłby po kilka kur czy kaczek, gdy jego dzieci przymierają głodem?"

Roald Dahl, "Fantastyczny pan Lis"

Fantastyczna książka o fantastycznym lisie, która będzie stanowiła rozrywkę nie tylko dla dziecka w wielu 7-8 lat, ale także dla dorosłego - a może przede wszystkim właśnie dla niego, ponieważ on dostrzeże w niej pewne filozoficzne nutki, pytania o moralność, niejednoznaczne podejście do kradzieży. Pan Lis kradnie z troski o rodzinę, staje się prześladowany... aż dochodzi do tego, że zostaje zbawcą zwierzęcego towarzystwa. 80 stron (z ilustracjami!) świetnej zabawy, pogoni, ucieczki... i poszukiwania ocalenia. Roald Dahl to po prostu klasa sama w sobie. 

Film Wesa Andersona rozwija filozoficzne i moralne wątki zapoczątkowane w tej historii, stanowi dopełnienie, a zarazem rozwinięcie tej opowieści... o wszystko to co podskórnie dorosły czytelnik przypisuje tej powieści, myśli, zdarzenia, o których jednak wprost w książce nie ma mowy. O ile książka jest świetna, o tyle film jest prawdziwym majstersztykiem.

Kilka słów Starej Kobiety:
"Fantastycznego pana Lisa" nie czytałam, ale znam film... i uwielbiam. Genialna animacja, z której oglądania zarówno dziecko jak i dorosły będą mieli radochę ;) A to ona jest nam teraz tak bardzo potrzebna!

Niekoniecznie pozytywna powieść - ale ważna, bo uwrażliwiająca

"Przerwana lekcja muzyki" Susanna Kaysen - na podstawie powieści powstał kultowy film z Winoną Rayder i Angeliną Jolie

"Jedną z większych przyjemności, jakie ma człowiek zdrowy psychicznie (bez względu na to, co by to miało oznaczać), jest to, że spędza on znacznie mniej czasu na rozmyślaniu o sobie samym. "

Susanna Kaysen, "Przerwana lekcja muzyki"

"Przerwana lekcja muzyki" jest bardzo ważną książką, której akcja rozgrywa się w szpitalu psychiatrycznym... nie brzmi to zbyt pokrzepiająco, jednak jest to bardzo ważna pozycja pokazująca, że "szalonym", "chorym psychicznie" może zostać okrzyknięty każdy z nas. To po części autobiograficzna powieść autorki, która uwrażliwia na drugiego człowieka, a jednocześnie przedstawia psychikę młodej, zdolnej, a jednak zagubionej emocjonalnie dziewczyny próbującej poskładać swoje życie w szokującym dla niej samym świecie i środowisku. 

Film jest wyraźniejszy pod wieloma względami, ale i książka i film nie są przerysowane i nachalne. Nie wymuszają na nas zdziwienia, łez czy smutku.

Kilka słów Starej Kobiety:
To bardzo ważna książka, bo choć może niewywołująca uśmiechu na twarzy... to pokazująca, że szaleństwo jest pojęciem względnym, a każdy z nas... ma prawo czasami płakać, być smutnym, wstać lewą nogą - to ludzkie i zupełnie normalne. 

Klasyczna powieść dla młodego czytelnika

"Pajęczyna Charlotty" E.B.White - na podstawie powieści powstał film w 2006 roku oraz animacja w 1973 roku

"Wiesz, zaczynam martwić się o Franię. Słyszałeś, co ona opowiadała o zwierzętach? Wydaje się jej, że one mówią.
- skąd wiesz, może tak jest? - Pan Arable zaśmiał się pod nosem. - Sam się czasem nad tym zastanawiam. Poza tym o Franię nie trzeba się niepokoić. Dziewczyna ma po prostu wyobraźnię. Dzieciom wydaje się, że słyszą różne rzeczy. " 

E.B.White, "Pajęczyna Charlotty"

Są takie powieści, które z upływem lat nie tracą na swojej wartości, w których ludzie ciągle, mimo mijającego czasu chcą się zaczytywać. Do tej grupy bez wątpienia należy "Pajęczyna Charlotty" E.B.White – urocza, ciepła i wzruszająca opowieść o niezwykłej przyjaźni pająka ze świnką, która już od ponad sześćdziesięciu lat ujmuje dzieci jak i dorosłych. "Pajęczyna Charlotty" to opowieść o przyjaźni, której głównymi bohaterami są zwierzęta. To jednak także powieść o odchodzeniu, przemijaniu, samotności, jasnych i ciemnych odcieniach życia. Piękna i wzruszająca.... z pewnością oczaruje każdego młodego czytelnika. To piękne dzieło o przyjaźni i o tym, że każdy ma swoje miejsce w świecie, i prawo do życia. Książką o przygodzie jaką jest samo życie.. Barwne postacie, szybka akcja i gama emocji. 

Kilka słów Starej Kobiety: 
Klasyczna powieść, którą poznałam już za młodych lat... wspominam ją miło, choć chyba bez nostalgii ;) 

Powieść o zderzeniu kultur autorstwa noblisty

"Hańba" J.M.Coetzee - powieść została zekranizowana w 2008 roku

"Może to dobrze robi człowiekowi, jeśli od czasu do czasu upadnie. Byle tylko nie potłukł się na kawałki. "

J.M.Coetzee, "Hańba"

Najbardziej znana powieść noblisty, a zarazem historia człowieka, który wchodzi w zupełnie obcą społeczność, której prawa i zwyczaje są dla niego niezrozumiałe, zupełnie sprzeczne w stosunku do tego, do czego był przyzwyczajony. To książka o akceptacji, o gwałtach, które zadajemy i gwałtach, których doświadczamy. Historia tolerancji, umiejętności pogodzenia się z losem, a jednocześnie wielka nauka o pozwalaniu innym na podejmowaniu własnych decyzji i błędów. "Hańba" pokazuje jak bardzo ludzie są różni, jak wiele akceptacji wymaga od nas życie z drugim człowiekiem, a jednocześnie jak wiele dojrzałości i samoświadomości potrzebujemy, aby żyć tak jak my chcemy, a nie jak tego wymagają od nas inni. Książka Coetzee angażuje czytelnika i pokazuje, że nawet gdy upadamy... możemy się podnieść - a z upadku wyciągnąć dla siebie naukę.

Kilka słów Starej Kobiety: 
Coetzee przez długi czas odmawiał zrealizowania ekranizacji "Hańby" - w końcu jednak jeden ze scenariuszy przekonał go, że warto... potwierdzam: warto! "Hańba" jest świetnym, poruszającym filmem, który ogląda się w miłym napięciu dotyczącym tego... co będzie dalej? 

Świetny kryminał na podstawie świetnego serialu

"Broadchurch" Erin Kelly - książka powstała na podstawie serialu

"Niektórych świateł nie da się zgasić" 
Erin Kelly, "Broadchurch"

Tym razem Stara Kobieta poleca, a Alicja się podpisuje ;)

Zawikłana zagadka kryminalna, wyraziste postacie bohaterów i mała angielska miejscowość, w której dochodzi do morderstwa. Wszyscy wszystkich znają, więc wieść o tym, że ktoś z nich jest mordercą paraliżuje miasteczko. Angielski klimat, ciekawa zagadka kryminalna i zderzenie dwóch różnych charakterów - kobiety, matki i obywatelki, która jest przekonana o niewinności mieszkańców oraz szorstkiego śledczego. Ogromny plus za klimat i ukazanie emocji bohaterów, które rekompensuje nie do końca dobry warsztat pisarski autorki.

Jest idealnym odtworzeniem serialu, a jednak... serial zwycięża ze względu na ujęcia i kadry :) I co najważniejsze... serial posiada więcej sezonów niż ilość wydanych książek w Polsce (jak dotąd tylko jedna).

Kilka słów Alicji: 
Książka ze sporą ilości emocji w której jednak rozwiązanie zagadki nie jest rzeczą najważniejszą. Ma swoje plusy i minusy. Ukazuje życie w małym miasteczku, ciekawych bohaterów no i ma świetnych bohaterów z krwi i kości, a zakończenie wbija w fotel. 

Opowieść o wojnie nie tylko dla młodzieży

"Złodziejka książek" Markus Zusak - na podstawie tej historii powstał film w 2013 roku

"To nie jest skomplikowana historia. Składa się z:
– dziewczynki
– pewnej liczby słów
– akordeonisty
– niemieckich fanatyków
– żydowskiego boksera
– licznych kradzieży" 

Markus Zusak, "Złodziejka książek"

Bez wątpienia niezwykła, porywająca książka... Nie jest to kolejna "lukierkowa" pozycja na rynku wydawniczym. To książka o sile słów, zaufania, przyjaźni. Pomimo tego, że nie jest to książka historyczna uświadamia jedną bardzo ważną rzecz... że Hitler działał za pomocą słów... Historia Liesel to piękna powieść, która wzrusza i bawi... Całą historię dopełniają rysunki, które świetnie dopasowują się do treści.  Jedna z najbardziej zapadających w pamięć powieści... być może dlatego, że narratorem jest Śmierć? Nie ma więc co liczyć tutaj na rozczulanie się nad jej działaniami...

Film jest dobrze zrobiony i ciekawy, jednak w tej sytuacji... to książka wygrywa - rewelacyjna lektura!

Kilka słów Starej Kobiety: 
Pamiętam z jakimi wypiekami na twarzy czytała ją Alicja... kojarzę fabułę, chyba widziałam nawet skrawki filmu - interesujące fragmenty ;) 

I tak wspólnymi siłami, podzieliłyśmy się z Wami... tym co czytamy i oglądamy. Mamy nadzieję, że wybierzecie coś dla siebie. Pokazując co czytamy, jaki stosunek mamy do danej literatury, czy filmu... pokazujemy jakie jesteśmy, co dla nas istotne, a co zupełnie bez znaczenia.
''W połowie człowiek składa się z książek, które przeczytał''... dawno, gdzieś usłyszałam takie słowa. W 100 procentach się z nimi zgadzam. A Tato nie raz do mnie mówił... Dorotka, poczytaj trochę, bo coś głupio dzisiaj wyglądasz :-))

21:21:00

Alicja poleca. Stara Kobieta weryfikuje.

Alicja poleca. Stara Kobieta weryfikuje.

Społeczna kwarantanna teoretycznie jest wymarzonym czasem do czytania...

Obroty księgarni internetowych w ostatnim czasie wzrosły. Powodów takiego stanu rzeczy jest co najmniej kilka: 
  1. Biblioteki i księgarnie stacjonarne są zamknięte.
  2. W ramach akcji #zostańwdomu nie spotykamy się ze znajomymi, od których normalnie pożyczamy książki.
  3. Teoretycznie (bo z dziećmi lub na home office może być różnie ;)) lub też praktycznie mamy więcej wolnego czasu do zagospodarowania, który normalnie poświęcaliśmy również na wspomniane wyżej spotkania ze znajomymi, spacery po lesie, rower, basen lub inne aktywności :)
W związku z powyższym dzisiaj u mnie o sześciu bardzo różnorodnych książkach. Łączy je jedno – wszystkie one zostały zekranizowane. Tak więc… jeśli siedzicie w domu z mężem, dziećmi, wnukami, rodzeństwem, partnerem, chłopakiem itd… itp.. lub sami, ale nie chcecie się zanurzać w książce (nie każdy musi lubić czytać!) to historie w nich opowiedziane możecie poznać za sprawą filmów/seriali.

O różnorodność zestawienia zadbała moja córka, która na co dzień prowadzi stronę Książki – inna rzeczywistość. Jest to jego pierwsza część – tak aby nie zarzucać Was od razu zbyt dużą ilością inspiracji 😊 Ona również jest autorką poniższych rekomendacji – ale spokojna głowa! – jej gustowi czytelniczemu ufam w pełni! Pamiętajcie – każda z tych pozycji to polecajka podwójna – zarówno książkowa jak i filmowa (mimo, że mowa będzie tylko o literackich wersjach) – wszystko zostało przeczytane i obejrzane – i co najważniejsze: bardzo pozytywnie odebrane! Gorąco liczę na to, że każda(y) z Was znajdzie tu coś dla siebie 😊 

Przyszedł więc czas... by oddać głos Ali :)

Kryminał 


"Paradoks" Igor Brejdygant - powieść powstała na podstawie serialu z Bogusławem Lindą

"Świat wypełniony jest po brzegi nudną oczywistością. Na szczęście to tu, to tam, z morza banału, wystają jak wyspy paradoksy i tajemnice, które ożywiają nasz umysł, przypominają nam o tym, że życie jest jednak zdarzeniem dosyć wyjątkowym."

Igor Brejdygant

Genialny polski kryminał. Powieść odarta z infantylności i tanich chwytów. W "Paradoksie" nie tylko zachwyca wielowątkowa fabuła ale także sam język... niezwykle dopracowany i po prostu dobry.
Postacie unurzane w świecie pełnym zła, intryg, niebezpieczeństw oraz problemów społecznych takich jak alkoholizm... są jasnym elementem tej powieści, choć nieidealni, słabi i z wieloma wadami. Są tak ludzcy jak tylko to możliwe do oddania w książce. Zyskują sympatię. "Paradoks" nie jest "szorstką" powieścią. Jest wysublimowany, emocjonalny... i tak piękny jak to tylko możliwe w przypadku kryminału. 

Choć świat w powieści Brejdyganta jest raczej ospały i mroczny, rządzony przez złych ludzi... to jednak nie jest czarno - biały. Co więcej jest to jedna z tych książek w których dobroć staje się piękną plamą na krajobrazie ułożonym ze zła. Jestem ogromnie oczarowana powieścią Brejdyganta - jej wielowątkowością, konstrukcją, bohaterami. To niesamowita historia kryminalna, która daje czytelniku coś więcej niż tylko czysto kryminalną rozrywkę. To literacki majstersztyk, który trzyma w miłym dla czytelnika napięciu do ostatniej strony. Bardzo ludzka, emocjonalna i przede wszystkim poruszająca temat ludzkiej moralności i różnie pojętej sprawiedliwości. Niezwykle głęboki kryminał, który nie skupia się jedynie na zagadkach kryminalnych, ale także towarzyszącym ludzkiemu życiu wyborach moralnych.

Kilka słów Starej Kobiety:

Oglądałam serial i przyznaję - wbija w fotel! Książka stanowi bardzo wierne odwzorowanie serialu - nie braknie w niej rzeczywiście emocji - nie jest okrojona i uboga - co ogromnie doceniam, ponieważ to jednak sztuka, żeby jednak nie pójść po najmniejszej linii oporu i po prostu scenariusza serialowego nie przepisać :)

Dramat, romans, a może komedia? 


"P.S. Kocham Cię" Cecelia Ahern - na podstawie książki powstał film z Hilary Swank

"Czy ludzie naprawdę chcą wiedzieć, jak się czujesz, kiedy mówią: "Jak się masz"? A może tylko próbują być uprzejmi? Następnym razem, kiedy sąsiadka zapyta mnie: "Jak się masz?", odpowiem jej tak: no cóż, prawdę mówiąc tak sobie, dziękuję. Jestem nieco przygnębiona i samotna. Wkurzona na świat. Zazdroszczę ci twojej idealnej rodziny, ale nieszczególnie zazdroszczę twemu mężowi, że musi z tobą żyć. " 

Cecelia Ahern, "P.S. Kocham Cię" 

Jedyna książka, która sprawiłam że płakałam - płakałam ze smutku i płakałam ze śmiechu. Opowieść Holly, której mąż umarł i zostawił po siebie dziesięć listów, czyli dziesięć poleceń dla niej... - jest naprawdę niesamowita. Przejmująca, wzruszająca, rozbawiająca - do tego stopnia, że śmiałam się w głos! To moje tegoroczne odkrycie, choć książka została wydana już w 2004 roku. 

"P.S. Kocham Cię" ujmuje swoją prawdziwością i bohaterami z krwi i kości. W tej książce nie ma idealnych ludzi, samych kobiet sukcesu i księcia na białym koniu, a główna bohaterka po tragedii, która ją spotkała nie dostaje nagle pracy na najwyższym stanowisku, które nie odpowiada jej kompetencjom. Holly budzi sympatię, ale potrafi także nieźle zirytować. Nie ma w tej książce urodzonych szczęściarzy, ludzi, którym zawsze wszystko wychodzi od A do Z - chciałoby się powiedzieć, że nie ma w tej powieści "idealnych instagramowych zdjęć", zawsze świetnie się czujących i wyglądających kobiet - jest za to ekscentryczna rodzinka Holly. Cecelia Ahern pokazuje prawdziwe słodko - gorzkie życie, w którym jest miejsce na wiele chwil szczęścia, ale także smutku, braku motywacji i zniechęcenia. I właśnie takie - prawdziwe książki trafiają do mnie najlepiej! Pokazują, że zawsze może być lepiej. Wciągająca, podnosząca na duchu i angażująca powieść. 

W tej konkretnej sytuacji polecam zapoznać się szczególnie z książką - film nie ma tej magii i najśmieszniejszych sytuacji (właśnie tych, przy których śmiałam się w głos) - w ogóle... film skupia się na aspekcie smutku występującym w tej powieści - zabrakło w nim tego humoru, który sprawił, że pokochałam historię Holly całym sercem! Dlatego warto na niego patrzeć jako na coś zupełnie odrębnego, książką jedynie inspirowanego. 

Kilka słów Starej Kobiety:

Nie lubię powieści obyczajowych i bardzo rzadko po takowe sięgam, ale w tej sytuacji... czuję, że zrobię wyjątek - chcę się głośno śmiać! W końcu teraz to właśnie śmiech jest najbardziej potrzebny! :)

Powieść inspirowana faktami


"Ikar. Legenda Mietka Kosza" Maciej Pieprzyca - na kanwie tej samej historii powstał film z Dawidem Ogrodnikiem

"Kiedy gram, widzę" 

Mieczysław Kosz

Przejmująca opowieść o polskiej legendzie jazzu, niewidomym geniuszu fortepianu - nie biografia, ale powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Bardzo intymna, skrząca się humorem i oczyiwiśćie muzyka. To także opowieść o wielkim człowieku, który w drodze do sukcesu musiał zmagać się z wieloma trudnościami, a gdy ten sukces już osiągnął towarzyszyła mu wielka samotność, emocjonalne wzloty i upadki. Książka Pieprzycy to historii o człowieku, który stał się muzycznym kolosem... na glinianych nogach, bo jego upór, determinacja i przekonanie o swojej niezłomności i wielkim talencie bywały dla niego zgubne. Nie można jednak odczytywać tej powieści jako smutnej - nie braknie tu bowiem anegdotek i niezłomności głównego bohatera. Przybliża wielkiego muzyka i zachęca do poznania jego twórczości. 

Kilka słów Starej Kobiety: 

Wspaniała opowieść o wspaniałym muzyku! Nic dodać nic ująć :) , że dreszcz mi po plecach przebiega. Lubię prawdziwe historie. One powodują, że dreszcz po plecach mi przebiega.

Klasyka horroru (choć nie horror)

"Frankenstein" Mary Shelley - najlepsza ekranizacja wg recenzentów to ta z 1933 roku


"Ach, po cóż się szczycimy naszą wrażliwością odróżniającą nas od nierozumnych bydląt? Ona tylko osłabia naszą wolę. Gdyby nasze podniety ograniczały się do głodu, pragnienia i pożądania, bylibyśmy niemal wolni, a tak wstrząsa nami każdy podmuch wiatru, każde przypadkowe słowo lub zawarty w owym słowie obraz."

Mary Shelley, "Frankenstein"

Wielowątkowa powieść o potrzebie akceptacji, przyjaźni, tolerancji, o wielkiej samotności, odpowiedzialności za swoje dzieci (czy też stworzenie), dzieło o przerażającej mocy nauki, która może nieść za sobą tyle samo złego co dobrego. Bardzo niejednoznaczna i piękna. Wbrew pozorom nie chodzi w niej jedynie o grozę i strach. 


"Frankenstein" to niezwykła, niesamowicie sensualna powieść, która przyprawia o gęsią skórkę i całkowicie pochłania. Wciąga, zmusza do dalszego przewracania kartek. Jest tak niesamowita, piękna, poruszająca, z wybitnymi kreacjami bohaterów - rewelacyjna reprezentantka literatury gotyckiej. Nic w powieści Mery Shelley nie jest czarno-białe... wszystko jest wielobarwne, wielowymiarowe. Dodatkowo "Frankenstein" zawiera wiele znaczeń i kontekstów społecznych. Oczywiście - to nie jest literatura grozy, która przeraża, ale to piękna klasyka bez której myślę, że większości horrorów by dzisiaj nie było. To jedna z tych książek, w której jest wszystko, jednak w tak wyważonych proporcjach, że treść się wręcz połyka w zatrważającym tempie. Czuć charakterystyczny klimat romantyczny..., jednak przede wszystkim wielką klasę tej powieści i to jak głębokim utworem jest. "Frankenstein" okazał się jedną z najlepszych i najważniejszych książek w moim życiu... Bardzo, bardzo polecam! 

Kilka słów Starej Kobiety: 

Ekranizację oglądałam lata temu i bardzo polecam! Książka... otwiera oczy i pozwala poznać tragedię Frankensteina i potwora przez niego stworzonego (który tak naprawdę wcale nie nazywa się Frankenstein). Uświadamia jak bardzo popkultura po części skrzywdziła postać monstrum stworzonego przez naukowca. Przejmująca i dająca przemyślenia lektura... dobra na oderwanie od rzeczywistości.

Klasyczna opowieść o miłości


"Z dala od zgiełku" Thomas Hardy - na podstawie książki powstał wzruszający film z Carey Mulligan 

"Bezpieczniej jest korzystać z pierwszej nadarzającej się sposobności i bez namysłu zastosować się do niej, niż mieć plan gotowy i czekać, kiedy uda się wprowadzić go w czyn. "

Thomas Hardy, "Z dala od zgiełku"

Akcja tej powieści rozgrywa się z dala od zgiełku wielkich miast. Sielankowe krajobrazy z farm i okolicznych małych wiosek nadają jej klimatu. Sama fabuła, choć wydaje się może odrobinę trywialna w praniu okazuje się niezwykle ciekawa, intrygująca i co najważniejsze zaskakująca oraz wciągająca. Jednak rzeczą zupełnie urzekającą jest narrator, który sprawia, że "Z dala od zgiełku" staje się powieścią niezwykle swojską.

"Z  dala od zgiełku" to dramat w którym nie brak miłości ani chwytających za serce wydarzeń. Pokazuje walkę człowieka z własnymi słabościami i hipnotyzuje... To klasyka, która mnie nie nużyła ani przez chwilę. Powieść napisana pięknym językiem, która zasługuje na uwagę i rozkoszowanie się nim. Co najważniejsze to dzieło dojrzałe i mądre. Zero trywialności i zero głupot. Jedna z tych lektur ,na które warto poświęcić czas... Historia kobiecej dumy, niezłomności w świecie rządzonym przez mężczyzn, sercowych rozterek oraz niespodzianek, które przynosi życie.  Po prostu świetna. 

Kilka słów Starej Kobiety:

Bardzo nie lubię romansideł, ale trzeba przyznać..., że ta konkretna powieść mimo wszystko mnie do siebie przekonuje :) 


Powieść grozy dla młodszego czytelnika


"Koralina" Neil Gaiman - na podstawie książki powstała animacja "Koralina i tajemnicze drzwi" 

"Ty naprawdę nie rozumiesz, prawda? - rzekła. - Ja wcale nie chcę wszystkiego, czego pragnę. Nikt tego nie chce. Nie tak naprawdę. Co to za zabawa dostawać wszystko, o czym się marzy, tak po prostu? Wtedy to nic nie znaczy. Zupełnie nic."

Neil Gaiman, "Koralina"

Powieść Gaimana po raz pierwszy przeczytałam jako jedenastolatka. "Koralina" jest baśnią z elementami grozy, która zdecydowanie zainteresuje młodego czytelnika. Przyprawia o gęsią skórkę i budzi niepokój - szczególnie w chwilach gdy mowa o "drugiej matce", która chce przyszyć Wam guziki zamiast Waszych normalnych oczu. Jednak to wszystko to strach kontrolowany i dawkowany w odpowiednich dawkach. Myślę, że nie ma co obawiać się nocnych koszmarów. Wredne szczury, przyjazny kot, oczy z guzików i wiele innych dziwnych zdarzeń, które mają w "Koralinie" to coś co z pewnością zwróci uwagę młodego czytelnika. Subtelna groza dla młodszego i starszego czytelnika, A w dodatku... świetny film!

Kilka słów Starej Kobiety:

Oglądałam "Koralinę" z Alą, gdy ta była dużo młodsza... i nie wspominam tego w przeciwieństwa do Harrego Pottera jako ogromnej traumy :) ;)

Dzięki czytaniu książek życie możemy mieć podwójne, nawet potrójne i być kim tylko chcemy. Przez to możemy dłużej żyć... jako złoczyńca, naukowiec, zakochana dziewczyna... być na wojnie, w pięknych salonach, wędrować po górach... i przy tym szalone emocje (niekiedy dalekie od tych codziennych ;-)) To wszystko zgodnie z zaleceniami epidemiologicznymi... siedząc w domu. "Czytanie książek, to najpiękniejsza zabawa jaką sobie ludzkość wymyśliła" powtarzała Wisława Szymborska. Czy ktoś zaprzeczy i powie, że się myliła :-)) ? 

19:37:00

Ojcobójca

Ojcobójca

Często mam problem ze skupieniem się na lekturze. Za dużo myśli krąży mi po głowie 😉 Dlatego najczęściej sięgam po reportaże, książki naukowe, związane z faktami. Rok temu miałam fazę na czytanie kryminałów - spędziłam wtedy tydzień, z przerwami na 4 - 5 godzin snu w łóżku... czytając książkę za książką. To był ciekawy czas, widocznie wtedy mi potrzebny. 😉 Ostatnio sięgnęłam po coś z pogranicza reportażu i kryminału, prawdziwą historię, wydaną przez wydawnictwo Czarne w tej samej serii, w której ukazała się moja ukochana książka Mariusza Szczygła - "Zrób sobie raj". "Ojcobójca. Sprawa Filipa Halsmanna" (do kupienia np. tutaj za ok. 20 zł) autorstwa Martina Pollacka to bardzo wyważona pozycja, która stanowi po części nie tylko dramat sądowy, ale także powieść socjologiczną. Ponadto przedstawia wycinek z życia znanego fotografa, Halsmanna, który został oskarżony o zabójstwo swojego ojca podczas jednej z wypraw w Tatry. Wina Halsmanna nigdy nie została udowodniona... zresztą tak samo jednoznacznie nie została udowodniona jego niewinność. Ta sprawa zaważyła na całym jego życiu, rzuciła się cieniem na jego późniejsze osiągnięcia. Martin Pollack przeprowadza nas przez tą historię, poczynając od dość skomplikowanych relacji ojca z synem przez spostrzeżenia, refleksje świadków, aż po sprawę w sądzie i finał tej historii - robi to w sposób bardzo umiejętny, zgrabnie przeplatając fakty z domysłami i co najważniejsze: posługując się niezwykle dobrym językiem. 

Fotografie Filipa Halsmanna wiszą obecnie w największych galeriach na świecie. Był autorem portretów Alberta Einsteina, Marilyn Monroe, Hitchcocka i wielu innych wybitnych postaci. W 1958 roku został uznany za jednego z dziesięciu najlepszych fotografów na świecie. Na życiu wielkiego twórcy zaważyła jednak śmierć ojca. 48 - letni dentysta z Rygi zginął w 1928 roku podczas spinaczki górskiej w Tyrolu. 22 - letni ówcześni Filip utrzymał, że był to wypadek. Niestety był jedynym świadkiem. Tym samym jeszcze w dniu wypadku został oskarżony o morderstwo. W jego obronie podczas procesu stawali między innymi Zygmunt Freud, Albert Einstein, Thomas Mann i Erich Fromm. 

Historia Halsmanna intrygowała i budziła wiele emocji. Szczególnie na skutek narastania antysemickich i faszystowskich nastrojów w tym okresie w Austrii. Martin Pollack jest bardzo skrupulatny w swojej opowieści. Historia zaczyna się intrygująco, rozwija się równie dobrze, choć chyba najciekawszą część jest już opis samego procesu - fotograf zachowywał się podczas niego skandalicznie - strzelał fochy i nie tylko 😉 To nie jest tak, że jedyną "poszlaką" był fakt, że znajdował się obok ojca w chwili jego śmierci... na miejscu była krew, świadkowie wspominali o dziwnym zachowaniu Filipa w tym dniu. Nie mniej: sprawa była zagadkowa i niezwykła. Do dzisiaj nie została rozwiązana, ale to nie zmienia faktu, że "Ojcobójcę" warto poznać, aby dostrzec procesy, które doprowadziły do eskalacji nazizmu, zrozumieć lepiej psychikę ludzką... dostrzec np. obawy, które towarzyszyły miejscowym, a było związane z tym, że mogła ucierpieć na tej całej sprawie turystyka. Tak. Jednym z powodów usilnej próby skazania Halsmanna był fakt, że wg mieszkańców lepiej prezentowałaby się wersja, że na szlaku ktoś został zamordowany niż ta, że szlak jest na tyle niebezpieczny, że doszło do wypadku i śmierci.

Książki nas rozwijają, poszerzają nasze horyzonty. Naukowcy obecnie dowodzą, że każde przeczytane przez nas słowo sprawia, że w naszym mózgu zachodzą zmiany. Tak ważne jest więc sięganie po jak najwięcej wzbogacających nas słów. Plotki, donosy, dokumenty, relacje świadków, dyskusje ekspertów, komentarze prasowe - tony materiałów nie zbliżyły śledczych do wyjaśnienia sprawy śmierci dentysty z Rygi, ale stały się inspiracją dla Martina Pollacka, przyjaciela Kapuścińskiego. Pollack napisał bardzo interesującą, fascynującą, wartką historię, ogromnie dopracowaną, wzbogaconą o wyraźnie zarysowane tło polityczne, społeczne. Historia Halsmanna budziła wiele emocji, wywoływała medialną burzę, była przyczynkiem do sporów między ekspertami, adwokatami... miała ogromne znaczenie polityczne, ponieważ wielu uważało, że Halsmann jest oskarżany, ponieważ jest Żydem. Niektórzy eksperci dochodzili czasami do absurdu, sam Filip był arogancki, czuł się pokrzywdzony, skazany, potem wypuszczony na wolność - mimo tych doświadczeń: wiele w życiu osiągnął, zdobył uznanie. Jego historia jest najlepszym dowodem na to, że człowiek potrafi wiele przeżyć, podnieść się po wielu tragediach... i nie stracić wiary w siebie i drugiego człowieka.

Moja ocena: 7+/10

Za możliwość poznania historii Halsmanna serdecznie dziękuję księgarni megaksiazki.pl 


20:51:00

Stara Kobieta czyta i poleca, czyli dla każdego coś dobrego #1

Stara Kobieta czyta i poleca, czyli dla każdego coś dobrego #1
"Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela,
który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości."

Jestem matką książkoholiczki. Sama bardzo lubię czytać już od najmłodszych lat, a mój dom zawsze wypełniony był książkami. Obecnie na 49 m2 miejsce musi dla siebie znaleźć miejsce (obok córki i mnie) sześć tysięcy książek, ale w końcu od czego są krzesła, fotel i podłoga? 😉 Klasyka, romanse, kryminały, thrillery, książki przygodowe, literatura faktu, książki naukowe, powieści obyczajowe, dzieła filozoficzne itd. itd...  I w sumie jedyne czego brakuje to literatura stricte erotyczna, dlatego tej w moich zestawieniach nie znajdziecie (w sumie stricte romansów także nie...) 😉 Nie mniej - będzie różnorodnie!


22:19:00

"Kamerdyner" dramat biograficzny.

"Kamerdyner" dramat biograficzny.

Nic tak dobrze nie poprawia nastroju, albo przynajmniej odsuwa nas od własnych bolączek dnia co, zanurzenie się w fotelu z ciekawą książką lub obejrzenie filmu. 
Tym razem postanowiłam obejrzeć film amerykański z 2013 roku.
Film ''Kamerdyner" to 132 minuty przyjemności. To pozycja, która uczy, wzrusza, rozszerza horyzonty, daje przemyślenia i refleksje. Film się kończy, a myśli o nim wciąż są w Twojej głowie. To jeden z takich filmów, o których się nie da szybko zapomnieć. To film o świadku historii niewymyślonych, o ludziach z krwi i kości, prawdziwych, niewykreowanych (ludziach i sprawach z pierwszych stron gazet). To opowieść czarnego służącego u białych prezydentów z jego punktu widzenia, i z jego pojmowania zmieniającego się świata.

W 1919 roku w Wirginii urodził się Cecil Gaines. Dorastał na plantacji u białej rodziny. Był chłopcem do wszystkiego, ale najbardziej przyuczył się do robót kuchennych. To były trudne czasy. Był świadkiem zamordowania swojego ojca przez białego plantatora, gdy ten stanął w obronie swej uprzednio przez owego łajdaka zgwałconej żony. Marzył by wyrwać się stamtąd. Uciec od świata, gdzie był dyskryminowany ze względu na jej kolor. Mimo, że w latach 60-tych XIX wieku Prezydent Lincoln XIII poprawką do amerykańskiej konstytucji zlikwidował niewolnictwo, a XIV poprawka z 1920 roku dała Afroamerykanom pełnię praw wyborczych, to rzeczywistość była taka, że segregacja rasowa  ciągle w Ameryce była i ciągle tym co mieli czarną skórę, dawała wiele upokorzeń. Czarni obywatele Ameryki przez nadal swój kolor skóry doświadczali wiele niesprawiedliwości. 
Cecil, gdy ukończył 15 lat uciekł i dzięki swojej inteligencji i umiejętnościom otrzymał pracę jako kelner w bardzo znanym kurorcie Hot Spprings w Wirginii. Spokojny, z dobrymi manierami kelner, budzący zaufanie mimo, że czarny zdobył jeszcze bardziej intratną pracę, w klubie golfowym pod Waszyngtonem.

Dzięki temu, że przychodziła tam elitarna, a co za tym idzie bogata śmietanka polityków, bankierów, biznesmenów i doceniała jego dyskrecję, i uczciwość – otrzymywał oprócz wynagrodzenia bardzo wysokie napiwki i dobrze mu szło. Życie jest nieprzewidywalne, a jak się żyje podczas wojny (są lata czterdzieste), to w ogóle jest trudno podejmować jakieś ważne decyzje. A tu chodziło o miłość. Poznaje Glorię swoją przyszłą żonę i dodatkowy dar od losu – otrzymuje pracę jako kamerdyner w Białym Domu. Osobiście obsługuje ośmiu prezydentów od Dwighta D. Eisenhowera i jego następców. I tak przez 34 lata on jest ciągle w Białym Domu. Zmieniają się prezydenci i zdarzenia, które zmieniają losy świata. A Cecil jest niemym świadkiem sytuacji w Białym Domu, w czasach gdy dokonano zabójstwa Johna F. Kennedy'ego, czy Martina Luthera Kinga. Słyszał co politycy mówią i jaki mają stosunek do wojny w Wietnamie, i wiedział o emocjach (i nie tylko) związanych z wykryciem afery Watergate za prezydenta Nixona. Decyzje z Białego Domu, w którym Cecil pracował dotykały też bezpośrednio jego rodzinę. Młodszy syn ginie na wojnie w Wietnamie, a starszy walczy z nierównościami społecznymi i przysparza wiele bólu, i troski Cecilowi. Cecil często przedkładał pracę nad szczęście rodzinne. Był lojalnym i oddanym pracownikiem. Choć był czarny cieszył się zaufaniem i szacunkiem swoich kolejnych pracodawców. Ale to wcale nie było takie proste... trzymać język za zębami, a jednocześnie mieć swoje własne zdanie i postępować  profesjonalnie, i zgodnie z sumieniem. Cecil był pierwszym kamerdynerem, który został zaproszony na obiad wydany przez prezydenta. Tym prezydentem był Ronald Reagan.

Zdjęcia pochodzą z internetu.

Wartko i ciekawie poprowadzona akcja sprawia, że z napięciem oczekuje się kolejnej sekwencji filmu. Reżyser Lee Daniels za pomocą Oprah Winfrey, która w filmie gra żonę Cecila i głównego bohatera Cecila, zagranego w sposób perfekcyjny  przez Foresta Whitakera, i innych znakomitości aktorskich jak Robin Wiliams, Fane Fonda .... stworzył film prawdziwy o przemianach w historii, kulturze amerykańskiej, ruchach społecznych, obywatelskich.
Bez patosu, złości, goryczy, nienawiści  - sfilmowana prawda o Ameryce, która potrafiła zginać karki swych obywateli i nie być sprawiedliwa, przez pryzmat życia czarnego (o niezwykle prostym kręgosłupie moralnym )służącego białych prezydentów. 
Polecam gorąco zwłaszcza tym osobom, które lubią oglądać filmy inspirowane i zrealizowane  na podstawie prawdziwych zdarzeń. Choć niedawno dowiedziałam się z różnych źródeł, że na poczet realizacji filmowej niektóre postacie zostały wymyślone.
Ale tylko dlatego to uczyniono, żeby w głębszy sposób oddać tamte realia życiowe Amerykanów. I ja to rozumiem.


Suplement.
Cecil (prawdziwe nazwisko: Eugene Allen) zmarł w 2010 roku, a od 2012 roku, jego dom, lokalna organizacja, umieściła na spacerowym szlaku miejsc historycznych w Waszyngtonie. To był wyjątkowy człowiek, który przeżył wyjątkowe życie, dzięki czemu opowiedział wyjątkową historię i powstał wyjątkowy film.
Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger