15:14:00

Mirka i Irka... determinacja i desperacja

MIRKA  i  IRKA

Łączy je wiek... 40 lat i to, że obie zaliczane są do grupy kobiet, ogólnie postrzeganych jako ładne. Poza tym silna wola jest u nich wielka, lecz z innych pobudek wypływająca.
I jednej, i drugiej chodzi o jedno też, o osiągnięcie celu... choć cele te są różne i inaczej realizowane, z innych przyczyn podejmowane.

MIRKA

Mirka to żona, matka i wykształcona kobieta, która oprócz całej miłości do swojej rodziny, nie zapomina o sobie i ciągle się rozwija. Zdeterminowana jest by firma, którą kieruje odnosiła jak największe sukcesy, dlatego bardzo angażuje się w różne nowe projekty. Nie zaniedbując jednocześnie swoich pasji, których ma wiele... czytanie i to nie opowieści: daje jej wiele radości i tą radością potrafi się dzielić. Śpi niewiele, bo maksymalnie stara się wykorzystać czas, by dojść do celu. Teraz tym celem jest rozbudowanie firmy tak, by więcej ludzi znalazło pracę w tych trudnych czasach pandemii.

Wiele prób, mniej lub bardziej udanych podejmowanych przez Mirkę nie pozbawia jej uśmiechu... jest konsekwentna i przekonana, że to co robi prędzej czy później, ale wreszcie... wreszcie spowoduje, że będzie  zadowolona. A przy okazji zadowoli parę innych osób.

Jej determinacja nie wprowadza zamętu w jej codzienność... bo dążąc do celu, znajduje wsparcie u najbliższych. Jej dzielność, niestrudzoność popierają wszyscy przyjaciele i znajomi. Z nich też czerpie siłę i energię by mimo porażek występujących po drodze nie schodzić z obranej ścieżki... ewentualnie przebudować ją, ale drążyć dalej... sprawę, problem, który nie pozwala dalej iść. Jest przekonana, że małe kroczki, gdy zrobi ich wiele doprowadzą ją do zwycięstwa i będzie... sukces będzie.

Bo to co u Mirki zachwyca, to to, że jej zaciętość, upór są bardzo pozytywne. Jej determinacja wypływa z podłoża wiary, że nawet jak się zatrzyma na chwilę, żeby odpocząć... to nic się nie stanie... Mirka ma w sobie entuzjazm, który wypisany jest na jej licach i iskierkami radosnymi świeci w oczach. Rośnie w niej poczucie, że z wiekiem ma coraz mniej czasu na realizację swoich planów. Ale to jej nie dołuje, nie zniechęca, tylko dodaje energii, żeby się tej sprawie poświęcić, a jednocześnie nie tracić dobrych relacji z innymi ludźmi. Nie pozwala sobie na stratę czasu na rozpamiętywanie przeszłości... gna radośnie do przodu... i szuka rozwiązań wielu. W tym próbowaniu znajduje nowe siły... nie pozwala sobie na załamania... a jeśli nawet jej się trafiają gorsze dni... to nie gorzknieje, nie przekazuje ich dalej... nie rozlewa żółci gorzkiej wokół siebie... Jest zdeterminowana, ale nie kosztem szczęścia innych i kosztem swojej radości istnienia.

IRKA

Irka jest singielką. Nie jest tak szeroko wykształcona jak Mirka... skończyła na licencjacie z zarządzania, czy czegoś podobnego, plus parę kursów z czegoś tam. Ale bardzo często podkreśla jaka jest bardzo wykształcona... "x" razy do roku. Podobnie jak Mirka jest szefową firmy, tyle tylko, że zatrudniającej nie ponad setkę, lecz w porywach 5 osób. Tak czy inaczej zarabia spore pieniądze na tyle, że stać ją na spłacanie kredytów... mieszkanie, samochód, żaglówka i wyjazdy zagraniczne pięć razy do roku. Irka ma inny cel niż Mirka. Irka chce bardzo mieć męża... męża i dziecko, przynajmniej jedno. Ale nie takie proste... Irka kandydatów miała już wielu... tyle, że po krótkiej znajomości znacznie szybciej odpływali, niż w życiu Irki pojawiali. Bo? Bo Irka jest zdesperowana. Po kilku dniach znajomości układa się życie z gościem i do ołtarza ciągnie. A z każdym rokiem jest coraz gorzej. W swej desperacji jest smutna, rozżalona i na cały świat obrażona... owszem podejmuje prób wiele, ale jej cała uwaga jest skupiona tylko na niej, jakby ci potencjalni kandydaci, to były rzeczy bez emocji i prawa głosu.

Irka korzysta z wielu możliwości, by znaleźć tego jedynego, a inaczej - właściwego. Portale randkowe, znajomi znajomych, poszukiwania po internecie; podróże dające nadzieję, na spotkanie tego, który miałby jej mężem być. To mimo, że jak babcia prawiła: tego kwiatu, pół światu... to chyba Irka nie po odpowiedniej stronie świata szuka. I stąd ciągła jej smuta.

Z pragnienia miłości uczyniła uporczywy, życiowy cel, w którym dla Irki liczą się tylko jej uczucia i emocje, a nie druga osoba. I wtedy sprawy w złym kierunku się toczą.

Rozpaczliwe dążenie ku miłości za wszelką cenę i wszystkimi możliwymi kosztami, kończy się poczuciem ogromnego osamotnienia. To jednak nie przerywa procesu desperackiego dążenia by być z kimś, już byle kim, tylko, żeby był... tuż obok. Irka miłosną desperatką jest. Kocha bezosobowo... choć ta miłość ma konkretną twarz i osobowość, imię i nazwisko, swoje środowisko. Irka pokocha każdego byle chciałby z nią być.

I tu przegrywa... kochać można tylko szczerze i z wzajemnością... na tym polega mądrość prawdziwej miłości. Irka za  wszelką cenę chce z kimś być, bez względu na ponoszone koszty...
Zdarza jej się mylić przelotne zainteresowanie nią, intymność z nią... z miłością... z chęcią bycia na co najmniej pół życia.

I cierpi wtedy, gdy znowu porażka... i cierpi wokół niej ludzi gromadka, która z każdym rokiem zmniejsza się. Bo Irka staje się nie do wytrzymania. Wszystkim i wszystkiemu za złe też wszystko ma. Zdesperowana brnie dalej w przygodne związki, mając nadzieję, że słowo "kocham" jest wyjątkowe i w każdych ustach prawdziwie wysłowione.
Jest zdesperowana... i czasem czuje, że absurdalnie postępuje, ale ciągle w głowie iskierka nadziei jej się tli, że wszystko nieważne, jeśli sama będzie i dlatego w kolejne pomysły idzie jak w dym... i nieistotne wcale, że zupełnie nieracjonalne są.

Kłopot polega też na tym... a raczej inaczej... Irka nie zauważa, że są koło niej mężczyźni, którzy może i chcieliby z nią być... tylko, kto by chciał słuchać od rana do wieczora jaka to Irka jest wspaniała i wyjątkowa, mądra i kasy ile ma, jak to na wszystkim się zna, i że nie jest byle kim... co podkreśla kilka razy w jednym zdaniu.... a, że nie wie tego czy tamtego?... to ona  zwyczajnie czasu na to nie ma... o polityce nie rozmawia, o chorobach słuchać nie chce, bieda jej nie dotyczy, brzydoty nie znosi, a innych problemy jej nie obchodzą.... jej czas i to co "jej", najważniejsze jest. Poza tym reszta ją nudzi, albo zabiera "jej" ten cenny czas.

I to nie jedyny kłopot Irka ma, kłopot, który jest w niej... a ona nie zauważa go.

Kłopotem jest to, że Irka poszukuje faceta, mężczyzny, kochanka, męża, który księciem by był... przystojny, wysoki, z piękną twarzą, IQ z jak najwyższym, niezauważającym jednako jej mankamentów ;-) i do tego mieszkanie jak pałac, samochody trzy i konta w bankach przynajmniej czterech.... bez debetu oczywiście... Książę bez przeszłości z wyciągniętymi wyłącznie w jej kierunku dłońmi pełnymi złotych precjozów. Uff...
Irce brak już wiary, że nie będzie do końca życia sama... stąd ta desperacja.

DZISIAJ

Dzisiaj zdeterminowana Mirka ciągle prze do przodu, stawia sobie nowe wyzwania, jest zainteresowana światem i o wszystkim możesz z nią pogadać. Bo rozmowa z nią uspokaja, daje nadzieję i przynosi ulgę. Irka pozostała wesoła i uśmiechnięta, i pragnie się przebywania z nią :-))
Dlatego, że przy niej można czuć się docenionym i bezpiecznym.

Dzisiaj zdesperowana Irka ciągle szuka tego wybrańca dla siebie, nic innego ją nie interesuje, skupiona jest na sobie... wszystko ją dołuje... rozmowa z nią to stres, bo nigdy nie wiesz czy ją czymś nie urazisz. Bo rozmowa z nią to ból głowy, czujesz beznadzieję i też przynosi ulgę... jej z nią skończenie ;-))) Irka jest coraz bardziej zgorzkniała i ucieka się od niej. Dlatego, żeby będąc niewinnym, nie odebrać ciosów za kogoś innego ;) 

PODSUMOWANIE

Determinacja i desperacja z jednego pnia wyrastają. Tyle, że jedną entuzjazm kieruje do wybranego celu, a drugą załamanie.
Jedna i druga dążą do celu, tylko inne pobudki nimi kierują. Motywacje też się różnią. Tak jak i ponoszone koszty... rozważnie ocenione i niemądrze przecenione. Przy determinacji życie płynie w słonecznej atmosferze, przy desperacji... po burzy nie ma tęczy... zostaje kałuża... moc do wszystkiego niechęci.
Bo życie to jest coś więcej... niż tylko ucieczka przed złymi wiadomościami, przed bólem i bieg po swoje prywatne szczęście.










21 komentarzy:

  1. Świetny tekst, a jeszcze piękniejsze zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ta dziewczynkę w Tobie :) nigdy sie nie zmieniaj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie napisane.Daje czytelnikowi do myślenia. Lubię takie teksty. Zdjęcia super, świetna stylizacja.Pozdrawiam cieplutko ☀️

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie napisane, a zdjęcia świetne, ta czerwień jest cudowna☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę przyznać, że ten wpis czytało mi się bardzo przyjemnie, głównie dzięki zastosowaniu takiego podziału na opis dwóch osób, super pomysł! Zdjęcia też prześliczne ;)

    Zapraszam: czytanko.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne słowa,piękna Ty!!! wspaniale wyglądasz :)
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś Twoje wspaniałe zdjęcia zdominowały tekst, Dorotko. Jesteś super!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie Ci Dorotko w tej czerwieni , biel bluzki i dodatki w postaci wianka i bukietu są ślicznym dopełnieniem.
    Cóż mogę powiedzieć o Mirce i Irce, myślę,że każdy takie osoby ma w swoim otoczeniu.Mirka będąc żoną i matką musiała i musi myśleć nie tylko o sobie, szukać sposobów aby było jak najlepiej i żeby nikt w tym wszystkim nie poniósł straty,a każdy był zadowolony, również,a przede wszystkim ona, bo szczęśliwa kobieta potrafi uszczęśliwić innych. I taka która, lubi siebie, lubi też innych, i innych rozumie.
    A Irka, no cóż skoncentrowana na sobie, poprzeczkę oczekiwań relacji ustawiła wysoko. Któż temu może sprostać? W dodatku nie można jej w żaden sposób pomóc. To ona musi zrozumieć i przyznać sama przed sobą,że nie tylko wszyscy wokół są winni,ale przede wszystkim ona sama popełnia błędy.
    Pozdrawiam serdecznie. Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudnie wyglądasz:))i fantastycznie piszesz:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zainteresowałaś mnie kobieto.

    OdpowiedzUsuń
  11. Znałam kiedyś taką Irkę.. na siłę szukała tego jedynego. Przez lata całe nic z tego nie wychodziło. Co teraz, to nie wiem. Czasem lepiej odpuścić, może wtedy coś się zmieni.
    A zestaw bardzo fajny, twarzowy. I lubię tak sukienka na koszulę. Sama nieraz zakładałam :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie życie 🙂 wspaniale się prezentujesz, cudny masz wianek😍

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zawsze świetnie napisane. I ja przeżyłam i desperację i determinację a teraz to już nie zastanawiam się co we mnie jest. Żyję i czekam co los przyniesie. Pięknie Tobie w czerwieni bo ja nie przepadam za tym kolorem :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, dawno się tutaj nie wdziałyśmy i z przyjemnością muszę stwierdzić, że czas działa na Twoją korzyść - wyglądasz kwitnąco :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyglądasz promiennie w tym zestawie, cudny wianek! Znam parę kobiet w stylu Irki, nie oceniam ich- bo to ich życie..

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj
    Trafiłam tutaj bo zaintrygował mnie tytuł Twojego Blogu.Stara kobieta .... a potem widzę 40lat. Myślę ,że będę tu zaglądać, ładne zdjęcia .Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepięknie Tobie w takiej stylizacji :D Super fotki :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger