09:42:00

PRZYSZŁA STAROŚĆ... tekst optymistyczny dla Stefanii


STAROŚĆ - ostatni okres życia... stan biologicznej, społecznej, intelektualnej zmiany 

Starość  przychodzi, młodość odchodzi, ale jej kult w społeczeństwie zostaje. Młodości przypisuje się wszystkie wartości. Młodego to warto leczyć, bo całe życie ma jeszcze przed sobą. A Ty Stary, przeżyłeś już swoje. Gdy obruszysz się nieco i powiesz, że inne masz w sobie też treści oprócz boleści i choć pesel zeszłowieczny... spojrzy na Ciebie lekceważąco... co Ty wiedzieć możesz... teraz, w tym wieku, to sama pani rozumie - lepiej już nie będzie - powie Ci lekarz zadowolony, że zwalić wszystko może na Twoje lata i jesienie przeżyte. Teraz miejsca młodym należy ustąpić... taka jest kolej rzeczy. Tylko młode i piękne kobiety i muskularni mężczyźni mają rację bytu... wystarczy spojrzeć na reklamy w telewizorze. Jeśli leci reklama ze starymi osobami, to tylko z pielucho - majtkami, przecież nie z kremami poprawiającymi owal twarzy ;-) A o seksie się mówi jako o zarezerwowanym tylko dla młodych osób... tak trudno to pojąć, że Starzy pamiętają jak to się robi ;-) Młodzi ludzie seks kojarzą bardziej z wyczynami sportowymi, a dopiero Starzy wiedzą jak okazywać sobie bliskość w łóżku... i dlaczego nie ma poradników seksuologicznych dla osób w pewnym wieku? Bo o seksie piszą tylko młode osoby, które mają zupełnie inną perspektywę. Więc ja Stara Kobieta, obiecuję, że jeszcze o tym napiszę. Gdy tak pomija się Stare Kobiety i mężczyzn też Starych...


TO WTEDY

Stary Człowiek myśli sobie, że już naprawdę powinien odejść. I zamiast o przyszłości myśleć, w teraźniejszości jeszcze błyszczeć, to bez przerwy w przeszłość się obraca. A retrospekcja mu przypomina, że się tam nie wróci... stara się więc zachować jak najdłużej młodość albo jej pozory, byleby nie zostać wykluczonym, bądź stygmatyzowany wiekiem swoim. A oto nietrudno w tym świecie.

We wszystkim Stary Człowiek widzi straty... ubytki w zdrowiu, ograniczenia w działalnościach uprzednich swoich, konieczność rezygnacji z wielu rzeczy - stąd to patrzenie w tył z utęsknieniem, z marzeniem nieziszczalnym do powrotu w czas, który już historią zapisany w kalendarzach jest.


LECZ JEST WYJŚCIE

z tej sytuacji. Stworzenie siebie na nowo. Niepoddawanie się sugestiom, że tylko młodość jest piękna i wartością bezwzględną.


BO WŁAŚNIE STAROŚĆ

to ten okres kiedy wreszcie czujesz kości, wiesz, że serce masz po lewej stronie, a trzustka ma ogon, kiedy wreszcie zastanawiasz się co jesz, nie śpisz już jak zabita, głowę masz na karku, bo przecież codziennie Cię boli i jeszcze Ci trzeszczy w kolanie, łupie w kości ogonowej, niezwykłe masz wypróżnianie, a zwykły łyk powietrza bardziej Cię upija niż kropla wódeczki, którą wypijasz na smuteczki (po kryjomu, bo masz jelita wrażliwe i lepiej, żeby o tym precedensie nie słyszały ;-)). Starość - takie to życie wspaniałe, jakiego nie miałaś w młodości, kiedy tylko gnałaś i gnałaś zapominając, że pośpiech to nie jest dobre dla ludzkości. To właśnie starość odkrywa, że mieć lat dwadzieścia i więcej i ciągle się uczyć, może na powrót mieć małe dzieci i kredyt do spłacenia i stąd ciągłe zamartwienia... to nie jest najlepsza pora, kiedy to ciągle się nie ma czasu, a z tyłu głowy coś ciągle do załatwienia, wyprania, wyprasowania, obiadu przygotowania, męża kłopotów wysłuchania i tak dalej i dalej i czas szybko leci, że nie zdąży się człowiek nim nacieszyć. To było i już się nie wróci. "Teraz" jest, "teraz" przez moment, zaraz będzie jutro i jeszcze później... czasu nie ma. Czyż nie lepiej stworzyć sobie swój nowy model, choć w innym, Starym wymiarze... i przestać rozczulać nad sobą (?)


TEN MODEL 

to taki ja widzę dla siebie: Nie narzekać, nie marudzić, zbytnio się nie trudzić... poflirtować sobie nieco - niezobowiązująco wcale, dbać o siebie*, dbać o siebie*, dbać o siebie* pod każdym względem... wreszcie jest czas na to... ubrać się stylowo. Prowokować, uśmiechem czarować,  riposty dawać cięte, humorem chamstwu odpowiadać, nie przestawać być sobą, nie oglądać kalendarza,  nie dać lekarzowi umieścić na końcu listy do przyjęcia, ze względu na starcze wzdęcia, bo on by wolał leczyć młodsze wygięcia. Chojnie czerpać jak najwięcej i się nie dać, nie dać. Nikomu. Robić wszystko na co się kiedyś czasu lub odwagi nie miało... żeby gdy przyjdzie Koścista Pani i da znak, że zabierać się mamy na tamten świat... żeby się nie żałowało tego, że się czegoś nie zrobiło. Wszystko leczyć można i trzeba, a w przerwach, choćby najkrótszych - ŻYĆ.


CHOĆ

twarz, sylwetka i włos się zmienia, samopoczucie już nie jest takie na luzie, bo kręgosłup Cię bólem przygniata, a wokół obce, młodsze twarze i uśmiechnięte nie do Ciebie... większość Twoich przyjaciół i bliskich  już w grobie, albo w chorobie... to Ty przecież wciąż jesteś, bo wciąż nadzieję masz i masz dla kogo żyć i ktoś o Tobie myśli i ważna jesteś dla niego. Dlatego walcz, myśl o sobie dobrze. Choć lata mijają, a mijają każdemu, to przecież w środku wciąż jesteś taka sama. Opakowanie nie ma nic do tego.
 
STARA  KOBIETA  I  JA - czyli nowa jakość... przyjaźń i miłość do siebie nadal, bez względu na wiek :-)


SWOIM NIEPRZYJACIOŁOM 

zrobię na złość i dożyję do setki, a przedtem będę ich mieć w d...e, jak zresztą wszystko co jest mi obojętne.
Bierzcie ze mnie przykład kobiety i uczyńcie tak samo :-))) STAROŚĆ to nie wyrok. Zmiana, która każdego czeka i warto się do niej przygotować, żeby nie dać się siłą, bez naszej woli  wciągnąć na górę Narayma*. Trzeba żyć dopóki w nas ogień płonie i nikt nie ma prawa gasić go w nas... złym słowem czy czynem.

*dbać o siebie - o tym dbaniu o siebie odpowiednim, napiszę w kolejnym poście z cyklu "Alfabety Starej Kobiety" 
*Góra Narayma - to góra z japońskiej ballady. Historia siedemdziesięcioletniej kobiety, która prosi syna, by zaniósł ją na szczyt tej góry, by umrzeć w spokoju i nie być ciężarem dla rodziny.











8 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%.Odkąd ortopeda mi powiedział, że mam spojrzeć na swój PESEL w niego nie zaglądam. Człowiek ma tyle lat na ile się czuje a nie ile ma zapisane w dowodzie. Prędzej się dogadam z 30 latką niż z osobą w moim wieku ( jestem już na emeryturze i mam 60+ ) Dbam o siebie z ciuchami to mi co prawda nie po drodze, ale zawsze preferowałam strój sportowy niezbyt może elegancki ale w tym się dobrze czuje i nie zamierzam tego zmieniać. Powodzenia i zdecydowanie zmień swój NIC bo nie jesteś Starą Kobietą !!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie myślę o starości, cieszę się za to, że już nic nie muszę ;) Biorę przykład z mojej
    91 letniej sąsiadki, która ciągle dba o siebie, pięknie się ubiera i zawsze na chodzi wyprostowana :) Wyglądasz kwitnąco i tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak właśnie jest że mamy tyle lat na ile się czujemy:)))nie rozumiem ludzi którzy twierdzą że nic już im nie zależy,że nic fajnego ich nie spotka:))))a to nie prawda w każdym wieku może być fajnie jak się postaramy:)))Ty wyglądasz uroczo i jak zawsze super elegancko:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Każde Twoje słowo jest na wagę złota, Dorotko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post jak nie być zgorzkniałą staruszką. Wspaniałe wyglądasz , pozdrawiam serdecznie 🍁🍁🍁🍁🍁🍁🍁🍁🍁

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały post. Chyba sobie wydrukuję i dam przeczytać wszystkim koleżankom które ciągle o chorobach gadają . A ja może mam inny pogląd na świąt może dlatego że życie mi się inaczej ułożyło niż wszyscy by chcieli. Mam marzenia i wiem, że niektóre się nie spełnią, ale na niektóre wcale nie jest za późno chociaż inni mówią że głupia jestem, że w wieku "babcinym" zrobię sobie tatuaż :-).No i mamie dam przeczytać Twoje słowa bo i ona ma jeszcze marzenia. Pozdrawiam:-).

    OdpowiedzUsuń
  7. E tam starość. Ważniejsze co w duszy gra. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A może setka to za mało?! Starość też może być dobrym okresem życia. Myślę, że wszystko zależy od nas. Poza tym nie każdemu jest dane zestarzeć się, wiec cieszmy się chwilą piękna kobieto!
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger