16:53:00

PUNKT WIDZENIA


WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA

Także perspektywa oglądania świata, czyli określone podejście lub sposób, w jaki o czymś myślimy. 

Punkt patrzenia zmienia się w zależności od miejsca siedzenia i czasu. I to w stosunku do wielu aspektów życia.

Dzisiaj o patrzeniu na człowieka ;-)

GDY BYŁAM DZIECKIEM i PÓŹNIEJ

- To taka np. wątroba kojarzyła mi się wyłącznie z tą na talerzu w połączeniu z cebulką, ziemniaczkami i ogórkiem ;-)) 

*Nieco później z Raphacholinem, który oferował szatniarz przy odbieraniu płaszczy po wizycie na dansingu w słynnej restauracji W-Z (już nie istniejącej w Poznaniu) ;-)) 

- Serce, idąc tym tropem, to nie ważny organ ssąco-tłoczący krew, lecz obraz czerwonego serduszka, które mówiło o miłości. Piękna metafora.

*Dużo później serce, to zawał trzykrotny u ukochanej osoby i śmierć po czwartym :-(

- Krew, to z czerniną mi się kojarzyła, której nie znosiłam, a ciągle była podawana u cioci Janki. Nie lubiłam i zupy, i cioci też. Trzeba było u niej zdejmować buty, siedzieć grzecznie przy stole i żadną elokwencją broń boże, nie wykazywać się. 

*Parę dekad później, kiedy od dawna przecież do jej roli nie jak dziecko podchodziłam... dowiedziałam się, że ilość hemoglobiny i hematokrytów, wielkości erytrocytów w niej zawartych może świadczyć o chorobach takich jak sferocytoza lub czerwienica, a choroby te nie są obojętne dla komfortu życia. 

- Kręgosłup - element szkieletu człowieka, taka rama składająca się z 26 kości... no i tyle.

* Trochę czasu minęło, a kręgosłup moralny w moim umyśle się pojawił, czyli zbiór norm etycznych, na których człowiek powinien opierać swoje działania w życiu. Tato wiele o przestrzeganiu zasad i nie załamaniu się wskutek niecnych działań innych, mówił. (Przeżył cztery lata w obozie rosyjskim, wiedział o czym prawił). Dzisiaj to jeszcze postrzegam kręgosłup jako źródło bólu nieustannego. 

- Nerki... oj ten okropny zapach, kiedy mama je obgotowywała, a potem jednak pokrojone w plasterki w sosiku... pyszne były - oczywiście :-))

* A przecież nerki, to jeden z ważniejszych organów w naszym ciele i mogą boleć. Przekonałam się o tym w latach osiemdziesiątych, gdy u mojego męża stwierdzono, że ten cierpi z powodu kamieni w nerkach i dlatego tak "wyje i ścianę z bólu zdziera" Gdzieś tam w pamięci odkurzam, że Belladonnę i Papawerynę w takim płatku z ich proszkiem zażywał. Przepisał mu to lekarz z polecenia sąsiadki, Iwanow się nazywał. Potem kamienie, ponoć w trójkątnej postaci, mąż wydalił i dobrze było. 

- Jelita -  takie osłonki w soli zanurzone, które potem w wodzie były moczone... osuszane. A tato w nie dmuchał, na kółko takie specjalne do maszynki do mielenia mięsa nakładał. A mama do tej maszynki, uprzednio zmielone pachnące majerankiem mięso wkładała, i? I kiełbasa wychodziła :-)) W różnej długości, grubości... tak jak mama chciała, jak mięso pakowała ;-)

* Dzisiaj? Jelito grube i cienkie, bardzo istotne w naszym organizmie... drażliwe czy z uchyłkami i wiedza o nim taka, że kolonoskopię należy wykonywać. Dbać o nie trzeba. Bo gdy jelita chorują, cierpi całe nasze ciało.

 - Trzustka - widziałam, że to coś ważnego w brzuchu mamy... ciągle na nią narzekała... tylko pieczywo białe i serek też biały jadła. Dieta, dieta u mamy i inne obiady dla niej, inne dla mnie i taty.

* Dzisiaj już tyle o chorobach trzustki się mówi, o ludziach, które na jej choroby umierają, że rozumiem jak bardzo cierpiała moja mama... dlaczego takie wahania wagi miała, smutna, blada bywała. Ach ;-(

KONSTATACJA MOJA 

Jest taka. Jakie to życie jest zabawne :-) W każdym wieku, niby to samo, co innego znaczy i wymiar ma inny :-)

Druga rzecz jest taka, że świadomość nasza poprzez telewizję, media społecznościowe, internet, jest nawet u tych najmłodszych - dużo większa. Taka Dorotka juniorka, moja najmłodsza wnuczka, gdy miała dopiero piętnaście miesięcy (teraz już 17 :-) ) to na moje powiedzenie, że "coś się źle czuję;-(  ), to zaraz mi przynosiła aparat do mierzenia ciśnienia. Dzisiaj zahacza jeszcze o termometr:-))))

Moi rodzice chronili mnie przed "złymi" (w ich mniemaniu wiadomościami) na różne tematy i specjalnie nie uświadamiali. W dorosłym życiu dopóki czegoś sama nie doświadczyłam, nie zastanawiałam się dlaczego tak bardzo boli mnie głowa, co to jest nerw trójdzielny itd. ... dlatego też, że biegłam, biegłam... za dziećmi, pracą, karierą... bez myśli, żeby się zatrzymać... że kiedyś trzeba będzie to zrobić i nad sobą zastanowić.

Zastanowić! W kwestii chociażby zdrowia :-) I spojrzeć inaczej :-)













4 komentarze:

  1. Nerki to ja zapamiętam na całe życie. Zwłaszcza, że już raz podpisałam zgodę na usunięcie, groziła sepsa brrrr. Na szczęście dobry chirurg uratował, teraz na zimne dmucham. Wątroba też już była do przeszczepu, kiedy walczyłam z groźnym wirusem. Chyba ktoś wytycza mi jakiś cel na tym padole ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejjj ..Trzy cudowne dziewczyny:))Jak miło Was widzieć:))Ewa--PS.Najdziwniejsze są kurze serduszka..zawsze się zastanawiałam ile kur musi stracić życie ,żeby był jeden obiadek:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś w tym jest, że z wiekiem chcąc nie chcąc nasza wiedza anatomiczna się pogłębia.
    Pozdrawiam trzy urocze Kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Święte słowa ! Człowiek powinien wiedzieć kiedy się zatrzymać w codziennej gonitwie i złapać życiową równowagę. Są sprawy ważniejsze niż pogoń za pracą i egzystencją. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger