17:35:00

PRZEBODŹCOWANI. Jak żyć żeby nie zwariować?


XXI WIEK i codziennie niezmiennie informacji setki i tysiące atakujących zewsząd.

Najczęściej niepokojących i lęk budzących. Czy interesujących? Czy pozytywnie napędzających?

Niekoniecznie! To inne czasy niż te, gdy człowiek w XIX wieku żył. Całe swoje dorosłe życie tamten człowiek, z innej epoki, nie dostawał tak wiele informacji co ten dzisiejszy w jeden tylko dzień.

POWIADOMIENIA, maile, rolki, newsy, podcasty w tle, do tego filmy o różnej tematyce... stąd wieczne zmęczenie i niezadowolenie... problemy z koncentracją i z własnymi emocjami. Nasz układ nerwowy nie nadąża w tym biegu technologii. Mały ekranik telefonu czy większy laptopa staje się podstawowym narzędziem w naszym życiu. Po przebudzeniu zamiast przeciągać ramiona, odsłaniać okna by spojrzeć w niebo i popatrzeć na wstające słońce... A może przytulić jeszcze do poduszki czy do kogoś przy nas śpiącego... Jakże często sięgamy po smartfona, żeby... no właśnie żeby co? Tak samo czynimy (często) przed wieczornym tudzież nocnym zasypianiem.

TRZEBA SIĘ BRONIĆ, żeby żyć normalnością, a nie wirtualną rzeczywistością.

1. NIE, nie trzeba od razu wyjeżdżać na bezludną wyspę, ale można wprowadzić sobie zasady i trwać przy nich. Np. godzina od rana bez w wiadomości zerkania i wieczorem ściszony telefon, bez rozedrgania emocjonalnego przed telewizorem. Dajmy odpocząć bez powiadomień od obcych osób, zostawmy te powiadomienia tylko od bliskich osób. I dieta dopaminowa się nam tworzy. Cudowny stan :) 

2. POSTAWMY NA OBSERWOWANIE LUDZI, czekając na spóźniająca się przyjaciółkę czy kolegę (nieładnie, nieładnie ;)) przy restauracyjnym stoliku. A jadąc tramwajem, gdy uda nam się wydrzeć miejsce siedzące od nastolatka ze słuchawkami na uszach i "słabym" wzrokiem (niewidzącym, że Stara już jesteś ;))...  popatrzmy w okno, delektujmy się widokami. Taka bezczynność mózgowa, to niesamowity reset. 

3. ZDROWY EGOIZM. Nie brak empatii, ale gdy samemu się nie zadba o swoje potrzeby, granic nie określi i nie zadba o swój dobrostan, (oczywiście be krzywdzenia innych i własnego poczucia winy), to nikt za nas tego nie zrobi. A przejmowanie się całym złem, które codziennie świat dotyka, (a nie mamy na to realnego wpływu), to NAS NISZCZY.

WIEM, CO PISZĘ... bo taka niby "mądra" jestem, a potrafię przejmować się zmarłym wróbelkiem na chodniku. A wiadomość o śmierci kogoś kogo znałam (choć nie zawsze osobiście), kto był cząsteczką mojego życia, potrafi mnie rozłożyć kompletnie. Wiadomości z kraju i ze świata, te ważne, elektryzujące, głupie czasem, irytujące potrafią wyprowadzić mnie z równowagi zupełnie.

4. NISZCZĄ NAS TAKŻE wiadomości, które w poczekalniach przed wizytą u lekarza słyszymy... nie szukamy ich... docierają do nas mimochodem.

ZMIERZAM DO METY... to jedyna meta, do której nie śpieszę się :) Aby iść wolno i w dobrym zdrowiu i nie dać zwariować się postanowiłam dawkować, recenzować swoje informacje i czerpać jak najwięcej z radosnych rzeczywistych chwil.

Słabo mi to dosyć wychodzi, głowy nie zmienisz (kłębią się myśli), więc na początek zmieniłam fryzurę :))))   





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger