10:56:00

Challenge Młodej Inaczej Kobiety ;-)

Challenge Młodej Inaczej Kobiety ;-)

TAKIE MODNE SĄ OSTATNIO CHALLENGE

NIESTETY... idą w zła stronę.

MOJA PROPOZYCJA. 

Propozycja dla modowej 60-tki plus. Dla mnie to wyzwanie takie nieszkodliwe, raz w miesiącu ubierać się stosownie do wieku swojego 😀

CZYLI?

Stonowane kolory, niewyróżniające z tłumu... najlepiej szaro-buro. Już rozpacz mnie bierze ogromna. Bo nie potrafię żegnać się z kolorami i przestawić na coś, co nie odzwierciedla stanu duszy mojej. A mimo, że ciało (skóra, największy organ ludzki) to jest jak papier cieniutki ze zgnieceniami cienkimi, z różowymi pajączkami (oki, lubię różowy kolor, nie znoszę pająków 😉)... to ja kocham to ciało, bo jest moje i innego nie mam. Lubię je przyoblekać w kolory i bawić się modą. Trochę mnie męczy ta moja perfekcja, że wszystko do wszystkiego musi pasować i układać w całość, która niby mimochodem ale jest przemyślana dokładnie. Różowe kwiateczki z szalika i takież pantofelki jako nawiązanie lub choćby kolczyki czy torebka. Wszystko w zależności jak mi się to uda w głowie znaleźć, gdzie co mam poukładane i w szafie poskładane. Jest to bardzo trudne, bo sporo tych rzeczy mam 😀

CZYLI na własne żądanie raz w miesiącu, stosownie do kanonów nie wiadomo przez kogo ustalonych, żeby było niewyróżniająco się... nieprowokująco, żeby nie budzić złych spojrzeń pełnych dezaprobaty i i wymownych spojrzeń oraz nawet cichych za plecami komentarzy (zwłaszcza niestety kobiet).

JESZCZE TEN RADOSNY UŚMIECH obdarzający wszystkich dookoła plus cięty czasem nieposkromiony żarcik, zostawię głęboko w sobie. "Skoro ma pani siłę żeby tak zewnętrznie zadbać o siebie, to chyba nie jest tak źle z tym pani bólem - cytat z pewnej pani doktor".

NIKOMU BOWIEM NIE PRZYCHODZI DO GŁOWY... że to pewnego rodzaju "maska" by całemu światu o sobie nie opowiadać i pocieszać się tym, że jeszcze, jeszcze daję radę 😃

MOJA DEWIZA: Po co się inni mają cieszyć, że mi źle, niech zazdroszczą, że mi dobrze 😉

I TAK OD ZWYKŁEGO UBIERANIA SIĘ przeszłam na bardziej metafizyczne przemyślenia.

Może jest tak, że jesteśmy takimi, jakimi widzą nas inni (?)

DZISIAJ ZAMIAST PUENTY - anegdota prawdziwa.

Pani rejestratorka (medyczna): nie mam aktualnie terminów, ale mogę pani zaproponować luty 2028 roku.

JA - (lekko zirytowana ale też rozbawiona) a którego dokładnie?

Pani - (super poważnie) - 28 luty, wtorek godzina 11.00

JA - mhm

Pani - to co, będzie miała pani czas? (ponaglająco)

JA - (ze smutkiem ) no nie, mam już umówioną wizytę u fryzjera. I mój szeroki uśmiech od ucha do ucha.

I TAK TRZEBA ŻYĆ ŻEBY DO WIZYTY LEKARSKIEJ DOTRWAĆ, A PO DRODZE KOGOŚ NIE ZIRYTOWAĆ TYM, ŻE MIMO UPŁYWU LAT W DUSZY ZAMIAST ZIMY MA SIĘ WCIĄŻ WIOSNĘ :-))))



Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger