20:55:00

**Obiecanki cacanki... ale mądry sytuację kontroluje :-))


ZAŁATWIĘ. POMOGĘ.


 Obiecanki... czyli ja Ci to załatwię, bo mam koneksje, układy i znajomości wiele.
* Załatwię Ci wizytę u lekarza, który wszystko może... ma złote serce i możliwości zbadania w takim terminie, że uleczy Ci chorobę, na którą jeszcze obecnie nie zapadasz :-)
* Jeszcze lek sprowadzę spoza naszych granic, bo Ty warta jesteś wszystkiego najlepszego... i nie ma nic łatwiejszego, jak załatwić Tobie coś uzdrawiającego :-)
* Jeśli nie lek, to receptę... daj tylko wykaz, bo przecież tak trudno w dzisiejszych czasach trafić do lekarza.

To nie wszystko... to o wiele za mało. Jak się rozkręci, to jeszcze...

BRNIEMY DALEJ...

* Pracy poszuka dla Twojego dziecka i znajdzie ją w szybkim terminie... choć zamartwiać się będzie, że wynagrodzenie nie takie odpowiednie :-)
* Zapewni, że zawsze, w dowolnej chwili i każdy temat Ci rozkmini :-), bo ma męża lub żonę, który, która wszystko może.
Cały czas będzie Cię zapewniać o swoich szczerych, kryształowych intencjach i o tym ile to może, pragnie i chce dla Twojego szczęścia. Ale wiadomo czym piekło jest wybrukowane ;-)

JESZCZE  GŁĘBIEJ...

Poopowiada o wszystkich swoich możliwościach obejmujących każdy aspekt życiowy, bo oprócz znajomych będących na każde skinienie, ma jeszcze pełen portfel pieniędzy... a wiadomo, pieniądze wiele mogą... więc Ty choć biedna jesteś, to możesz liczyć na nią czy niego, bez proszenia zbytniego.

* Na imprezę urodzinową Cię zaprosi, żebyś była jednym ze 150 honorowych gości :-)
* Potrzebujesz zmienić mieszkanie? Mówisz i masz … ma trzy mieszkania... możesz mieć jedno z nich i to tanio.
* Wszak dojeżdżać musisz, targać zakupy, a nie to zdrowie, więc pożyczy Ci samochód... na czas nieograniczony... wszak i tak stoi w garażu i nikt nim jeździ... tylko przegląd zrobi... ;-)
* Wczasy w Grecji na bezludnej plaży... w uroczym zakątku... rekreacyjnym domku... też Ci się należą, bo trzeba się wszystkim dobrem dzielić, a zwłaszcza z kimś tak wyjątkowym :-)
UFF... zrobiło się męcząco ;-)

WIARA POCZĄTKIEM DOBREGO

Na początku wierzysz, jesteś ufna... w końcu znasz swoją wartość i dlaczego miałabyś nie wierzyć. Wiara to podstawa szczęścia... nie każdy chce Cię zbajerować, wykorzystać oszukać, omamić... są ludzie gotowi na poświęcenie, dobra czynienie... ot tak bez powodu.
Nie zawsze musisz odczuwać z powodu ludzi zawód.
Wydaje się Tobie, że zaczęłaś żyć w nowym wymiarze... ot tak, ktoś zatroszczyć się pragnie o Twoją wygodę, pochyla nad Twoim życiem.
Tak więc kupujesz prezent w internecie, zmieniasz plany piątkowe, na spotkanie urodzinowe.
Pełna nadziei na lepsze jutro... wprawdzie nic nie chcesz, nie potrzebujesz, ale wszystkie te pomoce wyrażone... bardzo poważnie traktujesz.
Aż do momentu, gdy się przekonujesz... że to obiecanki, pobożne życzenia, obietnice bez spełnienia. Owszem przyjemnie pieściły ucho, miło działały na ego.
Tyle, że nic z tego.
Nic. Absolutnie nic się nie sprawdziło.
Żebym była malkontentką i fałszywiej radości potrzebowała. Ale nie! Oprócz zdrowia mam nadmiar wszystkiego... bo ja zadowolona jestem nawet z byle małego :-))

A PRZECIEŻ

Te umizgi, pespektyw cudownych snucie... nie wiadomo po co... Przecież można kogoś lubić bez oczekiwania żadnego na coś małego czy wielkiego.
Po co ta mowa trawa, te gruszki na wierzbie, słowa bez pokrycia? W jakim celu te rozmowy, te podchody, ustalane terminy... ta ściema?
Można miło prowadzić konwersację, spotykać się nawet i spędzać czas... niż zabierać go komuś dając nadzieje złudne... w sumie na nie wiadomo po co.
Nie skarżysz się na swój los, ale ktoś sam z siebie uważa, że gorszy jest Twój los od jego losu (przeciwnie niż w piosence Kazika;-) ) i wyciąga do Ciebie dłoń... to jak nie otworzyć swojego ucha dla mile łechtających słów, które sączą sam miód.
Tyle, że to dłoń pusta i trzyma ją postać smutna.
Chciałaby wiele, choć może niedużo... . Może jest samotna, może zbyt dużo sobie wyobraża, może chce się pokazać, może tkwi ciągle w latach świetności, które są już historią i nie chce ze snu tego się obudzić... to może postać tragiczna, albo tragikomiczna.... . Nie oceniam. Nie osądzam.
Ale kierując się jak najlepszymi intencjami, obiecując … w głowie sobie tego nie układając... można kogoś zranić, zniechęcić do ludzi... swoje zaufanie stracić... i twarz, którą przyjdzie po pandemii - odsłonić :-)

ZE  SPOKOJEM

Nie ma się co denerwować... nic nie dzieje się bez powodu... wszystko po coś jest. Spotkanie z ludźmi, którzy obiecują, a się ze słów nie wywiązują, bo?... i tu powodów cała masa... realnych, bardziej czy mniej wymyślonych... W sumie nic złego się nie dzieje, tak powinniśmy do sprawy podejść. Spotkanie takich ludzi nas tylko uczy... uczy byśmy sami tak nie postępowali. Byśmy przez to dla jednych śmieszni, a dla drugich tragiczni nie byli... . Po co nam taki obciach i wylądowanie w spamie.
Poza tym szkoda tracić dobre relacje, z tymi, na których nam zależy... przez wypowiadanie słów na wiatr... .
Można zwyczajnie... nie mogę Ci dać nic więcej oprócz siebie, ale jeśli będziesz czegoś potrzebować, to nie obiecuję, że nawet spróbuję... zobaczymy jakie staną się fakty :-))

DZIECIĘCE OBIECANKI

**Obiecanki, cacanki... malowanki, udawanki…
Od małego uczmy dzieci... nie obiecuj! Nie koloryzuj! Nie przeinaczaj faktów! Nie zaklinaj rzeczywistości! że... poprawisz się z matmy, że przestaniesz rozsiewać plotki, że umyjesz zęby, zaczniesz być miły dla babci, wyniesiesz śmieci, przestaniesz wagarować, obmawiać ciotkę Zuzę, podbierać tacie papierosy, a mamonę z portfela mamy... nie obiecuj!... Nie czyń fałszywej nadziei, jeśli nie zamierzasz wywiązać się z obietnicy! :)

ZASKOCZ MNIE! Bez gadania zrób coś ważnego lub fajnego, albo jedno i drugie :-))

Na gadanie, szkoda czasu... czas to najwyższa wartość... próżnym gadaniem zabierasz sobie i mnie życie.

DRUGA STRONA MEDALU

Lecz Ty rodzicu pamiętaj, że aby wymagać samemu trzeba przykład dawać. Żadnego przekupywania... lodami czy innymi większymi prezentami. Nawet się nie obejrzymy, jak z rodziców w dzieci, rolami się zamienimy ;-)) I co? Na własnej skórze się przekonamy, jak to jest z obiecankami... Jak wiarygodność stracić można... jak ciężko się z tym uporać... gdy z pięknej, słonecznej wizji... ………………………………….. NIC. Bo? Rodzice zapominają. Dzieci - nigdy!
Dlatego bezrefleksyjne obiecanki na odczepnego, na zyskanie czasu dla nas w danej chwili niezbędnego... powoduje, że uczymy dzieci, iż za słowa nie trzeba brać odpowiedzialności.
A dziecko? Mając 40 lat Ci to przypomni i wypomni. Jeśli nawet na głośno słowem nie wspomni, to w jego głowie do pozostanie... nie mógł liczyć na Ciebie w mniej czy bardziej ważnej sprawie.
A jeśli już popełni się ten błąd, że coś obiecamy i nie dotrzymamy, to istnieje magiczne słowo "przepraszam" i wytłumaczenie dlaczego tak się stało.

NIE OBIECUJ...

Z takim przesłaniem... o ile potraktuje dzieciak je poważnie (w tym rola naszego przykładu)... łatwiej mu będzie wspinać się po linie życia i nie spaść z niej w przyśpieszonym trybie.

JESZCZE...

A jeszcze Wy, A... Adamie... Beniu, poprzez C i Damiana... Krzysia, Rysia aż do Zenia, przedtem Włodka, którzy obiecują... posłuchajcie! ;-)))



A WAM DRODZY, CZYTELNICZKI I CZYTELNICYI OBIECUJĘ, ŻE  JESZCZE  WAM  NIEJEDEN RAZ POGRYMASZĘ :-)))))


10 komentarzy:

  1. Bardzo mądry i wartościowy wpis. Ja dopiero mając dzieci, zrozumiałam jak ważne jest dotrzymywanie słowa. One pamiętają lepiej od mnie haha :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dzieci to pamięć mają absolutną:-))) Serdeczności:-)

      Usuń
  2. Tak samo jak Marzenka. Sama nie wiem, czy dam radę pomóc, sama niewiele mogąc zrobić. Chciałabym właśnie umieć zaskoczyć, tak bez niczego, bez uprzedzania :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam, mam to szczęście, że mam koło siebie kilka osób, które potrafią mnie cudnie zaskoczyć i wtedy wzruszenie jest wielkie. Te osoby sprawiają, że te inne co tylko gadają i czas zabierają... same się wykreślają:-)) Ściskam radośnie:-))

      Usuń
  3. Tak, ci wszyscy ludzie, którzy zalewają mnie słowotokiem obiecanek budzą moją czujność. I są jednocześnie takim przypomnieniem i okazją do refleksji- czy aby ja zawsze jestem w porządku.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Czasem tak bardzo chce się pomóc, że obiecuje się coś bez przemyślenia, że rady nie damy... i? i robi się przykro. Serdeczności:-))

      Usuń
  4. Znam to bardzo dobrze. Naobiecują a pozniej wychodzi jak wychodzi. Nie rozumiem nigdy bo co mowić, ze cos sie zrobi, załatwi itp skoro pozniej sie nie wywiązuje. Mi by było strasznie głupio naobiecywac i tego nie dotrzymać. Dlatego podchodzę do nich raczej sceptycznie i na nic sie nie nastawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez wielkich oczekiwań żyje się znacznie wygodniej:-)) Buziaki:-))

      Usuń
  5. Niestety czasem ludzie lubią snuć jakieś nierealne historie i obiecywać innym złote góry nie mając żadnych możliwości do ich spełnienia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami chcą zaistnieć, czasami to ich metoda na znalezienie przyjaźni... nie zawsze złe intencje nimi kierują... raczej chęć pokazania się... Odpuśćmy:-)) Buziaki:-))

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger