19:15:00

NOWA STARA BABCIA (zbliża się 21 stycznia :-))

NOWA STARA BABCIA (zbliża się 21 stycznia :-))

TAKA UWAGA NA WSTĘPIE (spojler ;-)) 

Można, wręcz zalecam czytać ten tekst wybiórczo, by nie zanudzić się za dużo. W każdym słowie i zdaniu jest i tak to samo przesłanie: rola Babci, to trudna rola. 

BABCIA TO:

Pisałam o tym wiele w latach ubiegłych ("Babcia Marianna i ja" / "Babcia - kto to?" / "Stoję na przystanku")

TERAZ MAM DO DODANIA 

Nowe doświadczenia i związane z tym refleksje.

Babcią, czyli kobietą, której dzieci spłodziły swoje dzieci... jestem 17 lat. Tyle, że z moimi wcześniejszymi wnukami nie miałam tak bezpośredniego kontaktu, jak z moją najmłodszą wnuczką Dorotką. A to dlatego, że sama miałam jeszcze małe dziecko. Byłam matką samotnie wychowującą najmłodszą latorośl, bo tato córeczki umarł, gdy ta miała niespełna 2 i pół roczku. Do tego praca i wszystkie inne obowiązki wynikające z samotnego rodzicielstwa. A żeby jeszcze sobie "ułatwić"  życie, to? To zakochałam się i tak to oto dwoje dzieci od razu miałam. Jedno z nich bardziej by się nadawało do poprawczaka. Ale to czas trochę upłynąć musiał, a ja swoje przeżyć, aby dojść do tego iż lepiej być samą, niż z kimś, kto nie zasługuje na miłość i oddanie. Eh...  Ale to zupełnie odrębna historia, o której już pisałam. Historia, która jednako tłumaczy, że czas jest jeden i ja musiałam przeznaczyć go dla siebie. Co za tym idzie, dla najmłodszej córeczki. Reszta rodzeństwa była już dorosła. A nawet swoje w niedalekim czasie, też dzieci miała.

NAJMŁODSZA WNUCZKA (można pominąć jak kogoś nie ciekawi jej krótka (jak jej życie) opowieść o niej).

To ta, od najmłodszej córki. Urodziła się w trudnym okresie, gdy moja córka na roku licencjackim była, egzaminy, obrona itd. itp. A to wszystko po ciężkim porodzie. Przy jej córeczce, bardzo wymagającej, od życia zainteresowania, 24 godziny na 24 godziny, czas tylko na jedzenie, przewijanie, przytulanie, rzadkie spanie. Do tego bolący brzuszek, sapka, czkawka i te, i inne rzeczy ;-) Na świecie pandemia... kłopot z dostaniem się do lekarza... z pracą też trudności... ciężko by uśmiech radosny na twarzy gościł. Maluczkiej to zupełnie nie interesowało (i dalej ma to w pupie :-)), tylko ona, ona, ona w każdym wydaniu... bawiu, bawiu, baw... mleczka daj i bądź, bądź... jak to każdy chce maleńki brzdąc.

W takiej to ogólnej sytuacji na świat przyszła Dorotka, moja imienniczka. Byłam przy niej od pierwszych jej godzin, dni, teraz już miesięcy dziewięć. Spędzam z nią mnóstwo czasu. Czasem dlatego, że chcę, a czasem dlatego, że nie ma innego wyjścia... są rzeczy ważne i ważniejsze. Dorcia jest ekstrawertyczką i ma swoje wymagania. Dokładnie wie czego chce. Fizjoterapeutka określiła jej rozwój na 14 miesięcy, a przecież ma dopiero dziewięć. Nie da się jej spławić byle czym. Ale ja też taka jestem, więc połączenie dwóch silnych osobowości w przypadku, gdy mała chce ściągać książki z półki, a ja nie zezwalam na to... sprawia, że robi się gorąco. Ale ustaliłyśmy już sobie obie ;-) co wolno, a czego nie wolno i Dorcia liczy się z moim zdaniem, choć uśmieszkiem przewrotnym daje znać, że to jeszcze nie koniec jej niecnych prób postawienia na swoim :-)) Jestem dumna z faktu, że nauczyłam ją bić brawo rączkami, gdy zrobi coś dobrego i śpiewu Indianki nawołującego do zabawy przedniej. Taki śpiew, to przybijanie rączki do wykrzykujących ust... łałłaa,łła,a,a, łała. Śmiechu przy tym wiele. I papa, i grożenie paluszkiem gdy źle się dzieje, to też zasługi moje ;-)) 

CZAS JEST JEDEN

Przebywanie z Dorką, to niewymarzony czas, bo wymaga wiele uwagi, gdyż powiedzenie iż "żywa jest jak srebro" to tak jakby nic nie powiedzieć. Jest ciekawa świata i wszędzie wejdzie, buzią wszystko zbada, do tego gada i gada, bez przerwy w swoim języku opowiada. Nie wymarzony czas dla kogoś takiego jak ja, który inne zainteresowania ma (swoje prywatne życie). Obcowanie z zasmarkaną, choć wesołą, śliczną, bez przerwy gadającą - to miły czas, ale czas, na nie dłużej niż godzina, dwie... potem robi się irytująco :)  Nie ukrywam tego. We wnuczce wszystko ciekawość budzi, nawet okruch na stole, papier na rolce w toalecie, obgryzanie sznurówki od buta, którą chętnie się dzieli ;-), a tu też płynie mój czas - na ważniejsze, bardziej rozwijające działania - ten czas ucieka.

NIE TYLKO JA MAM PRZEGWIZDANE :-))))

Dorotka wychowuje się się z sześć miesięcy zaledwie starszym od niej Goldenem. I co tu ukrywać, zachowuje się też jak on. W buzi przenosi różne przedmioty, a rączki używa w innych, w tym samym czasie, celach. Rozgryza też wszelkie kartoniki, wyjada pieskowi jedzenie z miski, chowa się w jego materiałowej budzie, przedtem czterdziestokilowe zwierzę z niej wyrzuca. Ati jest bardzo wyrozumiały jak mu wyrywa marchewkę z pyska i sama ją zajada. Biedak, czasem szuka miejsca by się przed małą ukryć :-))) Ale bardzo się kochają. W końcu od małego się znają :-))  Łobuzerski śmiech Dorotki, ufnie wyciągnięte rączki i przytulenie - wynagradza każdemu wszystko.

GDYBY NIE TEN ŁEB ;-)

Gdyby nie ten mój uporczywy ból głowy, który od lat tłumi we mnie mnie dobre uczucia na rzecz irytacji smutnej - łatwiej by mi było. Mogłabym z siebie dać 100%, a nie mniej. Tego bardzo żałuję. W ten sposób żal się we mnie ściska, że jestem taka nie do końca oddana sprawie pokazywania świata wnuczce. 

GDY PATRZĘ NA DOROTKĘ...

W jej zachowaniu, w jej odbieraniu świata, widzę siebie... dlatego dobrze rozumiem jej potrzeby i bardzo bym chciała sprawić, by jak najlepiej zaspokoić jej ciekawość. Dzieci takie są i na takich wyrastają ludzi w jaki sposób pokazujemy im świat i tłumaczymy jego zawiłości. Nie indoktrynujemy, jedynie pokazujemy drogi i dróżki, a one same wybierają swoją. Czasem zamoczą nóżkę, czasem podtopią się lekko, czasem na coś gorzkiego i gorącego trafią i zawrócą na inną dróżkę... ale wybór musi być ich. Po własnym przeanalizowaniu, po błędów doświadczeniu - tak każdy wchodzi w ten świat. Nie narzucam niczego Dorotce, lecz kontroluję jej poczynania; nie zabraniam, lecz patrzę wymownie, gdy dotknie gorącego kubka, choć ostrzegałam, że to skończy się źle. I ona już pamięta, delikatnie paluszkiem kubeczka dotyka by sprawdzić czy sytuacja, ta zła się nie powtórzy. Gadanie, zakazywanie nie dałoby nic. 

NIE JESTEM BABCIĄ, która:

- rozpieszcza głupio

- gdy mała ugryzła mnie z wielką radością, swym pierwszym zębem, odwdzięczyłam jej się tym samym. Już nie próbuje mnie podgryzać wcale :-))

STARAM SIĘ BYĆ TAKĄ BABCIĄ jak była dla mnie moja babcia Marynia (choć daleko mi do niej ;-))

- Nie podważam decyzji rodziców w żadnej kwestii, czy to jedzenia, czy zabawy - mogę się nie zgadzać, ale to ich dziecko. Więc wspieram ich i tyle.

- Nie narzucam swoich rozwiązań. Mówię tylko o nich, ale luźno bez oczekiwań jakichkolwiek.

- Czasem odczuwam przyjemność z opiekowania się Dorotką, a czasem mnie irytuje, ale staram okazywać spokój by czuła się przy mnie bezpiecznie i bym nie zawiodła jej zaufania.

- Nie zbywam jej byle czym, tylko staram się wyjaśnić, objaśnić daną niezręczną lub wyraźnie złą sytuację. Co w tym momencie kiedy mała jest jeszcze taka mała i choć nad wyraz kumata, jest niezwykle trudne. Ale daję radę ;-)

- Nie zgadzam się na spychanie przez rodziców ciężaru wychowania ich maleństwa, na moje barki... jestem wolnym człowiekiem i mam swoje życie.

- Już teraz dbam o swój autorytet i nie pozwalam sobie "wchodzić na głowę", a jeśli, to na moich warunkach. 

- Mogę się wygłupiać, ale określam granice, swoje granice... dystans, który powinien być między babcią a wnuczką mimo ogromnej miłości i specyficznej poufałości. Babcia może być partnerem, ale nie kumplem bez ograniczeń.

- Nie narzekam przy Dorotce, że głowa mi pęka jak cholera i nikt nie wie dlaczego... i tak dogłębnie tego nie zrozumie. Po co napawać  lękiem i miły czas ze mną zamienić na potok narzekań, których ton może przestraszyć malutkie dziecko. Małe dziecko ma już swoją wrażliwość i należy zachować umiar w dawkowaniu jej smutnych stron życia.

- Jestem wyrozumiała i cierpliwa. Z tego powodu, że sama zawsze tak chciałam przez innych być traktowana i to we mnie wciąż głęboko siedzi. Ciągle jeszcze, pragnę wyrozumiałości i cierpliwości.

- Gdy mała płacze, a powód jest słaby... zmęczenie, niechęć, nic bardzo ważnego, to staram się ją rozweselić, aby nauczyła się podchodzić do swoich obaw z poczuciem humoru. Już teraz znajdować jasne strony i widzieć szklankę do połowy pełną.

- Nie karanie dodaje werwy do życia, nie stawiane szlabany, budowane mury, lecz chwalenie i mobilizowanie do działania. Wiem to z własnego doświadczenia, gdzie dobra ocena mnie mobilizowała, a słabsza powodowała, że unikałam wykonywania danego zadania. Już u najmłodszych dzieci to działa. Uśmiech je wzmacnia, krzyk odstrasza i dekoncentruje.

ALE PRZEDE WSZYSTKIM

Babcia powinna być sobą i nie zapominać kim jest. Dbać o siebie i tym samym być atrakcyjną dla siebie i dla wnuczki. 

BABCIA - NOWA  ROLA, która jest bardzo istotna. To może być wspaniała przygoda, pod warunkiem, że na ustalonych zdrowych zasadach. 

DOBRA BABCIA to ta, która umie słuchać, rozmawiać, doradzać i uśmiechu uczyć. W żadnym przypadku, Babcia nie ma prawa w relacjach z wnukami swoją rolę podwyższać, nad rolę rodziców w kwestii życia najpierw maluszka, a potem coraz większego, starszego obywatela Świata Tego.

ŁATWO BYĆ ZŁĄ BABCIĄ (tu wysilać się nie trzeba)

Bardzo łatwo. Znam takich dziadków (niestety), którzy krytykują rodziców, są nadgorliwi, we wszystko się wtrącają, za pępek świata mają, wszystko wiedzą najlepiej i rozpieszczają bezgranicznie, bo ich stać i kto im zabroni. W tym sposób maluszek zaczyna się czuć zagubionym, bo już nie wie, co jest dobre, a co złe dla niego i świat jeszcze bardziej skomplikowany mu się jawi.

Ustalonych w rodzinie dziecka, to jest zasad ustalonych przez tatę i mamę, nie wolno!!!!! żadnej babci ani dziadkowi - łamać.

A już stosowanie wybiegu w stylu" "tylko nie mów mamie" i wtykanie czekoladki dziecku, to jest PRZESTĘPSTWO... łamanie zasad, uczenie kłamstwa, nieuszanowanie rodziców. 

Nie ma "tajemnic" między babcią i wnukami... "tajemnic" przed rodzicami. Wprowadzanie takiego postępowania, wykrzywia na samym początku, postawę małego człowieka, który ma iść prosto z podniesioną głową przez życie i szczerym uśmiechem na ustach.

CZY JESTEM DOBRĄ BABCIĄ?

Nie wiem. Nie mnie to osądzać. Chcę być kochana przez Dorotkę i zapamiętana prawdziwie. Przynajmniej tak jak ja zapamiętałam moją Babcię Marynię, z której po dziś dzień czerpię życiowe wzorce. Pamiętam jej uśmiech, ale też zafrasowaną minę. Jest w moim życiu każdego dnia obecna, choć od jej śmierci minęły 33 lata.

BABCIU KOCHANA, MARYNIU (krótki list)

Wciąż Cię pamiętam. Twoją w kwiatki brązowe i listki zielone bawełnianą sukienkę. I te butki na obcasach ciągle WILBRĄ  przemalowywane, ze względu na różne okazje. W iluż to kolorach to te butki były (?) Jedne, a wydawało się, że tyle ich miałaś. Twój pomyślunek by zawsze pięknie i inaczej wyglądać, był imponujący. Nie zawsze Cię dobrze traktowałam. Czasem głupio dogadywałam, że dajesz się wykorzystywać. Tak uważałam. Po prostu zazdrosna byłam, o swoje kuzynki, których też babcią byłaś. Co wcale mnie nie tłumaczy. Żałuję bardzo. A Ty Babciu nigdy złego słowa mi nie powiedziałaś... bardzo mnie kochałaś i rozumiałaś. Miłość swą na mojego męża też przelałaś, a on szanował Cię bardzo. Cierpliwa byłaś i do tego czuła. A jak Tomek się urodził, to ze szczęścia wariowałaś, bo prababcią zostałaś :-)) I tak do narodzin Kasi i Jędrka dotrwałaś. Alicji już nie poznałaś. Alicja 11  lat po Twojej śmierci przyszła na świat. Ale wierz mi Kochana Babciu, że ona wszystko co ja zapamiętałam o Tobie, to ona wie. Zna Cię tak dobrze, jakby znała Cię, jakby przy Tobie wzrastała. Nie jesteś dla niej anonimową prababcią. W naszej rodzinie ciągle żyjesz. A, że Cię nie ma właśnie? Pojechałaś do cioci Marty, a może do brata Władka, którego tak lubiłaś... albo stoisz w kolejce po schab... pewnie zaraz wejdziesz i powiesz: Pochwalony Jezus Chrystus, jestem już... to co? pijemy kawkę? 

WIERZĘ, ŻE  KIEDYŚ   DOROTKA  POPROWADZI  DALEJ  TEGO  BLOGA  I  NAPISZE DO MNIE :-)))

09:40:00

JAK ZACZĄĆ NOWY ROK?

JAK ZACZĄĆ NOWY ROK?

NOWY ROK, NOWY POCZĄTEK 

Dla każdego pokolenia inny... różne priorytety. Ja jak zwykle napiszę o swoich zamiarach dotyczących zmianie w kalendarzu i to też jak zwykle, bardzo, bardzo subiektywnie :-)

Zaczynam od nowej karty. Po uczciwym podsumowaniu starego, chcę zapisać na nowo czystą kartę. Z każdym rokiem mam więcej (większe) rzeczy do osiągnięcia i wcale nie jest łatwiej. Większej cierpliwości, wiem, mi potrzeba i jeszcze większego poświęcenia dla bliskich i innych w potrzebie osób. Bo człowiek jest tyle wart ile może dać innym. A ja jestem otwarta na dawanie, które sprawia mi ogromną przyjemność. Cieszy mnie radość innych. Dzielenie radości, zwiększa moją energię i siłę :-))

ALE DO RZECZY 

-  plan minimum, bo jestem w tej dobrej sytuacji, że wiele już za mną i nie muszę martwić się o jakieś egzaminy, założenie rodziny, dzieci i ich wyczyny... wszystko mogę, nic nie muszę :-))

1. Mam zamiar w tym roku, nie udawać. Że jestem silna, że czasem nie płaczę do poduszki, że wiele zniosę, że wszystko jest okey. Kiedy będę miała ochotę to powiem, że jest mi źle. Co nie znaczy, że będę narzekać. Ale każdy ma prawo do własnego przeżywania swojej rzeczywistości. I ja tego prawa bronić będę. Właściwie zawsze taka byłam i jestem, ale chcę jeszcze więcej, mocniej postawić na siebie. Bo tylko wtedy będę mogła być dla kogoś innego wsparciem, miłością.

2. Mniej bezczynności, więcej działania, co może wpłynie na moje tłuste boczki i te 12 kilogramów, co przez lęk przed pandemią, tak sobie pięknie wypielęgnowałam, że Budda by się nie powstydził. Choć w pewnym wieku lepiej jest mieć więcej niż mniej. Przynajmniej naprężone, a nie zwisające to ciało jest :-))) Eh... pocieszam się jak umiem :-)

3. Odkurzę wszystkie niespełnione marzenia, żeby nabrały nowych barw. A świeżych postanowień pilnować będę, nie dając sobie za dużo do odpuszczenia. Wezmę się za siebie i przede wszystkim zapomnę, zapomnę o wszystkim, o czym nie udało mi się zapomnieć w zeszłym roku i źle mnie to nakręcało.

4. Wiem, że mam takie, nie inne karty w swoim ręku, że innych nie dobiorę. Więc muszę grać tymi  które mam. Czyli: jestem Starą Kobietą, pogodzoną ze swoim Ja i świadomość, że czas który był to już historia jest i jeśli wspominać mam ją, to tylko po to, żeby czerpać dobre, pouczające momenty z niej. Reszta niech zostanie na śmietniku niepamięci mej. A teraz będę korzystać z tego co jeszcze przede mną jest, w pełnym zachwycie i wdzięczności bezmiernej. (Ja to lubię używać wielkich słów? Też. Ale też tak myślę, rzeczywiście :-))

Nieraz mi smutno, że ta droga moja jest coraz krótsza, a zakręty na niej wcale nie są łagodne, a czasami to nawet wznosić trzeba się do góry. A tu już siły nie te i ta boląca ciągle głowa. Eh... Ale co tam. Zawsze mogłoby być gorzej. Wszystko ode mnie zależy, jak rozegram tymi kartami co mam, swoją partię życiową w 2022 roku.

5. Babcia mi prawiła, że jeśli ktoś mi rzuca kamienie pod nogi, to nie powinnam ich odrzucać, ani tym bardziej krzywdzić innych nimi, tylko zbudować schody i po nich coraz wyżej wspinać się. Tak robiłam i choć materialnie na tym straciłam, to ja, ja jestem szczęśliwa, i niczego mi nie trzeba... zdrowia tylko.

6. Na ścianie w kuchni mej (od lat) wisi drewniana tabliczka, a na niej napisy tej treści:

- dostrzegaj drobnostki (dzisiaj zauważyłam, że po zaparzeniu herbaty w pięknym przejrzystym kubku (prezencie), na wierzchu tworzy się serce. Tyle razy z niego piłam, a dopiero dzisiaj ujrzałam to kształtne serce. Ale gapa ze mnie ;-) To była miła, wzruszająca chwila :-))) doskonale mnie nastroiła :-)))

- zarażaj śmiechem (wczoraj do łez ze śmiechu doprowadziłam moją przyjaciółkę jak jej opowiedziałam historyjkę związaną z nawilżaniem ust moich. Jak to po paru dniach się zorientowałam, że to klej roślinny był do sklejania papieru ;))) A ja tak chwaliłam walory tego sztyftu ;-))

- myśl pozytywnie (nie mogę inaczej, bo źle bym się czuła ze sobą, a w końcu Stara Kobieta i Ja - to jedno, od rana do wieczora, bez urlopu żadnego :-))

- przytulaj codziennie (jak już nie mam do kogo, to do poduszki się przytulam welurowej lub gładzę kolano dłonią, jest wyjątkowo miękkie i delikatne w dotyku... chyba od tego szczotkowania i balsamowania ;-))

- kochaj mocno - codziennie wyznaję miłość głośno, nie tylko czynami, ale też słowem pisanym czy tkliwie wyszeptanym. W zamian dostaję to samo. A niby taka bezinteresowna jestem ;-))))

- żyj radośnie - czasem się wkurzam, co oczywiste, ale staram się wszystko, co się da, obrócić w żart. Śmiać się jak najwięcej i widzieć zawsze szklankę pełną do połowy :-))

I tak czytam tę tablicę, na pamięć ją znam. Ale przypominam sobie, żeby nie wyjść z wprawy dobrego chłonięcia życia. Żal każdej chwili inaczej niż radośnie przeżytej.

WKURZA MNIE JEDNO I NIEZMIENNIE

System zdrowia w tym kraju jest taki, że czasem mi głupio, że tak trzymam się tego życia i zajmuję miejsce innym. Wtedy tak mi się robi jak Pan Doktor mówi, "że nie jest tak źle, czego pani wymaga w tym wieku, inni mają gorzej,  pani bierze te tablety i zobaczymy co później zdarzy się".  Co ma się zdarzyć? Ma nadzieję, że już nie pojawię?  - W końcu takiego obumierającego kwiatu jest pół światu, pracy mu nie zabraknie. No nie! Myślę sobie, ale głosem spolegliwym stwierdzam: sprawna jak najbardziej chciałabym być i jeszcze chcę zrobić wiele  - uśmiecham się mile, spragniona pocieszenia i dającej nadzieję diagnozy. - A co, nie nażyła się pani dosyć? Lepiej nie będzie. Czego pani oczekuje? Cudu? To nie ten budynek. Coś jeszcze, bo następna pacjentka czeka. Odburknął doktorek zniecierpliwiony.

- Jeśli chce jej pan powiedzieć, to co mnie, to może niech nie wchodzi i nie zabiera czasu panu... ja jej wszystko powtórzę. Z tego co widziałam, to jeszcze bardziej stara ode mnie kobieta jest. To raczej mszę na cmentarzu za siebie powinna iść zamawiać niż przeszkadzać panu w pracy i dobry humor psuć. - odpowiedziałam sarkastycznie i do niewidzenia - dopowiedziałam. (czasem niektórzy lekarze zachowują się jak bogowie ;-))) Eh...

No cóż, takie realia życia są. Jednostka tu nic nie zdziała.

MIMO WSZYSTKO TRZYMAM SIĘ DOBREJ TEORII, by mieć plany, założenia, marzenia, pić miód, a jeśli łyżka dziegciu się trafi, to tylko nada wyrazistości smaku ;-) Nie można się przejmować i skracać sobie zmartwieniami życia :-)

W rzeczywistości:

Dobrze jest tak marzyć jakby przed sobą miało się jeszcze dziesięciolecia, ale żyć warto tak jakby każdy dzień miał być tym ostatnim ;-)) I wtedy każdego dnia będziemy zadowoleni :-)

23:24:00

Do sprzątania i do zabawy z łobuziakami

Do sprzątania i do zabawy z łobuziakami


Za mną czas świątecznych porządkowych, w trakcie porządki noworoczne... A do tych najlepiej nadaje się wygodny, niezobowiązujący, nieobciskający i najlepiej jeszcze (patrząc na pogodę za oknem) milutki i ciepły strój. Czy Wam też od razu na myśl, tak jak mi, przychodzą dresy? ;) Część dresów z Femme Luxe przez częstotliwość ich prania i noszenia nadaje się już jedynie do użytku w postaci... lepszych lub gorszych polerek do podłogi, stąd też w tych porządkach uczestniczyć muszą również nowe dresowe zestawy. Pokażę Wam trzy dresy / women's loungewear sets, które otrzymałam od Femme Luxe... niektóre w mojej szafie już były, ale niestety nie przetrwały wielokrotnego prania :) 


Lilac Cropped Long Sleeve Sweatshirt High Waisted Skinny Joggers Fleece Loungewear Set - Reagan / Liliowy zestaw dresowy - klasycznie nogawki spodni zwężane ku dołowi, z mankietami. Bluza jest krótka, ma lekko oversizowe rękawy, zwężane ku dołowi. W pasie bluza jest ściągana, dzięki czemu można ją wygodnie dopasowywać do gabarytów brzucha ;) Mimo, że jest krótka - dzięki spodniom z wysokim stanem - jedno z drugim ładnie się łączy i niczego nie odsłania. 


Camel Boxy Cropped Hoodie Cuffed Joggers Loungewear Set - Cailleigh / Beżowy zestaw dresowy - tu również mamy krótką, wygodną bluzę z kapturem, dzięki czemu możemy skryć twarz ;) Spodnie mają pionowe linie, które dodatkowo optycznie wyszczuplają sylwetkę. Wygodne, mięciutkie, ciepłe - fajny zestaw nie tylko do porządkowania. 

Stone Zip Up High Neck Utility Pocket Skinny Joggers Fitted Loungewear Set - Kimi / Beżowy zestaw dresowy  - zupełnie nowy krój, krótka bluza na zamek i kieszenią, spodnie z dużą kieszenią ze zwężanymi nogawkami. Świetny, beżowy kolor. Te duże kieszenie są ekstra :) Coś innego i nieoczywistego. Z drugiej jednak strony... akurat ta bluza jest dosyć obcisła :)

W swoim wyborach / zamówieniach skupiam się zazwyczaj na dresach, ale wspomnieć muszę, że na stronie internetowej Femme Luxe nie brakuje także krótkich / little black dress jak i midi sukienek / midi dresses w różnych kolorach. Spodnie jakie znaleźć można w tym sklepie to oczywiście nie tylko wygodne, luźne czy bardziej obcisłe spodnie dresowe, ale także różnego rodzaju jeansy / ripped jeans for women - niebieskie, gładkie, z przetarciami, z dziurami, rozkloszowane, czarne, z wysokim stanem, obcisłe - co kto lubi :) 

Zobaczymy czy te dresy dotrwają do następnych porządnych, gruntownych porządków ;) Ale powiem Wam, że np. przy zajmowaniu się wnuczką - sprawdzają się idealnie ;) Ta zawsze mnie czymś wypaćka, obsiusia, wytrze paluszki, obsmarka, obślini, wyleje coś na mnie... no i te gonitwy za nią ;) Takiego dresiku z jednej strony nie szkoda mi do zabawy z nią, a z drugiej ich wielość sprawia, że nietrudno mi przebierać się kilka razy dziennie w czysty, świeżo wyprany :) 

11:00:00

Résumé 2021 - SUBIEKTYWNE (jak najbardziej) STAREJ KOBIETY (oczywiście)

Résumé 2021 - SUBIEKTYWNE (jak najbardziej) STAREJ KOBIETY (oczywiście)


KALENDARIUM 2021

STYCZEŃ - kończy się ROK Krzysztofa Baczyńskiego, ogłoszony przez Sejm w grudniu roku 2020  i Rok Nadziei ogłoszony takim Rokiem przez Starą Kobietę. A ja już po upływie ośmiu dni roku, teraz powoli schodzącego, jestem wku.....a, na niekompetencję, na brak troski ludzi, którzy z urzędu i w zakresie obowiązków powinni mieć wpisane słowo "empatia". Niezawodna jak zwykle Renia, zgadza się ze mną, że dobrze iż dałam upust swojego niezadowolenia w napisanym poście. 

W Polsce i na świecie pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

LUTY - Nie użalam się, ale muszę się wygadać, bo zdrowie, a raczej jego brak daje mi w kość. Do walki serdecznie wspiera mnie i zagrzewa Małgosia X. 

W Polsce i na świecie pandemia,  szczepienia, i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

MARZEC - Witam radośnie wiosnę i wszystkich nas ona cieszy. 

W Polsce i na świecie, pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

KWIECIEŃ - w związku z oczekiwaniem na wnusię, swoją imienniczkę, piszę i rozważam ten temat. w alfabetycznym ciągu. Dorotka, moja czytelniczka chwali mnie za ten tekst. Choć w kwestii oczekiwań różnych, zdania są podzielone.

Dorotka przychodzi na świat. 

W Polsce i na świecie, pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

MAJ - Piszę i publikuję list do mojej mamy. Moja - Enklawa (taki nick) jest wzruszona i serdeczności mi przesyła. Ja pełna refleksji, bo najmłodsza córcia moja została też mamą. 

W Polsce i na świecie pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

CZERWIEC - Tyle bym chciała, ale przede wszystkim zrobić przerwę techniczną w swoich poczynaniach, muszę. Bo życie rzeczywiste zajmuje mnie niepodzielnie. W tym oddawanie swojego zainteresowania najmłodszej w rodzinie, Dorotce. Wiele gratulacji od Was dostałaję. W tym również od Wendipo. 

W Polsce i na świecie pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

LIPIEC -  W lipcu czuję się spełniona i w alfabet to ujmuję. Dorotka zauważa, że mamy mnóstwo wspólnych cech, Urszula zastanawia się czy nie za wcześnie na takie podsumowania. 

W Polsce i na świecie pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

SIERPIEŃ - Pięć ważnych dla mnie zdań przedstawiam, które wywarły wpływ na moje życie. Do zdjęć się ubieram na różowo i wyglądam jak beza zabarwiona na malinowo ;-)) Jotka w komentarzu stwierdza, że ważną rzeczą jest aby zachęcić dzieci do czytania.

W Polsce i na świecie pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

WRZESIEŃ - Przygody moje, kulinarne wzbudzają zainteresowanie i trochę śmiechu. Basiaw pisze o swoich przygodach. Ogólnie wszystkie lubimy dobrze zjeść - taka konstatacja jest.

W Polsce i na świecie, pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

PAŹDZIERNIK - To już jesień, więc tekst o starości, ale optymistycznie bardzo - przydarza mi się. Atelier Marysi podoba się moje przekonanie, że nie warto być zgorzkniałą staruszką.

Uświadamiam sobie, że nad każdym przysłowiowy miecz Damoklesa wisi. Tą refleksją dzielę się  szybciutko. Karolina 90 też podziela mój pogląd, że nie należy mieć kompleksów i zazdrościć nikomu, co rzekomo ma lepiej. Bo zwyczajnie tak nie jest. Każdy ma swój krzyż, jak powiadała moja Babcia, a to mądra kobieta była. 

W Polsce i na świecie, pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

LISTOPAD - Alfabet o modzie piszę i Kicikiciatę trochę rozbawiam. 

W Polsce i na świecie pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

GRUDZIEŃ - To historia miłości i ogłoszenie następnego roku, "Rokiem dbałości o siebie". Anonimowa Ewa pisze w komentarzu, że w jej otoczeniu brakuje kogoś, kto by ją wspierał. Ewo - napisz, zadzwoń... ja jestem też dla Ciebie. Sejm nasz, Rok 2022 ogłosił Rokiem Romantyzmu... Mickiewicz górą. 

W Polsce i na świecie, pandemia i śmierć. Wszystko inne znaczenie ma mniejsze.

Résumé 

Nie rozumiem po co te kłótnie i waśnie na górze, te spory na dole. Ta walka o władzę, profity... te złudne dobra... człowiek naprawdę tyle tylko i aż tyle znaczy, ile może dać drugiemu człowiekowi. Reszta się nie liczy. Tylko solidarnie możemy pokonać pandemię i ocalić więcej ludzi przed tą zarazą, która zmieniła i Polskę, i świat.

Polityka to brudna gra, choć dla obserwatora może być intrygująca nawet.

Przeleciał ten rok jak huragan.

Wdzięczna jestem, że dane mi było doświadczyć życia w 2021 roku, w dobrym i gorszym dobrostanie, i z Wami ciągle jeszcze. 

W Polsce i na świecie ciągle pandemia, szczepienia i śmierć. Wszystko inne nabiera mniejszego znaczenia.







17:41:00

ŻYCZENIA OD SERCA STAREJ KOBIETY :-))))

ŻYCZENIA OD SERCA STAREJ KOBIETY :-))))

ŻYCZENIA STAREJ KOBIETY na Święta Bożego Narodzenia i nadchodzący Rok 2022.

Z cyklu Alfabety Starej Kobiety.

Dla każdego coś miłego i odpowiedniego. Do wyboru i koloru, albo wszystko naraz. Jak kto chce :-))

A więc zaczynam życzenia serdeczne, alfabetycznie skonstruowane. :-)))))

A - Ambicji, by Wam nie zabrakło w dążeniach do wytyczonych celów.

B - Bieda by Was nie dosięgła, ani w sprawach materialnych, ani w relacjach z ludźmi. Bo Biedą największą jest żyć samemu. 

C - Czułości by Wam doznać zdało się jak najwięcej, bo ona nas wzbogaca. To uczucie bliskości, bliskości na poziomie fizycznym i emocjonalnym. Serdeczność stopnia wyższego. 

D - Dystansu. Dystansu do ludzi, do siebie, do spraw i rzeczy. Bo dystans wspomaga poczucie wolności. A wolność jest wielkim, nieocenionym darem.

E - Entuzjazmu cały worek  na każdy dzień, by rozwijać swoje pasje, byleby to nie kolekcjonowanie kochanków czy kochanek było ;-) To mało rozwijające ;-), a jakże stresujące... niejednokrotnie frustrujące ;-)

F - Fanaberiom swoim od czasu do czasu pozwolić panować nad sobą.

G - Grzeszkom drobnym, w postaci nadmiarowych słodyczy zjadania - odpuszczenia sobie, życzę.

H - Hamowania złości na korzyść zdrowia własnej wątroby. Poza tym nic tak nie wkurza nieżyczliwe nam osoby, jak nasza obojętność i brak reakcji oraz jawnie okazywanie szczęścia:-)

I - Intuicji swojej dać większego zaufania, a nie słuchania fałszywych podszeptów.

J - Jedzenia sprawiającego przyjemność dla podniebienia, smakowania rozkosznego mimo otyłości brzusznej.

K - Kochania największego i kłótni największych w celu rozładowania atmosfery, bo to lepsze od tzw. "cichych dni".

L - Latających motyli w brzuchu wskutek cudownych doznań. Jakich? Każdemu według zapotrzebowania i uznania. W końcu jesteśmy różni i każdego kręci co innego :-) 

Ł - Łutu choć, wymarzonego szczęścia, bo jest on podstawą do pozytywnego rozwiązania spraw. 

M - Mdłości tych pożądanych, wywołanych z radości na oczekiwanie potomka, a nie z niestrawności.

N - Normalności. Bo to co się teraz w Polsce i na świecie dzieje, to sprawia, że smuteczek częściej niż radość w sercach naszych gości i wszystko jest inne, nie takie jak przed 2019 rokiem... 

O - Oczu Waszych niech łzy nie zalewają, chyba, że łzy są to szczęścia lub wzruszenia radosnego.

R - Romantycznych chwil z ukochaną osobą w objęciach czułych i tkliwych. Jeśli brak ukochanego, to może radości z faktu, że już u Was go nie ma, bo niezła z niego szuja była;-)

P - Pandemii koronawirusa odpuszczenia na rzecz powrotu do uśmiechania się bez ust zakrywania, nie tylko świecenia oczami, choćby najpiękniejszymi ;-)

S - Seksu udanego, niekoniecznie pozamałżeńskiego ;-) 

T - Torby prezentów specjalnie dla Was wybranych, a nie kupionych i podarowanych na tzw. odczepnego.

U - Uśmiechu, uśmiechu, uśmiechu, uśmiechu, uśmiechu, bo to najlepszy kosmetyk dla ciała i duszy:-) Zmarszczki wywołane uśmiechem są piękną ozdobą twarzy :-)

W - Wiary, wiary w siebie, że podołacie, że się podniesiecie, i że jeszcze będzie lepiej, choć z dodatkowym rokiem na grzbiecie :-)

Z - Zawodowego uznania nie tylko na papierze i z dodatkowym serdecznym uściskiem dłoni prezesa, ale podłączonym odpowiednio wysokim czekiem.

Kochani, najważniejsze, żebyśmy zdrowi byli, bez bólu każdy dzień przeżywali... wtedy na całą resztę siłę mieć będziemy i uśmiech bez przymusu zagości na naszej twarzy. A wtedy i inni obok nas uśmiechać się będą. 

NIECH ŚWIĘTA będą radosne i zapoczątkują nowy, lepszy czas :-)))))

17:58:00

GRUDNIOWY PORANEK I LIŚĆ AKACJI***

GRUDNIOWY PORANEK I LIŚĆ AKACJI***

PRZYPADEK

Jest ranek. Wczesny. Nie bardzo wiem co robić ze sobą. Jest niedziela i tak się zdarzyło, że jestem akurat sama. Za oknem śnieg, który rozjaśnia nieco, panującą ciemność jeszcze. Opieram z przyjemnością dłonie o gorący grzejnik. To co? Niedziela piżamowa? Pytam się siebie, niezadowolona. Chyba wstałam lewą nogą ;-) ? Cóż tu robić w grudniowy poranek? W olbrzymim kubku z czerwonym malunkiem ust i napisem "Kocham Cię", przygotowuję sobie kakao. Włączam radio, a tu o pandemii, o szczepieniach, w telewizji to samo... jeszcze trafiam na moment z informacją, ile to osób znów umarło ;-(  To jakby parę samolotów spadło... przeliczam smutno sobie. Sama jestem na dekadenckim zakręcie, więc przytłaczają mnie takie informacje. Muzyka będzie najlepsza. Puszczam sobie ją z komputera. Z kubkiem w ręku po domu się kręcę, słuchając na rozgrzewkę hip hopu, który polubiłam ostatnio. Wzdycham. Ach, może porządek w biblioteczce zrobię. Co chwilę coś tam na książki wrzucam, na ich grzbiety i niezły zrobił się bałagan.

Kładę puchaty kocyk na podłogę i siadam. Zacznę od dolnych półek. Wyciągam książka po książce, przewracam kartki i znowu wzdycham. Pierwsza książka, jakieś zdjęcie wypada... śmieszne, to ja jak byłam mała... siedziałam i? i jak Budda wyglądałam, chyba z pól roku wtedy miałam ;-). Następna, z paragonem za buty między kartkami.  A tu jaka niespodzianka, przepustka... o rany... zgoda na poruszanie się w stanie wojennym w godzinach nocnych... wspomnienia. Z opasłej książki Tyrmanda "Zły"... nawiasem mówiąc, mojej ulubionej lektury jakieś paprochy wypadają, a z nimi zasuszony akacji liść. 

AKACJA - piękne drzewo, drzewo z białymi cudownymi kwiatami o upojnym zapachu, bardzo lubianymi przez pszczoły.

LIŚĆ AKACJI

Skąd się tu wziął? Nie mogę przypomnieć sobie. Ale przypominam sobie wyliczankę miłosną, jaką jako dziewczę z innymi dziewczętami, sobie robiłam, obrywając kolejne listki z gałązki akacji. Pierwszy: kocham, następny, lubię, a potem szanuję, nie chce, nie dba, żartuje.

To przypomnienie wzbudziło we mnie zastanowienie. Trochę tę wyliczankę zmieniłam... nie, że "on nie chce" tylko czego ja nie chcę, że nie on "nie dba" czy "żartuje" tylko ja nie dbam i  ja żartuję ;-)  A to spora różnica. Miłosne dylematy zmieniłam na postrzeganie świata. Rozmyślenia, jak nauki nabyte, ludzie, którzy ze mną byli mnie uczyli, świat pokazywali... jak to mnie ukształtowało?  Odpowiedź na listek o kochaniu, lubieniu, szacunku i braku dbałości o coś, jest określeniem mnie. I pewnie mało to kogo obchodzi ;-) 

Ale może każdy powinien siebie zapytać o co mu w życiu chodzi, by łatwiej ustosunkować się do różnych sytuacji, których życie dostarcza bezmiar. 

Po osiem przykładów na każde słowo dam, więc nie będzie za bardzo długo ;-)  

To różnorodności będą. Mniej lub bardziej istotne sfery życia, ale takie jest życie: bardzo poważne i bardzo śmieszne... wesołe i dramatyczne... czułe i brutalne... itd. itp.

KOCHAM - pierwszy listek obrywam z entuzjazmem

- Życie w całej jego formie... w czasie burzy, gdy świeci słońce i śnieg prószy, i w czasie pandemii... gdy ból mnie skręca i radość nakręca..., i tak długo wymieniać bym mogła :-)) Jestem nim zachwycona w każdej postaci :-)

- Parę osób też kocham (w tym siebie) i zrobiłabym, poświęciła dla nich wiele. Kocham przebywanie z nimi i rozmowy, pieszczoty i takie tam... sami rozumiecie.

- Kocham wolność. Przykładem najbardziej wolnego człowieka jest dla mnie Andrzej Poczobut uwięziony w Białoruskim więzieniu.

- Kocham Atiego, psa mojej córki, który bardzo odwzajemnia moje uczucia. To istota niezwykła, która niezwykle okazuje swoje uczucia do mnie. Ale to temat na zupełnie odrębny post.

- Książki... nie tylko czytać, ale dotykać, oglądać i wąchać. Najbardziej czytać kryminały lubię i biografie też ;-)

- Kocham pisać listy i do tego piórem wiecznym. Przelewać swoje emocje kolorowymi atramentami, również stalówką wkręcaną w pióro, maczaną w kałamarzu... jak przed pół wiekiem.

- Kocham zapach wiosny i kolory jej przecudne, kwiaty, śpiew ptaków. Za to, że wszystko się budzi, do życia się budzi, jak moja najmłodsza wnusia, która na wiosnę przyszła na ten świat i obudziła we mnie dodatkowe uczucia.

- Kocham ludzi i najdrobniejsze ich dobre gesty w kierunku umilenia życia innym.

LUBIĘ... następny akacji liść na kolana opada

Tyle rzeczy lubię, że nie wiem od, której zacząć. Może poza wymienionymi poniżej, dodam jeszcze - miód z akacji, w ogóle miód, który potrafię dodać do każdej potrawy :-)))

- Morze, plaże, słońce i opalanie choć bardzo niezdrowe, i moje grube ramiona ;-))))i czerwone szpilki.

- Lubię dbać o siebie, ładnie ( w swoim mniemaniu, oczywiście;-)), ładnie się ubrać i usta umalować.

- Przebywać w otoczeniu wesołych osób, które mają wiele do powiedzenia na ciekawe tematy i piosenki Agnieszki Osieckiej oraz teksty Wojciecha Młynarskiego.

- Swoje mieszkanie i w nim przebywanie. To moja twierdza. Nie wpuszczam każdego do niej.

- Lubię jeść. Najlepiej w towarzystwie. Dobrze przyprawione jedzenie i uśmiechnięte osoby. Do tego kielich dobrego wina. 

- Herbatę zieloną lubię i kolendrę w sałatce jarzynowej, tiramisu jeśli chodzi o słodkości i Campari z sokiem pomarańczowym.

- Lubię moje poczucie piękna i  moją nietolerancję jeśli chodzi o popełnianie błędów językowych czy ortograficznych przez dorosłe osoby... choć ogólnie tolerancyjna jestem;-) i specyficzne poczucie humoru.

- Lubię tańczyć, wygłupiać się, śmiać się i żartować, oglądać dobr
e filmy i sztuki teatralne.

- Seks z ukochaną osobą i pasję, która mu towarzyszy. Ale jestem świadoma, że największą intymnością nie jest seks, tylko bycie z ukochaną osobą gdy jest ona w gorszym, osłabionym stanie.  

SZANUJĘ... z namaszczeniem obrywam ten listek

- Odrębność innych w wyglądzie, sposobie zachowania, o ile nie jest chamski, Szanuję różnice w sposobie myślenia, wyznania... o ile nie szkodzą nikomu.

- Pracę innych... śmieciarzy. Bez, których nie dałoby się egzystować. A mało kto zdaje sobie sprawę, jak ważne wykonują zadanie.

- Swoje zdrowie, bo bez jego dobrostanu moje życie traci komfort, który jest potrzebny do jego w pełni pełnego odczuwania. 

- Swoją godność i tej nie odbierze mi nikt. Jestem człowiekiem i to jest wartość sama w sobie największa.

- Szanuję wiedzę, jej zdobycze... ludzi, którzy ją rozwijają i propagują.

- Czas swój i innych szanuję w ten sposób, że jestem punktualna... tego też wymagam od innych. Nie zaprzątam sobie głowy ludźmi i rzeczami, które nie wprowadzają nic pozytywnego w moim życiu.

- Szanuję pamięć o ludziach, którzy byli przy mnie... nawet nieznanych mi bliżej, ale uformowali mnie w taki sposób np. kulturowy, który sprawił, że jestem kim jestem.

- Szanuję szczerość w słowach i poczynaniach.

NIE CHCĘ, czyli nie znoszę, ciągnę energicznie kolejny listek

- Hipokryzji, która wzbudza we mnie złość i odrazę.

- Papierosów... znam inne nałogi, które tak bardzo nie szkodzą i nie żółcą zębów.

- Chamstwa, głupoty, muzyki techno, czerniny i mdłego jedzenia. 

- Braku kultury w każdym aspekcie... wylizywania talerzy i rozsiadywania się młodych zdrowych mężczyzn w środkach komunikacji miejskiej, z komórką w ręce i słuchawkami w uszach (gdy w kolejce do miejsca stoją osoby starsze i bardziej go potrzebujące czy w ciąży kobieta).

- Brudnych butów i brutnych paznokci u mężczyzn.

- Cmentarzy, bo mam przekonanie w sobie, że wszyscy moi bliżsi i dalsi tylko wyjechali, a cmentarz wyprowadza mnie z tej dobrej myśli i katuje niepotrzebnie mój, i tak zmęczony mózg.

- Nie chcę złych myśli w swojej głowie, które powodują, że opadam z sił, a wtedy nie tylko mnie ich braknie.

- Nie chcę być obciążeniem dla nikogo, tylko wsparciem, iskrą nadziei i radością.

*Słowa pełne ekspresji, wyrazu  - lubię. Na przykład słowo STARA, które wymowne jest. Słowo STARSZA jest nijakie i mnie obraża. 

NIE DBAM... z zastanowieniem trzymam ten listek w dłoni

O pozory. I co kto o mnie myśli, też mnie nie obchodzi. Jeśli pozór, to tylko po to, żeby zakamuflować swój ból i lęk (poczuć się przez to pewniej i nie okazywać nieżyczliwym, swej słabości. To od razu stawia człowieka na przegranej pozycji). Nie chodzi o to, żeby pokazać się z lepszej niby strony. Ja też nie z tych, co za rączkę chodzą do kościoła, a w domu stosują przemoc domową. Nie z tych co mają piękny dom, udany niby związek (a śpią w osobnych pokojach). Nie z tych, co kupują wypas sukienkę, idą na bal na tzw. krzywy ryj, a sukienkę po balu oddają do sklepu z przytwierdzaną jeszcze raz metką. Bo metkownica, to jedyna ich inwestycja. Nie znoszę tzw. gównozjadów.

ŻARTUJĘ... ostatni listek akacji i uśmiech ma mojej twarzy

Bo poczucie humoru i żarty nawet te utrzymane w czarnej tonacji, trzymają mnie przy życiu. Wszystko polega na tym, żeby nie wstydzić się tego kim się jest, umieć żartować z siebie też. Nie być niewolnikiem konwenansów. Mieć odwagę być sobą, a nie zastanawiać się na łożu śmierci nad tym, kim się było (i tak w tym obliczu nie będzie na to czasu ;-) )

I tak pękła godzinka, a może dwie, trzy (?) Straciłam poczucie czasu. Nie przepatrywałam już książek dalej. Nie robiłam porządków. Kakao wystygło. W drzwiach usłyszałam zgrzyt klucza.

KOCHAM pisać dla Was :-)

LUBIĘ  Was :-)

SZANUJĘ  Wasze poglądy :-) 

NIE CHCĘ, aby działo się Wam źle :-) 

NIE DBAM o hejterów, ale im też nie życzę źle :-)

ŻARTOWAĆ mam zamiar jak najdłużej :-))))))))

*** Może moje teksty są czasem zbyt długie, ale czy to nie lepsze do zasypiania niż prochy nasenne ;-))







17:15:00

2022 ROK - Stara Kobieta ogłasza ''Rokiem dbałości o siebie" *

2022 ROK - Stara Kobieta ogłasza  ''Rokiem dbałości o siebie" *

PO ROKU "Dystansu do siebie", który niezmiennie trzeba mieć, po roku "Nadziei", która nie powinna zgasnąć, ten ROK nadchodzący, podobnie jak poprzednie lata, czyli subiektywnie, samodzielnie, bez cenzury, samowładczo... ogłaszam ROKIEM DBAŁOŚCI O SIEBIE.

Uwaga! to będzie długi tekst... jak kogoś zmorzy, to niech dzisiaj zacznie, a jutro skończy czytanie. Albo przeczyta początek, trochę środka i koniec. Ja tak robiłam w szkole z nudnymi lekturami ;-))) Najważniejsze, żeby moje przesłanie dotarło do Was :-))

DBAŁOŚĆ O SIEBIE 

To nie egoizm. To rozsądek, to podwaliny, fundament dobrej relacji z samym sobą. To bycie (swoją) bohaterką, a nie ofiarą różnych zdarzeń. A przede wszystkim, to możliwość pomagania innym będąc samemu w stanie zaopiekowania. Ktoś kto niezadbany jest fizycznie, psychicznie, emocjonalnie, egzystencjalnie nie jest w stanie nieść pomocy. Z pustego dzbana wody nie nalejesz. Słaby, niepewny człowiek jest dla drugiego udręczeniem, a nie wsparciem żadnym.


DBANIE O SIEBIE TO KONIECZNOŚĆ

Nie damy z siebie nic nikomu, jak sami nic mieć nie będziemy. Najważniejsze jest zdrowie, nasze wnętrze otwarte na zmiany, które słusznie będą nas prowadziły do zadbania o siebie. I wszystko co tu piszę być może brzmi jak slogan, truizm jakiś. To nic, jeśli ktoś to tak odbierze. Prawda jest jednak taka, jedna prawda, że jeśli tak bardzo kochamy żonę, partnera, męża, dzieci, rodziców i dziadków oraz inne bliskie nam osoby, to jeśli sami nie będziemy zdrowi i szczęśliwi, to wszyscy wokół też tacy nie będą. Szczęśliwa (Stara) Kobieta, to zadbana w każdym aspekcie: zdrowia, emocji, fizyczności i tak dalej. Dzięki temu wszyscy jej najbliżsi też są szczęśliwi, mogą się zająć sobą, a nie zadręczać jej problemami. Dodatkowo w swoich sprawach zawsze na nią liczyć mogą :-))

W tej to oto sytuacji tworzy się szczęśliwe, radosne grono.

Dlatego ja, Stara Kobieta dbam o siebie. Życie kocham ponad życie i chcę jak najdłużej trwać w jego zachwycie. A to jest tylko możliwe, będąc w doskonałej formie fizycznej, psychicznej i z tego powodu: w świetnym humorze.

Uświadomiłam sobie, że nie zadziałają na mnie żadne motywacyjne gadki, jeśli ja sama nie wezmę się w garść i sama nie zacznę coś dla siebie robić. Czekanie na cud i wyciągniętą w moim kierunku dłoń, to też tylko opóźnianie w czasie tego, co powinnam zrobić już i sama jestem za to odpowiedzialna.


OD CZEGO ZACZĄĆ?

1. Od psychiki naszej, bo wszystko się mieści się w naszej głowie. DOWARTOŚCIOWANIE SIEBIE.

To co robimy ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, więc musimy mieć odwagę by walczyć o swoje. 

WSZYSTKO NA SWOIM PRZYKŁADZIE PRZEDSTAWIĘ

- Nie zmieniam się, jestem sobą. Nie marnotrawię kapitału, który sobie wypracowałam przez cały okres swojego życia. Co najwyżej staram się go udoskonalić. Doceniam siebie. Nie przeceniam dokonań innych, choć mam szacunek dla nich.

- Celebruję swoją inność, indywidualność i nie wstydzę się swojej ekstrawertyczności.

- Kocham siebie i to nastawienie do siebie odczuwam w odbiorze innych mojej osoby.

- Swoje irytacje nad zachowaniem innych nie przekładam na złość czy nienawiść. One ułatwiają mi zrozumienie siebie i wyciągnięcie wniosków co do dalszego postępowania.

- Jedyne czego nienawidzę, to hipokryzji, dlatego nawet gdy moje zachowanie nie spotyka się z akceptacją innych, to ja jestem choćby dla siebie, prawdziwa. Nie będę fałszywie się zachowywać, by zadowolić innych. Najwyżej ich skreślam z życia mojego. A, że życie nie znosi próżni zawsze znajdą się następni ;-)

- Mówię, to co czuję. Jeśli ktoś ma z tym problem, to jest to nie moja sprawa.

- Nie muszę nikomu z niczego się tłumaczyć i robię tylko te rzeczy, które dodają wartości mojemu życiu.

- Ufam swojej intuicji. Jeśli co budzi moją nieufność, nie wchodzę w to.

- Staram się trzymać z daleka od tragedii i dramatów... z wiekiem wszystko bardziej przeżywam i zauważyłam, że to pogarsza moje samopoczucie... a teraz gdy jestem młoda inaczej, dbać o nie muszę tym bardziej. Oczywiście toksyczni, negatywni ludzie trafiają u mnie do spamu.

- Umiem powiedzieć NIE, a nawet bardziej dobitnie ;-)

- Staram się rozwiązywać problemy z pozytywnym nastawieniem i powtarzam sobie często, że jestem szczęściarą... bo jestem... i rano budzę się i wdzięczna jestem za poranek... niezależnie czy świeci słońce czy pada deszcz.

- Zdaję sobie sprawę z faktu, że nigdy nie wiem z kim się ostatni raz widzę czy słyszę, komu patrzę w oczy ostatni, czy mówię, że kocham... nie rozstaję się nigdy w kłótni, gniewie. To bardzo ważne jest.

- Odpuszczam sprawy, gdy nie mam siły, możliwości kontroli czy są niezgodne z moim odczuwaniem. W ten sposób unikam presji w tyle głowy, że koniecznie... że coś zrobić muszę.

- Daję sobie czas na przemyślenia, podejmowanie ważkich decyzji. Ten czas pozwala na eliminację większości błędów. Tym samym jeden problem mniej.

- Wybaczam sobie. Gdy uczynię coś niedobrego, to poprzez poczucie winy, mobilizuję się do zadośćuczynienia tego niezgodnego choćby tylko w moim przekonaniu, zachowania i wtedy... przebaczam sobie. To prawidłowa regulacja emocji negatywnych, która pozwala na pozbycie się zaburzeń lękowych czy poddaniu smutnemu nastrojowi.

- Nagradzam siebie, nie żałuję na przyjemności. Tutaj paleta możliwości jest szeroka i barwna. A w związku z tym, że otaczam się tylko przyjaznymi osobami, to one również nie próżnują i każdego dnia wywołują uśmiech na mojej twarzy. A nic tak nie robi dobrze na pielęgnację twarzy jak uśmiechanie się i zębów pokazywanie :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

- Kocham, kocham wszystko co dobre i piękne. Kocham też brzydotę jeśli jest czuła i tkliwa.

To wszystko sprawia, że dbam o zdrowie, a co za tym idzie wygląd, fizyczną sprawność.


2. Zdrowie i sprawność fizyczna, za którą idzie rozwój intelektualny.

- Choroba nie wybiera. Prędzej czy później do nas się dobiera. Po kilku dekadach w miarę spokojnego życia w tym wymiarze zdrowotnym i na mnie przyszła kryska. Ale nie będę tym nikogo emanować... korzystam ze wszystkich możliwych sposobów, żeby ból nie był moim kompanem. Robię badania potrzebne, masaże, suche igłowanie, nerwów blokowanie, smarowanie, ćwiczenia i wszystko inne. Po to tylko by komfort życia był odpowiedni dla mnie. Bym nie żyła bez radości, jak roślina, tylko była jak burza silna, jak słońce gorące... z uśmiechem i dowcipem na ustach.

- Kremy, balsamy, olejki nie są mi obce. Wprost przeciwnie, codziennie są obecne w mojej dbałości i o wygląd trosce. Bo wygląd i strój wzmacniają siłę naszego przekazu. A dla mnie osobiście, nie ukrywam tego wcale, dodają pewności siebie. W ten sposób pielęgnuję swoją kobiecość, którą doceniam i kocham. Dodaję sobie w ten sposób energii, siły, motywacji do działania.

- Ale, żeby się pielęgnować, to trzeba żyć i stosować profilaktykę.  

                            - co dwa lata mammografia

                            - co pól roku cytologia

                            - kolonoskopia nie jest przyjemna ale potrzebna 

                             - dentysta co pół roku

                            - morfologia, w tym badanie tarczycy i wątroby

                            - EKG by sprawdzić, czy to serce dobrze bije 

                            - USG brzucha, gdy boli nie wiadomo czemu

                     - rezonans kręgosłupa czy głowy, gdy lekarz zaleci, bo kręgosłup z bólu do ziemi przytyka, a głowa na szyi nie chce się utrzymać. A jeśli nie zechce skierować Cię na te badania?

To o wszystko trzeba zawalczyć, gdy lekarz nawet Cię zbywa, bo Ty znasz swoje ciało i sama czujesz, że powinnaś je zbadać, bo coś ewidentnie w nim nie gra tak jak trzeba, albo fałszywie bodźce odbiera. Należy lekarza przekonać, że mimo iż zdrowo wyglądasz, to w środku Twoja machina nie działa jak trzeba i ty Tak zepsuta nie możesz działać. Wiem, że to trudne, ale na szali masz soje zdrowie i życie, na drugiej pokonanie nieczułości przedstawiciela Ochrony Zdrowia, która opiera się o koszyk NFZ-tu.

- Dobre i smaczne odżywianie plus witaminy: D3, Magnez, zestaw witamin B... ja jeszcze zażywam Koenzym Q 10 

- warzywa, owoce i dwa litry płynów dziennie (co najmniej 2 ;-))

- 10 tysięcy kroków dziennie... co w moim przypadku, ostatnimi czasu nie bardzo się udaje. Ale niewątpliwie ruch to zdrowie i to nie jest pusty slogan. Ruch poprawia nie tylko naszą wytrzymałość fizyczną, ale poprawia samopoczucie, nastrój. Że wspomnę jeszcze, utrzymanie odpowiedniej wagi ciała.


ZBALANSOWAĆ SWOJE  ŻYCIE

CZYLI: praca i owszem, ale praca, która jest pojmowana jako narzędzie, a nie cel naszego życia. Powinna być zrównoważona z odpoczynkiem, rozwojem intelektualnym, czyli korzystaniem z dóbr kultury jakimi jest kino, teatr, czytanie książek, sporty różnego rodzaju jeśli lubimy, pasje, które dodają nam smaku życia. Czas dla siebie samego, by popluskać się w wannie, pośpiewać pod prysznicem... zależy, kto co lubi. Troska o siebie jest bardzo istotna, bo lepiej zapobiegać niż leczyć, stąd relaks to podstawa po stresującej pracy. Chyba, że ta praca jest przyjemnością i pasją jednocześnie... ale z niczym nie należy przesadzać. Balans czyli równowaga w naszych działaniach.


STARA KOBIETA UWAŻA, ŻE:

Lepiej...

- wydawać pieniądze i mieć czas na utrzymanie swojego zdrowia niż wydawać pieniądze na jego odzyskanie i tracić czas na wizyty u lekarzy;

- żyć swoim życiem, nie marnować czasu na życie innych;

- nie czekać na dobry moment, tylko korzystać z tego, który aktualnie trwa.

Zaniedbywanie zdrowia i dobrych relacji z ludźmi wraca się czkawką, z którą trudno się walczy.

Uśmiechaj się, w każdej chwili uśmiechaj się, nawet gdy jest to uśmiech przez łzy. Dla zachowania zdrowia potrzebujemy emocjonalnej różnorodności, autentyczności życia. Umiejętność ich przeżywania wzmacnia naszą odporność. I emocje, pozytywne emocje, które sprawiają, że nasz organizm funkcjonuje prawidłowo i chce żyć.

    `

NIE CZEKAJMY AŻ

wybije godzina 12-sta i zmieni się cyfra roku. Zacznijmy nasz kalendarz "Dbałości o siebie" już dziś. Nie czekajmy ani chwili. Każdego dnia wpisujmy jedno choć działanie, a najlepiej dwa, które uczyniliśmy dla dobra siebie. I tak przez 365 dni... 365 dobrych działań dla pielęgnacji siebie. Później przejdzie to nam w nawyk. I następny rok, wspólnie ogłosimy  np. ''Rokiem  Zwycięstwa nad marazmem swoim"? Tak nad marazmem, bo często tylko dlatego nie dbamy o siebie, bo jesteśmy tak zmęczeni pracą, dotychczasowym życiem, codziennymi obowiązkami zaaferowani, że nam się po prostu nie chce. Zestresowani różnymi sprawami, stajemy się apatyczni i niezainteresowani dbaniem o siebie. Jak to ujęła moja schorowana znajoma Beata, że  "już jej nie zależy, bo i tak prędzej czy później to do piachu pójdzie". Na to ja jej krótko, sarkastycznie, że "przecież tak lubisz innym sprawiać przyjemność, to niech te robaki co będą w piachu, też mają z Ciebie jakąś radochę, jak już tam u nich zagościsz, więc dla nich zadbaj o siebie"  ;-))  - A teraz tylko stękasz i innych do siebie zniechęcasz - dodałam. - Zawalcz o siebie, albo już więcej do Ciebie nie przyjdę - zagroziłam. Następnego dnia poszła do fryzjera. Wiem, że ten wysiłek dużo ją kosztował. Spojrzała w lustro, nawet się podmalowała. Zadzwoniła do mnie, że zaprasza mnie na kawę, ale mam coś przynieść z sobą do niej, bo nie zdąży nic już kupić. Poszłam. Z przyjemnością odebrałam Beatkę w nowej fryzurce, z rozpromienionymi oczami, i chyba nowej sukience (?) Obiecała, że wyjdzie do ludzi i zacznie dbać o siebie... już następnego dnia jest umówiona u osteopaty, żeby zaradził coś na jej uporczywy ból ramion i karku. - To dobry kierunek Beatko - będzie dobrze :-)) 



W MOIM KALENDARZU

Wczoraj zapisałam: Wykonałam sobie masaż całego ciała szczotką soniczną, a potem wklepałam balsam z żurawiny. Po skończonym zażywaniu antybiotyku, rozpoczęłam probiotyczną akcję wyrównawczą na jelita, preparatem Lakcid Forte.

Dziś zapisuję: zrobiłam sobie domowe spa, wklepałam sobie maseczkę odżywczą na twarz, po uprzednim peelingu migdałowym, pod oczy i na powieki nałożyłam super krem L'Oreal, który już dawno sprawdził się u mnie.- Napisałam też tekst dla Was, który jednocześnie jest dla mnie, bo mi przypomniał, że też powinnam pamiętać uważniej o dbałości o siebie :-) 

Jutro mam zamiar wrócić do książki "Zły" Tyrmanda, przy herbatce białej i kawałku tiramisu, które sama wykonam :), bo robię je cudowne, co bez fałszywej skromności stwierdzam ;-) I jutro w kalendarzu napiszę o tym.

Jeśli w końcu pójdę do kina na film "Gucci", też to wpiszę do kalendarza, bo bardzo mi zależy by film ten obejrzeć. To będzie dobre dla mojej pielęgnacji siebie, jeśli chodzi o aspekt intelektualny. A że nie pójdę sama, to jeszcze dodatkowy atut dla dbałości o serdeczne emocje :-) 

ZAPISUJMY Co dla siebie zrobiliśmy i co nas dobrego spotkało. Taki rytuał miły :-)

Co nas dobrego w danym dniu spotkało, a w podsumowaniu, po całym roku, stwierdzimy tylko jedno: szczęściary jesteśmy i tyle :-)))) Zapisujmy, bo czasem nie zdajemy sobie sprawy jakie jesteśmy szczęśliwe i niepotrzebnie narzekamy. A narzekanie w żadnym punkcie nie pomaga w dbałości o siebie. Bądźmy jak Beatka przejrzyjmy na oczy, zadbajmy wreszcie o siebie :-)


WSZYSTKIM  moim Czytelniczkom i Czytelnikom, bo i Panowie czytają, tylko w komentarzach się nie objawiają;-) ale ja to wiem:-) Tak więc Wszystkim, nie będę wymieniać z imienia czy nicka, bo nie chcę kogoś pominąć... Wszystkim Z Okazji zbliżających się Świąt i Nowego 2022 Roku, życzę by pozwolili sobie na szczęśliwymi być. Nie ograniczali się w tym poczuciu szczęścia. Ostatni moment dajcie sobie na to, żeby wykrzyczeć, wypłakać wszystkie krzywdy, smutki i podnieść głowę z krzykiem innym: Będę dbać o siebie i wszystko zmieni się! :-)Szczęśliwa(y) jestem od dziś:-)))))

*Ten tekst dedykuję szczególnie przyjaciółce Sylwii i córce Alicji. Dbają o wszystkich, tylko o sobie zapominają.

Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger