20:08:00

Dotarła paczka z Femme Luxe... i powoli dociera jesień...

Dotarła paczka z Femme Luxe... i powoli dociera jesień...

LATO SIĘ KOŃCZY

 Wbrew pozorom dostrzegam tego faktu pewne plusy, choć marznąć nie lubię… a i zima optymistycznie się nie zapowiada z powodu chociażby spraw gospodarczych. W końcówce lata fajne jest to, że nim nadejdzie chlapa i szaruga, do czynienia mamy z okresem przejściowym… nieco przypominającym wiosnę, choć słonko nie grzeje tak mocno i optymistycznie.  Nie mniej to dobry czas, żeby ponownie wyjąć z szafy dresy i zacząć ubierać się na cebulkę. Nie wiem jak u Was, ale u mnie poranki są chłodne…  przyprawiają o gęsią skórkę swoimi podmuchami, by później, w południe słoneczko mocno przygrzało. Trudno ubrać się w taką pogodę, a moje ukochane okrycia wierzchnie w południe lądują przewieszone przez ramię lub upchnięte w torebkę, a jednak bez nich rano… trudno z domu wybyć… chyba, że chcemy się zahartować na zimnie ;) Ale co najważniejsze! Nikt już nie może ode mnie wymagać noszenia krótkich spodenek / denim shorts… także pogoda ;) A i w zwykłych długich spodniach w końcu się nie gotuję :)

Ostatnio przyszła do mnie paczuszka barterowa od Femme Luxe – w ramach tej współpracy w zamian za napisanie Wam paru słów o swoim zamówieniu… otrzymałam wybrane przez siebie produkty – co prawda z zamówionych czterech, przyszły trzy… ale przymknę na to oko ;) Wybieram zawsze rzeczy uniwersalne, w przypadku, których nie boję się, że będą niedopasowane ;)

Pierwszą wybraną przeze mnie rzeczą był zielony zestaw dresowy / Green Zip Up Hoodie Cuffed Joggers Loungewear Set - Sibyl składający się z bluzy z kapturem zapinanej na zamek, posiadającej kieszenie oraz spodni dresowych ze zwężanymi nogawkami i kieszeniami – kolor tego dresu powala. Zresztą jak kolory wszystkich zamówionych przeze mnie tym razem rzeczy, które energetyzują swoją intensywnością :) Wróćmy jednak jeszcze na moment do dresu… to soczysta zieleń, której koloru zdjęcia do końca nie oddają. Przypomnijcie sobie barwę soczystej zielonej trawy na początku lata, gdy ta jeszcze nie jest słońcem spalona, a dzięki wiosennym opadom odpowiednio nawodniona – widzicie to oczami wyobraźni? Świetnie! Właśnie takim kolor ma ten dres. Skład też ma niezły, bo to w 50% bawełna :) 

Dwie pozostałe rzeczy to dwie długie, oversizowe koszule, z lekko bufiastymi u dołu rękawami, które można nosić zapięte jak klasyczne koszule… ale można również je mniej lub bardziej rozpiąć i tym sposobem jako narzutki potraktować. Najlepiej oczywiście wyglądają po wyprasowaniu;-)) Kolory to intensywny niebieski kobalt / Blue Oversized Button Down Long Sleeve Shirt - Lexy oraz intensywna czerwień / Red Oversized Button Down Long Sleeve Shirt - Lexy, w zależności od promieni słonecznych, niekiedy w pomarańcz wpadająca. 

Z czernią i bielą ostatnio mi trochę nie po drodze, ale nie mogę nie wspomnieć, że w Femme Luxe w ofercie posiadają mnóstwo rzeczy, w wielu kolorach… w tym także czarne / black dresses i białe sukienki / white dresses. Następnych zamówień na razie nie będzie, bo marka ograniczyła swoją współpracę do brytyjskich blogerów... Ale jeśli jeszcze kiedyś... To się słyszę ponownie na dresy 😊 To moje ulubione produkty z tego sklep

NO  I ?  To byłoby dzisiaj na tyle. Lecę kończyć układanie w szafie... bluzki i inne rzeczy wg kolorów, żeby łatwiej było się ubrać... dopasować jedno do drugiego. Mam dzisiaj dobry humor, bo weszłam w kilka rzeczy, spodni itd., które nosiłam przed pandemią:-) Brawo ja:-))

16:49:00

SŁOŃCE :-)), STARA KOBIETA i JA

  SŁOŃCE :-)), STARA KOBIETA i JA


SŁOŃCE, czyli...

1. Gwiazda centralna układu słonecznego wokół, którego krąży Ziemia. Składa się z gorącej plazmy. Wysyła światło, ponieważ jest gorące.

2. To ono warunkuje ciągłość życia na Ziemi. 

3. Jest niezbędne do przeprowadzenia procesów takich jak fotosynteza.

4. W wielu kulturach zajmuje ważne miejsce wśród innych bóstw.

JAKI MA WPŁYW NA CZŁOWIEKA?

Jego promieniowanie bezpośrednio wpływa na nasze zdrowie.

1, Regularne przebywanie na świeżym powietrzu powoduje, że rzadziej chorujemy na nadciśnienie, układ krążenia i ogólnie poprawia kondycję fizyczną.

2.To dzięki słońcu serotonina nam rośnie i dzięki temu nasz nastrój jest lepszy i poczucie satysfakcji z życia oraz spokój gwarantowany.

LECZ

1.Promieniowanie UV uszkadza komórki skóry i może doprowadzić do rozwoju raka skóry.

2. To właśnie słońce odpowiada za fotostarzenie się skóry, ale z drugiej strony unikanie słońca prowadzi do niedoboru witaminy D3. A jej niedobór zaburza pracę wszystkich niemalże układów w organizmie.

3. Ekspozycja na słońce jest ryzykowna... przebarwienia, przyśpieszenie procesów starzenia się skóry.

STAREJ KOBIETY STOSUNEK DO SŁOŃCA

Dla mnie idealny poranek to taki, gdy słońce zagląda mi rano przez przysłonięte zasłony. Mam wtedy więcej energii i ułatwia mi to rozpoczęcie dnia. 

Do zeszłego roku, gdy lato hulało i ja w promieniach słonecznych się pławiłam... dzień bez przebywania na słońcu latem, uważałam za dzień stracony. Zawsze uważałam, że słońce przedłuża mi życie. Moje ciało przybierało mahoniowy seksowny kolor. Wspomagałam to zresztą produktami przyśpieszającymi opalanie, gdy w zakresie moich działań znajdowała się współpraca jako konsultantka Avon... choć również o preparatach nawilżających nie zapominałam :) Zwłaszcza przy pastelowych kolorach letniej odzieży, wyglądałam pięknie.

AŻ!

Po ostatnim lecie zauważyłam, że całe moje ciało, mimo, że jedwabiście gładkie wskutek smarowania się nawilżającymi i wygładzającymi preparatami... jest piegowate. I nogi i ręce i gdzieniegdzie brązowe większe plamy, zwłaszcza na dłoniach. I to nie plamy wątrobowe, bo wątroba w idealnym stanie.

POSZŁAM DO DERMATOLOGA

Zbadałam się tam. Pani Doktor obejrzała całą mnie i stwierdziła, że to wszystko od nadmiernego opalania. A ta skóra też cieniutka się zrobiła i marszczyć niebezpiecznie zaczęła wskutek odbierania nadmiernej ilości promieni słonecznych. A ból głowy, też od niego być może.

Przykre, ale prawdziwe :( 

OD TEGO ROKU

Unikałam słońca ile się dało. Filtry 50 stosowałam, twarz kapeluszem z szerokim rondem zasłaniałam... nawilżałam, smarowałam olejkami różnymi. Gdy czułam potrzebę, to emulsjami brązującymi się posiłkowałam, żeby nie wyglądać jak kurczak z zamrażarki wyjęty ;-) 

To było dla mnie dziwne doznanie, kiedy ja zawsze taka opalona, widziałam brązowych, białoskórych ludzi na ulicach... trochę się wyróżniałam. Oglądałam zdjęcia sprzed trzech lat, gdy trzy tygodnie smażyłam się nad polskim morzem i wróciłam jak frytka podpieczona.

A JEDNAK !

Jestem bardzo zadowolona. Skóra gładka, w dotyku jedwabista, naskórek niespalony, więc się nieco wygładził. A skóra twarzy w blasku jak nigdy, bez przebarwień i popękanych naczynek, które z pewnością dodają lat. Nawet bez podkładu wygląda zdrowo i ładnie.

Nie wrócę już do smażenia się na słońcu, bo jestem za stara na ogień z kuli złocistej na niebie. Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Ja zrozumiałam, że nie mogę przesadzać ze słońcem. Wręcz nie powinnam. To mi tylko wyszło na zdrowie i urodę.

WIEM, ŻE

Terapia słoneczna może być bardziej skuteczna w leczeniu depresji, czy w poprawie humoru... lepiej nawet niż prozak. Ale wszystko musi być wyważone. Wiem, że w tym roku moje włókna kolagenowe w twarzy nie zostały uszkodzone, skóra na ciele (największy narząd mojego organizmu) nie jest wysuszona, a przez to też jej warstwa hydrolipidowa ma się lepiej :-)

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE

Warto zadbać o siebie!

Żeby nie było, wiem też, że słońce uaktywnia produkcję melatoniny, a ta jest naturalnym filtrem, który hamuje rozwój bakterii i grzybów oraz niszczy wolne rodniki, materiał genetyczny komórek przed powstawaniem w nim mutacji... lecz wszystko w miarę, bo słońce ma swoje blaski i cienie, niesie zagrożenie życia i potrafi wyleczyć. 

NIE GNIEWAJ SIĘ SŁONECZKO

Że tak Cię dzisiaj obgadałam, kocham Cię, ale wiesz... przezorny zawsze ubezpieczony ;-) Dzisiaj nikomu nie można do końca ufać :-)))))

08:27:00

TĘSKNOTA, Z CYKLU "ALAFABETY STAREJ KOBIETY"

TĘSKNOTA, Z CYKLU "ALAFABETY STAREJ KOBIETY"


PRZYCHODZI TAKI MOMENT

Gdy już nie chcesz w nic dalej brnąć, czujesz się słaba, niezrozumiana, do niczego po prostu. Myślisz, że wszystko co robisz po prostu bez sensu jest, chcesz usunąć się w cień, ale z drugiej strony jest jeszcze w Tobie ogień i nie chcesz odpuścić tak łatwo... Tyle wspomnień, tyle myśli w głowie masz... nie możesz odstąpić od ludzi, rzeczy, które Ci tyle szczęścia do tej pory dawały. A jednak czujesz, że mimo iż otacza Cię tyle osób, to samotna jesteś i? I tęsknisz. 

TĘSKNOTA  

to w pewnym sensie kara za to, że miało się szczęśliwe życie i nagle wszystko się posypało i inaczej poukładało. Rozbierzmy ją na czynniki pierwsze, żeby zrozumieć czy warto tęsknić, jak się pozbyć tego uczucia gdy dręczy i nie pozwala normalnie żyć, bo i tak może być.

A - ACH Tęsknota jakie to trudne i dojmujące, bolesne uczucie... ból rozłąki czy strat, potrafi przesłonić cały świat i odwrócić uwagę od tego co w danej chwili, która ważniejsza niż przeszłość jest... od tego co blisko jest. A my przez zakręcenie swym cierpieniem tęsknym możemy spowodować, że przez nas innym pęknie serce

B - BRAK ODDECHU - to tęsknota. Nagłe podniesienie z poduszki w nocy, bo we śnie przyszła tęsknota i tak realnie wygląda.

C- CZAS - mimo upływającego czasu nic się nie zmienia, mimo pamięci, która już nie ta i umyka wiele spraw, wspomnień. Tęsknota jest żywa, tyle, że nauczyłam się z nią żyć. Nawet wmawiam sobie, że jej nie ma, że wymyślam sobie. Ale to nieprawdziwe zdanie jest. Czas nie leczy ran, tylko oswaja z sytuacją. Taka prawda jest.

D - DNI - dzielą się na te, w których kochamy i jesteśmy szczęśliwi, i na te w których rozpaczamy, tęsknimy za nimi, choć to już przeszłość. Innego podziału nie ma.

E - EGOISTA największy nawet, uwięziony w swojej małej duszy, też potrafi tęsknić. Tęskni wyłącznie za dobrem dla siebie ;-) 

F - FAŁSZYWE POWIEDZENIE. Czas leczy rany. Nie leczy. Zamienia smutek w tęsknotę.

G - GRA - życie to gra, w której możesz zagrać kogo chcesz i gdzie chcesz... wszystkich emocji masz prawo używać... złości, radości, smutku, zaskoczenia, obrzydzenia, strachu. Co wybierzesz, tak będziesz żyć. Haczyk jest taki, że ta gra toczy się tylko raz, dlatego staraj się, nie tęsknić w swoim życiu by nie dodawać sobie dodatkowych emocji, przez które będziesz cierpieć. A powtórki nie ma.

H - HANIA - HANIA MA 60 PONAD LAT i nie przestaje tęsknić, żyje przeszłością. Nie rozumie, że przyszło nowe życie i zmiana w jej życiu zaszła tak daleko, że jest sama i nie potrafi się z nią pogodzić, ze swoją samotnością. Tęskni za czasem, który już nie wróci. Zamiast czerpać jak najwięcej dobrego ze swoich doświadczeń ale żyć tak jakby to był ostatni jej życia dzień i nic nie zostawiać na jutro, to Hania płacze i chce wróci do czasów, których już nie ma. Boi się śmierci tak bardzo, że zapomina żyć i tak ten czas przelatuje jej przez ręce. Haniu jeszcze wiele możesz. Daj sobie szansę... drugi raz już jej możesz nie dostać i będziesz później żałowała.

I - "Tęsknota za INNYM ŚWIATEM" Otessy Moshfegh.. to książka, która prawi o tęsknocie... zbiór opowiadań, w których jest coś i zabawnego i niepokojącego, niebezpiecznego. Tyle, że opowieść o izolacji i samotności człowieka, który tęskni za doskonałością... nie zachwyciła mnie. Chociaż pesymizm zawarty w niej jest ożywczy... to to nie ten moment w moim życiu, na czytanie o takiej tęsknocie.

J - JEDNA OSOBA  - Tylko jednej osoby Ci brakuje, wokół pełno innych jest, a Ty czujesz się jakby nikogo nie było. Ta tęsknota straszna jest. Uważaj, żeby nie zabrała Ci uśmiechu, który potrzebny jest innym Twoim bliskim.

K - KIEDYŚ - telefonowałam do Ciebie i nawijałam bez przerwy aż telefon się wyładowywał. Teraz mogę mówić w przestrzeń głuchą i dalej nawijać bez przerwy. Tylko, że Ty śmiechem ani słowem nie przerywasz tego mojego monologu. Tęsknię za tym!

L - LUDZIE, którzy dawali nam najcudowniejsze wspomnienia, ich nie ma już i to za nimi ta tęsknota tak bardzo trwa przy nas. I nie ma odtrutki, ani nic tak bardzo słodkiego dla złamania uczucia tego.

Ł - ŁZY NA POLICZKACH  i nieprzespane noce, to przy tęsknocie norma jest. Łatwiej nam pamiętać niż zapomnieć. 

M - MÓJ ŚWIAT - jest pełen emocji. Bo jestem człowiekiem. A każdy człowiek to zlepek różnych emocji, które w dużej mierze wynikają z czasu, miejsca i ludzi, z którymi się stykamy. Tęsknota - niestety - ostatnio bardzo w moim życiu góruje, choć wiem doskonale, że lepiej by dla mnie było, by jej nie było. Łatwiej by mi się żyło. Pracuję nad tym by nie myśleć za wiele i zająć się sprawami, które od tęsknoty mnie odgradzają. To trudne! Ale nie niemożliwe.

N - NIEPOKÓJ - do tego rozdrażnienie, poczucie smutku, osłabienie koncentracji, to zmiany psychofizyczne jak najbardziej naturalne przy odczuwaniu tęsknoty.

O - OCZY - gdy zamykam oczy, widzę Ciebie i wszystko co razem robiliśmy i nawet jak się kłóciliśmy. Wtedy ogarnia mnie tęsknota również za miejscami gdzie byliśmy.

P - PRZYJAŹŃ I MIŁOŚĆ - tylko tęsknota może udowodnić. Nic innego. To najlepszy pomiar tych uczuć.

R - RADOSNY CZŁOWIEK, to taki, który cieszy się z tego co ma i nie tęskni za tym co nie jest w zasięgu jego ręki. Potrafi nasycić swoimi barwami tę otaczającą rzeczywistość, a jeśli spojrzy w tył z utęsknieniem, to sobie wytłumaczy, że tak po prostu płynie życie... do przodu i nie ma co rozpaczać z tego powodu.

S - SAMOTNOŚĆ - to najczulszy instrument do odegrania tęsknoty, którą tulisz w sobie. Wydaje Ci się jeszcze większa niż jest rzeczywiście i jeszcze bardziej kwili, i płacze. Smutne to, że niektórzy ludzie mogą być już tylko w naszych sercach, a przy nas jest samotność.

T - TORTURA - największa tortura, to tęsknić za kimś ukochanym i nie ma na to, żadnego leku neutralizującego na tę dokuczliwą przypadłość.

U - UCZUCIE DZIWNE ta tęsknota. Z jednej strony umierasz z tęsknoty za ukochaną osobą, nie możesz bez niej funkcjonować. A z drugiej, dopiero wtedy rozumiesz jak bardzo ją kochasz. Cierpisz i radujesz się jednocześnie :-)

W - WOLNOŚĆ - najważniejsza dla człowieka. Pod warunkiem, że nie spętana taką silną emocją jak jest tęsknota. Wolność człowieka nigdy nie jest pisana przez przypadek, ale przez wybór, wybór człowieka. I taki człowiek, co wolnym chce być, musi zapomnieć o tęsknocie by nie zabierała mu czasu na wolne życie.

Z - ZARADZIĆ TĘSKNOCIE, oswoić się z nią, to  dopiero wyzwanie. To nieprzyjemne uczucie ale integralne z częścią naszych doświadczeń. Tęsknota mówi o naszych potrzebach... zastanówmy się nad tym i może takie przemyślenie nam pomoże.

Ż - ŻAL - musimy się nauczyć, że to co najbardziej kochamy, Tych, z którymi jesteśmy związani... stracimy kiedyś i tęsknić będziemy i wszystko będzie inaczej.

TĘSKNOTA MOŻE DOPROWADZIĆ DO DEPRESJI

A w czasie depresji zmienia się nasz mózg... on się zmniejsza. Największym zmianom ulega hipokamp, a zwiększa się ciało migdałowe. To jest spustoszenie.

Hipokamp jest częścią układu limbicznego, z którym związane są funkcje czucia i reagowania. 

Ciało migdałowate kieruje tym czy się boisz, za pamięć emocjonalną. Znajduje się w wewnętrznej części płatu skroniowego.

Nie chcesz by lęk Cię paraliżował, by dotykały Cię bóle mięśniowo-szkieletowe, zaburzenia hormonalne, snu i łaknienia, to walcz o zmniejszenie reaktywności swojego ciała migdałowego. Czyli walcz ze stresem, "olej" sprawy, na które nie masz wpływu i nie tęsknij za bardzo. Nie czekaj na coś, co się już nie wróci, albo na coś czego realnie nie może być.

Tęsknota może zabić, nie tylko Ciebie. Posłuchaj mnie, ja to wiem.







10:49:00

Z Dziennika Starej Kobiety - Stara Kobieta u "Armaniego"

Z Dziennika Starej Kobiety - Stara Kobieta u "Armaniego"


Zmiany i brak zmian

Jestem coraz bardziej stara, a co za tym idzie za mną coraz więcej nowych doświadczeń, choć mało co mnie dziwi i zaskakuje. To świat i ludzie wokół mnie się zmieniają. Jak zmienia się życie i moje, i tych ludzi. Pewne rzeczy pozostają jednak niezmienne. 

BO?

Jakie są najpiękniejsze słowa? Idziemy na zakupy! :-))))

Moja córka niecałe półtora roku temu została mamą – nie przestała jednak tym samym być kobietą, żoną… i moją córką. Ona szaleje za swoją córką, ja szaleję za swoją wnuczką… uwielbiamy spędzać wspólnie czas (myślę, że Alicja nie zaprzeczy, a i mała Dorotka okazuje mi dużo sympatii – tak jak teraz, gdy pojechała na wakacje z rodzicami… i nie mogła się ze mną rozstać… co rusz zawracając i podbiegając jeszcze do mnie, dać mi kolejnego buziaka. Córka stwierdziła, że dawno nie widziała niczego tak rozczulającego:-) Mnie łezka poleciała ze wzruszenia.

ALE AD REM

 Równie mocno cenimy czas, gdy mała Dorotka wędruje do Klubu Malucha, a my możemy się spotkać we dwie – bez małego kręcącego się pod nogami brzdąca, którego trzeba mieć cały czas na oku. Idziemy wtedy na lody, obiad, do kina lub na ciuchowe łowy… Lubimy wspólnie przeglądać fatałaszki, przymierzać je, czemu towarzyszą śmiechy i rozmowy. Bo jak  już wspominałam, Alicja nie przestała być córką, ja nie przestałam być jej mamą.

NASZ ULUBIONY "Armani" na kilogramy :-))

Mamy swój ulubiony lumpeks (nie znoszę tego słowa)… 20 zł za kg, a wynajdujemy w nim prawdziwe perełki, nie tylko dla siebie, ale również dla małej Dorotki. Ale nie będę zanudzać Was widokiem słodkiego wełnianego sweterka, gustownego zielonego płaszczyka czy sztruksowej kurteczki dla Dorotki, a skupię się dzisiaj na tych rzeczach przeze mnie upolowanych.

BĘDĘ SZCZERA 

Największym wyszukiwaczem perełek jest Alicja – ja często jestem sceptycznie nastawiona, bo na wieszaku dana rzecz nie zachwyca… Ala wtedy jednak powtarza „Ale przymierz Mamusiu. Przymierzenie nic nie kosztuje. Zobaczysz”. I często ma rację. Do selekcji jednak zawsze dochodzi ogromnej - chociaż rzeczy tam są zadbane i pachnące, a wiele nowych, jeszcze z metkami. Tym razem wybrałyśmy dla mnie 13 rzeczy… czy też raczej produktów. Wszystkie one kosztowały łącznie 80 zł.  To trochę ponad 6 zł za sztukę – cena nierealna do osiągnięcia w jakimkolwiek sklepie z odzieżą, a wśród tych rzeczy znajduje się koszula jeszcze z metką na kwotę… 140 zł. Przejdźmy więc do oglądania… rzeczy przed założeniem oczywiście zostaną wyprasowane ;) Pogniotły się w drodze do domku :) upchane w ekologicznej torbie.

TO ZACZYNAMY

Zaczniemy od dwóch szaliczków - beżowy (kolor na zdjęciu jest zakłamany) oraz czarny w beżowe kropeczki - zdjęcie tego nie oddaje, ale to dwa bardzo zbliżone do siebie kolory. Klasyka, którą niejeden raz wykorzystam w swoich kreacjach. Ponadto można je pięknie połączyć i stworzyć niepowtarzalny wzór. W dodatku Ala już się zgłosiła, że szaliczek w kropeczki będzie chciała pożyczyć :) W kolorze tego szalika mam torebkę i butki, i dołoży się coś barwnego i będzie git :)

TERAZ

Spodnie marki ZARA z bardzo wysokim stanem w pięknym kolorze, stan wysoki tak, że sięga aż pod biust... wygodne ogromnie! Jeansy zawsze się przydają i możliwości wiele dają. Jeszcze nie mam pomysłu. Choć? Może do nich biała bluzka w niebiesko fioletowe kwiaty i fioletowa torebka i butki lakierowane fioletowe na niewysokim obcasie. Dobrze mieć jakiś zapas w szafie, żeby skompletować go z nowymi nabytkami;-) Będzie klasycznie i trochę z pazurem:-)))


PIĘKNA 

liliowa koszula... Dłuższa zakryje to czego pokazywać nie trzeba :) W dodatku to 51% lnu, reszta to bawełna. Sprawdzi się także na upały :) Mam do tego jedwabny kolor o ton jaśniejszym kolorze w czarne róże lekko zarysowane i perłowym odcieniem pokrytą takąż torebkę liliową. Pod spód biały top i i białe spodnie. Tak to widzę. I kolczyki też białe. Będzie ciekawie:-)


TENISÓWKI nowe.

Piękne jakby atłasowe tenisówki z haftami... no lubię tenisówki, a takie fikuśne to już w ogóle.  A do tego jakie są wygodne! Będziemy je nosić z córką na zmianę ;) Tak tak.. mimo, że nie mieszkamy już razem to wymieniamy się nadal butami :) Widzę je w stylizacji do niebieskich spodni i pomarańczowej bluzki, z torebką czarną, którą mam w swoich zasobach i ma podobne wzory... w tych samych kolorach.

MARYNARKA 

Popielata szara marynarka... ponoszę ją nie tylko latem, ale również jesienią i wiosną. zimą pod płaszcz też się nada, bo cieniutka jest. I te ogromne kieszenie! Wiedziałyście, że statystycznie męskie kieszenie są większe od tych damskich...? Nie wspominając już o tym, że mężczyźni mają kieszeni o wiele więcej :) Taka niesprawiedliwość ;) Do wdzianka, bluzka z wystający kołnierzykiem. Tak myślę, że czarna (mam taką z wielkim ogromnym kolistym kołnierzem) i popielate czółenka, i czarno popielata torebka ze srebrnym kołem...też wtedy srebrne kolczyki w kształcie koła. Dla przełamania, może czerwone spodnie? Albo szafirowe? Jeszcze się zastanowię;-)


KOLORY

Lubię kolory, a ta koszula stanowi tego potwierdzenie. Ma do tego bardzo ciekawy materiał... z wyglądu przypomina jedwab :) Do tego czarny płaszcz czarny, letni w kwiatki w tym samym prawie kolorze, który wisi w mojej szafie oraz torebka w kolorze bluzki, a buty w kolorze płatków kwiatków, tych jaśniejszych, tych co na płaszczu widnieją. Okulary z czarną oprawką. Będzie super!


UWIELBIANY KOLOR CZERWONY 

Czerwona marynarki marki Gerry Weber - dawno temu miałam marynarki tej firmy... obecnie nie wydałabym 500-700 zł na marynarkę ;) Zdecydowanie wolę opcję kilkanaście złotych za taką marynarkę. Świetna jakość! Już nie mogę się doczekać, kiedy założę ją po raz pierwszy :) I beże i czarne, szare dodatki. Główną rolę grać będzie ona:-)


TAK ZWANE OKRYCIA WIERZCHNIE 

Gdybym miała wybrać jedną ulubioną część garderoby... pomijając torebki i buty... ;) Byłyby to okrycia wierzchnie - lubię dni, kiedy mogę ubierać się na tzw. cebulkę, a do spodni i bluzeczki zarzucać coś na wierzch. Tak więc wszelkich narzutek i marynarek nigdy dość :) Tak więc teraz czarna narzutka na zamek, z finezyjnym kołnierzem... sprawdzi się jeszcze latem. A można potraktować jako bluzkę bez zakładania czegokolwiek pod spód.


INNY FASON I ODCIEŃ CZERWIENI W MARYNARCE 

Wspominałam coś o wielości okryć wierzchnich, prawda? ;) Te łowy jeśli chodzi o marynarki były wyjątkowo udane ;) Czerwona marynarka Bruno Banani sięgająca za pupę. Już ją lubię. Moja babcia nazwałaby ją "okryjbiedą". Cokolwiek założysz po spód i tylko ją zarzucisz, bo wiaterek się wzmógł i jesteś ubrana jak "ta lala" ;-))



NOWA JESZCZE Z METKĄ


Bluzka, o której wspominałam wcześniej... jeszcze z metką - jej cena to 140 zł, więc więcej niż zapłaciłam za te wszystkie ubrania :) Jest długa i oversize :) Już niebawem ją ubiorę i zaprezentuję ją na sobie :), przy okazji  kolejnych postów, więc nie będę zdradzać reszty do niej dopasowanej. 


TAKA KOSZULECZKA ;-)

Klasyczna granatowa bluzka. Takich rzeczy często najbardziej brakuje mi w szafie i te braki niekiedy mogą blokować wykorzystanie przeze mnie innych ubrań. ;)  Biały żakiet, by ramiona przykrywał, w biało granatowe paski spodnie. Czerwona torebka i buty na koturnie z czerwonymi, białymi i granatowymi paseczkami. Będzie mi się podobało:-))

TAKA SOBIE BLUZECZKA 

Bluzeczka w kwiateczki. Nic dodać, nic ująć. Lubię takie printy :) Na zdjęciu wygląda tak sobie, ale ze spodniami bladoróżowymi (kolorem z kwiatków żywcem wziętym), torebką turkusową jak jest bluzka, tylko zdjęcie tego nie pokazuje dokładnie) oraz białe buty... będzie bez efektu wow, ale spokojna elegancja też czasem być może w moim wykonaniu.


I TO BYŁOBY NA TYLE. 

Zabawa modą może być inspirująca i dawać więcej do myślenia niż przy nie jednym quzie czy krzyżówce;-)) Najważniejsze jest jednak dać duszę tym ciuszkom, swoją duszę i wtedy one nabiorą blasku. Rzeczy bez człowieka to tylko szmatki.

10:00:00

Dlaczego mnie nie było...

Dlaczego mnie nie było...

1. Od publikacji ostatniego tekstu minął miesiąc  - dlaczego? 

Dlaczego tak długo nie pisałam? 

Bo w życiu najważniejsze jest życie, a ja musiałam wiele rzeczy poukładać, z kilkoma powalczyć i było mi wszystko jedno... chodziło tylko o jedno... by powrócić do siebie takiej jak zwykle. By nie cierpieć w bólu, by nie zastanawiać się i nie przeżywać każdej śmierci czyjejś. By wyjść z torturowania siebie tym, że gdy ktoś nawet nie znany mi bliżej, ale uczestniczący w pewien sposób w moim życiu, a nawet je kształtujący... nagle odchodzi. To jakby odłamywała się jakaś cząstka mnie, wykruszała, a ja zmniejszałam się i odczuwałam, że coś umyka z jednej strony, a z drugiej zbliża w kierunku, którego nie chcę poznać. 

2. Opublikowałam do tej pory 464 posty i przyszło zastanowienie... 

O  czym tu jeszcze pisać i czy warto? Tym bardziej, że wszystko jest powtarzalne, tylko ujęcia w danym czasie inne.

3. Czy warto nieść w Internet obezwładniający smutek, skoro i tak, tak wiele jest go już w rzeczywistej przestrzeni? 

Może lepiej poczekać na lepszy czas? A może po prostu trzeba przechytrzyć los i zacząć działać wbrew wszystkiemu złemu i w ten sposób przywołać ten lepszy czas (?)

4. Czy istnieje idealny czas ?

Nie istnieje! Zawsze coś jest nie tak. W idealnym czasie też znalazłoby się coś, co oderwałoby mnie od zamierzonego celu mojego. Czyli przekonywania, że życie jest piękne mimo wszystkich wad i warto walczyć o nie.

5. Czy chciałabym wrócić do pisania, dotrzeć do opublikowania 500 postów?

Tak! Chcę! Będę przekazywać, co akurat mam na myśli, co przeżywam, czego doświadczam... wszystko bez cenzury. Jak zwykle - o moim świecie, różnorodności w świecie istniejącej, o wartościach... kosmetykach, kuchni, modzie, o emocjach, które tworzą każdy dzień.

ZOBOWIĄZUJĘ  SIĘ! Regularnie dodawać posty i nie poddawać się, choć czasem ludzie , którzy mnie nie znają, tylko powierzchownie oceniają... robią wszystko by stłamsić mnie. Ale nie dam się. Opiszę to wszystko, podzielę się tym, by innych ostrzec i uświadomić jak łatwo można kogoś zranić i doprowadzić nawet do rozpaczy ciężkiej.

Będę więcej na Facebooku z Wami rozmawiać, odpowiadać na maile i nie pozwolę tak łatwo zetrzeć się z powierzchni Ziemi.

W najbliższym czasie rozpocznę cykl, obok Alfabetów Starej Kobiety... Impresje pod tytułem "Z dziennika Starej Kobiety" np. Stara Kobieta na łowach ciuchowych, Stara Kobieta u psychiatry, Stara Kobieta w kinie... itp. 

KONSTATACJA po tych przemyśleniach jest taka: Jeśli  sama sobie nie pomogę, jeśli sama nie zadbam o siebie, to nikt mi nie pomoże. I nie chodzi tu o złą wolę lub kompletny brak jakiejkolwiek woli ze strony instytucji, na które idą moje podatki... tylko o takie zwyczajne zniechęcenie do wszystkiego, bo gdy upada jeden klocek, to za nim reszta też się wali. 

Tak się skupiłam na walce z bólem, że odrzuciłam wszystko inne od siebie i zapomniałam żyć. To się nie może powtórzyć. 

Wracam do żywych!!! I uwaga... zło będę nazywać z imienia i nazwiska, tak jak i dobro. Koniec z pisania na okrągło. Nie będę już zapominać (nie mam Alzheimera) i tak ciągle przebaczać (nie chcę zostać świętą). Wybaczcie mamo, tato i babciu. Ale koniec!  Przywdziewam dodatkową twardą skórę i? Koniec! Ze mną się nie zadziera :-))) Nie jestem rozkapryszoną, ani zbyt wiele wymagającą osobą, ale  emocjonalnie podchodzącą do życia kobietą, przy tym konstruktywnie myślącą.

*I chociaż chwilowo mam podcięte skrzydła, to na szczęście mam w domu miotłę, nawet na niej polecę dalej.




Stylizacja:

Torebka - z wyprzedaży w Empiku za 7 zł

Buty - Deichmann wyprzedaż - 20 zł 

Bluzka - lumpeks 4 zł 

Spodnie - lumpeks 8 zł 

15:46:00

GODNOŚĆ - tak sobie myślę :-)

GODNOŚĆ - tak sobie myślę :-)

NAUKOWO

O godności można prawić wiele i na rozmaite sposoby. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ głosi, że godność jest przyrodzoną właściwością każdego człowieka, stanowiącą jednocześnie w parze z równymi i niezbywalnymi prawami wszystkich ludzi, podstawę wolności, pokoju i sprawiedliwości na świecie. Św. Tomasz z Akwinu uważał, że godność jest tym, ze względu na co możemy uznać człowieka za osobę. Tak rozumiana godność to godność ludzka. W tym tekście ważniejsza będzie jednak godność osobista.

DLA STAREJ  KOBIETY

Dla mnie najważniejsze jest rozumienie godności jako pozytywnej wartości człowieka (czyli mnie), która powinna przysługiwać mi w kontakcie z innymi ludźmi, w tym z reprezentantami takich instytucji jak publiczna służba zdrowia ;) Godność niesie za sobą świadomość własnej wartości (i nie mam tu na myśli żadnego zuchwalstwa ani próżniactwa), która sprawia, że inni powinni traktować mnie w sposób godny. I pamiętajcie... świadomość własnej wartości nie jest niczym złym - tak samo jak umiejętność mówienia o swoich sukcesach czy zaletach. Córka zwróciła mi uwagę, że gdy ktoś komplementuje mój strój nie powinnam mówić "a wiesz... a to w lumpeksie wygrzebałam" tylko z uśmiechem podziękować za komplement. Gdy ktoś pochwali mój makijaż nie muszę mówić "a to tak na szybko dzisiaj, tusz stary, pudru końcówka" - nie muszę umniejszać moim działaniom. O tym też mówi poczucie godności. Ale ale.. przejdźmy do właściwego bohaterki tego tekstu, czyli godności osobistej.

CO TO TA GODNOŚĆ? 

Godność osobista to pewna postawa, a zarazem cecha charakteru. Jest niezwykła, ponieważ w przeciwieństwie do godności ludzkiej (która jest niezbywalna), można ją nabywać lub tracić. Odwołuje się ona do poczucia własnej wartości jako osoby kierującej się w swoim postępowaniu określonym systemem wartości i ideałów, która potrafi bronić swoich racji - często nie zważając na konsekwencje. Ważna jest jednak umiejętność zachowania dozy krytycyzmu względem siebie... co nie oznacza zezwalania na buractwo i brak poszanowania przez innych.

JAK WIDZICIE...

Jak widzicie po zdjęciach dodawanych tutaj* - lubię się "stroić". Ubieram się tak na co dzień, a nie tylko na potrzeby "sesji". Jak już kiedyś wspominałam - ważne jest dla mnie dobranie koloru bucików do torebki oraz podkreślenie tego wszystkiego pasującym szaliczkiem. Najlepiej czuję się w intensywnych barwach - i mam tak już od młodości. 

O PŁASZCZYKU

A ja nawet w czasach szaroburego PRL-u, gdzie ciężko było coś kupić, dostałam od rodziców zimowy płaszcz w kolorze szafirowym (ciekawe gdzie go wytropili ;-)) Był to rok 1976 i to była nagroda za to, że urodziłam im pierwszego wnuka. Oczywiście kłułam tym płaszczem niejedno zazdrosne oko :-) 

GDY JEDNAK

...zostałam babcią po raz pierwszy (a miało to miejsce już 17 lat temu), zaczęto mi sugerować, że powinnam przestać używać intensywnych pomadek i zacząć się ubierać "stosownie do wieku". Odparłam wtedy te "dobre rady", lecz zrobiło mi się przykro. Przykro z powodu braku akceptacji tego jaka jestem i zachęcania, wręcz wywierania presji, abym się zmieniła. A skoro... nie robię nic złego i nikogo nie krzywdzę, dlaczego miałabym się zmieniać. Bo komuś coś we mnie nie pasuje? Byłam wtedy młodsza, pewniejsza siebie i "niebólowa" (co wydaje się być teraz z perspektywy czasu aspektem kluczowym i przeze mnie niedocenianym lub też po prostu pomijanym), a tym samym pewna obranej przez siebie ścieżki i tego co sobą reprezentuję. 

TERAZ

jestem Stara. Mniej pewna siebie i obciążona bólem, przez co zdarza mi się zastanawiać i wahać, czy może ścieżka, którą podążam jest tą właściwą. I to normalne. To momenty zawahania - nie ból. Ból nie jest normalny - jest informacją płynącą od naszego organizmu, że coś jest nie tak. Więc szukam... drążę... czy to naprawdę pogruchotany kręgosłup może tak silnie oddziaływać na cały organizm? Nadeszła pora na zmianę lekarza rodzinnego - tak aby był bliżej. O rzut beretem... nie na drugim końcu miasta. 

I?

I co usłyszałam? "Jak na chorą to dobrze pani wygląda", "nie mamy funduszy, proszę samemu pójść na morfologię i zapłacić za badanie", "inni mają gorzej"... A później już od innej osoby sugestię otrzymałam, że mogłam się ubrać skromniej, żebym następnym razem  poszła ubrana w kolorach czarno - szaro - białych, żeby wyglądać schludnie... włosy "przylizane", bez pomalowanych rzęs, z matowym spojrzeniem. Żadnych błysków i oznak do chęci życia. 

W środku często we mnie wrze i niestety albo "stety" ;-) nie zawsze potrafię utrzymać język za zębami, co nie przysparza mi przyjaciół. Ale rzeczy, zachowania, okoliczności, to co nas otacza należy nazywać po imieniu. Jestem na takim etapie życia, że dziwi mnie tylko fakt, że ja się niczemu nie dziwię... natomiast nie potrafię, nie chcę zaakceptować pewnych spraw. Wiadomo, to co nieuniknione, czyli śmierć... wpisana jest w życie każdego z nas. Reszta jest w naszych rękach, umysłach i sercach. I nikt nie ma prawa mnie klasyfikować na podstawie wieku ("czego się pani spodziewa w tym wieku"), wyglądu ("nie wygląda pani na chorą") czy w odniesieniu do innych ("inni mają gorzej").

Od nas tak wiele zależy! Wystarczy  tylko abyśmy tak działali wobec innych, jak sami byśmy chcieli by wobec nas działano. To proste. Wiemy czego chcemy, czego nie pragniemy. Potrzeba jednak szacunku do drugiej osoby.

Najważniejsza jest GODNOŚĆ człowieka. To czego nie powinien, nie ma prawa inny człowiek drugiemu zabierać, uwłaczać mu... z niskich pobudek, głupoty, chamstwa, pychy, próżności, braku empatii, złości.

Niestety w zwykłej codzienności obserwuję, a nawet doświadczam chwil, kiedy ktoś próbuje poniżyć, upokorzyć, uprzykrzyć życie drugiej osobie. Czasem nawet czerpie z tego jakąś niezrozumiałą satysfakcję. Bo? Bo czuje się lepszą, mądrzejszą, piękniejszą, ważniejszą istotą... bo ma więcej pieniędzy, władzę, możliwości wynikające z racji pełnionej funkcji, bo jest młodą, atrakcyjną, i czasu  więcej do życia... itd. itp. Bo ma przerost poczucia własnej godności, które sprawia, że czuje się nie dość, że dobrze we własnym ciele to lepszy i ważniejszy od innych.

MOJA GODNOŚĆ, TO COŚ CZEGO NIE POZWOLĘ SOBIE ODEBRAĆ

Dlatego nie zamierzam się "przebierać" do lekarza - mam prawo chodzić ubrana w kolory, które mi odpowiadają... w ubrania, które odpowiadają mojemu gustowi. Ba! Nawet jakbym miała tysiące na koncie mam prawo chodzić do lekarza pracującego w ramach NFZ i oczekiwać od niego pomocy. Nikt nie może zaglądać mi do portfela ;) Ani do szafy. Bo mam swoją godność i znam swoją wartość ;) I Wam też tej świadomości dotyczącej godności życzę :)

*dzisiaj przekornie ubrałam się na biało czarno, bo ja tak chciałam :-)








17:29:00

GOŚCINNIE (wyjątkowo) MŁODA KOBIETA U STAREJ NA BLOGU

GOŚCINNIE (wyjątkowo) MŁODA KOBIETA U STAREJ NA BLOGU

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

A poniżej cały alfabet z życzeniami, otrzymałam od swojej córki i tak się wzruszyłam, że postanowiłam podzielić się nim z Wami :-)) i co nieco od siebie dodać.. ;)

Alfabet Młodej Kobiety do Starej Kobiety z okazji jej Urodzin stworzony 😊

A – Alfabety - to Twoja domena, napisałaś ich około dwudziestu, może więcej… pozwól jednak, że sił swych spróbuję i pomysł spapuguję 😊

Tak Alfabety Starej Kobiety lubię pisać, bo porządkują moje roztrzepane myśli. Napisałam alfabet o zwierzętach, kulturze osobistej, czerwieni, oczekiwaniu i kilku innych jeszcze kwestiach :) 

B - Babcią - genialną jesteś, cierpliwości pokłady nieskończone posiadasz… choć nie zawsze dysponować nimi chcesz... lub też cierpliwość testować 😊

Niespecjalnie przepadam za małymi dziećmi, a co za tym idzie odgadywania ich myśli, ale Dorotka ujęła serce moje, a poza tym chcę uratować moją córkę przed zwariowaniem zupełnym...

C – Cierpienie - jest Ci znane, niestety niezapomniane, a jednak wiem, że odejdzie od Ciebie… na skutek Romanowskiej terapii.

Romanowska terapia, tak nazwana od nazwiska osteopaty, który obecnie pomaga mi w ulżeniu bólu i wierzę (nadzieja umiera ostatnia), że przyniesie rezultaty i znów na 100% pożyję :)

D – Domeną - Twoją jest również specyficzne poczucie humoru… oj znana z tego na mieście jesteś.  To sprawia, że jesteś jedyna w swoim rodzaju.

Gdyby nie moje poczucie humoru i dystans do siebie musiałabym dokonać czynów, za które już dawno byłabym za kratami ;-)))

E – Egzamin - z bycia Mamą zdałaś śpiewająco, czego okazem i rezultatem najlepszym, a zarazem potwierdzeniem jestem ja… Alicja ;-) Reszta rodzeństwa też daje radę, dwa razy starsza ode mnie.

Macierzyństwo, to prawa, a przede wszystkim obowiązki kobiety, która urodziła dziecko. Popełniłam wiele błędów, a jednak mam to szczęście, że ludzie, którym dałam życie mogą wiele dać światu z siebie. Macierzyństwo wszystko zmienia, ale do końca nie zapomniałam kim jestem i kim wcześniej byłam nim dzieci urodziłam. 

F – Figlarstwo, choć negatywnie kojarzyć Ci się może z wiadomych względów… to jednak z pewnością jest częścią Twojej osobowości i nie zmieniaj tego 😉 Szczególnie przy Fig(l)arskim jednym 😊

Nie mam zamiaru niczego zmieniać, to życie niestety pewne sprawy weryfikuje i powoduje że zmiany w nim występują bez względu na wolę aktora ;-)

G – Grać na scenie życia chciałabyś aktywnie… i grać jeszcze będziesz – zobaczysz! Bólu pokonanie nowe siły przyniesie, możliwości otworzy i ukojeniem obdaruje 😊

Dzięki serdeczne za te słowa... taki mam plan, by jeszcze nie tylko cierpieć, ale jeszcze pobalować :-)

H – Hałasu nie lubisz, bo sama głośna jesteś… Hałas Ty masz robić, a nie otoczenie Twoim kosztem Mamusiu :-) I tego hałasu jeszcze mnóstwo narobisz!

Nic dodać nic ująć... no lubię gwiazdorzyć ;) 

I – Ironii i kąśliwości nie szczędzisz, choć przecież zawsze ostrzegasz… np., że właśnie masz zły humor 😉

No właśnie, jak ostatnio razem wchodziłyśmy do ulubionego "Armaniego", na wstępie zaznaczyłam , że dobry humor zostawiłam w domu i lepiej ze mną nie zaczynać :-))

J – Jajecznicę i nie tylko robisz najpyszniejszą na świecie!

Gotowanie to moja pasja, choć ostatnimi czasami, to skupiam się bardziej na pracy przedszkolanki, która mnie tak nie pasjonuje, ale uśmiech przynajmniej wywołuje. ;)

K – Kradzieży zawartości banku nie dokonasz, bo zbyt barwna na to jesteś, zapamiętuje Cię i dostrzega każdy… nawet osoby, przez które zapamiętana wolałabyś nie być.

Oj tam, oj tam... jestem sobą, taka jestem i zmieniać się nie będę. Choć niektórym to nie pasuje ;) To oni problem mają ;-)

L – Leków nasennych -  zużyłaś więcej niż lat masz na koncie… czyli wcale tak dużo tych lat nie masz 😊

Faktycznie z tym spaniem, to kłopot wielki... ale cóż poradzić, spać trzeba by siły mieć.

Ł – Łagodności jest w Tobie Mamuś mnóstwo, choć czasem udajesz, że wcale jej nie ma… jednak tak naprawdę jest mnóstwo, choć czasem przykrytej bólem ☹

Im człowiek starszy tym łagodniejszy, bo już wie, że wiele nie zwojuje ;-) A maski nieraz trzeba przywdziewać, by  nie odkrywać się zupełnie ;-)

M – Moda także Ci Mamuś sprzyja. Masz nadal więcej par butów niż lat.. a to znaczy, że mówiąc w ten sposób o wieku… większość da Ci nie więcej niż 30 lat 😊

O tak, buty, torebki, szale... nie mogę zastopować u siebie pasji do ich zmieniania, dobierania do różnych stylizacji :-))

N – NFZ kolejny rok możesz Mamuś dręczyć… i oby żadna wizyta ani droższa czynność niewykorzystana nie przepadła 😊

NFZ, to by się ucieszył, gdybym kwiatki nie podziwiała z góry za ich barwę, lecz wąchała ich korzonki od spodu. Ale tak łatwo się nie dam.

O – Okiełznana nie jesteś i liczę, że nigdy nie będziesz… choć łatwe we "współżyciu" czasami to nie jest.

Mam swoją godność i godność to jest to czego mi nikt nie jest w stanie odebrać, nawet ta pani, co robiła ostatnio mi zastrzyk i kazała spuścić majtki do dołu, co to zupełnie konieczne nie było. To wypięłam się na nią mocno tym gołym zadkiem, aż sama mi te majtki podciągnęła :-))

P – Ptakiem barwnym jesteś, który kocha wolność i umie ją wykorzystać. Taką pozostań bez względu na to, "co ludzie powiedzą".

Ludzie gadają i zawsze gadać będą i zupełnie mnie to nie obchodzi. Jeśli sprawia im radość komentowanie (czasem złośliwe) mojej osoby, to na zdrowie... jak im nie szkoda własnej wątroby, gdzie kumulują się wszystkie złe energie ;-)

R – Rządy PIS-U, a wraz z nimi więc Stara Kobieta, która w kraju PIS umierać nie zamierza… niech trwają jak najdłużej 😊 Tak powtarzasz, że "jedyne co trzyma Cię przy życiu, to - nie umrzeć w kraju PIS-U".

Nic więcej tutaj nie dodam :-)

S – Sesje - fotograficzne… wprawa już jest, skoro za nami jest ich 500 😊, tak samo jak 500 postów napisanych. 

Czas leci... chciałabym więcej pisać czy na stronie, czy na fejsie i instagramie, ale czas jest jeden i nie na wszystko zezwala.

T – Tropików - słońca żar… phii… to morze było i piasku dużo, do którego przyzwyczajać się miałaś…gdy zięć Cię zakopał w morskim piaseczku... :-) Na szczęście umiejętność nabyta, ale niewykorzystana. I oby tak jak najdłużej zostało!

Pamiętam jak to na moje stwierdzenie, że "kocham morze", zostawiliście mnie cały dzień na plaży bez możliwości opuszczenia jej.

U – Urok zły - został odżegnany i klątwa śmierci w 64 roku życia spełniona na szczęście nie została 😊

Mój tato umarł mając 64 lata, a ja jako jego wierna kopia wmówiłam sobie, że też w tym wieku skończę flirt z życiem :-)

W – Wnuczka - się Mamuś w cienie wdała, wieść gminna to wnosi… i okiełznania brak głosi.

Na szczęście! W Dorotce małej widzę siebie, więc ciągłość będzie :-))

Z – Zapiekanki, hot – dogi, kluseczki, gołąbeczki… z Tobą wszystko Mamusiu smakuje wspaniale!

Cieszę się bardzo, że moje towarzystwo Cię kochana nie nudzi i wzrasta Twój apetyt. Oby na życie też był taki wielki, więc dbaj o siebie i już dzisiaj zapisz się do ortopedy, to nie będziesz musiała później oczekiwać w wielkiej kolejce. Będzie jak znalazł :-))

Ż – Żyj, żyj i nie zmieniaj się! Kochamy Cię bardzo!

I ja Was kocham niesamowicie mocno i gorąco. Wiem, że mnie kocha się trudno :-) Tym bardziej Wam za Waszą miłość jestem wdzięczna :-))

Dziękuję za ten alfabet!






Copyright © Stara Kobieta... i ja , Blogger