20:02:00

KOCHANEK MÓJ - SPECYFICZNY JEST :-)

KOCHANEK MÓJ - SPECYFICZNY JEST :-)

OPOWIEM WAM O NIM 

(choć kiedyś już o nim pisałam, ale wtedy inny dystans miałam ;-))

Może w ten sposób sprawię, że mój wierny kochanek, najwierniejszy ze wszystkich jakich miałam... że on jednak odpuści. Bo stał się bardzo namolny ostatnio i męczy szalenie, i złości swą nachalnością i zaborczością. No ale cóż, upodobał sobie mnie i nie chce opuścić lub choćby zmniejszyć mną swoje zainteresowanie. Wielka "miłość" to ;-) Z jego strony ;-) Mnie czasem doprowadza do łez, ale też uśmiecham się, żeby wprawić go w gniew, bo pokazuję, że nie ma nade mną takiej władzy jaką chciałby mieć. Zabiera mi sporo czasu, co drażni mnie ogromnie. Co począć, nikt nie mówił i nie obiecywał, że miłość to same upojne momenty ;-)

Ten koleś, wielkim jest panem, takim przez duże P. Pan, który innym przynosi wielkie zyski... innym, to znaczy wielu koncernom*. To dzięki niemu tworzą one nowe rynki i rozrastają się bardzo. Taki to ten mój kochanek jest. On powoduje, że sama siebie oszukuję i tworzę mity, że będzie mi lepiej, korzystając też z usług jego pracodawców. Przez to trywializuję inne ważne rzeczy. To jego niewątpliwy wpływ na mnie.

JESTEŚMY Z SOBĄ BARDZO BLISKO

A ja bardzo się go boję. Coraz bardziej. Tkwię w toksycznym związku. On twierdzi, że bycie wesołą i uśmiechniętą to bunt. I nie zezwala mi na takie odczuwanie świata. Lęk przed nim, to lęk przed życiem. Ale każdego dnia, czy to słońce, czy deszcz mnie budzi, to wdzięczna jestem za to, że jestem. Lubię być :-)) Ale za chwilę On się budzi i trudno mi zaakceptować jego uporczywe od rana obłapianie mnie. Potrafi tak przez cały dzień. I wtedy tkwię w niemocy. Jak zaczarowana, tylko nim zajęta. Nic innego robić nie mogę, tylko poddawać się jego chimerom ;-( On do mnie przemawia, że życie ogólnie jest trudem i powinnam z nim być. Przekonuje mnie, czasem uwalniając lekko z objęć, dając nadzieję na chwilę oddechu, że przecież nie powinnam być taką perfekcjonistką i brać z życia wszystko co się da... blaski i cienie. A ON kocha mnie i powinnam czerpać z obcowania z nim przyjemność wielką lub małą. Jak tam sobie chcę, ale jednak (?)...

Podsuwa mi do czytania literaturę o średniowieczu**, o tym z czego ludzie ówcześni czerpali siłę i czym się upajali. Cały czas twierdzi, że jest pozytywem w moim życiu, choć jest kochankiem, którego ja nie wybrałam, tylko sam wkroczył w moje życie... to ja otumaniona jakoś uległam mu.

NIE ODPYCHAJ MNIE - przekonuje

Tylko żyj ze mną i doceniaj barwy życia ze mną. Nietzschego*** też każe mi czytać, bym zrozumiała, że odrzucenie jego, kochanka mego, to odrzucenie życia. A przecież kocham je.

TYLE MI NAGADAŁ

W głowę wkładał, że z trudem, ale postanowiłam zaakceptować go. Już bądź, jaki jesteś taki jesteś, ale mój jesteś. Byleś bardziej jeszcze nie bombardował mnie miłością swą. Zamiast pakować się i angażować swoją energię w niebezpieczny i kosztowny bezsens walki z nim, postanowiłam dać sobie szansę.

Zamiast kochanka zabić, skupię swoją uwagę na tworzeniu własnych przyjemności... dla siebie i tych wokół. Dobra zabawa, towarzystwo, wino, praca z pasją, seks i taniec, to antidotum, żeby On odczuł, że ja się nie poddaję i nie jestem zupełnie zdana na niego. Każdy kto takiego kochanka ma lub miał, to wie co to przyjemność jest, tylko dlatego, że do czynienia z nim miał. I potrafi docenić zwyczajne, nudne nawet chwile.

KONTRAST

Kontrast i to ostry, między tym co rozkoszne, a co trudne...  Każdy doświadczył wchodzenia do jasnego, ciepłego domu z ciemnego, zimnego, śniegiem obsypanego dworu. Więc każdy też wie, o czym ja mówię. Przyjemność jest tym intensywniejsza, jeśli znamy różnice w doznaniach. Obecnie jestem na dworze, gdzie świeci słońce, ale nie jest zbyt ciepło - taka pozorna równowaga bez przyjemności specjalnej. Ale jestem :-)))))  

* koncerny farmaceutyczne, które sprzedają rady na pozbycie się mojego kochanka lub przynajmniej uśmierzenie doznań w relacjach z nim :-)

** literatura średniowieczna przedstawia nam ludzi, którzy upajali się swoimi umartwieniami

*** Nietzsche twierdzi, że odrzucenie mojego kochanka, to odrzucenie życia

Żyć jak najdłużej się da, a nie żyć najlepiej jak się da - taki problem: czy poświęcić jakość życia dla jego ilości?






18:00:00

I znowu te dresy...

I znowu te dresy...

Na zdjęciach widzicie mnie bardziej lub mniej "ubraniowo" odstrzeloną, bo tak wyglądam, gdy wychodzę z domu... chciałabym napisać, że staram się wyrabiać w sobie nawyk ubierania się wygodnie, ale także ładnie w domu, ale... ten nawyk udało mi się już dawno wyrobić, choć trochę (albo nawet bardzo mocno) tę sytuację zweryfikowało opiekowanie się przeze mnie.. teraz już niespełna roczną wnuczką. To mnie oślini, to wypaćka, to gonić ją trzeba po podłodze... no nie ukrywam, że zrobiło mi się trochę żal moich zadbanych ciuszków i przede wszystkim... ile można prać? ;) Nagle pralka zaczęła chodzić codziennie, a ja zrozumiałam dlaczego moja córka ciągle mówi, że ma do zrobienia / powieszenia/ zdjęcia pranie. Takim kompromisem w temacie ubierania przy małej Dorotce stały się dresy - wygodne, ciepłe, wykorzystuję je do końca... jak już nie nadają się do noszenia, idą na szmatki. Sprawdzają się lepiej niż dżinsy / ripped jeans for women. Gdy ostatnio składałam zamówienie na dresy od Femme Luxe... dotarły do mnie trzy zestawy z czterech - okazało się, że jeden się wyprzedał, stąd też w dzisiejszej paczce aż pięć zestawów - jeden dla mojej córki. 

Jasnozielony zestaw dresowy z bluzą na zamek / Sage Long Sleeve Cropped Elasticated Zip Up Sweatshirt Cuffed Joggers Loungewear Set - Gracie   - zestaw dla mojej córki, która choć zazwyczaj ogranicza się do szarości / czerni i brązów, tym razem postanowiła skusić się na kolor sprzyjający nadchodzącej wiośnie. Bluza jest krótsza, z gumką na dole. Posiada zamek idący pod samą szyję oraz białe poziome przeszycia, które nadają jej tej bluzie trochę powiewu świeżości. Spodnie mają za to wysoki stan, więc stanowią świetne uzupełnienie dla krótkiej bluzy... i brzuch nie jest widoczny :) Dzięki ściągaczom na kostce ładnie się układają :)

Czarnoszary zestaw dresowy z bluzą na zamek ze ściągaczamiGrey, Charcoal & Black Striped High Neck Long Sleeve Cropped Sweatshirt High Waisted Joggers Loungewear Set - Gavrila - zestaw, w którym dominuje czarny kolor oraz różne odcienie szarości. Zarówno bluza jak i spodnie posiadają regulację za pomocą gumki. Bluza jest krótka, a wręcz krótsza niż w innych dresach z Femme Luxe - tu już dużo nie potrzeba, żeby pochwalić się brzuchem, choć spodnie z wysokim stanem... co nieco ukryją ;) Ciekawe jest to połączenie różnych odcieni szarości, jednak im dłużej patrzę na ten dres... tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wolę te jednolite kolorystycznie modele :) 


Kremowy zestaw dresowy z bluzą na zamek / Cream & Black Long Sleeve Cropped Elasticated Zip Up Sweatshirt Cuffed Joggers Loungewear Set - Gracie - to ten sam krój co zestaw jasnozielony zestaw, a jednak jakościowo w wykonaniu wypada gorzej niż ten pierwszy, co jest tylko najlepszym dowodem na to, że jakość jakości nierówna, a przy zakupach w Femme Luxe trzeba liczyć się z tym, że może być z nią różnie... tu przede wszystkim w oczy rzuca się krzywo wszyty zamek, który zdecydowanie psuje odbiór całości. 

Ceglany zestaw dresowy / Rust Boxy Cropped Hoodie Cuffed Joggers Loungewear Set - Cailleigh - najlepszy z zestawów / women's loungewear sets dresowych z tego zamówienia. Świetny jakościowo i super wykonany. Mam już kilka dresów z tego kroju, z tym, że w innych kolorach i sprawdzają się super na szybkie wyskoczenie do sklepu czy domowe porządki. Chyba mój ulubiony produkt Femme Luxe (a co kolor to lepszy ;)). 

Zielony dres z bardzo krótką bluzą /  Sage Cropped Zip Front Elasticated Hem Hoodie And High Waisted Jogger Loungewear Set - Addisyn - piękny zielony kolorek (niewidoczny niestety na zdjęciu), wygodny, świetna jakość, choć bluza hiper krótka... dla mnie za krótka (jak zresztą byłoby z każdą małą czarną z Femme / little black dress czy białą sukienką / white midi dress), więc poleciał dalej w świat ;) Plusem tutaj jednak jest świetnie wykończony pas spodni i fakt, że związuje się je od środka. Te nogawki, a raczej ich wykończenie takie samo jak w przypadku rękawów... robią wrażenie :) 

W przypadku ciuchów z Femme Luxe świetnie sprawdza się powiedzenie... raz na wozie raz pod wozem... jakość i wykonanie w przypadku tej marki to często prawdziwa niewiadoma - raz zaskakują pozytywnie, raz negatywnie.

A Wy co najczęściej nosicie w domowych pieleszach? :) 

Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger