19:32:00

DZIURA W SUFICIE? Niebieska beza*


Jestem smakoszem. Lubię jeść, lubię smakować... uwielbiam kuchnię śródziemnomorską, ale równie chętnie sięgam po sery pleśniowe czy pyszne kiełbasy z gęsiny czy dziczyzny. Choć powinnam napisać: sięgałam. Po kolejnych, niestety niesatysfakcjonujących badaniach krwi, w wyniku, których na jaw wyszło, że mój cholesterol sufit przebija... powiedziałam STOP! Nie będę produkować blaszek miażdżycowych. I stałam się fanką soczewicy, ciecierzycy, ryżów i kasz pełnoziarnistych. A sery pleśniowe? Chciałabym jeszcze kiedyś jakiś dobry zjeść - niech to jednak się wydarzy za dwadzieścia lat :) Spożywając je nadal, mogłabym nie mieć takiej szansy, by raczyć się nimi za lat wiele... więc z tą myślą... pilnuję się ostro. 

Pieczywo

Wcinam bułki z siemieniem lnianym na mące pełnoziarnistej, posypane makiem i sezamem, chleb  niskoglikemiczny na orzechach, ziarnach i mące pełnoziarnistej pędzony, chleb jogurtowy... ten w mniejszej ilości, bo jednak mąka pszenna, ale za to moc ziaren słonecznika i dyni oraz jogurt grecki pyszny w nim... wyjątek robię niekiedy dla bajgli z makiem i sezamem, choć chleb twarogowy preferuję :) Aaaa! I zapomnieć nie mogę o leciutkim chlebku z dużą ilością kminku... pycha! Od takiego domowego pieczywa brzuszek (czy też w mojej sytuacji zasadniejsze byłoby określenie: brzuchol) nie boli, jednak nie przesadzam z pieczywem wydzielając sobie rozsądne porcje dnia każdego, bo jednak z pieczywa... zrezygnować bym nie potrafiła. 

A na pieczywo... 

Obowiązkowo smarowidło, które rzekomo ten zły cholesterol ma obniżać - nie szkodzi, więc stosuję, choć zawsze w promocji przynajmniej -50% kupuję ;) A na to smarowidło chudziutka wędlinka z kurczaczka lub indyczka w ilości plasterka, dwóch dziennie (taaak... zaczęłam czytać etykiety i informacje dotyczące zawartości tłuszczu - tym samym smakowitych kiełbasek odechciało mi się od razu ;)); pasztet warzywny zrobiony przez Alę (papryka słodka i ostra, pietruszka, seler, brązowy ryż i inne dobroci doprawione dużą ilości kurkumy tłuszcz pomagającej spalać) czy prawdziwy hicior: pasta jajeczna.. bez jajek... specjalna czarna sól, ser tofu, ciecierzyca i cały pęczek szczypiorku - mniam! Super także sprawdza się pasta: ciecierzyca, sezam, oliwa z oliwek i zielona pietruszka... No i zapomnieć nie można o paście z suszonych pomidorów i białej fasoli. Jakie to pyszne, jakie to zdrowe! A na to wszystko pomidory, papryki, ogórki, sałaty, rzodkiewki, świeże zioła... uwielbiam ten swój nowy sposób odżywiania :) 

Zupa musi być!

Moje odkrycie w tej kategorii, to zupa krem z liści rzodkiewki, z ogromną ilością koperku i rzodkiewkami przygotowanymi na parze. Pyszna i orzeźwiająca. Spokojnie konkurować może o moją miłość z zupą z ciecierzycy, pomidorów i rozmarynu. No i tradycyjnie wszędzie i zawsze krem pomidorowy z dużą ilością świeżego lubczyku (zapasy zawsze mam w zamrażarce :)).

A na danie główne...

Odkryłam ostatnio na Instagramie konto "Biedanizm" i przepadłam. Bogaty w smaki, tani dla portfela weganizm :) Jak ostatnio gulasz zrobiłam z kaszą gryczaną... to sama nie mogłam uwierzyć, że mięsa w nim nie ma ;) A jeszcze było przepyszne chili jednogarnkowe i curry... choć ostatnio wzięło mnie na pierogi z zieloną soczewicą, ogromną ilością koperku i szczypiorku oraz takie ze szpinakiem, serem feta, dużą ilością czosnku i gałki muszkatołowej. PYCHOTA! 

Deser

Pomińmy to pełnym godności milczeniem... jeszcze nad tym pracuję i staram się, żeby deser stanowiły owoce, choć nie ukrywam... skuszę się czasami na naleśnika, pancake'a czy kawałek sernika... moje ostatnie odkrycie: sernik rosa - efektowny w wyglądzie i w smaku :) W planach natomiast sernik jogurtowy z brzoskwiniami.

Sposób żywienia, a nie dieta 

Nie sądzicie, że określenie "sposób żywienia" brzmi dużo lepiej niż "dieta"? "Dieta" urasta wręcz do wyrazu kojarzonego pejoratywnie, przez to że wiąże się z restrykcjami. Ja natomiast wybrałam nowy sposób żywienia - wyeliminowałam kategorycznie wszystkie produkty, którymi karmił się mój zły  cholesterol... najtrudniejsze chyba mimo wszystko było drastyczne ograniczenia ilości jajek, ale wiem, że nowy sposób żywienia... to nie tylko większe szanse na zdrowie dla mnie, ale również możliwość próbowania nowych potraw, poznawania nowych smaków i ich różnych kombinacji. Niby także restrykcje, ale dobrowolne i tyle dobrego dające!

Efekty motywują

Widzę zmianę... widzę niższe ciśnienie, mniej centymetrów w pasie. Wiadomo, że pyszny ser pleśniowy w promocji.. kusi mnie niesamowicie! Później jednak wczytuję się w to, ile ma w sobie tłuszczu...  i odpuszczam bez żalu, bo wiem, że moim naczelnym celem jest zdrowie. Gdy ogarnę tę kwestię, będę miała więcej sił witalnych by mierzyć się z innymi trudnościami takimi jak fakt, że klamka w drzwiach wyjściowych odpadła, bo stwierdziła, że jest stara i dosyć ma służenia, i użyteczną bycia... albo że list, który miał być do odbioru na poczcie jednak jeszcze tam nie oczekuje, więc mi się kolejna wyprawa po ów list szykuje :) 
NIEBIESKA  BEZA* to ja:-) Mam nadzieję, że dzięki zdrowemu jedzeniu, zostanie kolor niebieski w moich oczach i ubraniu, a Beza się rozpłynie stopniowo i lukier tylko w uśmiechu zostanie:-))))






3 komentarze:

  1. no cóż zdrowe odżywianie to w naszym wieku podstawa. Mnie cholesterol dopiero spadł po rzuceniu palenia, a waga spadła od momentu zdiagnozowania cukrzycy II stopnia. Fakt wcześniej jakoś stylu żywienia nie zmieniłam.
    Pozwodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam wysoki cholesterol, biorę Armolipid, warto o nim poczytać ;) Stosuję się do zaleceń braci Rodzeń, lekarzy z mojej miejscowości, którzy mają kanał na YouTube :) Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, dla mnie najsmaczniejsze potrawy to te najmniej zdrowe, no i jestem uzależniona od słodyczy:)
    Pozdrawiam ciepło, Dorotko.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger